Ankieta: Która część serii jest najlepsza?
The Fast and the Furious
2 Fast 2 Furious
The Fast and the Furious: Tokyo Drift
Fast & Furious
Fast Five
Fast & Furious 6
Furious 7
The Fate of the Furious
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Szybcy i wściekli
#21
Wywiad ze scenarzystą Fast Five

:mrgreen:

Odpowiedz
#22
To , w tym wywiadzie jest, co podaje FW i Stopklatka, że nastepne filmy już nie bedą skupiały sie na wyscigach ? :razz:

Zresztą, nawet nie zmierzam ogladać 5 a co dopiero babrać sie w kolejnych. :razz:
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#23
Fast Five postawiło wysoką poprzeczkę tegorocznym wakacyjnym blockbusterom. Film z 5 w tytule powinien być wyłącznie wymęczonym, odgrzewanym kotletem, tymczasem FF5 to nic innego jak najlepsza część cyklu.

Nie wiem czy i ile było dziur logicznych w scenariuszu, lekcje fizyki twórcy raczej opuścili, ale to nic, bo zabawa jest przednia, ekipa jest w dechę, chemia między aktorami znakomita, Rio przepięknie sfotografowane, a sceny akcji pierwszorzędne. No i co ważne, nie ma burackich CGI sekwencji rodem z PS3 jak poprzednio, tylko czysta kaskaderka z naprawdę konkretnym rozpierdolem, użycia komputera dopatrzyłem się dosłownie w kilku i to wyłącznie niezbędnych momentach.

8/10

Do wszystkich którzy wybierają się do kina: nie wychodźcie po ostatniej scenie! Przeczekajcie dwie minuty, bo po pierwszej sekcji napisów końcowych czeka was ekscytująca zapowiedź tego, o czym będzie Fast & Furious 6. Zagrywka rodem z seriali, no ale czym jak nie serialem jest już FF? Czekam na następny odcinek.

Odpowiedz
#24
Mierzwiak napisał(a):nie ma burackich CGI sekwencji rodem z PS3 jak poprzednio, tylko czysta kaskaderka z naprawdę konkretnym rozpierdolem,

O :shock: a tak liczyłem na kolejne pingpongowe ciezarówki. Mikro CGI ? Najlepsza czesc ? To jednak się skuszę bo , oproćż nienajgorszej Jedynki , żadna z czesci nie wywołuje u mnie szczegolnie pozytywnych wspomnien.

Ale jeśli cz.5 miala by być najlepsza to chyba ewenement w historii kina.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#25
To ja powtórzę to co już tutaj pisałem:

Fast Five: pure fun. Najlepsza odsłona. Wydestylowana dawka tego co najlepsze w poprzednich filmach i odcedzenie czerstwych elementów takich jak oczojebne kolorystycznie samochody i silenie się na psychologizmy. Tym razem postawiono na akcję i pompowanie adrenaliny. Strzał w dziesiątkę. Finałowa ucieczka przez Rio ma pewne miejsce w przyszłych plebiscytach najlepszych filmowych pościgów samochodowych.

A wspomniana przez Mierzwiaka scena po napisach jest tak naprawdę chyba najsłabszym/najgłupszym momentem filmu. Gdybym został zmuszony do przyczepienia się do czegoś w tym filmie, wskazałbym na to.

Odpowiedz
#26
Tyler Durden napisał(a):scena po napisach jest tak naprawdę chyba najsłabszym/najgłupszym momentem filmu
Ja wiem czy najgłupszym? Tego należało się zwyczajnie spodziewać z bardzo prostego powodu:

Odpowiedz
#27
Wiesz, chodziło mi o to, że po w sumie dość bezpretensjonalnej przygodzie dostaliśmy na koniec zagranie rodem z oper mydlanych. Ale na szczęście jest to dopiero w trakcie napisów końcowych, więc wielu widzów w ogóle tego nie zobaczy. Można udawać, że nie należy tego traktować jako element fabuły piątej części ;)

Odpowiedz
#28
Właśnie wróciłem z Fast Five. Krótko: pieprzyć prawa fizyki, film jest świetny. Przede wszystkim w serii musi zostać Justin Lin, Vin Diesel, Paul Walker i The Rock. Co prawda, ten ostatni miał dość karykaturalną przez większość czasu postać, ale w trzecim akcie jego bohater zrobił się ciekawszy i może być interesującym przeciwnikiem w następnym i następnym filmie (bo nie wierzę, że pozbędą się go już w następnej częsci, skoro mają być jeszcze dwie przynajmniej).

Co tu dużo gadać, dobry film akcji. Z minusów - czasem zbyt chaotyczne sceny walki (choć i tak lepsze niż w większości współczesnych filmów akcji), dialogi mogłyby być jednak trochę lepsze (Fast & Furious to już seria buddy action movies, które potrzebuje dużo dobrych dialogów i przekomarzanek, a tu nie wszystkie są dobre), a sam film mógłby mieć lepsze tempo. Poza tym bardzo dobrze się bawiłem i chcę więcej tej serii! Zadzwiająco dobrze się trzyma, oby tak dalej!

Odpowiedz
#29
Film ogląda się fantastycznie. Twórcy nie udają, że seria to coś więcej niż masa akcji, kaskaderki, pięknych kobiet i szybkich samochodów. Pieprzyć zasady fizyki i logikę ! ;) Znani i lubiani bohaterowie (seria bez Disela i Walkera nie istnieje), pięknie zdjęcia Rio, przyjemny humor i chemia między bohaterami, a to wszystko okraszone genialną muzyką - czego chcieć więcej ?! Ten film to multum rozrywki w najczystszej formie.

Widać, że twórcy odchodzą od pierwotnego pomysłu, tzn. wyścigów tuningowanych aut, nie mniej robią to na tyle sprawnie, że mnie osobiście to w ogóle nie przeszkadza, chociaż wiem, że nieco bardziej ortodoksyjni fani będą narzekać.

7/10

Odpowiedz
#30
Pod wpływem strasznie fajnej piątki postanowiłem odświeżyć sobie całą serię i przy okazji zweryfikować opinie o poszczególnych częściach:

The Fast and the Furious - podobało mi się jeszcze bardziej niż poprzednim razem, być może to przez F5, przez co nieco inaczej patrzę teraz na te postacie (które, nie ukrywam, lubię), ale to po prostu niezły film. Jedyne co naprawdę drażni, to beznadziejny efekt podczas jazdy z użyciem nitro, co to miało być, skok w nadświetlną czy co? Na plus bardzo fajny, uliczno-tuningowo-kumpelski klimat. 7/10

2 Fast 2 Furious - znacznie lepsze niż zapamiętałem z pierwszego i zarazem ostatniego seansu (ile to było, 7 lat temu?), ale i tak średnie. Niby ogląda się ok, czasem jest zabawnie, innym razem jest na czym zawiesić oko, ale brakuje temu konkretnej, zwartej fabuły. Niby wiadomo o co chodzi, ale oglądało mi się to bardziej na zasadzie luźnego zbioru scen, a nie filmu o czymś. 5/10

Fast & Furious - tym razem gorzej niż zapamiętałem z wizyty w kinie. Główny zarzut podobny jak w przypadku dwójki - fabuła zbyt rozmyta i nijaka, do tego film zaprzepaszcza szansę na ciekawe rozegranie ponownego spotkania bohaterów pierwszej części. Zaskakująco mało jest tu też scen akcji, są zaledwie trzy duże sekwencje - początkowa akcja z cysternami, wyścig ulicami LA (z mega irytującymi GPSowymi animacjami) i finałowy, antyklimatyczny pościg tunelami, czyli pokraczna CGI padaka. W zasadzie najlepsza jest sama końcówka, będąca jednocześnie pierwszą sceną Piątki. 5/10
Ciekawostka związana z Fast Five:
Jutro chronologicznie ostatnie Tokio Drift.

Odpowiedz
#31
Fast Five - oł maj gat, it's fuckin awesome! Nie wiem jak to zrobili, ale jest to jedyna część serii, którą oglądałem bez żadnego skrzywienia na pierwszym seansie. Diesel i Walker wymiatają, a scena gdy pojawia się cała ekipa z poprzednich części powoduje banana na twarzy. Blockbuster pełną gębą, ale zrobiony po prostu idealnie. Lin uczy się jednak na błędach bo w piąteczce pościgi są kultowe bez dwóch zdań, a finałowy rozpierdol Rio - palce lizać. Brawa dla reżysera, dla aktorów za to że wykrzesali z serii ukryte pokłady energii. Na deser bardzo dobrze trafiony Rock, który przypomina śliniącego się buldoga ganiającego za listonoszem :) Nie ma chyba sceny, w której nie byłby spocony.

10/10 (w kategorii F&F ofkors, jako oddzielny film 7/10)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#32
Snappik napisał(a):oł maj gat, it's fuckin awesome!
<ok>

Scenę po napisach widział? : )


Koniec odświeżania serii - Tokyo Drift choć związane z serią bardzo luźno, pasuje do niej jak ulał, na szczęście więcej na wspólnego z pierwszym, aniżeli drugim/czwartym filmem. Film jest po prostu FAJNY, do tego stopnia, że wybaczam mu mniejsze lub większe słabości. Do tego Tokio, którego nigdy nie mam dość i najlepszy ze wszystkich pięciu filmów soundtrack.

Na deser świetna końcówka z Domem: I got nothing but time.

7/10

Odpowiedz
#33
Widziałem, fajne nogi :lol:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#34
Od kilku dni chodzi za mną kolejny seans Fast Five i chyba w przyszłym tygodniu wybiorę się do kina kolejny raz. Naprawdę dawno nie widziałem tak dobrego (w sensie przyjemnego i prostego w odbiorze) filmu. Jak już ktoś wspomniał - pure fun :D!

Idąc śladami Mierzwiaka, odświeżyłem sobie pierwszą i drugą część (do trzeciej mimo kilku podejść nie mogę się ciągle przekonać, jednak brak oryginalnej obsady robi swoje).

The Fast and the Furious - dla mnie swego rodzaju film kultowy. Nigdy nie zapomnę 15' monitora, lipcowej nocy i mnie wpatrzonego w ekran jak w bożka ;). Nie potrafię tak naprawdę powiedzieć za co tak uwielbiam ten film, ale spokojnie daję:

7,5/10

2 Fast 2 Furious - zdecydowanie gorzej niż w części pierwszej, ale mimo to nie jest źle. Fajne fury, niezła muzyka i całkiem smaczne końcowe sceny ;)

6/10

Odpowiedz
#35
Obejrzałem właśnie częśc pierwszą i...

Ten film jest rimejkiem "Na fali" w takim stopniu w jakim "Siedmiu wspaniałych" jest rimejkiem "Siedmiu samurajów", tam zamieniono samurajów na rewolwerowów, tu surferów na kierowców. Szkoda tylko że Szybcy i wściekli są remakiem pozbawionym jaj, zrobionym w PG-13/MTV stylu, przyprawionym muzyką tak denną, że sa nią samą należą się dwa punkty ujemne, w dodatku pozbawionym choćby jednej postaci, której chciałoby się kibicować...a nie, sorry, jest jedna taka postać i jest nią
. Jemu kibicowałem. Jest drętwo, jest nijako, jest byle jak, nawet wyścigi nakręcono tak, że można przy nich ziewać z nudów.


3/10


Tak w ogóle to polecam ten artykulik:

http://www.moviecynics.com/the-fast-and-the-furious-2001-vs-point-break-1991-movies-versus-movies/



Cytat:In both films, the bad guys get away at the end after a prolonged chase. Special Agent Johnny Utah chases Bodhi down and then they jump out of a fucking airplane for a thrilling sequence. Of course, when it’s all over Johnny hurts his knee and Bodhi escapes with some cash. Some time later, Johnny Utah shows up at some beach in Australia and he has a knockdown dragout fight with Bodhi. At the end, Utah lets Bodhi go out and surf one last monster wave… from which he presumably never comes back. In The Fast and the Furious, Dominic Toretta wrecks his car and Brian O’Conner lets him get away… cuz he’s bangin’ the dude’s sister.



2 Fast 2 Furious - zasiadałem do tego filmu ze sporymi obawami, że nie dam rady dotrwać do końca i możliwe że nastawienie na dno pozwoliło jakoś przez niego przebrnąć. Raz że tym razem nie czułem się jakbym oglądał remake dobrze sobie znanego i lepszego filmu, dwa, wkurzającej muzyki było jakby trochę mniej i była mniej wkurzająca. Historyjka momentami była bardziej wciągająca, ale bohaterowie nadal zupełnie byle jacy, podobnie jak i villain. Niestety im dalej tym gorzej, jedynka miała przynajmniej jedną dobrą scenę akcji, tu nie było żadnej, w końcówce zaczeły się mnożyć jakieś z dupy wyjęte zagrywki jak dziesiątki samochodów taranujących wozy policyjne...WTF?; czy kompletnie idiotyczny wiadomy skok. No i zakończenie było koszmarnie słabe i kompletnie bezjajeczne, pod tym względem nawet nijaka jedynka wypadała lepiej. Koniec końców - sequel na upartego daje się niby oglądać, ale trzyma ten sam niski poziom. Choć przez sporą częśc filmu wydawało mi się, że ocenię minimalnie wyżej niż jedynkę, końcówka wyprowadziła mnie z błędu:

3/10


PS: to jak pokazują ten samochodowy napęd warp w akcji ---> śmiech na sali.

Odpowiedz
#36
Piątka w punktach, bo tak będzie prościej:

+ każda scena akcji
+ cudowna, bezpretensjonalna rozpierducha
+ końcowy pościg z sejfem
+ kompletne olanie praw fizyki, dzięki czemu ogląda się to z bananem na twarzy
+ malownicze ujęcia Rio, masa pięknych kadrów
+ brak nędznego CGI, które było bolączką części czwartej
+ fajna, celowo przeszarżowana postać grana przez The Rocka

- każda scena dialogowa
- aktorstwo
- zupełnie bezsensowne kopiowanie serii Oceans, tym bardziej, że specjalizacje, według których Diesel dobiera współpracowników na nic się ostatecznie nie przydają
- pomysły w stylu "wykradliśmy po cichu radiowozy, więc pościgajmy się nimi po ulicach, na pewno nikt nie zauważy".

Generalnie jednak świetna rozrywka, chętnie obejrzę szóstkę, jeśli będzie prezentowała podobny poziom.

7/10
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#37
Ja widziałem tylko pierwszą i drugą część. Obu daje 4/10 no może naciągane 5,
a na oglądanie części trzeciej, czwartej i piątej jakoś ochoty nie mam.

Odpowiedz
#38
Dzięki, że nas o tym powiadomiłeś. Będę nosił w sercu tę nowinę cały dzień.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#39
(22-05-2011, 02:48)Motoduf napisał(a): kompletne olanie praw fizyki, dzięki czemu ogląda się to z bananem na twarzy
Nawet najbardziej nieprawdopodobne sceny ogląda się świetnie pod warunkiem, że zostały zmontowane z ujęć nakręconych na planie. Mam nadzieję że utrzymają ten trend przy w szóstym filmie.

(22-05-2011, 02:48)Motoduf napisał(a): - aktorstwo
E tam, aktorstwo (pomijając trochę drewnianą policjantkę) jest tak samo lekkie i bezpretensjonalne jak cały film. Pełny luzik bez zbędnego nadymania się.

(22-05-2011, 02:48)Motoduf napisał(a): - zupełnie bezsensowne kopiowanie serii Oceans, tym bardziej, że specjalizacje, według których Diesel dobiera współpracowników na nic się ostatecznie nie przydają
Owszem, przydają się, zwłaszcza do momentu gdy wszystko idzie zgodnie z planem.


Odpowiedz
#40
Mierzwiak napisał(a):Nawet najbardziej nieprawdopodobne sceny ogląda się świetnie pod warunkiem, że zostały zmontowane z ujęć nakręconych na planie. Mam nadzieję że utrzymają ten trend przy w szóstym filmie.
Pełna zgoda. Nawet najbardziej efektowne sceny w czwórce (a taki potencjał miała chociażby sekwencja pościgu w kopalni) nie były fajne, bo czuło się to cholerne CGI. A tutaj są prawdziwe samochody, prawdziwe ulice i dzięki temu rozrywka jest przednia. Również mam nadzieję, że szóstka (na którą na pewno pójdę) będzie trzymała podobny poziom.

Mierzwiak napisał(a):Owszem, przydają się, zwłaszcza do momentu gdy wszystko idzie zgodnie z planem.
Gdzie? :) Roman dostaje zadanie, które mógłby wykonać każdy (zaniesienie pudełka do siedziby policji), za Hana robotę odwala Gisele, a jak jest potrzeba to wszyscy prowadzą auta i strzelają. Chyba tylko specjalizacje kolesia w dredach i jego kumpla rzeczywiście mają jakiś sens, reszta została dodana na odczep, żeby jakoś uzasadnić obecność tych bohaterów. Nie żebym miał coś przeciwko, bo to nie razi podczas seansu, po prostu stwierdzam fakt :).
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości