Stały bywalec
Liczba postów: 6,902
Liczba wątków: 6
Ok, fair enough. Ale Inherent Vice marne 8/10?!  U mnie H8 chyba minimalnie nad Sicario, który w kinie zrobił na mnie spore wrażenie, ale czym dalej od seansu, tym gorsze mam wspomnienia. Reszta rzeczywiście lepsza, przy czym nie widziałem Inside out (chyba się zmuszę w takim razie) i Revenanta, który pewnie będzie lepszy.
To jest właśnie problem z ciążeniem z ocenami w górne rejony skali 0-10. U mnie między jednym oczkiem w przedziale 7-9 bywa naprawdę spora różnica.
04-01-2016, 14:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2016, 14:53 przez PropJoe.)
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,868
Liczba wątków: 14
(04-01-2016, 14:27)PropJoe napisał(a): Nie, nie jest. Przestańcie marudzić. Słaby Tarantino to nadal dobry Tarantino.
Norton przyklaskuje i mówi 10/10.
Chociaż dla mnie równanie wygląda ciut inaczej - średni Tarantino to wciąż dobry film.
04-01-2016, 17:53
Stały bywalec
Liczba postów: 6,902
Liczba wątków: 6
W sumie to moje równanie nie ma sensu, chodziło mi oczywiście o to, co napisałeś. Ale 10/10 to przesada.
04-01-2016, 17:59
Captain Skullet
Liczba postów: 20,430
Liczba wątków: 128
No fajne nawet, jak to zwykle u Quentina, ale jak sobie pomyślę, że nakręcono na 70 mm film, który równie dobrze by się sprawdził jako przedstawienie teatralne (praktycznie całość w jednym wnętrzu, a to co się dzieje poza nim jest w zasadzie mało istotne) to trochę smutno się robi.
7/10, może 7+, Dobrze się oglądało, ale nie wiem, czy kiedykolwiek do tego wrócę (tak jak nigdy nie wróciłem do Bękartów), bo to się opiera w dużej mierze na zwrotach akcji, dialogi aż takie świetne nie są i w momencie gdy już wiem co i jak i nie ma czego się domyślać, cały fun ulatuje.
06-01-2016, 02:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2016, 02:58 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(06-01-2016, 02:55)Gieferg napisał(a): równie dobrze by się sprawdził jako przedstawienie teatralne
Quentin mówi tu, że jak skończy z filmami to będzie chciał się zająć teatrem, min. wystawieniem Hateful Eight właśnie:
06-01-2016, 03:00
Stały bywalec
Liczba postów: 10,419
Liczba wątków: 5
Gdyby tak prześledzić wywiady z Quentinem z przeszłości, to jego plany, a w każdym razie deklaracje, mają niewiele wspólnego z rzeczywistością  Z "Hateful..." byłaby słaba sztuka teatralna, bo jest to wbrew pozorom rzecz bardzo filmowa.
06-01-2016, 19:12
Captain Skullet
Liczba postów: 20,430
Liczba wątków: 128
Bo? Gdyż? Ponieważ?
Przynajmniej przemoc nie byłaby tak komiczna.
06-01-2016, 19:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2016, 19:28 przez Gieferg.)
.
Liczba postów: 28,088
Liczba wątków: 62
Nie widzę powodu, żeby całość miała stracić coś z jakości, jeśliby przerobić na sztukę: najpierw dyliżans i gadka z nowymi pasażerami, potem do końca jesteśmy w odtworzonym na scenie wnętrzu chaty, gdzie każdy ma swoje miejsce i dzieje się dokładnie to, co w filmie. O ile film jest pięknie sfotografowany, tak nie widzę w tym wartości, której odjęcie zaszkodziłoby fabule.
06-01-2016, 19:39
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
(06-01-2016, 03:00)Mierzwiak napisał(a):
Ale Scott na stare lata stał się mega gburem  "Robię filmy tylko i wyłącznie dla Siebie , reszta mnie nie interesuje" , ten od Revenanta nieźle mu przygadał , bo jakby był jedyna istota żyjącą na ziemi to co by mu było po jego filmie ??  I jeszcze biadoli , że nie nie żałuje żadnego filmu , żadnej decyzji jaką podjął ;] Yeah right Królestwo Niebieskie i jego wersja kinowa plus idiotyczne zakończenie Blade Runnera odstające wizualnie od całości ,na które tak narzeka również w tym wywaidzie
06-01-2016, 22:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2016, 22:40 przez Predator895.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,419
Liczba wątków: 5
Według mnie z reguły filmy Tarantino zyskują najwięcej na reżyserii i montażu, jeśli to zabrać pozostanie tylko tekst, który w tym przypadku nie jest jakiś szczególnie dobry.
06-01-2016, 22:46
.
Liczba postów: 28,088
Liczba wątków: 62
The Editing Room dostarcza w dobrym stylu: http://www.the-editing-room.com/the-hateful-eight.html Najlepszy fragment:
Cytat:CHANNING TATUM
(still in the basement)
Why the hell did I allow Sam to get to that bed instead of unloading my gun into him through the floor?
SAMUEL L. CINEMA-SINS JACKSON
That's a really good question we won’t bother to explain.
WALTON GOGGINS
What exactly was your plan, Channing? You had the element of surprise and you blew it. You could have easily ambushed us the moment Kurt arrived with your sister and freed her.
CHANNING TATUM
I guess I’m all abs and no brains.
SAMUEL L. SHOOTS-FIRST JACKSON
Truer words.
Chyba nie było o tym jeszcze mowy w temacie, no ale rzeczywiście jak się tak zastanowić, to na cholerę była cała ta szopka?
06-01-2016, 23:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2016, 23:13 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,902
Liczba wątków: 6
Ja to sobie tłumaczyłem tak, że Ruth cały czas był przy Daisy i ewentualny bezpośredni, pochopny atak na niego mógłby się skończyć różnie dla niej. Nie wiem, czy Quentin przypilnował, żeby nie pokazać momentu, w którym mogli spokojnie go rozbroić. Pewnie nie.
06-01-2016, 23:19
.
Liczba postów: 28,088
Liczba wątków: 62
Czterech gangsterów, którzy spodziewali się tylko Rutha, woźnicy i Daisy i mieli sporo czasu na przygotowania - jasne, że nie powinni ustawiać przed chatką gatlinga i naparzać do nadjeżdżającego dyliżansu, ale przecież to proste do zrobienia, żeby jeden, czy dwóch się przyczaiło i znalazło moment, żeby bezpiecznie strzelić do Rutha. No ale wiadomo, że bez tego by nie było filmu.
06-01-2016, 23:27
Miami Vice
Liczba postów: 8,068
Liczba wątków: 43
(06-01-2016, 22:39)Predator895 napisał(a): Ale Scott na stare lata stał się mega gburem "Robię filmy tylko i wyłącznie dla Siebie , reszta mnie nie interesuje"...
Ależ to bardzo dobre podejście, robić filmy (lub cokolwiek innego) zgodnie z własnym sumieniem bez patrzenia się na innych, dla Siebie. Tylko tak można brać odpowiedzialność za wykonaną pracę.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
07-01-2016, 01:45
Stały bywalec
Liczba postów: 6,902
Liczba wątków: 6
A oglądałeś całość? Jasne, że nieoglądanie się na innych jest ok, ale Inarritu odpowiedział dobrą ripostą tym swoim łamanym angielskim. Scott przez cały wywiad bucował tak, że nawet Tarantino spoglądał zniesmaczony i wyszedł na niemal na skromnego. Filmy robi dla siebie, przy Marsjaninie wszystko przychodziło mu bez najmniejszego problemu, nie żałuje żadnej decyzji, dyskutowanie z aktorami nie ma sensu, bo on wie, co chce nakręcić itd.
Z Quentinem lepszy wywiad na DP/30. Też skromniacha, wiadomo, pływa se w swoim basenie w Holly, gdzie przychodzą mu do głowy świetne pomysły. Ale można posłuchać.
Cytat:to trochę smutno się robi.
Sam już od pierwszych zwiastunów żałowałem, że wykorzystają te 70mm na tak kameralny film, ale raz, że nie zużyli przecież całej taśmy i nie zgubili soczewek, więc jak ktoś chce zrobić coś bardziej epickiego, niech zrobi. Quentin dzięki swojej pozycji tylko pomógł wypromować format. Dwa, mógł nakręcić kameralny film na 70mm, to nakręcił. Trzy, że film wygląda zajebiście i nawet jeśli nie "wymagał" aż takiego potraktowania to na pewno zyskał dzięki szerszemu AR i ogólnej jakości zdjęć.
07-01-2016, 12:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2016, 12:22 przez PropJoe.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,419
Liczba wątków: 5
Gdyby Scott robił filmy dla siebie, to nie kręciłby tylu filmów spreparowanych wyłącznie na sukces, czego najlepszym przykładem jest "Marsjanin". Gdyby kręcił filmy dla siebie, to realizowałby projekty marzeń, jak to czasami mają reżyserzy na starość.
Scott to generalnie buc, taki typowy producent z cygarem w gębie, z którego zdaniem się nie dyskutuje (nie wiem skąd zdziwienie, bo otwarcie mówi w making-ofach swoich filmów, że aktorzy są po to, aby grać jak im powie, a scenarzyści, aby pisać, to czego sobie zażyczy), ale jakoś się tak złożyło, że też jest jednocześnie reżyserem. Zupełnie już pogubionym, a początki jednak miał bardzo fajne - trzy świetne filmy pod rząd, a moim zdaniem nawet cztery (z tym niestety mało kto się zgodzi), trudno nazywać szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Chyba trochę za bardzo uwierzył w swoje możliwości, coś podobnego niestety spotkało Malicka, który z poety stał się Paulo Coelho kinematografii.
07-01-2016, 19:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2016, 19:55 przez Albertino.)
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
po ekskluzywnym, przedpremierowym seansie stwierdzam że mam z tym filmem problem podobny co z SW TFA: niby niezła zabawa, ale wszystkie jej elementy widziałem już w innych filmach z tego uniwersum.
tak że o.
09-01-2016, 23:05
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Podoba mi się coś, co powiedzieli Redlettermedia. Mike stwierdził, że pierwsze 2 godziny były rewelacyjne. Każda postać ma swoje motywacje, mamy niemal scenariuszową grę w szachy między nimi. Nagle dostajemy na twarz najbardziej oczywiste wyjaśnienie - wszyscy są źli i chcą ją uratować. I wszyscy strzelają do siebie. Jest to takie... byle jakie. Takie mało emocjonujące.
Jay też powiedział coś bardzo fajnego. Tarrantino ma cechy utalentowanego reżysera. Czasem potrafi idealnie poprowadzić dialog, zrobić napięcie, wartką akcję. Ale też uwielbia komediowe gore, czasem zlewa spójność scenariusza "bo będzie fun". Ma cechy geniusza, który ma swój film w dupie i wrzuca tam elementy, które go psują, bo będzie fun. Tak jakby mu nie zależało i robił to od ręki, bez większego zaangażowania.
Czasem wrzuca w spójny przemyślany film jakąś komediową slasherową rzeźnię i widz nie wie co ma o tym myśleć.
10-01-2016, 15:52
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
(10-01-2016, 15:52)Capt. Nascimento napisał(a): Czasem wrzuca w spójny przemyślany film jakąś komediową slasherową rzeźnię i widz nie wie co ma o tym myśleć.
Te wstawki były genialne w jego trzech pierwszych filmach :
1. Michael Madsen i jego przesłuchanie policjanta
2. Sklepik zboczeńców z Pokrakiem i odstrzelonymi jajami Zeda na czele
2. De Niro szukający samochodu na parkingu i Jackson kasujący go w mini wanie.
To były idealnie wkomponowane komi groteski , które nie waliły aż taką szmirą i kompletnym nie dopasowaniem do całości filmu. To były najlepsze sceny, które definiowały te hity. Niestety to co teraz on serwuje to tylko skutecznie odpycha i pieprzy seans na lata  To już nie jest fun tylko strzał w stopę
10-01-2016, 21:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-01-2016, 21:52 przez Predator895.)
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Świetna recenzja H8 od Motodufa.
Filmu jeszcze nie widziałem, nie zasysałem nic, idę do kina i nie spodziewam się żadnego przełomu. QT jest jaki jest i nie chcę być zaskakiwany. Dlatego jeszcze żadnej wtopy nie zaliczył i każdy kolejny film to top.
15-01-2016, 16:13
|