Terminator Salvation (2009) reż. McG
współczuje. Ja jeszcze w ogole nie oglądałem ;]
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
I tak trzymaj. To gówno powinno być zakazane.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Tez nie widzialem i tak jak Watchmen zamierzam nigdy nie obejrzec :]
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Akurat "Watchmen" to bardzo dobry film, nawet jeśli słaba ekranizacja rysowanej książeczki.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
[Obrazek: T-800damageddeletedscenesalvation.jpg]

To chyba fake. Albo wyciete, nie wiem nie przygladalem sie z lupą na filmie. Tak czy inaczej, gdyby nie debilizm tej sceny to wyglada całkiem ,calkiem.

PS - proces skalpowania Arniego tworzył jakis Polak. Na Stopklatce byl z nim wywiad.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Akurat "Watchmen" to bardzo dobry film, nawet jeśli słaba ekranizacja rysowanej książeczki.
Jestem aż nazbyt osobiście nastawiony do komiksu i po prostu nie zamierzam tego oglądać, nawet jeżeli jest lepsze niż się spodziewam po trailerach/zdjęciach.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
shamar napisał(a):To chyba fake. Albo wyciete, nie wiem nie przygladalem sie z lupą na filmie. Tak czy inaczej, gdyby nie debilizm tej sceny to wyglada całkiem ,calkiem.

To nie fake, tylko wersja tej samej sceny którą można było zobaczyć w gotowym filmie gdyby ryj Arnolda wyszedł niezadowalająco dla McG. Ale widać nie miał zastrzeżeń :wink:

Odpowiedz
Super Green napisał(a):To nie fake, tylko wersja tej samej sceny którą można było zobaczyć w gotowym filmie gdyby ryj Arnolda wyszedł niezadowalająco dla McG. Ale widać nie miał zastrzeżeń :wink:

Już znalazłem to info ale wytłumaczenie dlaczego T800 pojawia sie w filmie od razu z rozwalonym ryjem było by pewnie iscie kretynskie.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Akurat wytłumaczenie było dobre - Connor strzela serią prosto w mordę Arnhulda. Odpowiedni montaż załatwiłby sprawę. Co innego sens wplecenia T-800 z kultową facjatą - jest to wciśnięte na siłę i bez pojmy.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Connor strzela serią prosto w mordę Arnhulda.

Przeciez na tej samej zasadzie zrobiono ostateczną wersje sceny - wyglada to, jakby jedynym jej celem było jak najszybsze zerwanie powłoki z niego.

Zreszą tony usunietych scen mogłyby nieznacznie zmienic ten film. Nie sugeruje ,ze na lepsze bo mozliwe, ze doszly by kolejne bzdury. Ale... pewnie juz było to poruszane wczesniej. Nie wiem po jaką cholere Arni rozrywal tego uszkodzonego T600 ( było by to jasne gdyby nie wycieto fragmentu z minigunem ). Dobra , na sile mozna wytlumaczyc , ze mu przeszkadzal wiec sobie oczyscil droge, co i tak nie tlumaczy czemu usunieto fragment z minigunem.

Załuje, ze czesciej nie wyciekają wersje workprint filmów ( choć raczej nie w tym przypadku ) bo okazuje się czasem, ze w montazu wypadly naprawde ciekawe rzeczy ( przynajmniej dla fanów). Zresztą można zaobserwowac to czesto w trailerach gdzie fajnie wygladające ujecia nie lądują w ostatecznej wersji filmu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Z chęcią zobaczyłem film jeszcze raz. Ogląda to się bezboleśnie. Mimo wielu dziur, nielogiczności i dymania kultowej serii nie ma co mieszać z błotem tego dzieła. MakDźi nie jest takim debilem do końca jak nam się wydaje. Sceny akcji są nakręcone w porządku bez szybkich Bayowych cięć. Wszystko widać jak na dłoni, jest parę fajnych ujęć(rozbicie śmigłowca)
Aktorstwo zagrany bez zarzutu. Podnoszę swoja ocenę tego filmu. Za rzucające Terminatory ocena jednak nie może przekroczyć 6/10.
Solidny akcyjniak.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Czekałem na ten film ze sporymi nadziejami, a te niestety prysły jak bańka mydlana. Fabuła dziurawa, trzeba sobie ją samemu łatać domysłami, żeby w ogóle dopatrzeć się w niej jakiegoś sensu, wojna niby jest a w ogóle się tego nie czuje, brak prawdziwego przeciwnika, Connor w wydaniu Bale'a widać że rowinięty na siłę bo Bale sobie zażyczył żeby zrobić z tej postaci głownego bohatera mimo że cała fabuła tak naprawde kręci się wokół Marcusa... Chwilami jest niezły klimat, muzyka nawet fajna, ale mało wszystkiego na co się czekało - mało wojny, mało terminatorów, mało sensu (końcówka z bezproblemowym lądowaniem w bazie Skynetu mnie dobiła). Można wyłączyć mózg i jako tako się bawić, parę scen jest całkiem udanych, komputerowy Arnie nawet niezły, ale generalnie jest to niepotrzebny film i zmanowany potencjał. T3 było o wiele lepszym i bardziej satysfakcjonującym sequelem mimo całej swojej odtwórczości (która zresztą w tej serii była na porządku dziennym od czasów Camerona).

5/10 z sympatii do tego universum.

Odpowiedz
Danus napisał(a):Z chęcią zobaczyłem film jeszcze raz. Ogląda to się bezboleśnie. Mimo wielu dziur, nielogiczności i dymania kultowej serii nie ma co mieszać z błotem tego dzieła. MakDźi nie jest takim debilem do końca jak nam się wydaje. Sceny akcji są nakręcone w porządku bez szybkich Bayowych cięć. Wszystko widać jak na dłoni, jest parę fajnych ujęć(rozbicie śmigłowca)
Aktorstwo zagrany bez zarzutu. Podnoszę swoja ocenę tego filmu. Za rzucające Terminatory ocena jednak nie może przekroczyć 6/10.
Solidny akcyjniak.

Danus, zgodziłbym się ze wszystkim co piszesz - film może być bezbolesny, ale mam dwa zastrzeżenia:
- Zmiana tytułu na "Walki robotów"
- Zmiana imion/nazwisk/ksyw bohaterów w tym filmie

Wówczas byłby to stand-alone movie i tyle, a nie jazda po serii jak po łysej kobyle. Za każdym razem, gdy mam do tego zasiąść mam przed oczami cała historię, a w Salvation to gniot ponadczasowy, który w dodatku zajechał franczyzę. Pamiętam, po 3 seansie T:3, gdy wychodziłem z kina, to widzowie byli zachwyceni (zawsze stoję obok drzwi i obserwuję reakcję ludu - takie skrzywienie), a po Salvation, dorosła widownia miała taką minę :???:

Cholera, nienawidzę tego filmu Smutny
loading podpis...

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):Zmiana tytułu na "Walki robotów"
Tu się zgodzę, inaczej by się to oglądało gdy nie łączono ją z kultową serią. Bardziej pasowałby tu tytuł Roboty Zagłady lub coś w tym styluJęzyk
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
O to,to inny tytuł i imiona bohaterów i byłaby to dla mnie 'odmóżdżająca rozpierducha' na jeden raz - coś jak starcie tytanów. Ale że to jest (niestety) nowy Terminator to nie jestem w stanie patrzeć na to co McG zrobił z moją ukochaną serią, za dużo rzeczy mnie w nim drażni. Chociaż obejrzałbym go i trzeci raz - u kumpla, z piwkiem, w jakości blueray żeby pocieszyć oczy i nic więcej.

Odpowiedz
Kubeusz napisał(a):O to,to inny tytuł i imiona bohaterów i byłaby to dla mnie 'odmóżdżająca rozpierducha' na jeden raz - coś jak starcie tytanów.

No dokladnie dla mnie tak samo. Niestety każda kolejna cześć Terminatora to tylko nacieszenie oka akcją i efektami specjanymi, chociaż T4 obejrzałem i wg mnie nawet dobrze sie ogląda, ale faktycznie ta dziwna "nieporadność" maszyn aż razi w oczy. Zero dramaturgii. Inaczej właśnie w T1 i T2 tam najważniejsza była dramaturgia, emocje a efekty specjalne tylko potęgowały to uczucie, a nie grały pierwsze skrzypce jak tu. Z kolei Christian Bale powinien dalej grać Batmana, bo mu bardziej pasuje, ale nie Johna Connora. Takie jest przynajmniej moje zdanie, mimo że wczesniej wydawał mi się wręcz idealny do tej roli. Co tu dużo mówić: bez Arniego to już nie ten sam Terminator. :razz:

Odpowiedz
Wygrzebałem z netu trochę wywiadów z McG, obejrzałem dodatki do wydania DVD T:S - to wszystko w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie "jak oni mogli to spieprzyć". Ale nadal jej nie znalazłem. Bo mimo paru pomysłów, które po prostu mi się nie podobają, a których nie mogę jednak uznać za bezwzględnie głupie (np. automatyczne motocykle [słowo "motote...rm.." nie przechodzi mi przez klawiaturę]), facet mówi do rzeczy.

W wywiadach McG wydaje się gościem, który wie co robi - począwszy od tego, że uzasadnia swoją wizję przyszłości, przez zdecydowanie, by większość efektów była praktyczna, a kończąc na komentarzach dotyczących scenariusza, typu "nie lubię akcji dla samej akcji, każda scena rozwałki musi mieć uzasadnienie". Co więcej - pierwsze dwie wersje scenariusza naprawdę miały sens, nawet ta po wkroczeniu baleriny Bale'a do akcji. Kończyła się bowiem, uwaga...

ZABICIEM CONNORA I REESE'A PRZEZ MARCUSA!

A NASTĘPNIE PRZYJĘCIEM PRZEZ MARCUSA WYGLĄDU CONNORA - WŁAŚNIE W TYM CELU MARCUS ZWABIŁ GO SAMEGO DO BAZY SKYNETU!!!!!!

Jaki to zajebisty pomysł, po prostu brak mi słów, końcówka mocniejsza niż ta w T3! A jednocześnie wierna przesłaniu "NO FATE", maglowanemu przez pierwsze dwa filmy, jak również uzasadniająca inny wygląd przyszłości niż ta w retrospekcjach. Otwierająca nowe, niesamowite możliwości dla świata Terminatora, odświeżająca serię, wytyczająca drogę potencjalnie zajebistym, NIEPRZEWIDYWALNYM sequelom! I co?

I testowa widownia kręciła, kurwa, nosem. Albo producenci. Jakoś tak. I mamy to co mamy, czyli zakończenie BEZ SENSU, które pokazuje że Skynet nie miał żadnego planu (kiedy wszystko to, co zrobił z Marcusem, w oryginale miało może i naciągany, ale SENS). Nic dziwnego że wyszło jak wyszło, skoro końcówkę dorabiano na ostatnią chwilę, desperacko próbując pozamykać wątki tak, żeby czasem jakiś Amerykanin nie wyszedł z kina zasmucony.

Fuck you, Christian Bale, fuck you, amerykańska widownio, fuck you, amerykańscy producenci. McG, fuck you tylko trochę.

Odpowiedz
Pamietaj, że ten film miał byc w jakiejs tam czesci o hybrydach ( ludzie-maszyny ), którą to jest wlasnie Marcus. No ale padło to.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wcześniejsze wersje scenariusza były przynajmniej odważne Uśmiech

Choćby Skynet, który wcale nie chce wykończyć ludzkości, tylko zbiera ludzi i przewozi do rezerwatu by zapewnić im przetrwanie. Może sensowne to zbytnio nie było, ale to co jest w filmie też sensowne nie jest, a ciekawe tym bardziej.

Jeszcze apropo sensowności fabuły T:S wrzucę parę moich przemysleń z czasów niedługo po premierze:

Cytat:Przeczytałem sobie wywiad z McG w którym wyraźnie stwierdził on, że mamy do czynienia z alternatywnymi liniami czasowymi, a dodatkowo Skynet jest tego świadomy.

I teraz po kolei:

- Skynet wie że Kyle Reese został wysłany w przeszłośc by ochronić Sarę
PYTANIE: Skąd?
ODPOWIEDŹ:
a) dane dotyczące Reese'a, lub zapisy z opowieści Sary Connor w Pescadero przetrwały, a będąc umieszczone w komputerze zostały przejęte przez Skynet podczas wydarzeń z T3. Sara powtarzała, że żołnierz z przyszłości był ojcem jej dziecka.
b) informacje te Skynet zdobył już później, być może nawet po tym jak Reese został wysłany w przeszłośc, po czym przekazał je samemu sobie w roku 2004 za pośrednictwem T-X :mrgreen:

I dalej - Skynet chce dorwać Johna Connora, wie jednak, że usunięcie Reese'a tego nie zapewni (bo jedyne co w ten sposób osiągnie to usunięcie Connora w innej, alternatywnej linii czasowej, na tym etapie wojny Skynet dązy do zapewnienia sobie zwycięstwa przede wszystkim w swojej własnej linii czasowej, do tego jeszcze nie dysponuje technologią pozwalającą na podróże w czasie, wie jednak, ze w przyszłości będzie nią dysponował - co więc robi? "Podrzuca" ruchowi oporu listę, na której Reese jest na pierwszym miejscu w nadziei, że Connor zajmie się teraz poszukiwaniem Reese'a wystawiając się na cel. Oczywiście Skynet również poszukuje Reese'a (jego wygląd zna na podstawie źródeł wcześniej wymienionych - z przeszłości, lub przyszłości).

Connor tmartwi się, że smierc Kyle'a go wykasuje, ale Connor wszystkowiedzący nie jest. Dodatkowo John Connor własnie robi po gaciach w obawie przed tym, że być może grozi mu właśnie wymazanie z istnienia (a czy naprawdę grozi to już inna sprawa). Gdybym był na jego miejscu w takiej sytuacji sam bym robił po gaciach i to czy bym wierzył bardziej w teorię o alternatywnych liniach czasoprzestrzennych niewiele by mi pomogło.

W końcu Skynet dociera do Reese i udaje mu się go schwytać.

PYTANIE: Dlaczego go nie eliminuje?
ODPOWIEDŹ: ponieważ wie, że w tej linii czasowej, nic mu to nie da, zamiast tego stara się więc wykorzystać go jako przynętę by schwytac Connora - co dalej to widzimy na filmie.

Nasuwa się innna wątpliwość:
PYTANIE: Dlaczego SKynet w ogóle wysyła Terminatory w przeszłośc by zlikwidować Sarę Connor skoro nic mu to nie da w jego linii czasowej?
ODPOWIEDŹ: Skynet sięga po desperackie środki, dopiero wtedy gdy w zasadzie wojna jest już przegrana i wie o tym (wiemy o tym z wypowiedzi Kyle'a w T1). Nie mogąc już nic z tym zrobić uznaje, że skoro nie wygra tutaj, to może spróbowac zapewnić sobie zwycięstwo w alternatywenj linii czasowej - wysyła więc Terminatory w przeszłość.


Gdyby nie to, że to jednak Terminator, to pewno zamiast się zastanawiać i wymyślać takie rzczy jak powyżej powiedziałbym "FUCK IT" i zapomniał o tym filmie. No ale to jednak Terminator...

Odpowiedz
Gieferg: doszedłem do podobnych wniosków, szkoda tylko że w tym całym burdelu produkcyjnym, który najbardziej przypomina mi przypadki Aliena 3, zapomniano powiedzieć jasno widzom, że to alternatywna linia czasowa i zabicie Connora nic nie da. Bo Connor już się nie liczy!

Wszystko zostało zmienione - po tym, jak w T2 uniknięto dnia sądu, Connor nie wytrzymał presji i stał się zawodzącym pizdusiem znanym z T3. Przez to nie udało mu się dojść do władzy jaką miał zdobyć - co widać w TS. Co więcej, taka władza nie była mu potrzebna, bo odsuwając dzień sądu itp., ludzie sprawili że przewaga Skynetu nie była aż tak duża - i nie musiał uczyć wszystkich jak uciekać z obozów. Ten film, jak widać, mógł mieć sens.

W ogóle na jakiejś stronie o dvd czytałem, że w dodatkach do TS znajdzie się "Terminator Timeline" - co może wyjaśniłoby jakieś wątpliwości. No ale tego na płycie nie ma.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Terminator Genisys (2015) reż. Alan Taylor Juby 1,682 297,159 05-01-2026, 21:02
Ostatni post: shamar
  Terminator: Dark Fate (2019) reż. Tim Miller Pelivaron 1,583 197,864 16-12-2024, 09:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Terminator 3: Rise of the Machines (2003) reż. Jonathan Mostow Mental 257 56,443 07-01-2020, 02:24
Ostatni post: shamar
  Plebiscyt - najlepszy Terminator Juby 48 17,865 18-11-2019, 14:41
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości