Nie za bardzo lubię się tym chwalić i nie za bardzo lubię kiedy inni to robią, ale najlepsza informacja o universum DC to byłaby informacja o reboocie ;)
No może jeszcze WW wygląda nieźle #pdk ;)
Ale po takim biblijnym kupsztalu jakim był SS oni postanawiają brnąć dalej w ten chłam, jeszcze z tą samą ekipą partaczy? Mam nadzieję, że zwiastuny będą naprawdę dobre, to może chociaż ściągnę z netu żeby obejrzeć do niedzielnego kotleta.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
14-12-2016, 11:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2016, 13:49 przez Negatywny.)
Wkurwia mnie podejście Warnera do budowania tego świata. Pal licho jakość tych produkcji, ale kurwa dawanie zielonego światła projektom na zasadzie "rzućmy o ścianę i zobaczmy co się przylepi", to straszna żenada. Jak "Wonder Woman" zarobi, to zapowiedź "Kronik Steve'a Trevora" nawet mnie nie zdziwi.
A SS powtórzyłem na Blu. Wrażenia gorsze niż po seansie kinowym, ale koniec, końców ujdzie. I ile mogę się zgodzić z prawie każdym zarzutem wobec tej produkcji (no może poza Leto-Jokerem, którego odbieram raczej pozytywnie), to nie ukrywam, że oglądało mi się to lepiej niż BvS. Takie tegoroczne guilty pleasure. Do następnych produkcji DC, podchodzę z zerowymi oczekiwaniami.
Obsada fajnie sprawdza się w swoich rolach. Zwłaszcza, że scenariusz nie daje im nic ciekawego do roboty, to tym bardziej kudos dla aktorów, że potrafili z niczego, wykrzesać "coś". Pomimo karkołomnego montażu, oraz zaskakująco małej ilości akcji, to szybko to nawet zlatuje. Nigdy nie miałem momentu, że czułem się wybitnie zmęczony filmem, gdzie przy takim BvS na walce z Doomsdayem miałem dosyć. Na kilku sucharach się uśmiechnąłem, a jako że całość nie traktuje się jakoś specjalnie poważne, to niektóre złe dialogi, mają nawet swój urok. Ale to już raczej osobiste schorzenie, bo ja niekiedy lubię mieć bekę ze złych dialogów ;) No i ogólnie jest tutaj taki dziwny feel, zaginionego filmidła z lat 90, które Warner postanowił odkopać i wypuścić do kin :P
Czy marnuje to kompletnie potencjał? Tak. Czy cokolwiek wprowadza to do DCEU? Nie. Ale kurde, nie nudzi mnie, nie ma tam nic wkurwiającego, a przy kolejnych powtórkach DCEU nie będę miał specjalnych oporów żeby to oglądać. A sama ekipa "samobójców" jest na tyle sympatyczna, że film dostarcza mi to te "minimum" przyjemności.
Cytat:Nigdy nie miałem momentu, że czułem się wybitnie zmęczony filmem
No to u mnie ten "moment" trwał mniej więcej od momentu jak dotarli do miasta do ostatniej sceny, choć już wcześniej film mnie irytował, szczególnie muzyką.
Co do muzyki to akurat się zgodzę. I nie chodzi mi o dobór piosenek, a ich implementację, która jest kompletnie z czapy, sprawiająca wrażenie wmontowanej na ostatnią chwilę. Chociaż myślę, ze składanka mogła być znacznie gorsza. Kilka wałków sympatycznych, więc ogromnych powodów do płaczu nie mam.
14-12-2016, 17:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2016, 17:49 przez Grievous.)
Koleś i tak bardzo łagodnie potraktował tę kupę :P Nie wiem jak komuś mógł podobać się ten kaszalot, chyba zaślepienie postaciami, wizualną sraką i fajnymi plakatami zrobiło swoje ;]
Młodszy brat dzisiaj powtarzał, więc i ja w większości zerknąłem na wersję rozszerzoną.
Kilka spraw:
1. Dodatkowe 11 minut absolutnie nic nie zmienia, można by było je nawet przegapić, gdyby nie były takie głupie.
2. Jared "Hunka hunka" Leto najgorszym Jokerem ever. Po prostu nie mogę jak go widzę, jest tak beznadziejny. Tragedia, ale nie wkurzająca, mam po prostu z niego polewkę.
3. Ten film jest mega głupi nawet w szczegółach. Moje ulubione - Batman sprawdza puls Harley, mimo założonej grubej rękawicy! Koleś razi paralizatorem klawisza, którego trzyma, ale jego samego już nie razi. XD
4. Obczajcie moment w 1:21
Flag nie może wysadzić głowy Harley!! Nie może. :) I kij z tym, że ta idzie powolutku jakieś 3 metry od niego i mógłby ją zabić jednym strzałem.
Chciałbym to lubić, albo chociaż nienawidzić, ale nie potrafię. Tak bardzo nijaki i skopany jest ten film, że jedynie trochę mnie to bawi.
15-01-2017, 00:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2017, 00:29 przez Juby.)
Do tego co napisał Juby dodam tylko, że scena z Harley i z Flagiem to najgorsza scena z całego filmu i nie twierdze, że Joker był aż tak zły, ale reszta się zgadza...., Na plus dwie trzy dobre sceny, postać Deadshot'a i Boomerang'a, reszta to Meehh... :/ Póki co najgorszy film DCEU ;p
OCENA: 4/10
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!"- Kyle Reese
Ejże, przyjemny filmik. Nareszcie coś INNEGO w temacie filmów komiksowych (nie licząc totalnie zrąbanego zagrożenia w przesadnie dużej skali, z obowiązkowym błękitnym promieniem strzelającym w niebo). Ciekawie się oglądało przygody tej ekipy - znacznie ciekawszej niż nudne ziomki z Marvela - choć boleśnie słaby początek sprawiał wrażenie, jakby DJ zesrał się na taśmę filmową. Widać, że nakręcili co mogli i próbowali coś z tego ulepić, ale potencjał w tym był, a i trochę talentu się znalazło. Chciałbym zobaczyć sequel, a to już coś.
Wady jakie są, każdy widzi. Największe - montaż, dobór muzyki, CGI momentami FATALNE (nagrania z wybuchu Diabla pokazywane na początku - co to qrva było, youtuberzy robią lepsze rzeczy w After Effects). Odnośnie kwestii kontrowersyjnych:
- Cara, poza końcową przemową, całkiem spoko.
- Jai Courtney ma teraz na koncie 2 dobre występy (Jack Reacher, to) i dwa złe (Die Hard, Terminator), więc gościa nie skreślam i raczej już nie będę spodziewał się gniota ze względu na jego udział.
Nie wiem, jaką ocenę dać, bo bawiłem się naprawdę dobrze, choć wady filmu są oczywiste. 7?
Jai był boski w filmach Niezgodna i Zbuntowana, polecam. ;)
(15-01-2017, 21:32)military napisał(a): Ejże, przyjemny filmik. Nareszcie coś INNEGO w temacie filmów komiksowych
Ciekawie się oglądało przygody tej ekipy - znacznie ciekawszej niż nudne ziomki z Marvela
- Cara, poza końcową przemową, całkiem spoko.
Nie wiem, jaką ocenę dać, bo bawiłem się naprawdę dobrze, choć wady filmu są oczywiste. 7?
1. Co INNEGO, czego nie było w temacie filmów komiksowych, zobaczyłeś w SS? Serio, bo nie kojarzę tam nawet grama świeżości.
2. Tu miało być pytanie o porównanie nudnych ziomków Marvela z tak ciekawymi postaciami jak Katana, Slipknot, czy Killer Crock, ale sobie daruję.
3. Cara to źle obsadzona (Pani DOKTOR to 22-latka o wyglądzie modelki), fatalnie wyglądająca w finałowej "formie", niewiarygodnie głupia postać, która brzmi jak dubbingowana przez większość filmu i wije się jak jakaś anakonda, aby na koniec naśladować Zoda za 1980 roku ("Kneel!")!
4. 7? Powiedz, że w skali 1-20, proszę?
Cytat:3. Cara to źle obsadzona (Pani DOKTOR to 22-latka o wyglądzie modelki) ("Kneel!")!
To cię dziwi? Są i bardzo ładne panie doktor. Bardziej intrygujące jest to, że jak na doktora archeologii dotyka łapskami każde znalezisko. To dopiero kretynizm ;)
(15-01-2017, 23:50)Juby napisał(a): Tu miało być pytanie o porównanie nudnych ziomków Marvela z tak ciekawymi postaciami jak Katana, Slipknot, czy Killer Crock, ale sobie daruję.
Wymieniłeś tylko tę trójkę, a ja bym tu dał wszystkich. Każda postać w tym filmie to dno i tylko aktorzy ich ratują, z drugiej jednak strony to naciągany pozytyw, bo taki Smith jak dla mnie leci na totalnym autopilocie.
1. Tak, uważam, że eka jest ciekawsza niż Marvele - przy czym mówię głównie o Deadshocie, Harley i Bumerangu. Reszta to tło, choć Croc miał parę momentów, które nadawały mu charakteru. Podobały mi się ich przekomarzania, podobało mi się że np. Bumerang zwinął się jak tylko usłyszał, że może (choć dosłownie w NASTĘPNEJ SCENIE, trzy ujęcia dalej, jest już z ekipą - bez słowa wyjaśnienia. WTF?!?!). Podobało mi się, że żadna z postaci nie może zrównać z ziemią całej dzielnicy, jeśli ma na to ochotę (jak Iron Man, Thor, Hulk czy Superman).
2. Cara była ok - poza wiciem się w końcówce, o czym sam wspomniałem. Nie wydała mi się niedopasowana do postaci pani archeolog - może dlatego, że nie uważam ją za szczególnie ładną. Zresztą nie macie nic do tego, żeby przypakowany przystojniak o wyglądzie modela był miliarderem, geniuszem i herosem (Iron Man), ale już ładna pani archeolog - O JEZU TO NIE PRZEJDZIE.
3. Dodam, że Joker też był spoko. Znaczy się: nie odrzucił mnie. Leto sam nie widział, jak go zagrać, i w jednej scenie idzie w Brada Dourifa, w drugiej kopiuje Jima Carrey, w trzeciej próbuje dać coś od siebie. Nie kupił mnie w stu procentach, ale nie skreślam gościa. Największy problem z nim mam taki, że nie wiem, co Harley w nim widziała zanim zafundował jej elektrowstrząsy.
P.S.
Ayer ma jakieś zboczenie na punkcie pocisków smugowych. Najpierw Furia, teraz ostrzał ze śmigłowca wyglądał jakby nakurwiali promieniem lasera. Facet, odpuść.