Stały bywalec
Liczba postów: 13,487
Liczba wątków: 77
Craven napisał(a):U mnie chyba numerem 1 jest Crews z AA-12.
No ba scena, w której
idzie korytarzem rozsmarowując żołnierzy po ścianach to kawał testosteronu i esencja brutalności. Rewelacyjnie wklejone jest tam ujęcie z bocznego korytarza, słychać taki delikatnie przytłumiony dźwięk, słychać też jęki ofiar - boskie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
24-08-2010, 10:47
Captain Skullet
Liczba postów: 20,389
Liczba wątków: 128
No to Sly pokazał who's the boss :twisted:
Rewelacyjne kino akcji, które nie tylko w świetny sposób nawiązuje do tradycji actionerów z lat 80-tych i 90-tych, ale dodatkowo sporą częsc z nich (jak Commando) zdecydowanie przebija. W przeciwieństwie do ostatniej odłsony Rambo film nie zostawia po sobie uczucia niedosytu, natomiast ewentualny sequel powitam z otwartymi ramionami.
W swoim gatunku 10/10 i jest to zdecydowanie najbardziej udany z moich tegorocznych seansów kinowych. Znacznie lepsze wrażenia niż po Avatarze czy Incepcji, po wyjściu z kina aż miałem ochotę wrócić od razu na kolejny seans. Wstrzymam się jednak do premiery DVD, żeby lepiej smakowało.
Cytat:Myślałem że Sly bardziej to przemyślał a tak mamy marne zestawienie kultowych postaci i jak to ktoś ówczesnej napisał kompletnie zmarnowany potencjał.
Potencjał to zmarnowała Incepcja :P, tutaj było nawet lepiej niż się spodziewałenm :P
24-08-2010, 21:08
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Fakt, oglądało się to jakoś. Z jednej strony chciałbym podejść do tego filmu jak Mefisto, tj. nastawić się na rozwałkę, a potem w kinie siedzieć, oglądając kolejne szlachtowane ciała. Tak po prostu. Jak w młodości przy filmach, które tatuś z wypożyczalni przynosił. Wtedy pewnie uważałbym, że obejrzałem dobre, bezpretensjonalne kino, może nawet zabrał się nieco wcześniej za trening siłowy, palił fajki w podstawówce... Nie wiedzieć czemu, nastawiłem się na świetną interakcję między bohaterami. Teraz już nawet żałuję, że szedłem do kina z myślą o "bohaterach". Powinienem był myśleć o nich jak o "pionkach"...
Jeśli próbujemy oddać ducha lat 80., to musimy pamiętać, że nasze oceny tamtych dzieł są ostro przefiltrowane przez sentyment, więc jeśli "reanimujemy" trupa ówczesnego kina akcji, spróbujmy chociaż pozbyć się niektórych błędów. Bezdennie głupie dialogi naprawdę przywołują w tym filmie na myśl wspomnianego "Szekspira, tyle że kiepskiego". Wątki miłosne, kobiety, tło - wszystko jest o wiele bardziej płaskie i komiksowe niż jakakolwiek ekranizacja Marvela... OK, postać Stathama ma jakieś tam życie, dowiadujemy się o tym z dwóch scen, w każdej z nich gada praktycznie tylko on. Li - gdyby nie starcie na końcu, myślałbym, że robi za jakąś parodię siebie. Lundgren - troszkę mieszał, ale uśmiechnąłem się na końcu z zażenowaniem, kiedy zaserwowano nam happy end z gadką o leczeniu. Coś jak motyw "o, patrzcie dzieci, on jednak przeżył ten wybuch! Czarne charaktery? Że co? Ja widziałem cały czas pogodnego latynoska z "Dextera" oraz Erica Robertsa, który zdecydowanie za dużo gadał, aby uwierzyć, że naprawdę ma jaja.
Chyba reanimowanie lat 80. wieje pretensjonalnością, szczególnie kiedy chce się to robić na serio, bez pastiszu. Ja tam nie wierzyłem w oldskul nawet przez chwilę. Wolę już, żeby przyjął się kierunek kina akcji zapoczątkowany przez, dla przykładu, "Casino Royale" niż traktowanie widzów jako chodzących skamielin, którzy obejrzą coś z czystego sentymentu. Oczywiście film ma też plusy - Bruce Willis przeklina, choć znowu zgrywa twardziela w ten sam sposób, w jaki robi to od kilku lat: za pomocą ściszonego głosu i świdrowania wzrokiem. Drugim plusem jest scena na molo. A, i fajna akcja na boisku, na swój męski sposób - prawdziwa. Dodałbym jeszcze kilkanaście żenujących one-linerów i miałbym film w stylu "Black Dynamite", tyle że nawiązujący nie do lat 70., ale następnej dekady.
Ocena: 5/10.
PS Film jest przyjemny, ale umowny do bólu. Wyprany z wiarygodnego tła (może "Cobra" i "Rambo II" to filmy prostackie, ale idealnie wpasowane do swoich czasów, wojen, konfliktów, miejsc, wielkich miast; krytykujące bądź gloryfikujące pewne postawy). Nowy film Stallone'a jest pozbawiony miejsc, kontekstów - stąd jako tło wybrano fikcyjne państwo i fikcyjne problemy. Dwugodzinna kreskówka z kreskówkowymi postaciami...
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
25-08-2010, 04:06
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Mina Lundgrena na ostatniej fotce bezcenna:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
25-08-2010, 21:02
Captain Skullet
Liczba postów: 20,389
Liczba wątków: 128
Cytat:film lepiej napisany, lepiej zrobiony, lepiej nakręcony, wyglądający i robiący większe wrażenie od najnowszego "Rambo".
Otóż to. Idąc na Rambo oczekiwałem takich własnie wrażeń jakich dostarczyli The Expendables.
Co do poruszonej kwestii z końcówki, fakt faktem, trochę to było dziwne ale z drugiej strony Lundgren był w tym filmie zbyt zajebisty żeby go tak po prostu wyrzucić do śmieci - musi w końcu być w sequelu :mrgreen: , niemniej jednak można to było rozegrać sensowniej, ale aż tak mnie to nie wkurzyło żeby z tego powodu obniżać ocenę.
26-08-2010, 02:23
Ninja Dinozaur
Liczba postów: 258
Liczba wątków: 0
Co do Lundgrena
Mi akurat te zakonczenie sie podobalo. Niezle nawiazanie do tego, ze bohaterowie starego kina akcji to niezniszczalni skur$%#$^%. Przeciez ta rana byla podle powierzchowna dla kogos takiego jak Lundgren :D
Od razu mialem przed oczami Kiss Kiss Bang Bang i koncowy wjazd Kilmera. Ogolnie mi sie podobalo. Fajna odskocznia od wspolecznego machania kamera w stylu Bourne'a. I postacie tez dobre. Widac, ze pracuja ze soba od lat i swietnie sie rozumieja. Szczegolnie rozczulajaca byla rozmowa Rambo z Li o "rodzinie" Yina.
I kupa naprawde powalajacych scen. Molo, Sly przeladowujacy magazynek w pistolecie jak #$@%$# Flash, Statham ktory strzela facetowi w noge, a gdy ten upada poprawia mu jeszcze strzalem w glowe czy to jak Austin daje po twarzy tej latynosce - bolalo :/
7/10, bo ogladalo sie naprawde dobrze. Chociaz dialogi momentami strasznie plytkie. Szczegolnie 64-minutowa rozprawa Rourke'a ze swoimi wspomnieniami.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?" - Black Bolt
26-08-2010, 21:30
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Ty, Gamart, do "Kiss Kiss Bang Bang" nie nawiązuj, bo przypominam sobie pewną myśl w kinie podczas seansu "The Expendables": "Ku*wa, powinni zatrudnić Shane'a Blacka, aby poprawił te żenujące one-linery Stallone'a, Li i Stathama".
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
27-08-2010, 20:08
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No i cóż, to jest dla mnie film bardzo, hm, emocjonalny.:) To znaczy emocjonalnie do niego podchodzę. Zawsze chciałem podobną rozpierduchę obejrzeć w kinie - i to z tymi aktorami. A Expendables kupili mnie już "strzałem ostrzegawczym". Yep, scenariusz od połowy zastąpiono tekstem "SCENA AKCJI". Yep, dialogi to żenada. Yep, cameo Willisa i Arnolda z grubsza nie ma sensu. Ale rozpierducha w tym filmie jest tak satysfakcjonująca, tak piękna, tak bezinteresowna, że siedziałem w kinie z bananem na ryju. W sumie wymieniłbym jedną wadę, która mi przeszkadzała: ckliwa opowieść Rourke'a. Miałem ochotę wziąć gościa za kołnierz i krzyknąć mu w twarz "SHUT THE FUCK UP I IDŹ NAPIERDALAĆ Z KARABINU, MOTHERFUCKER!!!!".
Z całej obsady najbardziej wymiata Dolph (co mnie zdziwiło, ale pozytywnie). Sly jest ok, Statham bardzo dobry, reszta to tło. Najlepsza scena: Crews wkraczający ze swoim mega-shotgunem. Po prostu moc. Niezwykle podobało mi się, że mięso armatnie czarnego charakteru jest zasadniczo niewinne - pewnie poborowi z przymusu, którzy woleliby wrócić do rodzin. Ekipa nie przejmuje się takim szczegółem i wyrzyna ich tuzinami.:)
Ten film ma na mojej półce zarezerwowane specjalne miejsce. Stallone próbował zrobić "the ultimate action movie" i cóż, choć mogło być lepiej, i tak mu się udało. 10/10 - przerozrywkowy film.
28-08-2010, 09:59
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
military napisał(a):W sumie wymieniłbym jedną wadę, która mi przeszkadzała: ckliwa opowieść Rourke'a. Miałem ochotę wziąć gościa za kołnierz i krzyknąć mu w twarz "SHUT THE FUCK UP I IDŹ NAPIERDALAĆ Z KARABINU, MOTHERFUCKER!!!!"..
Czyżbyś zarzucał mu, że podszedł zbyt poważnie do swojej roli odstając w ten sposób od reszty bezmózgiej obsady i akcji ?? Dla mnie akurat to jedyna sekwencja rozświetlająca całą tę padakę.
28-08-2010, 11:22
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
To, co najbardziej mnie irytuje w "The Expandables" to świat przedstawiony. Uważam, że "John Rambo" to film, który dobitnie mówi: "Ty sobie pacyfisto żresz schabowego, a dzieci w Birmie nie mają nóg. Śnij dalej", podobnie starsze filmy - "Rambo", "Rambo II", "Rambo II", "Rocky IV", "Rocky V", "Rocky Balboa", "Ponad Prawem" (brutalność i brudy policji); każdy z tych filmów dotyczył TU i TERAZ, dlatego można było się utożsamiac z bohaterami... "The Expandables" ze swoją wyspą i dyktatorkiem wypada jak odcinek animowanego "Action Mana", w którym zły Dr Zagłada w swoim państwie Amazoafrykolandii rządzi twardą ręką.
Z drugiej strony - monolog Rourke'a pokazuje, że aspiracje były inne; postacie miały "żyć" mimo umownego świata. Więc po co umowność, kiedy nie trzeba, a serioza, kiedy nie wypada?
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
28-08-2010, 17:07
Captain Skullet
Liczba postów: 20,389
Liczba wątków: 128
Military napisał(a):10/10 - przerozrywkowy film.
Widzę, że się rozumiemy <ok>
Pred895 napisał(a):całą tę padakę.
A powiedz może czego po tym filmie oczekiwałeś. Ciekawość mnie zżera.
28-08-2010, 19:48
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,545
Liczba wątków: 30
Jest kilka srednich tekstów, kilka fajnych bójek i kilka fajnych dekapitacji. Nic poza tym. Ekipa gwiazd jakos specjalnie nie pobudza.
I to straszne CGI momentami.
6/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
29-08-2010, 00:17
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Po dwóch wizytach w kinie (piąty raz w życiu byłem sam z siebie na seansie, nie liczę wypadów ze szkoły itp.) stwierdzam, iż zamykanie filmu w jakichkolwiek ramach oceniania będzie dla niego zbyt niesprawiedliwe. "Niezniszczalni" to w 100% filmowy sentyment, i jako taki, nie powinien być obiektywnie oceniany, bo to by było dla niego bardzo krzywdzące. "Expendables" to podróż do świata, który wszyscy znamy z dzieciństwa. Przygoda z archetypami bohaterów, którzy w głębi mają jakiś pierwiastek pedagogiczny i wychowawczy. To także wspaniały przykład, jak powinno wyglądać niezobowiązujące kino akcji, gdzie trup ściele się gęsto. Doskonale ukazuje idiotyzm kręcenia tego typu filmów w PG-13, bo nikt nie idzie tam patrzeć na szybkie cięcia i dymki wylatujące z ran, tylko na pierwszorzędną, kinową przemoc. Oglądamy te filmy by syczeć, kiedy przeciwnicy bardzo brutalnie opuszczają ziemski padół. Stallone wywiązał się z obietnicy całkowicie.
Jeta Li tylko za mało, ale to już moje osobiste malkontenctwo.
Ludzie, zapierdalać do kina! I nie szukać tam czegoś, czego tam nigdy nie miało być. To nie poważne kino wojenne. To brutalna przygodówka!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
29-08-2010, 13:24
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,545
Liczba wątków: 30
Sceny z lubą Stathama mozna by wywalic bo są calkowicie zbedne.
I po co Li gadał o tej rodzinie i podwyzce? to mialo byc smieszne czy jak?
Prawda jest taka,że gdyby to było kolejne dzilo Stevena tofilmnie zbierał by tak wysokich not.A żeto zbitka przebrzmailych gwiazd....
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
29-08-2010, 16:22
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Nie mam dość.
Jakby bilety do kina nie były tak zbójecko drogie, to poszedłbym znowu, pozostaje poczekać na DVD. Film wciąż oceniam na 8,5/10, ale to kawał zajebiaszczego materiału, który po prostu mam ochotę obejrzeć znowu, dla Lundgrena, dudniącego AA-12, scenki z założycielami Planet Hollywood, molo, finałowego rozpiździaja i ogólnego sentymentalnego pakunku.
29-08-2010, 18:02
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,545
Liczba wątków: 30
W wypozyczalni są już 2 dobre wersje. Obie inaczej kadrowane. Do wyboru ,do koloru.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
29-08-2010, 19:11
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Dzięki za cynk!
29-08-2010, 20:15
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Gieferg napisał(a):A powiedz może czego po tym filmie oczekiwałeś. Ciekawość mnie zżera.
Aby co najmniej utrzymał się w konwencji i klimacie Navy Seals z Biehnem :P
29-08-2010, 21:41
Captain Skullet
Liczba postów: 20,389
Liczba wątków: 128
Absolutnie nic mi to nie mówi: nie widziałem Navy Seals z Biehnem.
Za to na miejscu byłoby zestawienie go z Commando, z tym, że od Commando jest raczej lepszy :P (choć mniej zabawny)
29-08-2010, 23:37
|