Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(06-08-2019, 09:35)Corn napisał(a): Cytat:Hobbs zwerbował ekipę Doma do międzynarodowej gry w kotka i myszkę ze złolami, robiąc z tej serii drugie Mission: Impossible.
Jak miałem te 7-10 lat to się bawiłem moimi hot wheelsami dokładnie w taką fabułę. Jak tutaj można na coś narzekać :D
A kto narzeka? Przecież napisałem zdanie niżej, że to ostatnia świetna część serii, którą mógłbym powtórzyć z wielką przyjemnością choćby dziś.
Narzekam na to, że siódemka i ósemka... i H&S, to dokładnie to samo. Liczę, że FF9 dla odmiany będzie miało inną fabułę i skręcą trochę z gatunkiem, może w stronę thrillera, albo przygodówki, albo zamkną ekipę ponownie w jednej lokacji (tak jak piąteka w Rio).
06-08-2019, 14:03
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
H&S to nie dokładnie to samo co FF7 i FF8 (skąd wiesz? widziałeś?). To nawet nic w pobliżu FF7/8 bo w przeciwieństwie do nich to nudny do porzygu i zrobiony na siłę film. I to się czuje przez cały seans. W ogóle Leitch ma ciężką rękę do reżyserii, aż się dziwię, że Deadpool 2 mu jakoś wyszedł (choć pierwszy seans w porównaniu z D1 wchodził mi nieco opornie - drugi już lepiej). Na Atomic Blonde męczyłem się chyba nawet bardziej niż na H&S.
W ogóle to myślałem, że on odpowiada za drugiego Wicka (bo też podobnie wymęczony, cholernie nudny film na siłę próbujący być cool - bezskutecznie), sprawdziłem - niespodzianka, jednak nie.
06-08-2019, 22:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2019, 22:06 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Dopiszę się do grupy "zadowoleni" w tym wypadku. Miałem wyjątkowo silną potrzebę, żeby obejrzeć jakiś odmóżdżacz. H&S byli idealnym lekiem na to pragnienie. Oczywiście, że widziałem lepsze filmy akcji w życiu. Takie "Fast Five" przy tym, to w zasadzie klasyka jakaś i wzór niedościgniony. Jednak mnie akurat zabawa się udała. Parę razy się nawet zaśmiałem.
Crov bardzo fajnie opisał gdzieś motyw braku sercu, w zestawieniu z regularnymi odcinkami serii. Zgadzam się z tym. "Hobbs & Shaw" tak mocno skręcają w stronę samoświadomej komedii, że to aż wręcz momentami wytrąca z rytmu oglądania filmu, a przybiera kształt jakiegoś skeczu z The Rockiem, który nabija się z franczyzy. Nie zgodzę się jednak z zarzutem o doklejenie całej sekwencji (a w zasadzie aktu) z domem Hobbsa. Ten film od początku do tego zmierzał. Jest w zasadzie zbudowany na tym wątku. Wszystko jest jemu podporządkowane. I sam, koniec końców, tam to serce filmu w jakimś stopniu odnalazłem.
Najbardziej nie rozumiem czasu trwania. Nie wiem po jaką cholerę te głupie filmy akcji muszą trwać ponad 2h. Ten sam problem moim zdaniem miał ostatnio np. "John Wick 3". Gdyby to wszystko kumulować w 100 minutach, oszczędzając powtarzalnych bardzo scenek akcji - a "Hobbs & Shaw" jakiś pomysłowy w tym aspekcie nie jest - to byłoby wyłącznie lepiej. A zarzucana filmowi nuda raczej by miała prawo się nie wkradać.
Dam jednak 6/10 i to takie z sympatią, bo mnie tam ten duet nawet kupił. Dodam, że duet Statham-The Rock. Bo Hobbsa i Shawa to w tym filmie nie widziałem.
.
06-08-2019, 22:48
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Cytat:Ten film od początku do tego zmierzał. Jest w zasadzie zbudowany na tym wątku. Wszystko jest jemu podporządkowane.
Bez przesady, za cały setup robił jeden krótki dialog z córką (choć mogłem coś przegapić, byłem mocno "disconnected" z tym filmem). No chyba, że zaliczamy jeszcze fakt, że lasia i Statham to rodzeństwo, więc motyw rodziny (jak to w FF) i te sprawy, więc finał też musi się wokół tego kręcić...
Kogoś w ogóle bawił motyw na lotnisku - konkretnie jego część tycząca się Hobbsa?
W tym momencie miałem dość, a zaraz potem weszła jeszcze gorsza, nie chcąca się skończyć scena w samolocie...
06-08-2019, 22:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2019, 22:59 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Dialog z córką to oczywiście zwiastun. Następna jest relacja Shawów, jak zauważyłeś. No i do tego dochodzi cały wielki wątek kwestii porozumienia, docierania się, wybaczania. Tanie to oczywiście wszystko, ale no tak to zbudowano. Osią filmu jest zderzenie tytułowych bohaterów, którzy nie tylko za sobą nie przepadają, ale ogólnie są szorstcy i mają problemy z nawiązywaniem relacji. Do tego ich wielkim wrogiem jest gość, który pierdoli o tym, że ludzie muszą wyginąć i trzeba zastąpić człowieczeństwo technologią. No więc na te mądrości odpowiada wątek powrotu do domu Hobbsa. Nie domu w Los Angeles, czy innej metropolii, a na wyspę Samoa, gdzie zamiast karabinów mają do dyspozycji naostrzone kije. Jednak prawdziwą ich bronią jest właśnie to człowieczeństwo, miłość, braterstwo i porozumienie. To współpracą pokonują odhumanizowane zło.
Oczywiście, że to tandeta. Zwłaszcza w takim wykonaniu. Jednak ten film o tym opowiada. Bez powrotu Hobbsa do domu (takiego, a nie innego) filmu nie ma.
Gieferg, dodałbym do tego jeszcze scenę po całych napisach. Niebywałe. Przeciąganie nieudanego żartu w nieskończoność.
.
06-08-2019, 23:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2019, 23:07 przez srebrnik.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Ja tam akurat nie mam problemu z tym, że w finale mamy powrót Hobbsa do domu, cała następująca po tym akcja i tak jest jedną z lepszych w filmie. Problem mam z tym, że to wszystko, co ją poprzedza (zwłaszcza akcja w laboratorium) sprawia, że w momencie jak trafiają na Samoa ja bym już wolał zobaczyć napisy końcowe bo mam zwyczajnie dosyć i oczy mi się kleją :P
Tu coś ewidentnie zgrzyta z tempem i konstrukcją całości. Wczoraj wieczorem siadłem jeszcze i obejrzałem "Braterstwo Wilków" i tam był podobny problem - o jeden zwrot akcji i konfrontację za dużo i robi się jakoś tak niezgrabnie, bo czuję, że już się powinno kończyć, a tu nic z tego. W sumie Casino Royale miało też podobną sytuację z dziwnie rozplanowanym finałem, ale tam na tyle mi się wszystko podobało, że zamiast zgrzytać nawet mnie to ucieszyło, że jeszcze coś się zaczyna dziać.
06-08-2019, 23:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2019, 23:15 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
No i to jest to, o czym też mówię. Filmowi zrobiłoby bardzo dobrze, gdyby wywalić np. cały wątek w tej Rosji, czy gdzie to było. Scenariusz pod tym kątem można przepisać w 5 minut na kolanie i nic by się nie stało. Dla takich filmów czas trwania 100 minut, to powinien być mus.
.
06-08-2019, 23:13
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Cytat: Filmowi zrobiłoby bardzo dobrze, gdyby wywalić np. cały wątek w tej Rosji, czy gdzie to było
No i z tym się mogę zgodzić :)
Tak to film wygląda jakby miał dwie sekwencje finałowe, z których pierwsza jest słaba i szkodzi tym samym odbiorowi tej drugiej.
Cytat:Gieferg, dodałbym do tego jeszcze scenę po całych napisach. Niebywałe. Przeciąganie nieudanego żartu w nieskończoność.
Nie chciało mi się czekać. Wyszedłem po spoilerze z GoT.
Co tam jeszcze było?
06-08-2019, 23:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2019, 23:22 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Zgodzę się z Twoim zarzutem o konstrukcji. Pod tym względem faktycznie Samoa wygląda na dopisaną. To jednak wrażenie wywołane złym rozplanowaniem filmu.
Scena po napisach
Hobbs dzwoni z siłowni w USA do Shawa, który siedzi w londyńskim pubie. Niby chce pogadać, ale szybko okazuje się, że przed knajpą stoi policja i przez megafon krzyczy, że Hugh Janus ma opuścić lokal. Hobbs zadowolony mówi, że liczy na to, że zrobią przy zatrzymaniu kontrolę osobistą. Shaw wychodzi przed bar i coś tam gada, że to się tak łatwo nie skończy.
Absolutnie żenujące ciągnięcie żenującego żartu.
.
06-08-2019, 23:27
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Chcecie mi powiedzieć że w tym filmie jest "dowcip" z którym po raz pierwszy i (miałem nadzieję) ostatni raz zetknąłem się w trailerze "The Starving Games" Friedberga i Seltzera?
06-08-2019, 23:45
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
I to rozciągnięty na kilka scen.
.
06-08-2019, 23:54
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(06-08-2019, 22:03)Gieferg napisał(a): H&S to nie dokładnie to samo co FF7 i FF8 (skąd wiesz? widziałeś?). To nawet nic w pobliżu FF7/8 bo w przeciwieństwie do nich to nudny do porzygu i zrobiony na siłę film.
1. A FF8 nie było robione na siłę? Siódemka ładnie zamykała serię. Zresztą, "na siłę" to w przypadku tej serii norma.
2. Ósemka nudzi mnie "do porzygu". :P
3. Od kiedy muszę widzieć film, żeby wiedzieć o czym jest? Nie widziałem go, ale czytałem opisy i widziałem trailery, które zdradzają wszystko, całą fabułę. Znowu jakiś agent werbuje ekipę (w tym przypadku Hobbsa i Shawa), bo jakiś rogue agent coś tam coś tam i muszą go powstrzymać, latając po całym świecie. Powtórka z FF6, FF7 i FF8. Ta sama fabuła, z lekko poprzestawianymi wątkami / motywami. W szóstce to było coś nowego po zamkniętym w Rio Heist movie (FF5). Ale od siódemki nie ma w tej serii żadnej świeżości.
07-08-2019, 09:12
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(07-08-2019, 09:12)Juby napisał(a): Siódemka ładnie zamykała serię.
Siódemka zamknęła wątek Briana pożegnała Walkera, serię - w moich oczach - zamknęło Fast Five którego zakończenie jest idealne.
07-08-2019, 09:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-08-2019, 09:30 przez Mierzwiak.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Juby - to nieistotne czy fabuła jest czy nie jest podobna, te filmy ogląda się zupełnie inaczej ze względu na poziom wykonania - nie widziałeś, więc nie mamy o czym gadać (chociaż z twoim podejściem do F8 nawet jak obejrzysz dalej będziesz twierdził, że to to samo, dla mnie to niebo a ziemia).
07-08-2019, 09:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-08-2019, 09:45 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(07-08-2019, 09:28)Mierzwiak napisał(a): Siódemka zamknęła wątek Briana pożegnała Walkera, serię - w moich oczach - zamknęło Fast Five którego zakończenie jest idealne.
W sumie racja. Ale piątka ma jedną z najbardziej "O-oqrwa!-chcę-sequel-JUŻ!!" scenę w trakcie napisów ever + F6 lubię niemal tak samo, więc cieszę się, że powstało. A drugim najbardziej dogodnym miejscem na zakończenie głównej serii, było właśnie pożegnanie Paula.
(07-08-2019, 09:42)Gieferg napisał(a): Juby - to nieistotne czy fabuła jest czy nie jest podobna, te filmy ogląda się zupełnie inaczej ze względu na poziom wykonania
Ale ja pisałem, że nie pasuje mi powtarzalność i brak świeżości w tej serii. W tym kontekście rzuciłem "to samo". Po co mi odpisywałeś jeśli chodziło ci o coś innego? ;) Przecież wiem, że H&S może być czwarty raz tym samym filmem, ale szóstka będzie przy tym super, a H&S nudną bułą bez polotu.
07-08-2019, 09:59
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(06-08-2019, 22:53)Gieferg napisał(a): Cytat:Ten film od początku do tego zmierzał. Jest w zasadzie zbudowany na tym wątku. Wszystko jest jemu podporządkowane.
Bez przesady, za cały setup robił jeden krótki dialog z córką (choć mogłem coś przegapić, byłem mocno "disconnected" z tym filmem). No chyba, że zaliczamy jeszcze fakt, że lasia i Statham to rodzeństwo, więc motyw rodziny (jak to w FF) i te sprawy, więc finał też musi się wokół tego kręcić...
Dokładnie. To totalnie wygląda jak reshoot - bo ktoś stwierdził "ni mo rodziny".
Cytat:Kogoś w ogóle bawił motyw na lotnisku - konkretnie jego część tycząca się Hobbsa?
W tym momencie miałem dość, a zaraz potem weszła jeszcze gorsza, nie chcąca się skończyć scena w samolocie...
![[Obrazek: stephen-colbert-report-triple-facepalm-gif.gif]](https://bolojawan.com/wp-content/uploads/2018/04/stephen-colbert-report-triple-facepalm-gif.gif)
Motyw na lotnisku i cala scena w samolocie to śmieci.
07-08-2019, 14:20
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Dwayne ma minę jakby właśnie zobaczył wynik otwarcia H&S w USA.
09-08-2019, 09:11
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Niekorzystne oświetlenie i wreszcie wyglądają na 50 lat :)
09-08-2019, 09:16
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Marvel Studios presents G. I. Joe: Hobbs & Shaw's Excellent Adventure
Fajne. Może nieco za bardzo silące się na bycie fajnym i wymagające lekkiego skrócenia, ale bawiłem się na tym całkiem nieźle, a na pewno lepiej niż na wymęczonej Ósemce. Oczekiwałem tego, co mi trailery sprzedawały i dokładnie to dostałem - Skałę i Stathama rzucającymi sucharami, przegiętą akcję i przyjemną dla oka Vanessę Kirby. A tu i tam znalazło się się jeszcze miejsce na jakąś niespodziankę. Jedyne co mnie tu naprawdę gryzie to ten z dupy wciśnięty motyw superżołnierzy. Nie chodzi mi nawet o absurdalność tego konceptu, ale on zdaje się istnieć wyłącznie po to aby uzasadnić niezniszczalność głównego złolca... co jakoś nigdy nie było za specjalnym zmartwieniem twórców tej serii. Kurde, tytułowe duo jest przecież niezniszczalne w tym samym filmie. Brak cameo Luke'a Evansa też trochę rozczarowało :(
7/10. Byłoby pewnie 6 ale
11-08-2019, 18:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2019, 18:14 przez Grievous.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
12-08-2019, 15:24
|