Tekken
#1
Ta niesamowita seria emocjonujących naparzanek doczeka się ekranizacji. Czy to dobrze czy źle?

Powiem tak: Tekkena lubię za maksymalnie arcade'owy klimat. Fabuła gry jest idiotyczna, przesadzona, zamotana jak w telenoweli - i stanowi idealne tło do naparzanki chyba z czterdziestu kolesi. Idealnie balansuje na granicy realizmu i azjatyckiego bajdurzenia o wojownikach na 2500 levelu. Gra formalnie stanowi odpowiednik beznadziejnego - ale przemiodnego - kina kopanego klasy C. Wniosek? TO NIE JEST MATERIAŁ NA FILM. Gra jest kopią słabych filmów, nie da się z niej zrobić filmu dobrego! Będzie dno.

Jak na razie pojawiło się kilka zdjęć. Na jednym z nich Marshall Law zamiast jak luj wygląda jak buc, no i zgubił wąsy. Na drugim Jin Kazama wygląda jakby należał do emo. Oto Marshall:

[Obrazek: tekken_marshall.jpg]

Odpowiedz
#2
dlaczego ekranizacje gier są słabe? Bo ekranizuje się smieci, nie fabuły. Jeszcze Silent Hill i Resident Evil miały jakieś szczątki, to i nawet znośnie wyszło. Maxa zaś spieprzyli. A teraz próbują ekranizować Tekkena.

Fabuła nadaje się na film jak życie żółwia. Ale takie normalnego - wykluł się, pożył w akwarium i go spuścili w kiblu. Ten film będzie tak samo nudny, tylko dłuzej będziemy podróżowac przez kibel.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#3
Heh. ostatnio grając w Dark Ressurection zastanowiłem się, czy robienie filmu o tej grze ma jakikolwiek sens. Ja potrafię sobie tylko i wyłącznie wyobrazić zajebisty pokaz różnych stylów walki, coś jak Ong Bak, czy jeszcze bardziej Quest. Zachodzę w głowę, czy w filmie twórcy uwzględnią takie wynalazki, jak napieprzające się pandy, niedźwiedzie grizzly, czy kangury.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#4
Też właśnie gram w Dark Resurrection i uważam, że ekranizacja będzie świetna, jeśli zatrudnią tego samego narratora. Gość chyba nie bardzo potrafi po angielsku, ale słychać że się stara - tak bardzo, że aż jest śmiesznie. :) Swoją drogą to DR jest znakomitą grą, na widok której aż mi się łezka w oku kręci - ech, te czasy automatów z Tekkenem w starym wagonie przerobionym na salon gier... :)

Odpowiedz
#5
Najlepsze w niej jest to, że po tym, jak, zdawałoby się, już ci się znudziło, próbujesz grać kolejną postacią i cała zabawa zaczyna się od nowa (prawie). Ostatnio miałem tak z Dragunovem.

Postacie, które w filmie pojawić się MUSZĄ: Bryan, Hwoarang, Jack, Yoshimitsu, rodzina Kazama, Paul, King (najlepiej, żeby miał jakieś efektowne solo z Armor Kingiem), Nina i Anna, Lei (grany przez Jackie Chana ;)), Julia i ewentualnie Xiaou (tak to się pisze?). Nie mam pojęcia, jak twórcy mieliby sensownie rozwinąć każdą z tych postaci, ale mam to gdzieś. Film robiony pod fanów, to chyba jedyne sensowne wyjście. Aha, i jeszcze jedno - kiedy dzieje się akcja filmu? Za czasów "jedynki", "piątki", czy pomiędzy?
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#6
Wracając jeszcze do gry - zawsze wkurzali mnie w Tekkenie ostatni bossowie. Dziwnym trafem grywalność spada do zera, gdy tylko pojawiają się te przerośnięte demony czy czym one są. Przede wszystkim - głupio wyglądają. Po drugie - to leszcze. Po trzecie - grają nie fair, bo ich leszczostwo jest tak duże, że gdyby nie jeden-dwa przesadzone ciosy, to dałoby ich się za każdym razem rozwalić na perfect.

Właśnie jestem po sesji TDR, singiel grany Stevem Foxem. Przez wszystkich przeszedłem jak przez masło, ale pokonanie ostatniego gnojka zajęło mi 10 minut. Powód - za każdym razem używał swojego strzału odbierającego 3/4 energii, a potem podbiegał i walił jak leżałem. Myślałem że dostanę qrwicy. Gdzie tu zabawa, gdzie prawdziwe wyzwanie, skoro gość i tak odpali swoją bombę, nawet jeśli wystarczyłoby w niego rzucić szyszką żeby zginął?

Swoją drogą to ciekawe, czy te gnojki też pojawią się w filmie.

Odpowiedz
#7
Najlepiej, gdyby w filmie bossem był sam pieprzony Heniek Kazama. W nieskażonej jakimś zielonym Shrekiem wersji. Żadnej magii. Mistrz człowiek kontra mistrz człowiek. Pokaz sztuk walki na najwyższym poziomie - tego oczekuję po Tekken: The Movie.
I niech komputerowo odmłodzą Rutgera Hauera i obsadzą go w roli Bryana : P.

Co do bomby Jinpachiego - Military, daj spokój, nie słyszałeś o straifie? ;)

Najbardziej wpieniającym elementem DR jest zupełnie nie skalibrowany poziom trudności. Gram sobie spokojnie na arcade, przeszedłem wszystkie kyu, dany, by dojść do tytułów z prawdziwego zdarzenia. Niezliczoną ilość razy trafiłem na kompa z tytułem "Dark Lord", którego rozpieprzyłem na perfect, by zaraz po nim wybrać sobie przeciwnika na "Deity" (conajmniej 4-5 poziomów niżej) i przez 10 minut (magiczna liczba) nic nie wskórać. Tylko przy Tekkenie miałem ochotę pieprznąć PSP o ścianę (no i jeszcze Vice City Stories).
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#8
Jinpachi to jeszcze nic. Azazel z Tekken 6 dopiero potrafi zszargać nerwy. Nieraz już miałem ochotę przełamać pada na pół...

Odpowiedz
#9
powiedz coś o bisonie ze street fightera albo shao kahnie z mortala (dwójki i trójki)

Odpowiedz
#10
No i wyszła nędza. 87 minut to chyba troche za mało, choć z drugiej strony Mortal Kombat nie trwał o wiele więcej zważywszy na to jak długie było w nim końcowe creditsy, wszystko w tym filmie jest po łebkach i na odwal się, zestaw postaci wybrany z wszystkich gier serii więc połowy nawet nie znałem bo swoją przygodę z Tekkenem zakończyłem na trójce, poza Jinem więcej niż jedną walkę ma chyba tylko Bryan Fury, Anna Williams nie ma nawet jednej (a razem z Niną robią za sex slaves Kazuyi), występ niektórych postaci w turnieju kończy się po jednej wygranej walce :roll: oczywiście o zobaczeniu wszystkich walk turnieju jak to miało miejsce w the Quest można zapomnieć, nie ma Paula Phoenixa, Law nijak nie przypomina siebie samego, Heihachi nawet nie walczy, Kazuya prawie nie walczy bo finałowy pojedynek to jakaś kpina.

Czy są jakieś plusy? Pojedynek Eddie Vs Raven jest fajny, kilka innych walk ma niezłe momenty, Shang Tsung w roli Heichachiego :mrgreen: świetny choć zmarnowany ale ogólnie im dalej tym niestety coraz to gorzej. Krótko mówiąc - fail.

3/10

Cytat:Postacie, które w filmie pojawić się MUSZĄ: Bryan, Hwoarang, Jack, Yoshimitsu, rodzina Kazama, Paul, King (najlepiej, żeby miał jakieś efektowne solo z Armor Kingiem), Nina i Anna, Lei (grany przez Jackie Chana ), Julia i ewentualnie Xiaou (tak to się pisze?).

Pojawili się tylko ci pogrubieni.

Cytat:Heniek Kazama.

MISHIMA

Odpowiedz
#11
vast napisał(a):powiedz coś o bisonie ze street fightera albo shao kahnie z mortala (dwójki i trójki)

A : przynajmniej był to dobry aktor ( stary SF )
B : nie ma czegos takiego jak Mortal 3
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
to chyba o gry chodzilo ;)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#13
Nie znam oryginalnego Tekkena, grałem swego czasu w trójkę na PS2, ale film o dziwo nawet mi się podobał. Nie oczekiwałem absolutnie niczego i dostałem nic z porcją fajnych walk, zmontowanych tak, że coś w nich widać. Oczywiście fabuła jest schematyczna do bólu, a z aktorstwem jest jeszcze gorzej. Brakowało mi tu fajnego bohatera. Mojej ulubionej postaci (Biran) było tyle, co nic. A nawet jeśli by był, to chyba żadna postać z Tekkena nie może się równać Sub-Zero, Scorpionowi czy Raidenowi. Tak czy siak miło spędziłem czas i nie żałuję, ale raczej nie wrócę do tego filmu.

5/10

Odpowiedz
#14
W rozszerzeniu ''Tekken 7'' polski akcent. Jednym z zawodników będzie polska premier:

Jestem zaskoczony płynną polszczyzną aktorów.

Jakieś memy z Beatą albo Ewką :)?

Odpowiedz
#15
Mnie tam niespecjalnie zaskakuje płynna polszczyzna gdy posługuje się nią ktoś kto się nazywa Aleksandra Nowicka :P


Wikipedia napisał(a):Lidia Sobieska (リディア ソビエスカ, Ridiya Sobiesuka) is a Polish karateka who became prime minister at young age.

Sobiesuka. Nice.

Odpowiedz
#16
Nasza narodowa sztuka walki: Karate po polsku. Sensei Żentara byłby dumny.

Odpowiedz
#17
Jak wprowadzą postać kanclerza Niemiec i prezydenta Rosji to kupuję xD

Odpowiedz
#18
Swoją droga - robią te gry od tylu lat, a dalej wygląda to tak samo sztucznie jak w latach 90.
Ostatnią grą od Namco która zrobiła na mnie wrażenie warstwą graficzną był pierwszy Soul Calibur.

Odpowiedz
#19
Ale tak poważnie mówiąc, zupełnie fajnie prezentuje się Lidka. Wygląd nieco lepszy niż tradycyjnie marny i pozbawiony charakteru design fighterek w Tekkenie, nieźle oddane (okiem względnego laika) Shotokan Karate... Panna nie byłaby nie na miejscu w Virtua Fighterze, a to największy komplement z mojej strony.
Rozbroił mnie komentarz do trailera:
After this I googled "Polish prime minister". My disappointment is immeasurable.

Odpowiedz
#20
Przerzucam:


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości