VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Powrót, po słynnym filmie Meirellesa, do brazylijskich Favelas. Tym razem z innej perspektywy, bo nie gangsterskiej, a policyjnej. Główny dylemat moralny: czy z przestępczością można walczyć przy użyciu quasi-przestępczych metod? Oko za oko, ząb za ząb? I czy w ogóle - co może być skuteczną metodą w tak etycznie zniszczonym i nieprzewidywalnym świecie? Korupcja, dzieci z bronią, masowa dealerka, haracze, wymuszenia, kradzieże, codzienne mordy - przejść obok obojętnie nie można, tym bardziej, ze takie miejsca, jak favelas, istnieją. Egzystują w nich prawdziwi ludzie i dzieje sie tam dokładnie to, co zdaje się, że z przesadą jest pokazywane. I to uwiera. I co robić? Jak walczyć ze złem?
To bardzo dobre i ważne kino, bliskie dokumentalnej rzeczywistości, choć już nie tak szokujące i nie tak genialnie zrealizowane, jak "Cidade de Deus". Złoty Niedźwiedź w Berlinie zdaje sie, że na wyrost.
http://www.imdb.com/title/tt0861739/
zwiastun:
25-05-2008, 11:49
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
jako, ze o policji - pozycja obowiazkowa.
25-05-2008, 12:37
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:To bardzo dobre i ważne kino
cholera, Des, musiales z ta waznoscia wyskoczyc?
25-05-2008, 12:50
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
no musiałem, bo TdE to takie sensacyjno-społeczne filmidło. Z ambicjami, do cholery tzn. mówiące o czymś ważnym i wywołujące zdrowe emocje. Mało? Za dużo?
25-05-2008, 13:01
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
film wiecej niz dobry, ba, uzywajac rynsztoka: powerfulowy czad:) niektore dialogi rozwalaja - normalnie jak w westernie:
Zly do gliny: Prosze, tylko nie w twarz...
Glina do kumpla: Dawaj strzelbe!
zanim do tego doszlo, Zly powiedzial: Cos dziwna ta cisza.
jak to uslyszalem, umarlem.
Des napisał(a):bliskie dokumentalnej rzeczywistości, choć już nie tak szokujące i nie tak genialnie zrealizowane, jak "Cidade de Deus"
wszystkie tego typu filmiki beda przeze mnie nieuchronnie porównywane do MV Manna.
30-05-2008, 00:34
Nowy
Liczba postów: 268
Liczba wątków: 5
desjudi napisał(a):Główny dylemat moralny: czy z przestępczością można walczyć przy użyciu quasi-przestępczych metod? Oko za oko, ząb za ząb? I czy w ogóle - co może być skuteczną metodą w tak etycznie zniszczonym i nieprzewidywalnym świecie?
To tam był "dylemat"? Dla mnie dylematu nie było, była odpowiedź i nie zdziwiłbym się, gdyby za scenariuszem stali jacyś spin doctorzy prawicowego południowoamerykańskiego watażki planującego przewrót wojskowy. Otóż, odpowiedź jak dla mnie tam pada - przemoc zwalczaj przemocą, brutalność jeszcze większą brutalnością. W takim świecie cel uświęca środki. To nic, że wpływa to destrukcyjnie na życie osób stojących na straży porządku. Za takie poświęcenie, tym większy podziw należy się Oddziałowi Trupich Czaszek. Jest taka jedna scena w filmie, gdy główny bohater, szef Tropa de Elite, wbiega do mieszkania, gdzie zastaje swoją żonę czytającą gazetę na tapczanie. Od progu rzuca mu ona niezobowiązujące: âCo jest kochanie? Jak się czujesz?â. Na co on wyrywa jej gazetę z rąk wrzeszcząc i wymachując jej palcem przed nosem: âNie mów nic o mej pracy w tym domu! Nie mów nic o pracy! Nie będziesz wspominać niczego o pracy, o zespole! Rozumiesz? Rozumiesz?!â. Po czym idzie do toalety, gdzie wysypuje do umywalki tabletki uspokajające, które zapisał mu policyjny psychiatra. Problem z głowy. Niech się głupia kwoka też trochę poświęci dla sprawy. Również lewicujący studenci są tu tymi, którzy się dla sprawy poświęcić nie chcą. Wywodzący się z bogatych domów, spędzają godziny na dywagowaniu nad tym, jak rozwiązać problem przestępczości pokojowymi metodami. Naiwni i oderwani od rzeczywistości. Jakie instytucje, jakie metody â metoda jest, jak wiadomo, jedna. Co ciekawe, reżyser mówiąc o problemie korupcji w instytucjach (pierwsza część filmu) zdecydował się powołać na dorobek myślowy niejakiego Michela Foucaulta, w czym wykazał się niemałą ignorancją. Widać, że nie bardzo go nawet czytał, bo stwierdzenie âSystem istnieje po to, aby chronić systemâ w ustach Foucaulta dotyczyło znacznie szerszego obszaru, obszaru kultury, a nie struktury i funkcjonowania instytucji państwowych.
âTropa De Eliteâ można wiele zarzucić i pomieszanie z poplątaniem nie dotyczy tylko i wyłącznie odniesień filozoficznych, o jakie pokusił się jego autor. Ilość poruszanych problemów w filmie jest ogromna i razem tworzy bezwładny chaos: poświęcenie; rozbicie między życiem rodzinnym i skutecznością; między służbą w policji, a przyjaciółmi, którzy generalnie policji nie lubią; dramat idealisty skonfrontowanego z prawdziwym światem; zestawienie lewicujących snobów z rzeczywistością slumsów, która rządzi się swoimi regułami; problem korupcji w instytucjach państwowych czy wreszcie niezrozumiała dla mnie zupełnie ironia, jaka miała wynikać z tego, że odstrzał w slumsach został zapoczątkowany planowaną wizytą papieża Jana Pawła II⌠Jest tego dużo i naprawdę można się w tym pogubić, ale wydaje mi się, że podstawowe przesłanie âTDEâ udało mi się uchwycić. Jest nim stara maksyma pt.: âCel uświęca środkiâ, o tyle nieskuteczna i doraźna, co niepokojąca. Zawsze można powiedzieć, że w Brazylii nigdy nie byłem i tamta rzeczywistość jest inna i należy tak postępować. Znajomość historii (także, a może zwłaszcza, Europy) każe mi traktować takie złote recepty z daleko idącą ostrożnością.
Zdjecia nieciekawe i bardzo takie sobie, ekranowa dosłowność i brutalność tez nie jest czymś, co skłoniłoby mnie do podniesienia temu (jak i jakiemukolwiek innemu) filmowi oceny.
Złoty Niedźwiedź dla tego filmu, to raczej wydarzenie z kategorii 'pomyłka'.
22-06-2009, 18:06
Ten film powstał zdaje się na zasadzie "robimy wielkie kino społeczne, coś w stylu "Miasta Boga"". I na tym zawołaniu się skończyło, bo w XXI wieku nikogo nie szokuje, że gdzieś tam u latynosów policja tłucze się z bandziorami wszelkimi możliwymi metodami, a korupcja i deptanie prawa przez wszystkich ma miejsce na każdym kroku. Nic nowego, nic świeżego, nic ciekawego. Po prostu przeciętny dość film, zrobiony bez polotu, bez ognia, bez realizmu nawet, choć na takie coś jest stylizowany. Niska poprzeczka i nawet pod nią nie dali rady przejść.
22-06-2009, 19:57
|