Taboo (BBC i FX)
#61
Knight oficjani potwierdził, że seria będzi miał jedynie 3 sezony, nie mniej nie więcej.
Określił również każdą serie jednym słowem:
1- ucieczka
2- podróż
3- dotarcie do celu

Na dodate finał ma przebiec nie pomysli fanów.

Odpowiedz
#62
Brnę dzielnie i jestem na 5 odcinku. Nie zachwyca i gdyby nie ten Hardy to bym pewnie dawno dała spokój (mam do nadrobienia chyba z 6 odcinków Twin Peaks) ale sam Hardy wystarcza żeby zainteresować. Muzyka i kostiumy też bardzo dobre no i Tom Hollander generalnie zawsze wzbogaca każdy projekt w którym jest.

Odpowiedz
#63
Drugi sezon się turla? Jest już jakaś oficjalna data premiery?
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#64
Cytat:Filming on series two was originally expected to begin in early 2018. "I'm trying to write it as quickly as I can," said series creator Steven Knight in mid-2017. "I would say we would hope to be shooting it... early next year."


But 2018 came and went, with Hardy and Knight's busy schedules apparently holding up more Taboo. We finally got an update in early 2019, but it wasn't exactly great news: Knight revealed that the writing on the new series was "almost" finished, but filming wouldn't begin until late 2019 or even possibly early 2020.

So don't expect new Taboo until next year.

Odpowiedz
#65
Padaka. Obawiam się, że serial może wylądować w koszu, tym bardziej, że chyba przeszedł bez większego echa ;/
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#66
Bez większego echa? No może, ale oglądalnosć miał całkiem niezłą - lepszą, niż chociażby Atlanta, The Americans, czy Legion, a zbliżoną do np. trzeciego sezonu Fargo. Większości widzów też się podobał, myślę, że wszystko rozbija się tutaj o czas Hardy'ego i Knighta, wygląda na to, że po prostu nie mają jak zgrać terminów.

Odpowiedz
#67
*beep*

Jakieś newsy co dalej? :(
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#68
Obejrzałem drugi raz pierwszy sezon.

Bardzo nierówny poziom. Momentami jest wybitnie - piękna scenografia, nocne zdjęcia Londynu z gotyckim klimatem, opętany Tom Hardy, wszechmocna Kompania pod patronatem Jonathana Pryce'a, świetnie szarżujący, rozpasany król czy zapijaczony mąż siostry głównego bohatera. Rozmowa negocjacji, niektóre twisty naprawdę dobre (jak to że Delaney w testamencie spisuje swoją ziemię Amerykanom na wypadek śmierci, przez co Kompania musi go chronić).

Jednak w którymś momencie twisty i geniusz Delaneya (który przecież jest jakimś prostym marynarzem, a nie geniuszem zbrodni) stają się karykaturalne, widząc jak bezbłędnie rozgrywa między sobą króla, angielski wywiad i wszechmocną Kompanię - brakuje czasem muzyki z Benny Hilla. Zdecydowanie wolałem część serialu umoczoną w mrocznym, gotyckim realizmie, niż ta dalszą z głupkowatą hollywoodzką przygodowką.

Jedyna dobra scena z twistów to pod koniec jak król mówi "dobra mam w dupie sądy, ziemię, jestem królem i każe go zabić". Kompania Wschodnioindyjska jest tu ukazana wprost jako organizacja o większej armii, bogactwie, wpływach niż wszystkie kraje katolickie świata. A mimo to bawią się w głupie procesy, gdzie sytuację ratuje im zeznanie dwóch prostytutek (lol!). Niby sam król się ich boi, a w serialu tego w ogóle nie widać, są komediowo bezradni.
Jeszcze ta akcja, gdzie w piętnaście minut Delaney organizuje zabójstwo wszystkich trzech przywódców Kompanii, w tym najwyższego szefa zabija... Prezentem z bombą w środku.

Dużo jest też przestojów fabularnych, niektóre wątki nie wiem do czego służą. Na przykład postać siostry zajmuje... Z 1/5 serialu? A nic nie wnosi do fabuły.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości