The Hateful Eight (2015)
Ok, fair enough. Ale Inherent Vice marne 8/10?!Oczko U mnie H8 chyba minimalnie nad Sicario, który w kinie zrobił na mnie spore wrażenie, ale czym dalej od seansu, tym gorsze mam wspomnienia. Reszta rzeczywiście lepsza, przy czym nie widziałem Inside out (chyba się zmuszę w takim razie) i Revenanta, który pewnie będzie lepszy.

To jest właśnie problem z ciążeniem z ocenami w górne rejony skali 0-10. U mnie między jednym oczkiem w przedziale 7-9 bywa naprawdę spora różnica.


Odpowiedz
(04-01-2016, 14:27)PropJoe napisał(a): Nie, nie jest.Oczko Przestańcie marudzić. Słaby Tarantino to nadal dobry Tarantino.

Norton przyklaskuje i mówi 10/10.

Chociaż dla mnie równanie wygląda ciut inaczej - średni Tarantino to wciąż dobry film.

Odpowiedz
W sumie to moje równanie nie ma sensu, chodziło mi oczywiście o to, co napisałeś. Ale 10/10 to przesada.Oczko


Odpowiedz
No fajne nawet, jak to zwykle u Quentina, ale jak sobie pomyślę, że nakręcono na 70 mm film, który równie dobrze by się sprawdził jako przedstawienie teatralne (praktycznie całość w jednym wnętrzu, a to co się dzieje poza nim jest w zasadzie mało istotne) to trochę smutno się robi.

7/10, może 7+, Dobrze się oglądało, ale nie wiem, czy kiedykolwiek do tego wrócę (tak jak nigdy nie wróciłem do Bękartów), bo to się opiera w dużej mierze na zwrotach akcji, dialogi aż takie świetne nie są i w momencie gdy już wiem co i jak i nie ma czego się domyślać, cały fun ulatuje.

Odpowiedz
(06-01-2016, 02:55)Gieferg napisał(a): równie dobrze by się sprawdził jako przedstawienie teatralne
Quentin mówi tu, że jak skończy z filmami to będzie chciał się zająć teatrem, min. wystawieniem Hateful Eight właśnie:


Odpowiedz
Gdyby tak prześledzić wywiady z Quentinem z przeszłości, to jego plany, a w każdym razie deklaracje, mają niewiele wspólnego z rzeczywistością Uśmiech Z "Hateful..." byłaby słaba sztuka teatralna, bo jest to wbrew pozorom rzecz bardzo filmowa.

Odpowiedz
Bo? Gdyż? Ponieważ?
Przynajmniej przemoc nie byłaby tak komiczna.

Odpowiedz
Nie widzę powodu, żeby całość miała stracić coś z jakości, jeśliby przerobić na sztukę: najpierw dyliżans i gadka z nowymi pasażerami, potem do końca jesteśmy w odtworzonym na scenie wnętrzu chaty, gdzie każdy ma swoje miejsce i dzieje się dokładnie to, co w filmie. O ile film jest pięknie sfotografowany, tak nie widzę w tym wartości, której odjęcie zaszkodziłoby fabule.

Odpowiedz
(06-01-2016, 03:00)Mierzwiak napisał(a):

Ale Scott na stare lata stał się mega gburem Język "Robię filmy tylko i wyłącznie dla Siebie , reszta mnie nie interesuje" , ten od Revenanta nieźle mu przygadał , bo jakby był jedyna istota żyjącą na ziemi to co by mu było po jego filmie ?? Język I jeszcze biadoli , że nie nie żałuje żadnego filmu , żadnej decyzji jaką podjął ;] Yeah right Królestwo Niebieskie i jego wersja kinowa plus idiotyczne zakończenie Blade Runnera odstające wizualnie od całości ,na które tak narzeka również w tym wywaidzie Język

Odpowiedz
Według mnie z reguły filmy Tarantino zyskują najwięcej na reżyserii i montażu, jeśli to zabrać pozostanie tylko tekst, który w tym przypadku nie jest jakiś szczególnie dobry.

Odpowiedz
The Editing Room dostarcza w dobrym stylu: http://www.the-editing-room.com/the-hateful-eight.html Najlepszy fragment:
Cytat:CHANNING TATUM

(still in the basement)

Why the hell did I allow Sam to get to that bed instead of unloading my gun into him through the floor?


SAMUEL L. CINEMA-SINS JACKSON

That's a really good question we won’t bother to explain.


WALTON GOGGINS

What exactly was your plan, Channing? You had the element of surprise and you blew it. You could have easily ambushed us the moment Kurt arrived with your sister and freed her.


CHANNING TATUM

I guess I’m all abs and no brains.


SAMUEL L. SHOOTS-FIRST JACKSON

Truer words.
Chyba nie było o tym jeszcze mowy w temacie, no ale rzeczywiście jak się tak zastanowić, to na cholerę była cała ta szopka?

Odpowiedz
Ja to sobie tłumaczyłem tak, że Ruth cały czas był przy Daisy i ewentualny bezpośredni, pochopny atak na niego mógłby się skończyć różnie dla niej. Nie wiem, czy Quentin przypilnował, żeby nie pokazać momentu, w którym mogli spokojnie go rozbroić. Pewnie nie.


Odpowiedz
Czterech gangsterów, którzy spodziewali się tylko Rutha, woźnicy i Daisy i mieli sporo czasu na przygotowania - jasne, że nie powinni ustawiać przed chatką gatlinga i naparzać do nadjeżdżającego dyliżansu, ale przecież to proste do zrobienia, żeby jeden, czy dwóch się przyczaiło i znalazło moment, żeby bezpiecznie strzelić do Rutha. No ale wiadomo, że bez tego by nie było filmu.

Odpowiedz
(06-01-2016, 22:39)Predator895 napisał(a): Ale Scott na stare lata stał się mega gburem Język "Robię filmy tylko i wyłącznie dla Siebie , reszta mnie nie interesuje"...

Ależ to bardzo dobre podejście, robić filmy (lub cokolwiek innego) zgodnie z własnym sumieniem bez patrzenia się na innych, dla Siebie. Tylko tak można brać odpowiedzialność za wykonaną pracę.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
A oglądałeś całość? Jasne, że nieoglądanie się na innych jest ok, ale Inarritu odpowiedział dobrą ripostą tym swoim łamanym angielskim. Scott przez cały wywiad bucował tak, że nawet Tarantino spoglądał zniesmaczony i wyszedł na niemal na skromnego. Filmy robi dla siebie, przy Marsjaninie wszystko przychodziło mu bez najmniejszego problemu, nie żałuje żadnej decyzji, dyskutowanie z aktorami nie ma sensu, bo on wie, co chce nakręcić itd.

Z Quentinem lepszy wywiad na DP/30. Też skromniacha, wiadomo, pływa se w swoim basenie w Holly, gdzie przychodzą mu do głowy świetne pomysły. Ale można posłuchać.



Cytat:to trochę smutno się robi.
Sam już od pierwszych zwiastunów żałowałem, że wykorzystają te 70mm na tak kameralny film, ale raz, że nie zużyli przecież całej taśmy i nie zgubili soczewek, więc jak ktoś chce zrobić coś bardziej epickiego, niech zrobi. Quentin dzięki swojej pozycji tylko pomógł wypromować format. Dwa, mógł nakręcić kameralny film na 70mm, to nakręcił. Trzy, że film wygląda zajebiście i nawet jeśli nie "wymagał" aż takiego potraktowania to na pewno zyskał dzięki szerszemu AR i ogólnej jakości zdjęć.


Odpowiedz
Gdyby Scott robił filmy dla siebie, to nie kręciłby tylu filmów spreparowanych wyłącznie na sukces, czego najlepszym przykładem jest "Marsjanin". Gdyby kręcił filmy dla siebie, to realizowałby projekty marzeń, jak to czasami mają reżyserzy na starość.

Scott to generalnie buc, taki typowy producent z cygarem w gębie, z którego zdaniem się nie dyskutuje (nie wiem skąd zdziwienie, bo otwarcie mówi w making-ofach swoich filmów, że aktorzy są po to, aby grać jak im powie, a scenarzyści, aby pisać, to czego sobie zażyczy), ale jakoś się tak złożyło, że też jest jednocześnie reżyserem. Zupełnie już pogubionym, a początki jednak miał bardzo fajne - trzy świetne filmy pod rząd, a moim zdaniem nawet cztery (z tym niestety mało kto się zgodzi), trudno nazywać szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Chyba trochę za bardzo uwierzył w swoje możliwości, coś podobnego niestety spotkało Malicka, który z poety stał się Paulo Coelho kinematografii.

Odpowiedz
po ekskluzywnym, przedpremierowym seansie stwierdzam że mam z tym filmem problem podobny co z SW TFA: niby niezła zabawa, ale wszystkie jej elementy widziałem już w innych filmach z tego uniwersum.
tak że o.

Odpowiedz
Podoba mi się coś, co powiedzieli Redlettermedia. Mike stwierdził, że pierwsze 2 godziny były rewelacyjne. Każda postać ma swoje motywacje, mamy niemal scenariuszową grę w szachy między nimi. Nagle dostajemy na twarz najbardziej oczywiste wyjaśnienie - wszyscy są źli i chcą ją uratować. I wszyscy strzelają do siebie. Jest to takie... byle jakie. Takie mało emocjonujące.

Jay też powiedział coś bardzo fajnego. Tarrantino ma cechy utalentowanego reżysera. Czasem potrafi idealnie poprowadzić dialog, zrobić napięcie, wartką akcję. Ale też uwielbia komediowe gore, czasem zlewa spójność scenariusza "bo będzie fun". Ma cechy geniusza, który ma swój film w dupie i wrzuca tam elementy, które go psują, bo będzie fun. Tak jakby mu nie zależało i robił to od ręki, bez większego zaangażowania.

Czasem wrzuca w spójny przemyślany film jakąś komediową slasherową rzeźnię i widz nie wie co ma o tym myśleć.

Odpowiedz
(10-01-2016, 15:52)Capt. Nascimento napisał(a): Czasem wrzuca w spójny przemyślany film jakąś komediową slasherową rzeźnię i widz nie wie co ma o tym myśleć.

Te wstawki były genialne w jego trzech pierwszych filmach :
1. Michael Madsen i jego przesłuchanie policjanta
2. Sklepik zboczeńców z Pokrakiem i odstrzelonymi jajami Zeda na czele
2. De Niro szukający samochodu na parkingu i Jackson kasujący go w mini wanie.

To były idealnie wkomponowane komi groteski , które nie waliły aż taką szmirą i kompletnym nie dopasowaniem do całości filmu. To były najlepsze sceny, które definiowały te hity. Niestety to co teraz on serwuje to tylko skutecznie odpycha i pieprzy seans na lata Język To już nie jest fun tylko strzał w stopę Język

Odpowiedz
Świetna recenzja H8 od Motodufa.
Filmu jeszcze nie widziałem, nie zasysałem nic, idę do kina i nie spodziewam się żadnego przełomu. QT jest jaki jest i nie chcę być zaskakiwany. Dlatego jeszcze żadnej wtopy nie zaliczył i każdy kolejny film to top.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości