(06-10-2016, 00:01)Danus napisał(a): To uniwersum prawie już zdechło artystycznie...
Co za bzdura? Co to ma znaczyć artystycznie? Sugerujesz, że filmy od Marvela (których mnie osobiście nawet nie chce się ogladać - widziałem fragment "Avengers 2" z jakimiś latającymi wagonami tramwajowymi... litości) są artystyczne?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Artyzm kojarzy mi się ze swobodą twórczą i spontanicznością a nie kadrami odmierzanymi od linijki, z setkami storyboardów, komputerowych wizualizacji itd. :)
Wchodzi artysta do studia i próbuje nagrać fajną piosenkę. Od tak - artysta. Wchodzi "artysta" do studia i produkuje piosenkę, z odgórnymi założeniami, co ma jak brzmieć, w jakim stylu, z jakimi dokładnie instrumentami by... zrobić potencjalnego hita - wyrobnik
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Jeszcze gdyby chcieli naprawić ten film wypuszczając, oryginalnie zmontowany i ze wszystkimi scenami, to byłbym trochę zainteresowany, bo chciałbym zobaczyć jak to wyglądało po pierwszym zmontowaniu. Choć na pewno nie zmieniło by to filmu na nie wiadomo o ile lepszy, bo on ma po prostu słaby scenariusz. Oni chcą tylko dodać 13 minut i wyjdzie z tego taka sama słabizna jak w kinie tylko że parę minut dłuższa, so couldn't care less ;)
Tak w ogóle to podzielam zdanie Jubego, że jaki jest sens wydawać hajs na bilety, skoro każdy kolejny film będzie miał wersje "naprawczą" na blu. To samo było z Hobbitami, jeszcze przed wyjściem filmu do kina już zapowiadali wersje rozszerzoną. Dla mnie to jest całkowicie bez sensu.
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!"- Kyle Reese
(06-10-2016, 15:24)shamar napisał(a): Artyzm kojarzy mi się ze swobodą twórczą i spontanicznością a nie kadrami odmierzanymi od linijki, z setkami storyboardów, komputerowych wizualizacji itd. :)
Wchodzi artysta do studia i próbuje nagrać fajną piosenkę. Od tak - artysta. Wchodzi "artysta" do studia i produkuje piosenkę, z odgórnymi założeniami, co ma jak brzmieć, w jakim stylu, z jakimi dokładnie instrumentami by... zrobić potencjalnego hita - wyrobnik
Mylisz ze sobą dwa pojęcia. "Artyzm" i "poziom artystyczny" to nie to samo. Każdy film reprezentuje sobą jakiś poziom artystyczny, nie każdy zaś jest zrobiony z artyzmem.
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!"- Kyle Reese
(24-10-2016, 23:16)shamar napisał(a): 11 :) Ale... wersja "unrated"
Ale wiesz, że "unrated" oznacza jedynie to, że nie dali tej wersji do "sprawdzenia" przez MPAA, które przyznaje kategorie wiekowe? Wiesz, że to nie oznacza tego samego co rated-R, bo od początku produkcji wszyscy, z Ayerem włącznie, powtarzali, że robią film z myślą o PG-13. Nie będzie nagości, nie będzie bluzgów, nie będzie brutalności - BO TEGO NIE NAGRALI. Może dodali kilka ujęć z CGI-krwią i tyle.
Czas trwania to 134 minuty, nie 136' o czym mówiło się wcześniej. No chyba, że na okładce jest błąd, bo różnie patrzą na sekundy przy sprawdzaniu czasu. Ja 2:14:31 już bym zapisał jako 135 minut, dystrybutor może nie (tak samo jest na okładce BvS UE).
No ale Juby ma rację. Unrated znaczy tyle, że MPAA nie otrzymała tej wersji do sprawdzenia i nie przyznała kategorii wiekowej. Podobnie chyba postąpił FOX z rozszerzonym "Wolverine".
Co do braku bluzgów, nagości i brutalności, to pewnie też ma rację, bo Ayer od początku mówił w jaką kategorię celują. Po co marnować hajs na kręcenie czegoś, co i tak nie miało ujrzeć światła dziennego?
Zresztą.. temu filmowi nie pomogłaby ani wyższa kategoria wiekowa, ani dodatkowa godzina materiału. Rozumiem, że niektórzy chcą wierzyć, iż WB zmasakrowało Ayerowi arcydzieło, ale przecież, już na poziomie ***, widać absolutny brak pomysłu na ten film :)
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
25-10-2016, 22:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-10-2016, 22:07 przez zombie001.)
Ja mogę podejrzewać, że np. w scenie z zabiciem Commona (czy jak mu tam) pokażą ujęcie, jak Joker strzela mu w łeb, bez cięcia i z innej perspektywy. Bo, że nakręcili ujęcie z wielu kamer jest chyba oczywiste. W czym problem, żeby rozszerzona wersja, bez restrykcji miała więcej takich ujęć, fucków itp?
(25-10-2016, 22:06)zombie001 napisał(a): Co do braku bluzgów, nagości i brutalności, to pewnie też ma rację, bo Ayer od początku mówił w jaką kategorię celują. Po co marnować hajs na kręcenie czegoś, co i tak nie miało ujrzeć światła dziennego?
Ale przecież zrobili też "mroczniejszą" wersję. Skąd przekonanie, że nie użyją ujęć z tejże? Skąd przekonanie, że nie pokażą/nie wspomną o tym gwałcicielu?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Owszem, zmontowali mroczniejszą wersję. Ale ten "mrok" wynikał zapewne z dłuższych scen z Jokerem torturującym Harley i brakiem rozweselających piosenek. Czyli chodziło o mroczniejszy ton filmu, nie o brutalność. Czegoś co kwalifikowałoby film do eRki nie będzie, bo Ayer od początku celował w PG-13. Więcej "fucków"? Najpierw w scenariuszu musiałby się jakiś znaleźć, a był może z jeden (bo dopuszczalny w PG-13).
Nudziłem się. Odpaliłem SS. Żałuję tego, jest mi smutno, nie mogę nawet Dr Strange'a obejrzeć na poprawę nastroju, idę się upić z żalu i bólu, bo to jest gówno, a nie film, najgorszy szajs jaki WB/DC stworzyli. Na plus Harley (bo ładnie wygląda), Boomerang (bo typ mnie pozytywnie zaskoczył i nie był aż takim drewnem) i Deadshot (bo przynajmniej coś robi). Na minus cała reszta. Dosłownie. Dwa na dziesięć, a i tak to naciągana ocena.
Mała ilość Jokera to nie problem "SS". Bardziej brak pomysłu na niego w tym filmie, bo sama interpretacja Leto np. umieszczona w R-rated "Batmanie", mogłaby być dość interesująca.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
29-10-2016, 14:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-10-2016, 14:41 przez zombie001.)
Bo Leto szarżuje, ale też trudno się wczuć w jego grę, skoro jest losowo wrzucony w paru scenach, nie wiem czemu po prostu nie zrobili filmu, gdzie jakiś tajemniczy wróg robi rozróbę w mieście, zostaje wysłany Suicide Squad i okazuje się, że to podpucha Jokera który chce odzyskać Harley... wyszłoby to z pożytkiem dla wszystkich.
Potencjał postaci jest, tylko inaczej jego Joker wygląda np. w pierwszym trailerze z Comic Con, gdy jest wokół niego cisza i fajna atmosfera, a inaczej gdy podczas jego scen gra Queen czy inny Emenem, a do tego dodaje się efekty świetlne jakby nad jego głową wisiała kula dyskotekowa, a o montażu już nawet nie wspominam. Mówię tutaj w większości o scenach tortur Harley skonwertowanych w 5 sekund.
Ja wierzę Leto, że film miał być naprawdę mroczny i mocny, ale w trakcie zaczęli kombinować, wątpię by Leto wczuwał się tak w rolę, odwalał numery z martwymi szczurami itd. gdyby wiedział, że w filmie pojawi się na 5 minut xD
Końcówka wygląda jak robiona na szybko, byle było, tak jak w przypadku Fant4stic.
29-10-2016, 14:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-10-2016, 14:52 przez Szpeku.)