Ankieta: Jak oceniasz Suicide Squad?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Suicide Squad (2016)
A co jeszcze z takich filmów wyszło oprócz CW i BvS?:)

Odpowiedz
No Deadpool i X-Meni jeszcze byli.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
[Obrazek: tumblr_o2wxuwfc6y1udh5n8o1_500.gif]

Phil, LOL, co ty bierzesz? Piszesz dokładnie odwrotnie do tego co ja widziałem podczas wczorajszego seansu. Ten film próbuje być fajny, ale taki nie jest. Jest przewidywalny i nieskładny. Udany humor? Na palcach jednej ręki potrafię policzyć ile razy się zaśmiałem. Humoru nie jest tak dużo jak niektórzy myśleli, że będzie, a jak już jest, to często bywa suchy, lub przewidywalny (Harley). Sceny akcji - głupiutkie, nieciekawie zrealizowane starcia, w których Harley z kijem bejsbolowym rozwala więcej członków faceless-averageCGI-army niż kolesie z karabinami. :P

Dzień po seansie naprawdę nie przychodzi mi nic innego jak przytoczenie RoboCopa z 2014 roku. Niby nic złego, z dobrą obsadą, ale tak bezstylowego i już w 5 minut po seansie nie potrafię przypomnieć sobie żadnej fajnej sceny akcji z filmu akcji. :P

Harley ssie. Deadshot to zdecydowanie najlepsza postać z filmu. Smith po swojemu smithuje, czyli jest bardzo fajny, dostał ciekawe background story (którego nie miał na przykład inny fajny członek Task Force X - Boomerang), można zrozumieć jego motywacje, ma jedyną fajną scenę akcji w tym filmie (wycięcie całej gromady tych CGI-brzydali, kiedy inni patrzyli), nie irytuje, nie czuje się że jest zbędny i dostał najwięcej czasu ekranowego. Czuję, że on i Weller to jedyne postacie nie zmarnowane przez Ayera w tym filmie.

Odpowiedz
W której sekundzie SS jest lepsze niż Deadpool? ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Cytat:W tej, w której bawiłem się na nim lepiej. Deadpool też był fajny i też dostał 7/10, ale to do SS będę raczej chętniej wracał.
Każda potwora znajdzie swojego amatora ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
You've failed so much. :P

Jak można się było lepiej bawić na samobójcach niż na Deadpoolu? No ku*#a, jak?

Odpowiedz
Fajny, niezobowiązujący filmik. Sto razy lepszy niż ostatnie rzygowiny Snydera w tym uniwersum. Niestety masakrycznie pochlastany w montażowni. Liczę na jakąś sensowną wersję rozszerzoną.

+ Will Smith, choć trochę przytemperowany to daje czadu
+ Viola Davis świetna w roli rządowego małpiszona
+ Rick Flag - nie wiem, co chcecie od kolesia - wzorowo zagrany żołdak-karierowicz-południowiec z kijem (tylko trochę mniejszym niż ten Jubowy :)) w dupie - zaraz po Willu najlepsza rola w filmie
+ Zabawny Kapitan Bumerang, na kolana nie powala, ale pamiętajmy, że to najgorszy aktor tego pokolenia
+ Dobre tempo - dwie godziny zleciały strasznie szybko
+ W większości trafiony humor
+ Katana o dziwo okazuje się bardzo ciekawą postacią, szkoda że tak mało czasu poświęcili na jej podbudowę

- Joker spartolony dokumentnie. Książkowy przykład starania się za bardzo
- Jeszcze bardziej spartolona Harley Queen
- Kolejna próbka żałosności affleckowego Batmana
- Znowu ratowanie świata? Ileż można wałkować to samo? Kto pisze te denne scenariusze?
- Z filmu wyleciała ewidentnie masa materiału
- Słaby finałowy boss i ogólna "intryga"
- W mniejszości nietrafiony humor
- Parę czerstwych dialogów

Spodziewałem się ostrej sraczki, a dostałem niemal ten sam kaliber, co "Deadpool". Zabrakło tylko eRki i reżysera potrafiącego lawirować między cudakami w garniturkach, nerdami od komiksów i ich zjebanymi pomysłami. Ale bawiłem się dobrze. Oby upichcili jakąś porządną wersję "unrated", nie taki śmiech na sali, co w przypadku "Batman kontra Supermen".

A, niech będzie 7/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
OMG co za masakra. Dawno nie było takiej przepaści między tym co zapowiadały zwiastuny a tym co ostatecznie dostaliśmy.

Scenariusz to prawdziwa sieczka. Po prostu nie do uwierzenia, że można odwalać taką kaszanę kiedy w tym samym czasie gdzieś tam pędzi perfekcyjnie skonstruowana maszyna marvela. Nad SS nikt nie poświęcił nawet 5 sekund zastanowienia, skutkiem czego film ma chyba wszystkie możliwe problemy.

*********SPOILERY*******

W tym filmie zwyczajnie nic nie ma sensu. Jedyne dwie osoby w ekipie , które coś potrafią to deadshot i el diablo, reszta jest dla dekoracji i twórcy nie są w stanie tego ukryć ani odnieść się do tego w jakikolwiek kreatywny sposób. Jeśli przez chwilę miałem uwierzyć, że to może być ekipa zdolna przeciwstawić się supermenowi, to nie udało się to nawet w 1%. U marvela szop z karabinem ma sens, a tutaj większość postaci nie ma najmniejszego. Rocket jako przeciwnik supermana brzmi wiarygodniej.

Dalej nie ma absolutnie żadnego sensownego odniesienia do tego, że niby mamy do czynienia z czarnymi charakterami. Nie są to czarne charaktery zmuszone robić coś dobrego. Nie są to czarne charaktery, które przechodzą jakąś sensowną przemianę i chcą zrobić coś dobrego. Nawet nie są to dobre postaci mylnie uważane za złe postaci. Scenariusz do tego co powinno być konkretnie zdefiniowanym fundamentem tego filmu podchodzi jak pies do jeża i bardzo szybko się poddaje i zlewa temat. Ostatecznie dostajemy "czarne" charaktery narażające bez powodu własne życie by ocalić świat. DAFAQ?

Sama misja jest po prostu tragiczna fabularnie. Pomijam już to, że standardowo trzeba się dostać na dach wieżowca i zniszczyć tam coś co zagraża światu. To akurat była ta dobra część :) Akcja zaczyna się od wymykającej się spod kontroli enchantress... bo oni mają jej serce w walizce, ale zapomnieli że mają też jej brata gdzieś na dnie szafy i ten brat jest tak samo potężny jak ona i że on może ją utrzymywać przy życiu bez serca? I tego brata ona może już bez żadnego problemu z tej szafy wyjąć i uwolnić? :D Apogeum głupoty zostaje jednak osiągnięte, kiedy amanda weller rozwala swoich ludzi, żeby, z tego co zrozumiałem, nie mogli opowiedzieć, że ona została uratowana przez SS, który jest oficjalnie działającą ekipą rządową :D
Pomijając już jak to jest głupie samo w sobie to wyobraźcie sobie, że warnerowski Nick Furry morduje ludzi :D W dodatku to tak jakby Nick Fury strzelał załodze hellicariera w potylicę, żeby nie opowiedzieli ludziom o avengers :D Czy ci ludzie zastanawiali się chociaż przez sekundę co oni napisali?

Sceny akcji są tak nudne i generyczne i w dodatku nakręcone tak biednie, że aż wali niskim budżetem. A to jest już naprawdę nie do wybaczenia. Po co w ogóle kręcić taki film, jeśli nie ma się nawet pomysłu na dobrą scenę akcji?
Na dokładkę jeszcze dwie sceny są dokładnie identyczne.

Może ktoś się chociaż zastanowił jaki w ogóle ten film ma mieć ton czy styl? A gdzie tam. Miotamy się od Kickassa do watchmen, tylko chyba z budżetem ze dwa razy niższym niż drugi kickass i bez Rki.

Może chociaż postacie fajne? Nope. Ok, jest Harley, której zajebistości z trailerów film nie zdołał całkowicie zniszczyć, a Margott Robbie, chociaż wszystko jest tu przeciwko niej, robi niesamowitą robotę. Ale reszta? Najgorszy Joker ever made. O matko bosko, niech Leto wraca pisać piosenki do guitar hero czy co on tam robi. Klaps na dziąsło to mało. Co się tu odjebało to ja nawet nie. Jedyna dobra rzecz jaką można o nim powiedzieć, to że nie udało mu się całkowicie zrujnować scen z Harley. Tak bezsensownej, ordynarnej, wymęczonej, niepotrzebnej i głupiej roli to jeszcze chyba nie widziałem. Cara ma wielki napis na czole - jestem pierwszy raz przed kamerą, spróbujcie ukryć mój całkowity brak umiejętności aktorskich pod toną tapety. Reszta aktorów robi co może, ale grają takie nudne postaci, że choćby się skręcili to nic dobrego by z tego nie wyszło. Zabójca kochający córeczkę? Zakapior, który w szale zamordował rodzinę i teraz mu smutno? Ktoś naprawdę myślał, że można to potraktować "na poważnie"?

No to może chociaż humor? Nope. 90% tego co było w trailerach w filmie po prostu nie działa.

Uważam też, że Ayer wcale nie nakręcił tego filmu. Autorem jest Zack Snyder, a ten film to druga część Sucker Punch.

Czy coś w ogóle w tym filmie dobrze wyszło? Charakteryzacja Harley i momentami Enchantress. Podobała mi się scena ucieczki Harley (ta na linie), przez chwilę poczułem się jakbym oglądał Kung Fury, podobnie przez moment kiedy El diablo wyskoczył do murzyna na solo. Ten sam feel. Kilka scen Harley jest dobrych. Kilka porządnych ujęć na tyłek Harley. And thats pretty much all.

Lepiej obejrzeć spawna czy coś. Nie mówiąc o tym, że Batman i Robin to przy tym kupsztalu prawdziwe mistrzostwo odjechanej komiksowej adaptacji i prawdziwie wyrafinowana rozrywka :)

Pozostaje tylko dylemat, czy można mieć zajebisty plakat z Harley, kiedy film to taki kupsztal?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Recenzje Legionu Samobójców są mieszane, ale nie przeszkadza to widzom by masowo iść do kina i dobrze się bawić. A idą w tak dużych ilościach, że w weekend otwarcia film ma szansę pobić kilka rekordów!

Już pierwszego dnia, film zarobił 20.5 miliona dolarów, bijąc rekord Strażników Galaktyki który wynosił 11.2 miliony. To nie wszystko okazuje się, że film ma olbrzymie szanse na zarobienie ponad 140 milionów w pierwszy weekend. Co oznaczałby ten wynik? Oznaczałby tyle, że Legion Samobójców wskoczyłby na trzecie miejsce najlepiej zarabiających premier 2016 roku, bijąc na głowę Gdzie jest Dory oraz Deadpoola.

Co jeszcze ciekawsze, z takim wynikiem, Legion Samobójców miałby szansę stać się najlepiej zarabiającą produkcją Sierpnia, choć z drugiej strony, konkurencja jest praktycznie zerowa. Co ciekawe, przed samą premierą filmu, Warner Bros znacząco obniżyło oczekiwania względem filmu, licząc na ledwie 100 milionów. Mogło mieć to spory związek z kulisami produkcji filmu.

Odpowiedz
Ciekawe jakie będą spadki w 2 tyg?

Odpowiedz
(06-08-2016, 20:05)Negatywny napisał(a): Apogeum głupoty zostaje jednak osiągnięte, kiedy amanda weller rozwala swoich ludzi, żeby, z tego co zrozumiałem, nie mogli opowiedzieć, że ona została uratowana przez SS, który jest oficjalnie działającą ekipą rządową :D
Pomijając już jak to jest głupie samo w sobie to wyobraźcie sobie, że warnerowski Nick Furry morduje ludzi :D W dodatku to tak jakby Nick Fury strzelał załodze hellicariera w potylicę, żeby nie opowiedzieli ludziom o avengers :D Czy ci ludzie zastanawiali się chociaż przez sekundę co oni napisali?

Dzięki za przypomnienie mi o tej głupocie i obniżam ocenę na 4/10

Odpowiedz
(06-08-2016, 20:05)Negatywny napisał(a): Dalej nie ma absolutnie żadnego sensownego odniesienia do tego, że niby mamy do czynienia z czarnymi charakterami.
Pamiętacie jak wszędzie powtarzali za Willem Smithem, że ten film to będzie nie "good vs bad", tylko "bad vs evil"?

[Obrazek: tumblr_o3y2plSgtn1vn6sxuo1_500.gif]

(06-08-2016, 20:05)Negatywny napisał(a): Apogeum głupoty zostaje jednak osiągnięte, kiedy amanda weller rozwala swoich ludzi, żeby, z tego co zrozumiałem, nie mogli opowiedzieć, że ona została uratowana przez SS, który jest oficjalnie działającą ekipą rządową :D
Akurat na tym całym głównym spotkaniu gdzie oficjalnie powołują do życia Task Force X jest mowa że o grupie będzie wiedzieć tylko ograniczone grono ludzi, ale... co z tymi KILKUDZIESIĘCIOMA osobami widocznymi w scenie odprawy, gdzie są również zwykli żołnierze czy agenci FBI (ci którzy przyworzą Slipknota)? Ci ludzie mogli wiedzieć, ale najbliższi współpracownicy Waller nie?

Wiem co Ayer chciał w tej scenie pokazać, że Amanda to bezwględna suka zdolna do wszystkiego byle kryć własny tyłek, ale nic nie usprawiedliwiało jej zachowania w tym konkretnym momencie. Tak jak w każdym innym aspekcie tego scenariusza tak i tutaj był dobry pomysł, ale już jego rozwinięcie, napisane na kolanie, totalnie do dupy i na bakier z logiką.

--

W filmie są jeszcze dwa fatalne z punktu widzenia prowadzenia fabuły momenty:

Deadshot zabiera z wraku helikopteram akta, rozrzuca je i robi wielkie halo z powodu tego, o co tu naprawdę chodzi. Serio? SERIO?
Raz, widzowie już o tym wiedzą.
Dwa, nie było żadnego powodu, by ukrywać prawdę przed bohaterami, tym bardziej że i tak działali z przymusu a pierwotnym celem ich misji było tylko uratowanie Waller.
Trzy, z helikoptera którym lecieli na miejsce widać było, że ma miejsce coś co najmniej dziwnego.
Cztery, dostajemy Najbardziej Zbędny Flashback 2016:

Wcześniej w filmie Flag zabiera Enchantress do metra, po czym dostajemy ujęcie na Waller i słyszymy jak Flag melduje jej, że Enchantress uciekła. Później, w formie Najbardziej Zbędnego Flashbacku 2016, cofamy się do tego wydarzenia i film pokazuje nam, co tam naprawdę zaszło, a zaszło tyle, że... Unchantress uciekła. Tyle. Po cholerę to było? A może bali się, że widzowie zapomnieliby o tej bombie gdyby pojawiła się w filmie już wcześniej?

Co tego typu rzeczy mają na celu, nadać "fabule" pozory skomplikowania? Wykreować intrygę, której tak naprawdę w ogóle nie ma?

Odpowiedz
(06-08-2016, 23:40)Mierzwiak napisał(a):
Co tego typu rzeczy mają na celu, nadać "fabule" pozory skomplikowania? Wykreować intrygę, której tak naprawdę w ogóle nie ma?

Ten film to po prostu zakamuflowany master class w dziedzinie tego, jak NIE należy bawić się w prowadzenie narracji.

Oczywiście najwięcej mówi się o niekonsekwencjach w tonie, które wynikają ze sfastrygowania dwóch wizji, ale jak dla mnie równie drażniąca jest niekonsekwencja związana z pomysłem na fabułę: zadaniem, którego podjąć musi się Task Force X. Po prostu nie pojmuję, jak Ayer lub osoby decyzyjne, ktokolwiek z włodarzy WB mógł zaakceptować pomysł, by postawić eskadrę łotrów przeciwko pradawnej wiedźmie i jej braciszkowi rodem z "Mumii", czy też "Bogów Egiptu"; ktoś tu przywołał ten ostatni film, dobry trop, o którym nawet nie pomyślałem podczas seansu w czwartek. Tak czy siak, skala zagrożenia jakby nie rezonuje z tą ekipą, która o wiele lepiej sprawdziłaby się w starciu z bardziej "przyziemnym" przeciwnikiem, realizując bardziej "przyziemny" cel. Można było bardziej wmieszać tutaj Jokera, jakiś światek przestępczy i jechane. 

Dlaczego ktoś w świecie filmu w ogóle uznał, że takie osobistości się sprawdzą? Tak, rozumiem, że idea jest taka, że to straceńcy, za którymi mało kto będzie płakał, ale z punktu widzenia takiej Waller, co takiego ma w sobie np. Harley? Z perspektywy widzów wiadomo, że to charyzmatyczna postać, którą chciano ujrzeć na ekranie od dawna, jest cudna i wszystko, kochamy samą Margot, ale w praktyce, przez pragmatyczny pryzmat, jak ona ma się sprawdzić na takim polu bitwy, skoro najwyraźniej jej największy talent w tym filmie to naparzanie CGI kijem bejsbolowym? Tak, poziom obłąkania sprawia, że nie zna strachu, jest brawurowa itd, można tak kombinować, ale koniec końców oglądamy wariatkę okładającą kijaszkiem potężny magiczny byt... WTF, to się po prostu nie lepi.

PS. Naprawdę mam nadzieję, że ujrzymy te wycięte sceny z postu Mierzwiaka, choćby w formie deleted scenes, które potem zlepi w całość jakaś dobra dusza...

Odpowiedz
Chciałem trochę poznęcać się nad SS, ale spóźniłem się na imprezę. Moja opinia jest właściwie mieszanką tego co napisali Mierzwiak, Juby i wygłosił Stuckmann. Szczególnie boli mnie montaż, chyba firma od zwiastunów niezbyt radzi sobie z długimi metrażami. Wspominane już tutaj dwukrotne wprowadzenia, nic nie wnoszące retrospekcje, czy zupełnie chaotyczne ratowanie Violi Davis mają szansę wylądować na zajęciach jakiejś szkoły montażystów. Przestraszyli się opinii w sieci po BvS, ale czytając he tylko pogłębili już raz popełnione błędy, jest to swego rodzaju wyczyn.

Może tylko dodam, że Leto był dla mnie naprawdę fatalny, łączy najgorsze cechy gangsterskiej subkultury w filmach Ayera z jakimś pozerskim, latynoskim rzezimieszkiem z którym na ekranach telewizorów zwykły mierzyć się okulary Davida Caruso. Robbie gra na jednej nucie słodkiej idiotki, ma ciągle podobne gagi, ale bez problemu wygrywa z nim w aktorskim pojedynku.

3/10

Odpowiedz
Dziwię się, że zamiast "drugi Superman, który tym razem będzie zły" nie używają po prostu generała Zoda.

Z innej beczki: według niepotwierdzonych jeszcze informacji SS zaliczyło potężny spadek w amerykańskich kinach zarabiając w sobotę nawet poniżej 40 mln$.

Odpowiedz
Otwarcie i tak będzie świetne. ALE, BvS też miało (ogólnoświatowe, bo w USA poniżej oczekiwań), a ostatecznie skończyło się jak skończyło. Póki co SS idzie na wyniki lepsze od Deadpoola, ale tak jak on nie będzie miało premiery w Chinach(!) i może nie mieć tak dobrych nóg. Zobaczymy.

Odpowiedz
(07-08-2016, 07:57)Phil napisał(a): A ja sobie myślę, że Waller (swoją drogą, wiecie, że to już czwarta aktorska wersja tej postaci?!) miała po prostu szersze plany i Task Force X nie zostało przecież utworzone, żeby rozwalić Enchantress, tylko działać przeciwko metaludziom.
To jest... oczywiste, mówi się o tymw filmie i dlatego jest to tak bezsensowne :)

Zakładając pierwotny plan zgodnie z którym Enchantress miała być członkiem zespołu, tym bardziej nie rozumiem jaki jest sens by obok wiedźmy która w trzy sekundy może ci przynieść akta z sejfu na drugim końcu świata w ekipie była psycholka z bejsbolem, złodziej rzucający bumerangami czy Slipknot, który "wszędzie się wdrapie". Głowa mnie boli od tego, jak bardzo jest to głupie. Zespół, BEZ Enchantress bo to postać zbyt potężna, powinien zostać powołany do małych zadań specjalnych które są w jakiś tam sposób wątpliwe moralnie, nie wiem. Czy nie na tym w gruncie rzeczy polegało komiksowe Suicide Squad?

Ten film powinien mieć mniej postaci, co tym samym dałoby więcej czasu ekranowego pozostałym, skromną fabułę niepolegającą na ratowaniu świata i "zwykłego" przeciwnika. Całość spokojnie dałoby się zrobić za góra 80 mln, do tego z kategorią R i może wtedy film byłby w stanie spełnić swoje własne obietnice.


(07-08-2016, 10:30)Phil napisał(a): I jeszcze jedno, czy ten film nie miał się dziać przed BvS?
Bardzo chciałbym wiedzieć jak wtedy wytłumaczyliby brak interwencji Supermana :)

---

Wracając na chwilę do Jokera w wykonaniu Leto - tak, cały czas trzymam się tego, że scenariusz nie pozwolił mu błysnąć, ale w ogólnym rozrachunku nie potrafię powiedzieć, czy wypadł jednoznacznie dobrze czy źle. Wciąż widzę w nim potencjał, ale jednocześnie coś mi bardzo, ale to bardzo nie gra w Jokerze w tym wydaniu.

Jednocześnie mam najlpeszą i najgorszą scenę w jego wykonaniu (nie żeby było z czego wybierać...). Najlepsza to ta ze strażnikiem, któremu daje telefon dla Harley, gdy wchodzi mówiąc ""Bla bla bla bla". Najgorsza? Ta w klubie, z Commonem. Zagrane to jest koszmarnie, do tego dochodzi również bonus w postaci drgawek jakie Harley ma podczas tańca, nie wiem w ogóle jak to skomentować:


Odpowiedz
http://www.comicbookmovie.com/suicide_squad/box-office-40-fri-sat-drop-for-suicide-squad-a144310

40% spadek w sobotę. Chyba jednak Warner dostanie po dupie.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Spadki będą konkretne. Bardzo dobrze, fanboye same nie pociągną filmu do sukcesu.

Odpowiedz
(07-08-2016, 13:05)Phil napisał(a): Co ma do stracenia?
A co zyskuje mając Harley w zespole?

(07-08-2016, 13:05)Phil napisał(a): Avengers też nie brali Visiona do każdej misji, też można się tego czepiać ;).
Możesz próbować, jeśli tylko uważasz że bez Visiona ekipa jest cienka a jej członkowie do niczego nieprzydatni. Przy czym pamiętaj, że w otwarciu Civil War nie ratują świata, tylko próbują zapobiec aktowi terroru. Task Force X powołano konkretnie do walki z METALUDŹMI. Pytanie "dlaczego bez sensu?" jest więc mniej więcej tak samo zabawne, co teksty Jokera w tym filmie :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Batman v Superman: Dawn of Justice (2016) Huntersky 3,829 610,594 04-08-2025, 20:56
Ostatni post: shamar
  The Suicide Squad (2021) Pelivaron 281 41,102 30-10-2022, 19:54
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości