VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Film przemknął przez polskie kina (już w marcu) kompletnie niezauważony. Co więcej, choć to Forum zauważa niezauważalne, to i forowiczom on umknął. A przeca i SF, i na bazie Dicka, i całkiem niezłe patrzydło.
Wariacja na temat światów równoległych, nieuświadomionych przez głównych bohaterów. Coś jak Truman Show, ale w zupełnie innym sosie. Sztafaż raczej (melo)dramatyczny niż fikszyn. Czyli miłość, przeznaczenie i sztuka wyboru. Nie zdradzając za wiele z samej fabuły powiem tylko, że jest to nawet przekonujące tzn. miłosne zauroczenie jest względnie wiarygodne (o dziwo), gadka o przeznaczeniu płynnie wpisana w fabularną oś, a dokonywane wybory mogą podlegać pewnym dyskusjom.
ALE.
Wszystko pierdoli końcówka [jakieś 20 ostatnich minut]. Zbyt łopatologiczna, zbyt łatwa, zbyt pogodna, optymistyczna i kompletnie nie przystająca do wcześniej opowiadanej historii o pewnego typu osaczeniu, nieznanym planie świata. Końcówka niszczy tragedię, która mogła się stać udziałem Matta Damona i dokonywanych przez niego wyborów. Poza tym nie rozwinięto dostatecznie teorii światów równoległych i ich wpływu na bohatera, którego losy (nie wybory) nie uwiarygadniają samej historii, nie prowokują do rozmyślań o roli przeznaczenia, determinizmu, wolnej woli itp.
Innymi słowy - niby wszystko gra, ale czuję jakiś dojmujący niedosyt tą historią, jej rozwiązaniem. Klimacik odpowiedni jest, aktorsko również porządnie (Damon daje radę, Emily Blunt cieszy oko), ogląda się naprawdę nieźle i to pomimo braku spektakularnych akcji. To nie jest średniak ale po prostu film zaprzepaszczonej szansy. 6
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=FHVU3fKhsjI[/youtube]
11-05-2011, 09:44
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Trudno się z Tobą nie zgodzić. Film o takim potencjale, który, niestety, zostaje zaprzepaszczony przez maraton głównego bohatera i scenę na dachu.
ALE.
Obok spartolonej historii sci-fi mamy świetny romans. Między Damonem, a Blunt iskrzy, że aż miło i chyba nawet lepiej dla samego filmu by było, gdyby wyrzucić z niego całą fantastyczną otoczkę a zostawić tylko rozmyślania na temat przypadku / przeznaczenia wplecionego w miłosną historię. "Władcy umysłów" to całkiem przyzwoite patrzydło; jako science-fiction - niespełniona obietnica, jako romans - rzecz bardzo udana.
7/10
11-05-2011, 10:23
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
dokładnie. to w sumie największe zaskoczenie, pewnie nawet dla samych twórców, że im tak to wiarygodnie wyszło. Zasługa aktorów i niezłych dialogów.
11-05-2011, 10:47
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Ano fajne romansidełko, ew. po prostu Blunt mi się tak podoba, że to zagrało. Szkoda tylko, że cała reszta tak durna i niepoważna, że zęby bolą. 4/10
11-05-2011, 13:07
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,576
Liczba wątków: 67
samsiebie napisał(a):The Adjustment Bureau - Przyjemny filmik, kalibru Time traveler's wife. Z Dickiem i sf jako takim ma niewiele wspólnego (to właściwie romans z elementami akcji i dramatu), ale zrealizowane i zagrane jest to porządnie, a co ważniejsze między bohaterami czuć chemię. Przyjemne patrzydło z jedną fajną sceną i nawet jakimś tam klimacikiem.
6/10
11-05-2011, 14:32
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Zmarnowany potencjał? Częściowo tak, bo tak jak niemal każdy tu zauważył, końcówka nieco rozczarowuje swoją prostotą, ale nie zaprzeczam, oczarował mnie ten film pod wieloma względami. Damon zaskakująco dobry, Blunt rewelacyjna, a chemia między nimi tak intensywna, że mogliby nią obdzielić co najmniej kilka pozbawionych życia kom romów. Wreszcie sama fabuła - tutaj też jest nieco zbyt szkicowo, ale film łapie bardzo fajny klimat i osiąga to w maksymalnie oszczędny sposób, uciekając się do efektów specjalnych wyłącznie w kilku niezbędnych momentach.
Zastanawiam się, w którym przypadku AB jest lepsze - gdy rozpatrywać go jako świeże sci-fi/fantasy, czy najbardziej niestandardową historię miłosną. W sumie w obu tych przypadkach jest równie dobrze.
Bardzo fajne kino.
PS. Brawo dla Emily Blunt za aktorstwo w sekwencji z drzwiami. Szkoda że równie wiarygodnych reakcji na tego typu zdarzenia nie ma w większości filmów, gdzie aktorzy ograniczają się do zrobienia wytrzeszczu.
04-07-2011, 19:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2011, 19:26 przez Mierzwiak.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Pierwsza połowa - fajna, całkiem fajna. Druga, a zwłaszcza końcówka - słabizna. Z Dicka pozostały tu jakieś ledwo zauważalne strzępy (choć tego opowiadania akurat nie czytałem). Ogólnie to dość miałki i pozbawiony wyrazu ten film, a szkoda, bo był pełen świetnych pomysłów, dzięki który mógł być świetnym romansem, thrillerem, metafizycznym dramatem... po prostu czymkolwiek, gdyby tylko na cokolwiek się zdecydowano. A wyszło takie nic, wywołujące tylko wzruszenie ramion. 5/10
14-07-2011, 18:25
Stały bywalec
Liczba postów: 10,415
Liczba wątków: 5
Zakończenie to jest taka padaka, że się biedny Dick w swojej puszcze po sprayu przewraca.
Wygląda to troszkę tak jakby na próbnych pokazach publiczność powiedziała "nie" i wobec tego jakiś buc z wytwórni stwierdził, że w takim razie wywracamy wszystko do góry nogami. Było w tym filmie parę rzeczy godnych uwagi, w tym całkiem znośna główna parka, ale niestety ktoś wymyślił, że Albertinowi potrzeba kolejnej miękkiej buły, nie - nie potrzeba.
14-07-2011, 18:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-07-2011, 18:58 przez Albertino.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Przykleję tu, co napisałem w mini-reckach:
Cytat:Wyłączyłem po 20 minutach
14-07-2011, 23:00
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
w 21. minucie to się dopiero zaczęło...!
15-07-2011, 08:52
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ok, ale w 25 się skończyło i wróciło do poziomu z pierwszych 20. Tak słyszałem :)
15-07-2011, 12:46
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Żle słyszałeś. Jeżeli przyjmie sie odpowiednią miarę do tego filmu, to wychodzi całkiem przyjemny romans z niezłymi aktorskimi kreacjami. Szczególnie dobra jest Emily Blunt. Matt Damon na swoim równym, wysokim poziomie. Historia dość angażująca, a zakończenie tylko pozornie optymistyczne. Wprawdzie z Dickiem ma to może niewiele wspólnego, ale ja się na to nie nastawiałem. Nie czułem niedosytu z powodu zakończenia, raczej spodziewałem sie czegoś w tym rodzaju.
7/10
17-07-2011, 15:15
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
W zasazie zgadam sie z wszystkim, co zostalo napisane - bardzo dobrze się to to ogląda, fajny klimat, niesamowite iskrzenie, tylko to zakończenie... Mogło wyjść z tego coś mrocznego i przybijającego, a wyszedl po prostu fajny romans - skłaniajacy do przemyslen, ale jednak nietyrajacy bani w żaden sposob.
7/10
17-07-2011, 16:49
Stały bywalec
Liczba postów: 13,532
Liczba wątków: 77
Średniawka z fajną Emily Blunt i nieirytującym Damonem. Chemia między bohaterami ratuje i łata wszelkie niedopatrzenia i bezsensy. Stamp tłumaczący czemu "biuro" wkroczyło do akcji w takim-a-takim okresie (nie ma to jak wybiórczość faktów!) bije na łeb wszystkie debilizmy Baya i Emmericha. Ale AB jako całość ogląda się przyjemnie, choć nigdy zapewne nie wrócę do filmu. Scena z drzwiami <ok>
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
24-07-2011, 09:51
Stały bywalec
Liczba postów: 887
Liczba wątków: 4
Kurde, ale mógł być przyzwoity film! Tak jak wspominaliście, ostatnie 20 minut niszczy wszystko. Film fajne się rozkręcał, nie było specjalnie banalnie - dobrze się oglądało i nagle bum, 11 miesięcy później, Damon zaczyna biegać i jakby ktoś inny zabrał się za realizacje tego film. Jestem strasznie wkurzony, bo początek nastawił mnie, że obejrzę dobry film. Aha, i jeszcze jedno. Z całym szacunkiem do Newmana, ale muzyka kompletnie nie pasowała do klimatu filmu.
I brawo dla Damona i Blunt, w scenie w łazience (na początku) bardzo mi w głowie zawirowali :)
07-08-2011, 00:08
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,643
Liczba wątków: 30
No więc postanowiłem w końcu obejrzeć ten film w całości. Bo widziałem jedynie fragmenty na telewizji. Obejrzałem, z ciągłym uczuciem deja vu, i postanowiłem ocenić na FW. I wszystko stało się jaśniejsze: ja ten film widziałem już 10 lat temu. I wystawiłem mu wtedy 5/10. Dziś? Może dałbym max. 6.
Bo to taki romantyczny SF snuj, gdzie przez cały czas miałem wrażenie, że oglądam skrzyżowanie "Miasta Aniołów" z jakimś "Mrocznym Miastem". I tyle. Przeciętna historia miłosna, delikatnie podlana SF.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
09-03-2025, 01:20
|