Terminator Salvation (2009) reż. McG
Ja mam prostsze wyjaśnienie Freak: Skynet przesłał w przeszłość, do 2018 roku swojego agenta, a drugiego do 1984 roku, ten sfotografował Reesa, potem zakopał rolkę z filmem w ustalonym miejscu, a w 2018 Skynet wykopał rolkę i wiedział wszystko. Banalnie proste i dziwię się, że sam na to nie wpadłeś.

Odpowiedz
freak_outXP napisał(a):Mierzwiaku - nie wynika to z czwartego filmu, ale można się domyślić z pierwszego (trzeciego).
Ale ja nie chcę się "domyślać", chcę żeby wszystko było jasne, czytelne i logiczne. Piszesz:
freak_outXP napisał(a):Zdjęcie Reesa było m.in. w raporcie koronera z fabryki Cyberdyne, być może w dokumentach psychologa, który chwilę przed "Kiedy ranne wstają zorze" w komisariacie, wybył (może nawet wziął taśmę z przesłuchania albo kopię).
Jedno "być może" i dalej "może". To ja ci powiem, że Silberman wychodząc z komisariatu nie ma NIC przy sobie.

Interesują mnie fakty, nie domysły i to faktów powinniśmy się trzymać.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):To ja ci powiem, że Silberman wychodząc z komisariatu nie ma NIC przy sobie.

Mógł schować coś do kieszeni. Uśmiech

Odpowiedz
Albo do sekretnego schowka w nogawce, którego kamera nie uchwyciła, bo widać go w tym ujęciu od pasa w górę ; )

Odpowiedz
Widzę, że wreszcie rozumiesz.

Odpowiedz
freak_outXP napisał(a):Czy wszystko film musi Tobie tłumaczyć siostro Mierzwiak, jak krowie na rowie ?

Zrozum człowiecze, że takimi metodami można w zasadzie wytłumaczyć wszystko, łącznie z lądowaniem kosmitów. Chodzi o to, że gdyby dodano w filmie 2-3 krótkie sceny, tłumaczace kilka spraw, w ogóle by nie było tematu. Przykład? W scenie gdzie zwiadowca rozpoznaje twarz Connora, można było dodać ujęcie, gdy np. łączy się ona z bazą Skynetu i tam odnajduje np. ujęcie z przesłuchania chłopaka na posterunku w 1984, a potem dokonuję automatycznie dopasowania twarzy ze zdjęcia. I juz, po herbacie. Ale tego nie zrobiono...

Odpowiedz
freak_outXP napisał(a):Czy wszystko film musi Tobie tłumaczyć siostro Mierzwiak, jak krowie na rowie ? T-1000 jest z płynnego metalu - dlaczego przeniósł się w przeszłość ?
Antychryste, przykład T1000 to element konwencji taki sam jak wehikuł czasu o czym mówiliśmy tu już kilka razy i sądziłem że to zamknięty temat.

Tymczasem ja tu mówię o LOGICE. Wiesz co to takiego? Nie o łopatologii, nie o wyjaśnianiu wszystkiego wprost do kamery, tylko o logice. Salvation nie jest logicznym filmem względem poprzednich części, skoro do wyjaśnienia bardzo prostych, wręcz banalnych kwestii potrzeba stworzenia kilku teorii. Paranoja.

Odpowiedz
Swoja droga, T-1000 mogl byc "opkowany" w zywa tkanke, a potem ja zrzucic czy cos. Wytlumaczenie miliard razy lepsze i mniej udziwnione niz nanotechnologia :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Żałuję, że wdałem się w tę dyskusję.

Odpowiedz
Terminator: Salvation- niestety film jest średnio-słaby. Największym problemem jest to, że jest taki sam jak reszta kręconych dziś obrazów, czyli mamy wybuchy, mamy durne roboty, bohaterów też mamy, ale głęboko w dupie.
WADY SPOILERY:
- Scenariusz leży - przede wszystkim kretynizmy tj. Connor skaczący z samolotu do oceanu, Connor przebity kawałem żelastwa, ale nadal przytomny i całkiem nieźle kuśtykający, przeszczep serca na pustyni i zaraz potem odlot śmigłowcem. Poza tym dialogi są do dupy, sztywne, przez co postacie nieciekawe, papierowe, bez ikry. Nawet Marcus, który miał być najlepszym punktem obrazu nic nie prezentuje.
- Skynet tłumaczący Marcusowi, co i dlaczego zrobił. Co to jest? Durniejszego pomsyłu na wyjaśnienie "intrygi" nie było?
- Aktorstwo nijakie, ale czego wymagać od aktorów po takim fabularnym zakalcu.

ZALETY:
- dobre efekty (Arnold wygląda przekonująco)
- kilka fajnych ujęć (np. katastrofa śmigłowca na samym początku)

OCENA: 4/10

[ Dodano: Pią Cze 12, 2009 00:55 ]
Jeśli mogę dołączyć się do zjeżdżania T4.
Po pierwsze:
- John zatyka nos i skacze z samoltu do oceanu. To jest jakaś kpina. Normalnie parsknąłem śmiechem jak to zobaczyłem. Czy Ci ludzie nie mieli oczu i nie widzieli co kręcą?
- terminator przebija Johna (skutek - przynajmniej zmasakrowane płuco), ale Connor kuśtyka jakby nigdy nic.
- nie wiedziałem, że przeszczepy serca robi się na poczekaniu w warunkach polowych, a później można transportować rannego śmigłowcem.
- Skynet objaśniający Marcusowi swój niecny plan. Brakowało tylko, żeby na ekranie pojawił się łysy karzeł z Austina Powersa z monoklem w oku.
- Marcus wyrywa sobie z potylicy chip (chyba). Brakowało tylko "zrywam z tobą". W ogóle pomysł, że Marcus ma cokolwiek do gadania, że to on miałby zdecydować, żę przyłącza się do Skynetu, jest ultra-durny.
- Black-Hawk uciekający przed mega wybuchem w finałowej scenie. Nawet w T3 uwzględnaino coś takiego jak fala uderzeniowa (wybuchająca bateria na pustyni). W T4 groźny jest tylko płonący grzyb i fala uderzeniowa rozchodząca się po powierzchni ziemii.
- Jak już ktoś napisał, dialogi nie istniały. Były tylko jakieś pojedyncze linijki powklejane koło siebie.
- Gdzie są emocje, gdzie chociaż namiastka głębi postaci. Connor z T2 potrafil płakać, być wrednym dzieciakiem klących na swoich opiekunów, cwaniakiem, kumplem etc. Tutaj nie ma żadnych charakterów, bo nie ma gdzie tego pokazać, postacie nie wchodzą w jakąś głębszą interakcję.
- Sceny akcji są bez jajec. T-800 miota Connorem, ale na widzu nie robi to w ogóle wrażenia.
- i na koniec. Świetnie ukryto terminatorowego ptaka chmurką pary. Nie można było zrobić jazdy od pięt poprzez poślady i obrotu na mordkę? Zamiast tego mamy parę wodną skupiającą się wokół jajec T-800.

To co mi się podobało:
- scena kraksy helikoptera na samym początku filmu (kamera odwrócona do góry nogami etc)
- mordka Arnolda- ładnie wykonana

A co do tekstów wziętych z poprzednich części, to również uważam, że pasują do scen jak pięść do nosa. Arnold, który aktorem wybitnym nie jest, w T2 z dużą naturalnością wypowiada "I'll be back". Connor-Bale mówi to jakby miał się zaraz zesrać. Już wolałbym, żeby, po unieruchomieniu T-800, Connor doczołgał się do jakiegoś gnata i powiedział "Hasta la vista" - przynajmniej nie byłaby to powtórka po raz 4.

Odpowiedz






złamałem przyrzeczenie i obejrzałem T4. na kompie. wszyscy znajomi, mający jako takie pojęcie o dorobku Camerona, non stop nawijali, że jest żenada i gwałt analny na kanonie sci-fi i że muszę obejrzeć. więc ściągnąłem wersje cam.xvid, rozjaśniłem nieco obraz, podbiłem kontrast i jechane.

cameron rzucił paroma pomysłami: wojna w przyszłości, kyle reese, wygląd (i zachowanie) cyborgów, skynet, krajobraz po zagładzie etc. po 25 latach pojawił się McG i podjął rzuconą przez jamesa rękawice. jak wywiązał się z zadania? czy T4 przetrąca stawy kolanowe i sprawia, że ogląda się go na klęczkach? czy wizja przyszłości robi wrażenie swoja schyłkowością? czy obozy zagłady przypominają treblinke, oświęcim i żolibórz (wszak skóra najlepiej schodzi z wychudzonych ludzi - tak przynajmniej mówi ted levine w milczeniu owiec i ja mu wierze)? czy nieubłagana bezwzględność maszyn wprawia w osłupienie i wywołuje sprzeciw większy niż działania einsatz gruppen na froncie wschodnim?



NIE



stoi sobie terminator oddalony o jakieś 100 metrow od kolesia, z minigunem, ten do niego krzyczy, a Terminator zamiast mu sprzedać lute prosto w czoło, zaczyna strzelać od swoich stop, pomału w stronę kolesia tak żeby można go było jeszcze uratować, a na końcu pudłuje. takich scen było w tej padlinie od groma. terminatory zamiast faktycznie robić to, do czego zostały powołane przez jamesa, czyli zabijać jednym ruchem, tutaj patyczkują się z wiara, rzucają ludźmi na trzy metry, duszą, słowem, robią wszystko, byle tylko NIE ZABIJAĆ. co mnie najbardziej rozśmieszyło, to to, że niby toczy się wojna, a na ekranie dokumentnie nikt nie ginie (chyba że coś przeoczyłem, w sensie: mrugnąłem albo jakość tele screenera była tak kiepska, że nie dostrzegłem umierającej pikseli w lewym rogu ekranu). są tam jakieś wybuchy i pewnie w tych wybuchach umierają ludzie, ale to trochę tak, jakby powiedzieć, że skoro co 40 sekund w usa człowiek pada ofiarą zadźgania nożem, to podczas oglądania T4 zginęło kilkaset osób, tylko my tego nie widzimy, bo to się dzieje "poza" kadrem, dzięki czemu musimy uruchomić wyobraźnię.

z innych piramidalnych bzdur: u Camerona z tego, co pamiętam, ludzkość zeszła do podziemi, każdy jeep był na wagę złota, każdy magazynek był cenniejszy niż bochenek chleba i ogólnie trzeba było się mega ukrywać i kombinować, żeby przeżyć do świtu. McG zrezygnował z tego nieżyciowego pomysłu. teraz ludzie sobie legalnie łażą za dnia, ubrani bojowo, uśmiechnięci, z białymi zębami, wydepilowani, twardzi i heroiczni, biwakują w niekrytych obozach z mnóstwem jawnych lotnisk, samoloty wystawione na płytach, pełno pilotów, ogólnie cywilizacja w fazie rozkwitu. amerykańska flota nie ma w iraku takiego sprzętu do dyspozycji. to jeszcze nic: ekwipunek porzuca się tutaj bez żalu, panuje kompletna beztroska, jeśli chodzi o zarzadzanie zasobami sprzętowymi, bo i tak za pare kilometrów następna baza i szpaler uzbrojonych po samo czoło F-16 przygotowany do lotu.

liczebność i rozlokowanie terminatorów to normalnie komedia. więźniów pilnuje jeden T-1 i jakiś terminator, chyba T-600, który wyglądał, jakby zdarli skóre z johna rambo z 4 części, bo też miał taką opaskę na czole. na chuj mu ta opaska? 3 pkt do lansu? inna scena: connor i ten wydepilowany Murzyn-raper idą sprawdzić działanie jakiejś broni, co wyłącza Terminatory. robią explozje, która niby wabi hunter-seekera. jest wybuch, wszystko ok. czekam na to, co się zacznie dziać, bo connor mówi, że są już w pobliżu bazy wroga. nagle przylatuje JEDEN myśliwiec skynetu. JEDEN. lata sobie jak głupi, sprawdza teren, connor go wysadza i NIC. literalnie nic się nie dzieje (a niby kazdy wybuch wabi terminatory). nasze dwójka wsiada do jeepa i jedzie dalej. wnioskuje, że zabrakło $50 mln na wyrenderowanie dodatkowych posiłków. współczuje McG.

kolejna sprawa: w filmie pokazane są jakieś zaawansowane techniki omijania przeszkód, mega wypasione systemy celownicze moto-terminatorów, a pod koniec connor jedzie do bazy i przewraca takie maszyny zwykła liną rozpięta na drodze: terminator-motocykl w nią wjeżdża i się przewraca.

:)

najzabawniejsza scena? oprócz zakończenia, które stanowi parodie w czystej postaci, mam swojego indywidualnego faworyta do tego tytułu. żona connora, która tutaj jest w ogóle postacią z łaski i oskara za swoją rolę raczej nie dostanie, pyta się męża, co ma powiedzieć jego ludziom, jak zobaczą że go nie ma. na to bale: I'LL BE BACK. bez komentarza. leżałem na glebie i odzierałem podłogę z wykładziny. a motyw z kurtką i dziecinny tekst: "możesz ją założyć, zasłużyłeś" to już kompletny zjazd w stronę bayowszczyzny.



podsumowując: anty-emocjonalny, luzacki, totalnie komediowy film, z masą super ciężkich kretynizmów nie do przełknięcia nawet po dragach. McG miał ułatwione zadanie: nie musiał zbytnio kombinować z czasem, zarys wojny Cameron podsunął mu na tacy pod sam ryj, a on miał tylko zrobić z tego poważne kino sci-fi. nie zrobił. osiągnął poziom niższy niż kroniki sahry connor.

[Obrazek: 080830-t2-sarah1.jpg]
linda, błagam, wróć!

Odpowiedz
Mental, jest lajtowo bo to dopiero początek wojny z maszynami. To flagowy argument obrońców tej kupy.

Nie rozumiem również argumentu broniącego T600, że "one były głupie" (a tak w ogóle skąd ta wiedza? Kyle mówi tylko w T1 że miały gumową skórę i łatwo je było rozpoznać). Czyli co, Skynet też jest głupi i dopiero się rozwijał? Kurwa, przecież to sztuczna inteligencja. Mam uwierzyć że SI buduje głupie roboty? No ludzie.

Odpowiedz
Cytat:jest lajtowo bo to dopiero początek wojny z maszynami.

Uśmiech

w którym roku rozgrywał się T3? w 2003? T4 to 2018. 15 lat wojny to ma być początek? przez 15 lat terminatory nie nauczyły się, że wisząc do góry nogami, zamiast w stopę, strzela się w linke?

Odpowiedz
Mnie nie pytaj, tylko fanów McG : )

Trzymam ich za słowo. Zatem w Terminatorze 6 (oczywiście R-rated) zobaczymy prawdziwą wojnę, z obozami śmierci i wypalaniem kodów kreskowych na przedramionach ludzi.

PS. McGfanom dedykuję ten montaż z filmów Camerona:

Odpowiedz
Z dystansu stwierdzam, że moja ocena spadła o jakieś 2 punkty w dół ale i tak balansuje gdzieś w granicach 5-6/10. Oczywiście oceniając T4 jako zupełnie autonomiczny film.

Porównywanie tej części do pierwszych dwóch terminatorów ma większego sensu bo różnica klimatu jest oczywiście miażdżąca. W ten sposób faktycznie mógłbym dać 2/10 tylko, że chyba nie o to chodzi. Porównując Salvation do T3 mamy już bardziej sensowny pojedynek (moim zdaniem wypada on korzystnie dla Salvation). Czekam spokojnie na kolejne części ale bez specjalnej niecierpliwości, co ma być to będzie. Do kina i tak się pewnie wybiorę bo obecna oferta w ramach gatunku Sci-fi jest na tyle biedna, że nie ma specjalnie w czym przebierać.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Ale ja nie chcę się "domyślać", chcę żeby wszystko było jasne, czytelne i logiczne.
Mierzwiak napisał(a):Salvation nie jest logicznym filmem względem poprzednich części, skoro do wyjaśnienia bardzo prostych, wręcz banalnych kwestii potrzeba stworzenia kilku teorii.

A myślałem, że wolisz "Lost" niż "Prison Break" Uśmiech

Odpowiedz
BM napisał(a):Porównywanie tej części do pierwszych dwóch terminatorów ma większego sensu bo różnica klimatu jest oczywiście miażdżąca.
To prawda. Trudno porównywać poważne sci-fi z popcornem dla dzieci.

Mamo, kup mi pluszowego T600! One były takie fajne.

Ronaldinho napisał(a):A myślałem, że wolisz "Lost" niż "Prison Break" Uśmiech
Sugerujesz że w Prison Break wszystko jest "jasne, czytelne i logiczne"? : )

Odpowiedz
freak napisał(a):Ja tak z przekory napiszę, że T1 i T2 to też nie są tak w 100% doskonałe filmy.

moim marzeniem jest obejrzeć terminatora, który "cierpi" na takie mankamenty wykonania jak terminatory Camerona. 20 lat minęło od czasów T2. ekipa nowego termka mogła wymyślić wszystko, byle poprawić/uzupełnić uniwersum Jamesa. co zrobili? nie dość że nie poprawili tego, co Cameron olał/przemilczał, to jeszcze pomnożyli ilość debilizmów x 1000, zajebali certyfikat pg-13 i w montażowni zlecili posklejanie filmu jakiemuś hippisowi na grzybkach, bo takiej montażowej popeliny moje oczy nie widziały od premiery "kung-fu pantera 7" na tubie.

Cytat:Czy w ogóle realistyczny Terminator ma sens?

jasne, że ma sens. T1 i T2 to są realistyczne filmy sci-fi i nie obchodzi mnie w tym momencie zdanie jajogłowych studentów fizyki, dowodzących, że filmy Camerona nie mają sensu, bo coś się z czasem nie zgadza. nie wyobrażam sobie, jak niby można by je nakręcić bardziej realistycznie. maszyna-zabójca pojawiająca się w naszych czasach i polująca na cywilów - nikt nie podszedł do tematu poważniej i z większym pietyzmem niż Cameron. dla mnie T1 i T2 to jest punkt odniesienia w myśleniu o ludziach walczących z cyborgami - na taka skalę.

Odpowiedz
Ma sens, bo przecież T4 próbuje taki być, tylko robi to arcy-źle. Ma wszystkie prorokowane przez Ciebie wady "Cameronowskiej przyszłości" i dodaje jeszcze wiadro swoich własnych.

Odpowiedz
My tu gadu gadu, a tymczasem pojawil sie pierwszy koncept art z piatej czesci Terminatora. Wedlug tworcow ma byc znacznie mroczniej niz w przypadku Salvation:

[Obrazek: veselejterminator.jpg]

McG: Chcemy by tym razem bohaterem byl czlowiek, ktory stracil pamiec i mysli, ze jest Terminatorem. Juz przygotowujemy specjalna technologie CGI zeby wspomagac jego aktorstwo.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Terminator Genisys (2015) reż. Alan Taylor Juby 1,682 297,178 05-01-2026, 21:02
Ostatni post: shamar
  Terminator: Dark Fate (2019) reż. Tim Miller Pelivaron 1,583 197,890 16-12-2024, 09:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Terminator 3: Rise of the Machines (2003) reż. Jonathan Mostow Mental 257 56,449 07-01-2020, 02:24
Ostatni post: shamar
  Plebiscyt - najlepszy Terminator Juby 48 17,869 18-11-2019, 14:41
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości