29-08-2010, 23:44
|
The Expendables 2010
|
|
Dzięki R5 ponownie odświeżyłem seans, stwierdzam jednoznacznie że to film do którego z przyjemnością można wracać nawet w krótkich odstępach czasu.
Gieferg napisał(a):nie widziałem Navy Seals z Biehnem. Czas nadrobić zaległości, bo to jeden z najlepszych akcjonerów końca lat 80tych ;) 30-08-2010, 18:22
oj słabiutko słabiutko....
sylwkowa próba wskrzeszania starych bohaterów hollywood poprzez "oldskulowe" (w cudzysłowie bo oldschool'u tutaj tyle co kot napłakał) nie zdała egzaminu, ba jest po prostu chujowa. w zasadzie poza bombą w kobiecą mordę, scenką w kościele i rozwałką na placu nie ma nic co mogłoby pociągnąć film w górę ku wyższej ocenie. do pieca można jeszcze dorzucić wyrzynkę na statku i parę ciekawych patentów mordobitkowych + giwerę Crews'a. i tyle. zostaje kurewski niedosyt np. w przypadku roli Lundgrena - zdecydowanie za mało tego gościa. reszta filmu to chujowe gore w cgi i takowa również krew/rany od postrzałów i oczojebne sceny napierdalanek - kamera trzęsie się jakby filmowali podczas trzęsienia ziemi. muszę jeszcze wspomnieć o bardzo wzruszającym monologu Rourka - sylwek musiał to chyba pisać po paru głębszych - tak mnie chwyciło za serce że nie mogłem przestać się śmiać. 4/10 01-09-2010, 00:01
Minimalne rozczarowanie. Świetne kino akcji ocierające się o klimat lat 80. Obsada niesamowita, kilka śmiesznych dialogów i 3-4 kapitalne sceny - to jednak za mało żebym wyszedł z kina w 100% zadowolony. Brakło mi JCVD i Segala, a do tego kilka zgrzytów i CGI krew, która bardzo waliła po oczach. Nie miej najlepszy akcyjniak ostatnich lat i przypuszczam, że za 10 wiosen będę wspominał go z tęsknotą za prawdziwym kinem akcji.
Akcje takie jak: molo, boisko do gry w kosza i strzelanina w piwnicach ... miodzio ! 7/10 P.S: Czy tylko ja mam wrażenie, że Sly namaścił Stathama na swojego następcę, albo następcę wszystkich twardzieli ? Oprócz niego to właśnie angol ma najwięcej czasu na ekranie i jest chyba ostatnim prawdziwym facetem z jajami, który może grać w takich filmach (osobista refleksja). To chyba przedostatni mój film w kinie w tym roku. Może jeszcze się załapię na Tron, albo laska wyrwie mnie na jakieś badziewie. 01-09-2010, 01:25
Mi w The Expendables zabrakło jakiejś dramaturgii :) OK. Chodzi mi o to, że skoro ten film ma być trybutem dla kina akcji lat osiemdziesiątych, to zabrakło jednego jedynego elementu - motywu zemsty, czy raczej krzywdy, w imieniu której wymierza się sprawiedliwość. Motyw finansowy, i motyw miłosny, to trochę za mało, żeby w pełni cieszyć się w momentach, kiedy źli kolesie i kolesie pracujący dla złych kolesi dostają zwyczajowy wpierdol. Ciśnienie podskoczyło mi tylko w momencie, kiedy Statham robi rząd na boisku - bardzo chciałem, żeby gaszek - damski bokser i jego yuppie koledzy dostali po ryjach...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 01-09-2010, 01:41 Phil napisał(a):Te sceny były zajebiste. Lekcja Stallone'a - kiedy ktoś bije twoją kobietę, to nie przeprowadzasz z nim pedagogicznej rozmowy o tym, że robi źle, tylko łamiesz mu kości : ). Tylko jak już pokazuja fragmenty z zycia 1 zbohaterów to oczekiwalbym tez czegos o pozostalych (nawet we flashbackach). Kim jest i co robi Barney ? Kim jest i co robi Li? A sry Li ma /nie ma rodziny i chce podwyzke. Pokazali scenki z zycia 1 postaci ( chyba 2 ) i na tym sie skonczylo. A bylo to tylko po to, zeby pokazac wpierdol na boisku. PS -wspomilaem już o zenujacym CGI ? np. ten walący sie pałac?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-09-2010, 13:06
Próbowałem Expendabli wczoraj obejrzeć ale wymiękłem jakoś po 20 minutach. Jak dla mnie jeden z najgorszych filmów jakie widziałem w przeciągu ładnych kilka lat - a naprawdę wygórowanych oczekiwań nie miałem. Jeżeli jakoś dobrnę do końca, napiszę więcej...
Why are you firing wallnuts at me?
01-09-2010, 13:24
Odświeżyłem sobie dzisiaj wersję z "wypożyczalni" ;-). Ale to żenujący film - scena, jak Roberts dostaje, wygląda śmiesznie, krew komputerowa wybucha tym swoim czerwonym (świecącym nawet w nocy, jak w "Predatorze" - to ma być to nawiązanie do kina 80.?) blaskiem, a biała koszula po chwili - czyściutka. Bo przecież fantomowa krew nie brudzi...
Film jest tak sztuczny pod względem kreacji postaci, że prawie dorównuje przemocy a'la "Medal of Honor". Mówcie, co chcecie, ale Stallone zrobił bajkę, a nie film akcji. Z chęcią obniżyłbym z 5/10 na 4/10, ale muszę przyznać, że Lundgren był fajny (do sceny pewnej - sami wiecie której) i akcje dwie (molo, boisko) wyglądały olskulowo.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
01-09-2010, 16:20 Cytat:Kim jest i co robi Barney ? Kim jest i co robi Li? Barney robi niezły rozpier*ol i to wszystko co potrzebuję o nim wiedzieć :twisted: Fabuła, podobnie jak w takim Commando, jest tu pretekstem do pokazania rozwałki i trudno oczekiwać po tym filmie czegokolwiek innego. Jak się nie lubi Commando to i tego się raczej nie polubi. Po wersję "z wypożyczalni" nie sięgam, za to DVD (ale na99% nie od Monolithu) kupię nie czekając na żadne obniżki cen, może będa jakieś fajne exclusivy jak steel ostatniego Rambo w HMV. 01-09-2010, 17:07 Gieferg napisał(a):pretekstem do pokazania rozwałki i trudno oczekiwać po tym filmie czegokolwiek innego. Zmień płytę :P 01-09-2010, 17:23
ale ja lubie Commando. Tam była dobrze ułozona i poprowadzona akcja:
1. przedstawienie postaci 2. kidnaping 3. droga do odwetu 4. odwet A tu ? 1. intro na statku przerywnik na pogaduszki 2. rekonesans na wyspie pogaduszki + bójkoprzerywniki 3. powrót i rozpierdol na wyspie ( po niezdecydowaniu zastapionym odrzuceniem oferty rozwałki Sly robi rozwałke w imie czegoś tam ) Nieczepiam sie fabuły. Czepiam sie narracji. Tak j.w. ten film wyglada tak: 1.akcja na statku 2. akcja na wyspie 3. druga akcja na wyspie. 4. koniec
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-09-2010, 17:23
W kwestii dodatków na DVD - najchętniej zobaczyłbym oczywiście deleted scenes o ile byłyby w formie umożliwiającej wykorzystanie ich w fanedicie, poza tym jakiś konkretny making of, które w ostatnich czasach robią się rzadkością (tzn pojawiają się, ale jesli już to raczej na Blu).
01-09-2010, 17:48
I dostaniesz taki dir cut jak Rambo - ocenzurowany i bardziej pzregadany bo Sly bedzie chciał pogłebić psychike postaci :twisted: :grin:
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-09-2010, 22:25 Gieferg napisał(a):No problem. Dir Cut Rambo już sobie "naprawiłem" domowymi sposobami :P W sensie zrobiłes fanedita? Opublikowałeś gdzies ?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 02-09-2010, 14:21
Not yet. Napisy PL jeszcze mam zamiar do niego zrobić.
Ale to nie temat o Rambo więc może kończmy offtopa. 02-09-2010, 15:20
Muszę przyznać, że moja poprzednia opinia dotycząca tego filmu po obejrzeniu całości uległa dość znacznej modyfikacji. W sumie to trochę taka produkcja a'la Ocean's Eleven - garść znanych nazwisk i wszyscy robią sobie jaja. Trylogia Soderbergha miała jednak takie elementy jak fajne dialogi, fajne postaci, inteligentny humor czy wyczucie zgrywy bez popadania w żenadę - w Expendables trudno mi było znaleźć którąkolwiek z tych cech. Dialogi to jeden sucharski one-liner na drugim. Postaci, kiedy nie strzelają, służą jedynie za kanały do wygłaszania powyższych. Fabuła fajnie pretekstowa, ale Sly MUSIAŁ wprowadzić "głębię" w postaci dość żałosnych tekstów Rurki. Cały wątek Lundgrena to galopujący debilizm, nie pojmuję również celowości wprowadzenia wątku "miłosnego" Stathama - nie wynika z niego nic, zabawny również nie jest. Spotkanie restauratorów w kościele - zaskakująco bezjajeczne, chociaż ze dwa teksty nawet mnie rozbawiły. Szkoda, że po raz kolejny użyto wyświechtanego do cna żartu o prezydenturze Arnolda.
Film tak właściwie zaletę ma jedna, ale za to dość konkretną - sceny akcji. Ta pierwsza na statku, ze względu na montaż i oświetlenie, jest dość kijowa, ale reszta - miód. Może tylko komp wali trochę o oczach. Moja ulubiona sekwencja - Sly i Statham kontra dużo żołnierzy (chodzi o tą pierwszą potyczkę podczas rekonesansu wyspy). W sumie Expendables coś jak wspomniane Oceansy czy np. Transformers lub Shoot'em Up. Albo kupujesz konwencję i siedzisz przez większość seansu z bananem na ryju, albo wychodzisz pukając się w czoło. Ot i tyle.
Why are you firing wallnuts at me?
03-09-2010, 00:54
A ja co do scen akcji miałem zastrzeżenie - końcówka z "krwią predatora, tyle że czerwoną" była średnia, ogień komputerowy nie ekscytował; no i myślałem, że to ekranizacja którejkolwiek trylogii fantasy, bo wielki kościoł/zamek, zamiast zburzyć się, ożył i gonił biednego czarnego wrestlera. W CGI go gonił.
Piszcie, co chcecie. Stare kino miało dusze i postacie, "The Expendables" ma boty i system respawnowania.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
03-09-2010, 08:29 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Expendables / Niezniszczalni | Gieferg | 413 | 87,992 |
08-01-2026, 11:20 Ostatni post: Gieferg |
|
| Expendables II (reż. Simon West) 2012 | Martinipl | 639 | 142,330 |
07-10-2014, 16:20 Ostatni post: shamar |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |








