Ankieta: Która część serii jest najlepsza?
The Fast and the Furious
2 Fast 2 Furious
The Fast and the Furious: Tokyo Drift
Fast & Furious
Fast Five
Fast & Furious 6
Furious 7
The Fate of the Furious
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Szybcy i wściekli
(18-04-2017, 21:15)Snappik napisał(a): w 8-ce niestety większość popisów rozgrywa się w CGI, albowiem twórcy chcą przeskoczyć kolejnego rekina i podnieść poprzeczkę awesome'owatości. Moim zdaniem osiągają efekt wręcz odwrotny.
Absolutnie się nie zgadzam, a nawet powiem, że obiektywnie nie masz racji. :P Ile tego CGI jest? Bo mnie najbardziej CGI rzuciło się w oczy w momencie z kulą na linie, który jest blisko początku. No i greenscreen na Kubie, gdy Dom prowadził i może w paru momentach, gdy bohaterowie gdzieś stoją (np. gdy robią rekonesans przed akcją w Rosji). Czyli generalnie raczej nie w scenach akcji, ktore kręcone są w dużej mierze po bożemu. Znaczy, CGI na pewno jest sporo, ale kompletnie sie nie zgadzam, że tak często rzuca się w oczy i jest tego większość. Przecież nawet cała akcja w NY wyglada tak dobrze, bo jest nakrecona naprawde(albo tak dobrze skonstruowana, że komp nie rzuca się w oczy - nie wiem, ja ani razu nie zwrocilem w niej uwagi na kompa).

A druga rzecz - przecież sceny akcji w siódemce były bardziej przegięte niż tutaj. Najbardziej przegięty tutaj jest pościg z łodzią podwodną, ale tak naprawdę jest analogiczny do pościgu z samolotem z szóstki. Chodzi mi oczywiscie pod względem potrzeby CGI. Bo film przegięty w wielu miejscach, jednak nie w taki sposób. Wiec tez nie powiedzialbym, ze jakies uzycie CGI wynika z tego, ze musza podnosic poprzeczke.

W ogole bardzo podobalo mi sie w filmie, ze nie próbują na siłe podnieść poprzeczkę niewiadomo jak bardzo. Bo najbardziej poprzeczkę podnosi scena w NY, ale przy okazji jest też chyba najlepiej zrealizowana (a momentami wygląda jakby mozna bylo ją łatwo wmontować w Kapitana Ameryke Braci Russo ;)).

Odpowiedz
Komp w NY rzuca się w oczy w momencie, gdy do akcji wkraczają dodatkowe wozy sterowane przez Theron :) Trzeba mieć -10 dioptrii aby tego nie widzieć :)

Po drugie - może i kręcili to w realu, ale CGI enhancement jest po prostu kuriozalny. W żadnej ze scen rozgrywanych w finale nie dałem wiary, że kręcili to naprawdę w śniegu. Wygląda to na maksa studyjnie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(18-04-2017, 21:55)Snappik napisał(a): Komp w NY rzuca się w oczy w momencie, gdy do akcji wkraczają dodatkowe wozy sterowane przez Theron :).
Jeśli wygląda to tak samo jak w trailerze, to GTAIII w 2001 roku miało realistyczniejszą fizykę jazdy.

Najbardziej lubię Piątkę, nienawidzę Siódemki. Jaka jest dla mnie prognoza? (idę w sobotę) :)

Odpowiedz
Nie wiem jaką dać ci prognozę :) Najlepiej pójść z nastawieniem, aby nie oczekiwać powtórki z pierwszej części. To dalej lot w kosmos, ale tym razem sprawniej zrealizowany (humor, Rock, Theron - to mocne atuty).
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(18-04-2017, 21:55)Snappik napisał(a): Komp w NY rzuca się w oczy w momencie, gdy do akcji wkraczają dodatkowe wozy sterowane przez Theron :) Trzeba mieć -10 dioptrii aby tego nie widzieć :)
Ale potrafisz mi przywolac jakis moment, czy musze specjalnie robic powtorke i sie domyslać? ;)

Bo patrzę na zwiastun i widze może jedno ujęcie, gdzie samochody prawdopodobnie są CGI albo wspierane mocno przez CGI (scena największej stłuczki na zakręcie).



I powiedziałbym, że procentowo w filmie wygląda to podobnie.

Mierzwiak napisał(a):Najbardziej lubię Piątkę, nienawidzę Siódemki. Jaka jest dla mnie prognoza? (idę w sobotę) :)
IMO najlepsza część od czasu piątki. Choc szóstka mniej wiecej równo mi się podobała. Siódemka z perspektywy czasu najsłabsza od czasu piątki. Gray jest lepszym reżyserem niż Wan. Mysle, ze moglby byc dobrym zastępcą dla Lina jeżeli zostałby jeszcze na odcinek albo dwa.

Odpowiedz
(18-04-2017, 20:36)szopman napisał(a):
Cytat:1. Fast Five - 8/10
2. Furious 6 - 8/10

A ponoć to ja potrafię dać do pieca z jakąś opinią/wypowiedzią :D

Że niby napisałem coś kontrowersyjnego? Piątka to mój ulubiony film 2011 roku i IMO najlepszy film akcji bieżącej dekady (sorry Max), szóstka jest słabsza, ale kilkoma elementami wygrywa i bawi na tyle dobrze, że naciągam jej ocenę.

(18-04-2017, 22:05)Mierzwiak napisał(a): Najbardziej lubię Piątkę, nienawidzę Siódemki. Jaka jest dla mnie prognoza? (idę w sobotę) :)

Zerknąłem wczoraj na twoje oceny serii na filmwebie (aktualizowałem swoje i twoje wyskoczyły mi po prawo w panelu ocen znajomych jako najświeższe, bo dodałeś każdej komentarz i kilku zmieniłeś gwiazdki) i pierwszy raz widzę - co zresztą poruszałem w temacie o Nice Guys, coś dziwnego dzieje się z twoim gustem - kogoś tak zmiennego, niczym chorągiewka na wietrze. Z tego co widzę aż 5 na 7 z tych filmów oceniasz zupełnie inaczej niż po pierwszym seansie i zdanie na temat niektórych zmieniło ci się w zasadzie nawet bez powtarzania. Dlatego trudno cokolwiek mi wróżyć w twoim wypadku, ale przypominam ci, że prawie trafiłeś z rok temu z tym, że Theron będzie zrzucać te samochody z parkingu za pomocą siły woli. Może dasz za to plusik. ;)
I chyba dawno nie widziałeś na oczy GTAIII. :P


Pozytywne opinie, zwłaszcza Crova, mocno mnie nakręciły. Poszedłbym już wczoraj, ale nie dałem rady, a od dziś do czwartku mam zmiany od 12 do 22. :/ No cóż, piątek popołudniu, nie mogę się doczekać.

Odpowiedz
Jak zwykle z niczego robisz wielkie halo a twoje przywiązanie do cudzych ocen zahacza o jakąś psychozę. Nie masz większych problemów niż to że jednemu filmowi z serii obniżyłem ocenę o dwa stopnie a reszcie o jeden? Ciągle koryguję oceny starszym i nowszym filmom, wyobraź sobie że nie potrzebuję do tego powtórki.

Jeszcze jedna uwaga na temat mojego gustu (tak jakby mnie to interesowało) i wędrujesz do ignorowanych, mam po dziurki w nosie twojego przeżywania.

Odpowiedz
W ogole w sumie mysle, ze stwierdzenie: jesli ktos lubi poprzednie czesci to ta mu sie spodoba powie wszystko. Bo ta część generalnie ma te same wady, co poprzednicy i te same zalety. Jest urocza, bohaterowie są uroczo przekozaczeni, miłość do rodziny jest uroczo szczera, a sceny akcji są uroczo przegięte i w większość fajnie zrealizowane (żadne CGI mi nie przeszkadzało, ale ostatnia sekwencja w Rosji troche mnie nudziła). A scena ucieczki The Rocka i Stathama jest elegancko zrealizowana - z jednej strony chciałbym tam krew, ale z drugiej nie mogłem przestać się śmiac jak The Rock rozwalał wszystkich bardziej niż Kapitan Ameryka. :)

Dla mnie największą wadą Fastów zawsze jest to, że za mało scenarzyści pracują nad łanlajnerami. Jak na tak przekozaczoną uroczą serie za mało jest zapadających w pamięć przekozaczonych teksciorów. Tutaj The Rock w przekomarzankach ze Stathamem troche nadrabiają, ale chcialbym wiecej. Zwłaszcza Roman zawsze wali sucharami.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):w 8-ce niestety większość popisów rozgrywa się w CGI, albowiem twórcy chcą przeskoczyć kolejnego rekina i podnieść poprzeczkę awesome'owatości. Moim zdaniem osiągają efekt wręcz odwrotny.

To ja wezmę stronę Crova :) Dla mnie CGI było najbardziej widoczne w dwóch scenach akcji - przy hordzie aut (przede wszystkim moment na zakręcie oraz ujęcie z lotu ptaka) i w finale (początek, greenscreen w rozmowach i przez chwilę po przebiciu się łodzi podwodnej). Natomiast w porównaniu do 7-mki, CGI stanowi tutaj głównie dopełnienie scen akcji, albo tylko ich tło - nie odciągając uwagi od efektów praktycznych i masakrowania dziesiątek samochodów. W tej pierwszej scenie, widać, że zrzucali prawdziwe auta z wysokości i tylko w kilku ujęciach przebija się komputer, a jej sednem i tak jest to, co dzieje się dalej. W samym finale też spora część nakręcona została po ludzku i (chyba) w plenerze, zanim do akcji wkroczył komputer.

Ogólnie, banan nie schodzi z twarzy przez cały seans, trio Rock + Statham + Theron bawi się świetnie na planie, a wątek Hellen Mirren to perełka. Wbrew pozorom w niektórych scenach akcji twórcy wykazali się pomysłowością, bez rozdmuchiwania ich do kosmicznych proporcji i je oglądało mi się najprzyjemniej (druga część NY, więzienie, powietrzna część finału). Mój największy zarzut jest taki, że gdy przez chwilę robi się poważniej, nie czuć ciężaru tych scen i przechodziłem nad nimi z powrotem do śmiechu. Postać Eastwooda z kolei to zmarnowany potencjał
Mierzwiak napisał(a):Najbardziej lubię Piątkę, nienawidzę Siódemki. Jaka jest dla mnie prognoza? (idę w sobotę) :)
Snappik napisał(a):Nie wiem jaką dać ci prognozę :) Najlepiej pójść z nastawieniem, aby nie oczekiwać powtórki z pierwszej części.

W najgorszym wypadku coś pomiędzy, ale skłaniałbym się do poziomu 6-tki lub zbliżonego :) Oczekiwania do powtórki z pierwszej części, chyba już dawno wszyscy pogrzebali. Ale dzięki temu mamy niczym nieskrępowaną zabawę :)
I want to belive.

Odpowiedz
Rozczarowany jestem.

Oczekiwałem absurdalnego akcyjniaka i teoretycznie takowy dostałem, ale w trzech poprzednich częściach żywsze i zabawniejsze to było. Tutaj jakieś to pozbawione duszy. Theron jako czarny charakter, kompletnie się nie sprawdza. Na dobrą sprawę to przez większość czasu, snuje jakieś mało ciekawe dyrdymały, na tle kompletnie nieangażującej "intrygi". Diesel chyba grał w innym filmie i postprodukcji go domontowali, bo poza Rodriguez i złolcami, to jego interakcja z innymi postaciami, była prawie zerowa. A sama "rodzina" też za specjalnie nie bawi i w zasadzie jest sobie tylko w tle, aby rzucać mało zabawne żarty (głównie Tyrese Gibson) lub irytujący cyber-bełkot. W tym drugim przypadku, aż postawić trzeba sobie pytanie, po co nam do tego aż dwie postacie? Nathalie Emmanuel, przynajmniej cieszy oko, więc Ludacrisa można by już odjebać.

Koniec końców, sprowadza się to wszystko do duetu The Rock/Statham, którzy mają świetną chemię i to do nich należy najlepsza scena akcji w całym filmie. Ale znowu... sposób w jaki wybielono Stathama, jest bardziej niedorzeczny niż wyścigi z łodzią podwodną. Imię Hana nie pada ani razu, a wydarzenia z poprzednich części zostały sprowadzone do małej niesnaski.

Niby było ok- czas szybko zleciał, kilka razy się uśmiechnąłem, akcja dalej bawiła. Jednak liczę na to, że kolejne części wrócą do formy z 5 i 6. I na miłość boską, niech sobie już darują cyberterroryzm i tę całą hakerską otoczkę.

Odpowiedz
Olać logikę, ale bohater Stathama za szybko został przyjęty do ekipy. Theron jest o milę przed resztą i to widać w każdej jej sekundzie na ekranie.
Więcej jutro, niby lepsze od 7, ale moja narzeczona powiedziała "na 9 raczej nie pójdę" i to samo powiem ja.

Odpowiedz
[Obrazek: maxresdefault.jpg]

Byłem, widziałem, pozytywnego zaskoczenia nie doznałem. Jak dla mnie ósemka to ciąg dalszy tendencji spadkowej i być może najsłabsza część po Tokio Drift (nie przepadam, nudzi mnie i zbytnio odstaje od reszty serii). I nie oceniam przez pryzmat szaleńczego absurdu, który się tam wyprawia, ani tanich zagrywek fabularnych rodem z telenoweli, bo do tego jestem całkowicie przyzwyczajony. Po prostu, nie podoba mi się formuła, w kierunku której poszła ta seria. Pan Nikt przychodzi, daje zlecenie, a ekipa lata w egzotyczne lokacje, gdzie dochodzi do kolejnych scena akcji. Początek filmu na Kubie był fajny, ale od "zdrady" Torretto, totalnie straciłem zainteresowanie. Były przebłyski fajnych tekstów i humoru (Roman ma kilka perełek), ale reszta to coraz mniej mnie bawiące wybuchy i sci-fi pierdoły, typu Oko Boga i hakowanie 1000 samochodów na raz. Do szóstki takich wynalazków nie było i było git, teraz twórcy ewidentnie za bardzo starają się przeskoczyć poprzednika i robi się to już męczące. Tak jak siódemka nie wydawała mi się wymęczona po szóstce, tylko skopana problemami podczas realizacji, tak ta wydawała mi się strasznie wymęczona i bez nowych pomysłów. Gdzie się podziała świeżość jaką miała ta seria jeszcze jakiś czas temu, gdzie każdy kolejny film różnił się od poprzedniego? Piątka była heist movie, szóstka już czymś zupełnie innym, siódemka miksem kina zemsty i Mission: Impossible, a ta - jest strasznie podobna do siódemki. Mało tego, nawet fajnych piosenek tu zabrakło (a poprzednie trzy części miały chociaż po jednej takiej), a sceny akcji nie bawiły tak dobrze jak finały piątki, czy szóstki. W zasadzie świetnie się bawiłem tylko na jednej sekwencji - finałowej w Rosji - głównie ze względu na wyczyny Stathama, który kradnie każdą scenę ze swoim udziałem.

Niby prostsza, konkretniejsza historia, niby więcej The Rocka - czyli wszystko to, czego oczekiwałem od tej części - a i tak jest słabiej niż w siódemce.

Kilka uwag, tylko dla tych, którzy już film widzieli:

Po piątce stałem się fanem tego tasiemca. Teraz sam nie wiem czy czekam na kolejne części. Zobaczymy co wymyślą, bo jeśli chcą kręcić kolejny raz to samo...


Szykuje się spin-off z The Rockiem i Stathamem. Jestem za.
http://www.comingsoon.net/movies/news/840407-fast-furious-spin-off-with-the-rock-statham-is-on#/slide/1

Odpowiedz
(21-04-2017, 20:48)Grievous napisał(a): Diesel chyba grał w innym filmie i postprodukcji go domontowali, bo poza Rodriguez i złolcami, to jego interakcja z innymi postaciami, była prawie zerowa.
Yyy... Bo jego postać zdradza i porzuca ekipę. Na tym, że Vin Diesel się od nich odcina opiera się przecież fabuła filmu. ;)

Cytat:Ale znowu... sposób w jaki wybielono Stathama, jest bardziej niedorzeczny niż wyścigi z łodzią podwodną. Imię Hana nie pada ani razu, a wydarzenia z poprzednich części zostały sprowadzone do małej niesnaski.
Nie jest niedorzeczny. Po pierwsze: interakcje Stathama z ekipą ograniczają sie do tego, że oni nie chcą ze Stathamem pracować, ale są zmuszeni. Po drugie: lżejsze interakcje sa tylko między nim a The Rockiem, który z oczywistych względów ma większy dystans do tego, co on zrobił. Po trzecie: życie za życie. Gdyby nie Statham zginąłby ktoś bardzo ważny. Także w ogole nie uwazam tego za niedorzeczne - a nawet za ciekawe. W poważnym filmie na pewno musiałoby to być bardziej zlożone, bo wiadomo, że nie jest to takie proste, ale tutaj - przynajmniej na etapie samej ósmej częsci - to wcale nie jest źle zarysowane. Pozostaje tylko kwestia tego, jak to się rozwinie.

A propos: http://www.slashfilm.com/is-han-in-fast-9/ :) To jak tam? Han i Shaw wszystko zaplanowali? ;)

Odpowiedz
Nie mam nic do tego jak rozwiązano sprawę Stathama, ale przyznam, że w ostatniej scenie zabrało dłuższego, cichszego momentu przebaczenia mu grzechów, nie tylko przez Doma, ale i resztę ekipy. Gorzej, że z tej serii naprawdę robi się niezły Dragon Ball (i to po odejściu od niej Lina), bo czy teraz każdy łotr będzie jakoś uchodził z życiem, żeby później dołączy do Goku i reszty w starciu z silniejszym bossem? Do szóstki było tak tylko z The Rockiem, ale on nie był pełnoprawnym czarnym charakterem.

Naszła mnie wczoraj smutna myśl. Ta ekipa nie jest już taka "zgrana" bez Paula Walkera. :( To on ją spajał, to dzięki niemu Tej i Roman poznali Doma, to on uwolnił Ramsey i dosłownie 'wrzucił ją' do ekipy, to on był jej takim łącznikiem, jednym z dwóch fundamentów. Zawsze oglądając F&F6, kiedy Hobbs prosi Doma, aby ten zebrał ekipę, nie wyobrażałem sobie tego, że Dom dzwoni do np. Teja, tylko daje znać Brianowi i to on werbuje swoich przyjaciół. Teraz ciężko mi kupić, że bez niego reszta wciąż działa razem, pod wodzą Vina, którego poznali 3 filmy temu. A w kolejnych częściach będzie jeszcze gorzej, bo mam nadzieję, że pokażą nieufność do kogoś kto ich zdradził.

I jeszcze jedna uwaga, tym razem w stosunku do siódmej części - dostrzegłem kolejną rzecz, która sprawia, że połączenie tych filmów z Tokio Drift jest do dupy. Dom rusza po Hana 36 godzin po tym jak ten umarł (jest o tym mowa w filmie) No i gdy przyjeżdża jest scena zamykająca TD. Czy przypadkiem po śmierci Hana, Szon nie musiał najpierw złożyć sobie samochodu i jego rewanż z DK nie toczył się kilka tygodni po śmierci Hana, a dopiero potem było cameo Vina? :P

Odpowiedz
Trailery zrobiły temu filmowi wielką krzywdę. W zasadzie każdy moment który w trailerze z tego czy innego powodu wydawał mi się denny albo niezamierzenie śmieszny, w filmie, w kontekście całości, działa jak trzeba. Nawet Roman! Bo całość ta jest imo, a to ostatnie czego bym się spodziewał, na poziomie Piątki - pomysły, humor, luz (nawet jeśli bywa baaaaaardzo poważnie), energia, sceny akcji.

Fabułę napędzają oczywiście gigantyczne dziury i brak konsekwencji - paradoksalnie, wśród tego całego natłoku przegiętych akcji, naginania praw fizyki itp, najbardziej szwankują tak przyziemne, proste rzeczy jak Dom parkujący w alejce CO DO CENTYMETRA tak, by kamera widziała (albo i nie) dokładnie to co trzeba, Cipher która nie podłożyła Domowi podsłuchu i Cipher która mając włączone Oko Boga w trakcie akcji w Nowym Jorku (która jest bajecznie szalona i ma mocno poprawione w stosunku do trailerów CGI) nie wyśledziła dokąd wróciła cała ekipa. No i przede wszystkim: po cholerę było zabierać Doma do pierwszej Tajnej Kryjówki i robić szopkę z pocałunkiem, skoro sama mogła ich wszystkich po prostu zabić? Tylko że gdyby nie te wszystkie kwiatki zwyczajnie nie byłoby filmu, więc...

Tak czy inaczej zabawa jest przednia a Theron, Mirren i Statham kradną film (ten ostatni w dwóch duetach - z The Rockiem i z kimś o wiele mniejszym <3).

7/10

PS. Reakcja Stathama na "Wybiję ci wszystkie zęby i wsadzę do gardła tak głęboko że by je umyć będziesz musiał wsadzać szczoteczkę w tyłek" ewidentnie szczera a nie zagrana :)

Odpowiedz
(22-04-2017, 21:11)Mierzwiak napisał(a): No i przede wszystkim: po cholerę było zabierać Doma do pierwszej Tajnej Kryjówki i robić szopkę z pocałunkiem, skoro sama mogła ich wszystkich po prostu zabić?
Masz na myśli resztę bohaterów filmu? Jest w tym pewna umowność oczywiście, ale gdyby zabiła resztę ekipy to byłoby znacznie trudniej kontrolować Doma - jeśli w ogóle by się dało. Bo o ile jasne jest, że Cipher ma mocną karte, to przecież Dom by nie wytrzymał śmierci przyjaciół.

(22-04-2017, 21:11)Mierzwiak napisał(a): Statham kradną film (ten ostatni w dwóch duetach - z The Rockiem i z kimś o wiele mniejszym <3).
:)

Odpowiedz
(22-04-2017, 21:26)Crov napisał(a): Masz na myśli resztę bohaterów filmu? Jest w tym pewna umowność oczywiście, ale gdyby zabiła resztę ekipy to byłoby znacznie trudniej kontrolować Doma - jeśli w ogóle by się dało. Bo o ile jasne jest, że Cipher ma mocną karte, to przecież Dom by nie wytrzymał śmierci przyjaciół.
E tam, twardy jest :) No i byłby jeszcze bardziej zmotywowany, bo
No ale to takie dywagacje, oderwane zupełnie od realiów kreowania fabuły tego typu filmów więc wiadomo że nic takiego i tak nigdy nie miałoby miejsca.

Cytat:
:)
Świetne to było :)

Aha, Statham ma jeszcze trzeci duet - z Mirren. Bezbłędna scena.

Odpowiedz
Klip z dzieckiem oficjalnie wisi w sieci już ok 2 tygodnie więc nie jest to już żaden spoiler.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wiem Mierzw, że miałem nie odpisywać na twoje posty, ale muszę(!), bo nie wierzę w to co czytam.

(22-04-2017, 21:11)Mierzwiak napisał(a): Trailery zrobiły temu filmowi wielką krzywdę. W zasadzie każdy moment który w trailerze z tego czy innego powodu wydawał mi się denny albo niezamierzenie śmieszny, w filmie, w kontekście całości, działa jak trzeba. Nawet Roman! Bo całość ta jest imo, a to ostatnie czego bym się spodziewał, na poziomie Piątki - pomysły, humor, luz (nawet jeśli bywa baaaaaardzo poważnie), energia, sceny akcji.

Niewiarygodne, że człowiek, który szóstkę - naturalną kontynuację piątki - nazywa "wymęczoną" i "na siłę", ósemkę - najbardziej na siłę i wymęczoną odsłonę tej serii, bez pomysłu, lecącą na tym samym co szóstka i siódemka - nazywa "na poziomie Piątki", którą jeszcze z pół roku temu nazywał jednym z najlepszych filmów akcji tego wieku.

Fajnie, że film ci się podobał, cieszę się, ale muszę zapytać: What's wrong with you man? :P

(22-04-2017, 21:11)Mierzwiak napisał(a): w trakcie akcji w Nowym Jorku (która jest bajecznie szalona i ma mocno poprawione w stosunku do trailerów CGI

Widziałem film wczoraj i widziałem trailery - to dokładnie to samo, IMO nie poprawili absolutnie nic. Jest tak jak pisał Crov, tylko jedno ujęcie z masą samochodów na zakręcie raziło CGI, reszta spoko i to samo było w trailerach.

(22-04-2017, 21:11)Mierzwiak napisał(a): PS. Reakcja Stathama na "Wybiję ci wszystkie zęby i wsadzę do gardła tak głęboko że by je umyć będziesz musiał wsadzać szczoteczkę w tyłek" ewidentnie szczera a nie zagrana :)

I ja i brat uważamy dokładnie to samo.


Teraz tylko czekam, aż za kilka miesięcy zmienisz ocenę. Możesz mnie już dodać do ignorowanych. :*

Odpowiedz
(23-04-2017, 00:47)Juby napisał(a): ...szóstkę - naturalną kontynuację piątki - nazywa "wymęczoną" i "na siłę",


Szóstka nie jest żadną naturalną kontynuacją bo piątka zamknęła dobrze wszelkie wątki i serię. Czyli... możesz być zaskoczony ale szóstka jest kontynuacją "na siłę", gdzie wprowadzono nowy pier**lnik.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości