Ankieta: Która część serii jest najlepsza?
The Fast and the Furious
2 Fast 2 Furious
The Fast and the Furious: Tokyo Drift
Fast & Furious
Fast Five
Fast & Furious 6
Furious 7
The Fate of the Furious
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Szybcy i wściekli
Jako że to temat o wszystkich częściach, to ponarzekam sobie na Tokyo Drifta, którego obejrzałem w ramach powtórki całej serii. Właściwie to ponarzekam na jedną sprawę, bo pomimo lawiny głupotek mniejszych i większych film jest spoko i udaje mu się znaleźć w moim prestiżowym systemie ocen po jasnej stronie mocy, czyli wśród filmów dobrych, takich od 5/10 wzwyż :)
Otóż chodzi o Lucasa "takie drewno, że już bardziej się nie da" Blacka - gdy oglądałem pierwszą scenę myślałem, że to jakiś random, który spłonie za minutę w samochodzie tylko po to, żeby prawdziwy główny bohater miał od czego zapalić fajke. Tak się niestety nie dzieje, trudno, przeżyłbym bezjajecznego protagonistę, gdyby za chwilę nie okazało się, że koleś ma niby 17 lat. Normalka powiecie, bo przecież w większości amerykańskich filmów nastolatków grają starsi aktorzy, ale po pierwsze temu aktorowi z wyglądu bliżej do trzydziestki niż nastolatka, a po drugie i ważniejsze to motyw szkoły jest w tym filmie ZUPEŁNIE nieistotny. Rozumiem, że gdy kręcimy film o puszczalskiej nastolatce to nie można zatrudnić prawdziwej, bo nie mogłaby pokazać cycków ;) ale tutaj szkoła jest doczepiona do fabuły bez żadnego powodu - pierwszy wyścig odbywa się przed szkołą, ale nie ma z nią żadnego związku, po przenosinach do Japonii nasz bohater idzie do szkoły, ale jedynym tego celem jest spotkanie lasi, którą równie dobrze mógłby wyhaczyć na ulicy podnosząc jej upadłą torebkę, byłoby to mniej pretekstowe. PO CO wprowadzać na siłę do scenariusza element dzięki któremu ja od pierwszej minuty nie wierzę w głównego bohatera i psuję sobie cały film, a twórcy mają utrudnione zadanie?

Swoją drogą znacie innego aktora, który w takim samym stopniu zarżnąłby całkiem fajny film? ;)

Odpowiedz
FF6 - poziom zasadniczo utrzymany (albo prawie utrzymany), ilość scen wkurzających podobna jak w FF5 czyli niezbyt duża, sceny akcji przegięte ale przyjemnie się oglądało, choć finał w FF5 jednak robił dużo większe wrażenie (z kolei tutaj na plus że w finałowej scenie akcji cała ekipa ma coś do roboty, a nie tylko dwóch głównych bohaterów). Dobrze że pościgi/wyścigi kręcone są tu jak należy, bez durnowatych efektów znanych z wcześniejszych części. Ostatnia scena narobiła apetytu na sequel.

Zdecydowanie na minus denna muzyka (jak zazwyczaj w tej serii, choć w poprzedniej części było jakby trochę lepiej) wyjątkowo paskudne samochody (z tym czym jeździli Dom i Letty na czele), kretyńska scena z rozbierającym się do spodenek gostkiem oraz bardzo niezgrabny motyw więzienny (w dodatku nawiązujący do gównianej czwórki). Aha, Dwayne miał jednak lepszą rolę w piątce.
No i najbardziej porypana publiczność z jaką miałem do czynienia w kinie, na czele z nastolatką z ADHD bawiącą się biletem i dwójką idiotów wybuchających głośnym śmiechem na 1/3 wszystkich scen bez względu na to, czy było w nich coś zabawnego czy też nie.

Tak czy inaczej był to najbardziej udany z moich dotychczasowych seansów kinowych w tym roku.

8/10 - jednak na gównianych fundamentach da się czasem zbudować coś ciekawego.

Odpowiedz
(24-05-2013, 21:09)Gieferg napisał(a): i dwójką idiotów wybuchających głośnym śmiechem na 1/3 wszystkich scen bez względu na to, czy było w nich coś zabawnego czy też nie.

To akurat mało dziwne, bo film jest daleki od powagi i logiki, to i pośmiać sie można gęsto z tych wyczynów. Ale rozumiem, że Ty ogladałeś na wdechu i całe dwie godziny trzymałeś w sobie jednego pierda :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(24-05-2013, 21:09)Gieferg napisał(a): kretyńska scena z rozbierającym się do spodenek gostkiem oraz bardzo niezgrabny motyw więzienny (w dodatku nawiązujący do gównianej czwórki). Aha, Dwayne miał jednak lepszą rolę w piątce.

W piątce Hobbs był typowym bad-ass muderfucker, tutaj poszli z nim w Schwarzeneggera z Commando (czyli postać z duża dawką humoru sypiącą one-linerami). Też bardziej podobał mi się w FF5, ale narzekać nie mam na co.

(24-05-2013, 17:35)Mefisto napisał(a): Plan B to on miał gdzieś w połowie filmu :P Potem doszły inne literki. I nie twist, a nowa moda.

"Plan B? Potrzebujemy planu C, D, E, F. Kilku alfabetów by nie starczyło."
Tej Parker "Furious 6" ;)

Odpowiedz
(24-05-2013, 22:00)Mefisto napisał(a):
(24-05-2013, 21:09)Gieferg napisał(a): i dwójką idiotów wybuchających głośnym śmiechem na 1/3 wszystkich scen bez względu na to, czy było w nich coś zabawnego czy też nie.

To akurat mało dziwne
Też rechotałeś w kinie gdy Shaw podjechał i wysiadł z samochodu?


Tokyo Drift - obejrzałem tylko ze względu na ostatnią scenę FF6. trzyma poziom, owszem, tylko szkoda że poziom części 1,2 i 4... a nie, wróć, w tamtych filmach byli przynajmniej jacyś bohaterowie, których losem można by się interesować (no może w dwójce nie do końca). W zasadzie nie ma tu nic, jedyny plus jaki znajduję to sposób filmowania wyścigów/pościgów, który jest przyzwoity. Poza tym sposób przedstawienia postaci Hana, który tu się zadaje z jakimiś gówniarzami niespecjalnie mi pasuje na kontynuację jego losów po FF6, raczej prędzej bym uwierzył, że tak wyglądała jego młodość, no ale...

Wolę jednak wymazać Tokyo Drift z pamięci, wystarczy mi w zupełności finałowa scena FF6.

3/10

PS. martwi mnie ostatnia scena, bo teraz może się okazać, że to coś, które robiło za głównego bohatero Tokyo Drift może zostać wpakowane do FF7...

Odpowiedz
Zajebioza :)

Ale Fast Five lepsze, z kilku powodów:
- Prostszy, bardziej liniowy i z małą ilością wątków scenariusz, który konkretnie prze do przodu
- Fabuła oparta na motywacji postaci - uciekamy, uciekamy, zgarniamy kasę żeby uciec!
- Fast Five było pierwsze, a zatem tego mega pozytywnego zaskoczenia jakim się okazało nie da się powtórzyć.

Ale to wciąż dawka fenomenalnej rozrywki, lekkiej, łatwej i przyjemnej. Określenie, którego nienawidzę, ale pasuje tu jak ulał.

To co w FF6 zadziwia najbardziej, to wręcz wirtuozeria, z jaką scenarzyści poruszają się po tym całym uniwersum FF. Co chwila pojawiają się jakieś odwołania do przeszłych wydarzeń, powracają znane twarze, a dawne, wydawać by się mogło nieistotne wątki powracają czasem zupełnie nieoczekiwanie, ale przywitać je można tylko w jeden sposób: z uśmiechem, bo zrobione to wszystko tak naturalnie, nienachalnie i przede wszystkim sympatycznie, że trudno odmówić temu wszystkiemu szczerości i serca (tak!), zwłaszcza widząc jak bohaterowie

Sceny akcji są rewelacyjnie i jak słusznie ktoś napisał w jednej z recenzji, każda z nich mogłaby być finałem osobnego filmu. Są diablo widowiskowe, efekciarskie i kapitalnie nakręcone. Jedyne do czego bym się przyczepił, to do zmiany stylistyki w stosunku do Fast Five. Po części podyktowała to zmiana lokacji, wiadomo, ale jednak słoneczne Rio i większość akcji dziejąca się za dnia to było właśnie to. Tutaj mamy odwrotną sytuację - tylko akcja z czołgiem (miazga! dosłownie i w przenośni) dzieje się za dnia, a reszta w nocy. O ile fajowy wyścig Letty i Doma powinien rozgrywać się w nocy, tak już początkowa ucieczka Shawa i sekwencja z samolotem (to musi być jedna z najbardziej złożonych i szalonych scen akcji jakie widziało tego typu kino) są momentami trochę zbyt nieczytelne właśnie przez nocny setting. Ale ostatecznie osądzę to po seansie na małym ekranie.

Co tam jeszcze... Muzyka, jak poprzednio, wyłącznie na plus, podobnie jak dobór utworów. Obsada znowu spisała się na medal; jasne, Dom, Brian i reszta to nie jakieś nie wiadomo jakie postaci, ale jak tu ich nie lubić? Cobbs znowu kozaczy i trochę szkoda, że nie nadano mu bardziej ludzkiego oblicza, czegokolwiek, co uczyniłoby z niego prawdziwego człowieka, a nie tylko kozaka, charyzmatycznego, jasne, ale tylko kozaka z muskulaturą rozsadzającą ekran. Gina też nie miała co grać, ale fuck, jak ona się seksownie bije :)

Zaskoczyła mnie natomiast Michelle Rodriguez - dalej nie jestem fanem telenowelowej amnezji Letty, ale a) miała najlepszą do tej pory chemię z Dieselem b) fajnie rozegrała tu kilka rzeczy wyłącznie twarzą. No i to, że nie odzyskała pamięci wraz z końcem filmu, bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło. Luke Evans? Więcej gejów jako czarne charaktery! :P W przeciwieństwie do niektórych uważam że był charyzmatyczny i sprawdził się bardzo dobrze, więcej mi nie trzeba.

Co do tego, co pisał Mefisto: musiałbym stanąć na głowie, żeby skojarzyć plan Shawa (w ogóle to jaki plan? Facet zrobił sprytny, prosty jak drut myk i od razu mówimy o wielkim planie? lol) z TDK, ale tak, pomyślałem o tym filmie - gdy pokazali panoramę Hong Kongu i stację Battersea, gdzie zginęła Rachel. Tyle.

Natomiast to, jak rozwiązano trójkąt Elena-Dom-Letty bardzo mi się podobało, zresztą początkowy dialog Eleny o tym, że gdyby chodziło o jej męża, też by pojechała, mówi sam za siebie. Motyw z krzyżem w Fast Five to dodatkowa wskazówka dla tych, którzy mają z tym problem. Bardzo ładnie to rozegrano, w zasadzie to w sposób, którego nie spodziewałbym się po tego typu kinie. Swoją drogą czy Elena, wiesz, że możesz zostać to było zaproszenie do trójkąta?! ;)

Gadanie o rodzinie powinno być oczywiste dla każdego, kto oglądał pierwszą część, a to w niej najbardziej zakorzenione są FF4 i FF6 właśnie. Poza tym samo to słowo to foreshadowing dla
. A, właśnie:



Mercedes się zgadza i nic poza tym.

Kilka drobnych minusów na koniec:
- Nieporadne cięcie jako brak pomysłu na rozegranie pierwszego spotkania Doma i Letty
- Han i Gisele otoczeni przez policję, telefon od Doma i cięcie; co to miało być?
- Mało blond lasi - strasznie podobała mi się jak puściła oko Brianowi, szkoda że tak mało jej było

Mocne 8/10, tak samo jak Fast Five i kolejny z tego roku, obowiązkowy zakup na Blu-ray.

Fajny kawałek:


Odpowiedz
(24-05-2013, 23:46)Mierzwiak napisał(a): Lucas Black? Więcej gejów jako czarne charaktery! :P W przeciwieństwie do niektórych uważam że był charyzmatyczny i sprawdził się bardzo dobrze, więcej mi nie trzeba.
Lucas Black to aktor grający głowną rolę w Tokyo Drift, więc nie widzę go jako gejowski czarny-charakter za bardzo. ;) Ale chce, zeby mial choc cameo w siódemce!!
(24-05-2013, 23:46)Mierzwiak napisał(a): Mercedes się zgadza i nic poza tym.
No ale w Tokyo Drift nie widać nic z bliska, więc teoretycznie za płomieniem spokojnie może być Łysol idący w stronę kamery z Fast Six. :) Brakowało tylko naszyjnika, ale w F6 kamera troche dluzej pokazuje Hana, wiec jest czas by pokazac krzyżyk. Wiadomo, nie jest to perfekcyjne, ale dość dobre by nie stękać. :)


Odpowiedz
Tfu, Luke Evans :)

(24-05-2013, 23:55)Crov napisał(a): No ale w Tokyo Drift nie widać nic z bliska, więc teoretycznie za płomieniem spokojnie może być Łysol idący w stronę kamery z Fast Six. :) Brakowało tylko naszyjnika, ale w F6 kamera troche dluzej pokazuje Hana, wiec jest czas by pokazac krzyżyk. Wiadomo, nie jest to perfekcyjne, ale dość dobre by nie stękać. :)
Ale ja nie stękam, tylko przy tak dobrym połączeniu wszystkiego w tej serii wolałbym, żeby jeden element nie był aż tak naciągany. Niemniej spoko, ok, lepsze takie powiązanie i w końcu rozwiązanie "problemu Hana" niż odwlekanie w nieskończoność wyjazdu Hana do Tokio i FF3 funkcjonujące jako coś w rodzaju spin offu dziejącego się nie wiadomo ile lat po całej serii.

Odpowiedz
(24-05-2013, 23:46)Mierzwiak napisał(a): To co w FF6 zadziwia najbardziej, to wręcz wirtuozeria

Wow, po prostu wow. Rozumiem, że ten film może się bardzo podobać, ale włóżcie głowę do lodówki, bo zaraz się okaże, że w ogóle film powinien dostać 5 Oscarów.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jeśli chcesz ze mną pogadać o tym filmie, to tanie, żałosne i perfidne wyrywanie moich wypowiedzi z kontekstu nie jest najlepszym pomysłem.

Mierzwiak napisał(a):To co w FF6 zadziwia najbardziej, to wręcz wirtuozeria, z jaką scenarzyści poruszają się po tym całym uniwersum FF.
Dla niekumatych: wirtuozeria nie reżyserii, nie gry aktorskiej, nie fabuły, nie scenariusza, ale tego, jak sprawnie scenarzyści łączą, przeplatają i żonglują postaciami, wydarzeniami i wątkami ze wszystkich części. Nie udawaj proszę głupszego niż film, który krytykujesz.

Odpowiedz
Nie wyrwałem nic z kontekstu, bo chodziło mi właśnie o tą wirtuozerię, a skrypt i poruszanie się po uniwersum jest zgrabne, ale nic więcej (szczególnie, że nie ma tam jakichś bóg wie jak skomplikowanych wątków). :*
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Idź sobie stąd Mefisto, daj się bawić innym!

Odpowiedz
[Obrazek: sad_face.gif]
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Odnośnie soundtracku, uwielbiam ten kawałek :)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=H9puT4Fd9Us[/youtube]

Odpowiedz
(24-05-2013, 23:46)Mierzwiak napisał(a): To co w FF6 zadziwia najbardziej, to wręcz wirtuozeria, z jaką scenarzyści poruszają się po tym całym uniwersum FF. Co chwila pojawiają się jakieś odwołania do przeszłych wydarzeń, powracają znane twarze, a dawne, wydawać by się mogło nieistotne wątki powracają czasem zupełnie nieoczekiwanie, ale przywitać je można tylko w jeden sposób: z uśmiechem, bo zrobione to wszystko tak naturalnie, nienachalnie i przede wszystkim sympatycznie, że trudno odmówić temu wszystkiemu szczerości i serca (tak!), zwłaszcza widząc jak bohaterowie

Lepiej bym tego nie ujął.

(24-05-2013, 23:46)Mierzwiak napisał(a): A, właśnie:



Mercedes się zgadza i nic poza tym.

Ostatnia scena łącząca TD z serią bardzo mi się podoba, ale czy tam aby w ostatnim ujęciu "z lotu ptaka" nie widać jak wyjmują kierowcę merca? :P

(24-05-2013, 23:46)Gieferg napisał(a): PS. martwi mnie ostatnia scena, bo teraz może się okazać, że to coś, które robiło za głównego bohatero Tokyo Drift może zostać wpakowane do FF7...

Mnie nie martwi, lecz bardzo ciekawi sprawa Seana w FF7. Ostatnia scena z Tokio Drift mogłaby się pojawić w siódemce, ale z tego względu, że Dom chce się dowiedzieć od świadka i przyjaciela Hana jak ten zginął. Jednak werbowanie do ekipy 17 latka, którego grać będzie trzydziestolatek strasznie mi nie leży.

(25-05-2013, 00:43)Crov napisał(a): Idź sobie stąd Mefisto, daj się bawić innym!

W tym temacie mamy "Mefisto kontra reszta świata". ;)


Dodam jeszcze dwie rzeczy, które zajebiście mi się podobały.
1. Pierwsza scena. Zastanawiałem się czy Lin pokaże wyścig Briana z Domem, który kończył piątkę. Przez minutę myślałem że tak jest i mamy podobno sytuację do QoS po CR. Okazało się to tylko fajnym nawiązaniem i dobrym otwarciem filmu, a sprawa tego kto jest lepszy dalej pozostaje nierozstrzygnięta (of course Dom).
2. Lin na upartego MUSI wcisnąć tego jedynego "Fucka" dozwolonego przez MPAA do każdej części! ;)
Czemu głosy z sondy zostały usunięte, dodane do niej zostało FF6, ale nie można na nic zagłosować?

Odpowiedz
Cytat: uwielbiam ten kawałek :)

A ja do tego (i wszystkiego w takim stylu) zieję czystą nienawiścią :) W ogóle w przypadku FF5 i FF6 aż mnie korci żeby zmontować alternatywną ścieżkę dźwiękową i wymienić WSZYSTKIE piosenki (no ale musiałyby być odpowiednio rozłożone w poszczególnych kanałach audio, w co akurat wątpię).

Odpowiedz
(25-05-2013, 09:25)Juby napisał(a): Ostatnia scena łącząca TD z serią bardzo mi się podoba, ale czy tam aby w ostatnim ujęciu "z lotu ptaka" nie widać jak wyjmują kierowcę merca? :P
Nie widac, zeby wyciagali kierowce. Moze taki byl oryginalny zamysł, ale bardziej to wyglada jakby ktos z zewnatrz zagladal do środka. Wiem, tez sie temu przygladalem. :)

Cytat:
(24-05-2013, 23:46)Gieferg napisał(a): PS. martwi mnie ostatnia scena, bo teraz może się okazać, że to coś, które robiło za głównego bohatero Tokyo Drift może zostać wpakowane do FF7...

Mnie nie martwi, lecz bardzo ciekawi sprawa Seana w FF7. Ostatnia scena z Tokio Drift mogłaby się pojawić w siódemce, ale z tego względu, że Dom chce się dowiedzieć od świadka i przyjaciela Hana jak ten zginął. Jednak werbowanie do ekipy 17 latka, którego grać będzie trzydziestolatek strasznie mi nie leży.
Mnie to nie martwi! Chce Lucasa Blacka spowrotem! :) Akurat raczej wątpie by go zwerbowali do drużyny, choc cholera wie. Jednak na cameo czy epizod jak najbardziej zasłużył :)

Cytat:2. Lin na upartego MUSI wcisnąć tego jedynego "Fucka" dozwolonego przez MPAA do każdej części! ;)
Prawidłowo. Faka w piątce pamiętam, ale gdzie tutaj był to nie wiem?

Odpowiedz
Można, właśnie to zrobiłem. Jako pierwszy!!!!1one1one1!!

Odpowiedz
Ale tematy techno/latino/klubowo/rapowe mega pasują do tych filmów :)
Normalnie też nie słucham takiej muzyki, chyba, że coś mi bardzo w ucho wpadnie, ale tej marki nie wyobrażam sobie z czym innym w głośnikach.

No bo co byś wstawił? Rockowe brzmienia? ;)

Odpowiedz
Oczywiście :)
Cytat:Ale tematy techno/latino/klubowo/rapowe mega pasują do tych filmów :)

Owszem, pasują, ale mimo to nie przestają mnie wkurwiać, a do tego czuję dyskomfort związany z tym że oglądam powtórnie/kupuję filmy w których leci coś takiego :)

Cytat:Prawidłowo. Faka w piątce pamiętam, ale gdzie tutaj był to nie wiem?

Był na pewno bo też zwróciłem na to uwagę, ale nie jetem teraz pewien gdzie, może w tekście o tym że jak kobieta do ciebie strzela to czas spierdalać? (czy coś w ten deseń).

Cytat:Można, właśnie to zrobiłem. Jako pierwszy!!!!1one1one1!!
?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości