The Hobbit, Parts 1 & 2 & 3
(09-01-2013, 17:10)raven.second napisał(a): Chyba "niemożliwe" mówiono też o Władcy Pierścieni, a efekt znamy. Może za dziesięć lat Jackson stworzy trzy części Silmarillionu, kończąc w ten sposób Trylogię Trylogii.

[Obrazek: Mother+of+god+_5955f152dd550358b807372ec23a45be.gif]

Ta wizja jest przerażająca.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Cytat:Poza tym zazwyczaj stwierdzenie "niemożliwy do ekranizacji" jest używane na wyrost i mawia się tak o każdej książce która nie ma prostej fabuły i klasycznej narracji.

To stwierdzenie w przypadku Silmarillionu wydaje się jednak bardzo na miejscu. Kilkudziesięciu bohaterów, tyleż pomniejszych historii, które niby sporo tekstu nie zajmują, ale gdyby chcieć je zekranizować, to każda mogłaby pewnie zająć oddzielny film. To tak jakby chcieć zekranizować całe dzieje Polski:D

Odpowiedz
A to oznacza kilkadziesiąt filmów i tryliardy dolarów dochodu.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Akurat marka Władcy Pierścieni mogłaby sprawić, że ktoś wyłożyłby kasę na fantasy filmowa antologie.

Odpowiedz
I całkowitą zamianę Nowej Zelandii w jeden wielki plan filmowy.

Odpowiedz
A propos kasy, to Hobbit ma na koncie już ponad 800 mln$ i wygląda na to, że wyprzedzenie Powrotu Króla jest możliwe. Ciekawy tylko jestem czy kolejne części będą poprawiać wynik jak w przypadku Władcy, czy może ludziom się to już w jakimś stopniu znudzi.

Odpowiedz
A czy więcej kasy dla Hobbita nie wynika w dużej mierze z wyższych cen biletów na pokazy czyde? Ciekawe, jak wyglądają takie statystyki, jeśli porównamy nie dolary, a liczbę widzów?

Odpowiedz
Bilet kinowy w 2003 roku w USA kosztował przeciętnego widza $6.03. Bilety na Hobbita w grudniu kosztowały $7.94 (po nowym roku w Stanach ceny spadły do $7.78). Do tego Hobbit jest w 3D (co zazwyczaj, dzięki droższym ceną biletu zwiększa zyski filmu o nawet 25%), a poza USA w ciągu ostatnich 3 lat bardzo rozwinęło się kilka rynków, przez co filmy zarabiają poza USA zarabiają więcej kasy (Rosja, Brazylia, i przede wszystkim Chiny).

Jeśli wziąć pod uwagę inflację, Powrót Króla zarobiłby dzisiaj blisko 1,422 miliarda dolarów. Zarówno w Stanach, jak i w innych krajach jest poza zasięgiem dla Hobbita (zresztą poprzednie części też - TTT na dzisiejsze pieniądze zarobiłoby około $1,215 mld, a FOTR $1,178 mld, i to bez 3D)!

Odpowiedz
Jesli chodzi o box office'owe wyniki z uwzględnieniem inflacji to prawdę mówiąc - nobody gives a fuck :)

Odpowiedz
(10-01-2013, 13:40)Gieferg napisał(a): Jesli chodzi o box office'owe wyniki z uwzględnieniem inflacji to prawdę mówiąc - nobody gives a fuck :)

Mów za siebie.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
(10-01-2013, 14:18)Azgaroth napisał(a):
(10-01-2013, 13:40)Gieferg napisał(a): Jesli chodzi o box office'owe wyniki z uwzględnieniem inflacji to prawdę mówiąc - nobody gives a fuck :)

Mów za siebie.

Nie chodzi o fanów patrzących na statystyki, tylko o interes dla producentów - od inflacji im kasy za stary film nie przybędzie :P Według mnie i tak powinno się porównywać tylko ilość sprzedanych biletów, no ale miliard $ bardziej przemawia do wyobraźni.

Odpowiedz
Cytat:od inflacji im kasy za stary film nie przybędzie :P
Ale im ubędzie za nowy film.
Milion dziś to mniej niż milion 15 lat temu i nic poza deflacją tego nie zmieni ;)

Odpowiedz
Jako, że nie zgadzam się z wynikiem Złotych Krabów jeżeli chodzi Efekty Specjalne i jako, że zostałem wywołany przez Mierzwiaka przed tablicę to najpierw zacytuję sam siebie, a potem jeszcze bardziej uzupełnię moją opinię o strasznie nierównych efektach specjalnych w pierwszym "Hobbicie":

(08-01-2013, 14:46)Lawrence napisał(a): Efekty specjalne - dawno nie widziałem tak strasznie nierównych. Z jednej strony rewelacyjny Gollum, a z drugiej strony momenty, gdzie CGI naprawdę waliło po oczach. Np. łapa i ogon Smauga wyglądały strasznie sztucznie. Jak to jest możliwe, że w Jurrasic Parku łapa tyranozaura na błocie, wygląda jak łapa dinozaura, tutaj po 20 latach techniki do przodu łapa Smauga wygląda jak CGI łapa? Naturalność efektów nie dodawały te 48 klatek, a wręcz przeciwnie. Przy takim obrazie za bardzo widać co jest prawdziwe, a co CGI. Na szerokich planach nie ukrywam robi wrażenie, ale bliższe, oj nie jednak dziwnie to wygląda.

W ogóle cała scena ataku Ereboru wygląda nienaturalnie. Od wspomnianego ogona i łap Smauga, po ogień z jego pyska, który przynosi skojarzenia z niesłynnym smokiem z "Wiedźmina". Cały prolog wygląda biednie i nienaturalnie.
Czy też cała scena ataku wargów. Gdzie naprawdę można odnieść wrażenie, że Waregowie latają, wręcz lewitują nad polaną.

W ogóle całe te super 48 klatek jeszcze bardziej oddziela CGI od zdjęć kręconych. A i tak to nie wszystko.

Jak wspomniałem Gollum super! Ale jeden super Gollum nie może przysłonić całości.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Hmmm. Nie zgadzam się W OGÓLE? Nie wiem co innego mogę napisać :)

Odpowiedz
Scena ataku na Erebor wygląda nienaturalnie? Hmm... W 24 klatkach wygląda świetnie:)

Odpowiedz
Lawrence napisał(a):W ogóle cała scena ataku Ereboru wygląda nienaturalnie. Od wspomnianego ogona i łap Smauga, po ogień z jego pyska, który przynosi skojarzenia z niesłynnym smokiem z "Wiedźmina". Cały prolog wygląda biednie i nienaturalnie.
Normalnie biorąc pod uwagę to co widziałem w kinie powiedziałbym, że bredzisz, ale że oglądałeś wersję 48 fps w której to jakoś się wcale nie dziwię. Szczególnie gdy mowa o początku filmu, kiedy jeszcze nie było nawet czasu się przyzwyczaić i 48 fps mogło być odbierane jako nienaturalne i biedne choćby ze względu na teatralnośc HFRu.

Odpowiedz
Przejrzałem kilka stron z tego wątku i serio, nie wiem, co o tym wszystkim myśleć: tam, gdzie ktoś widzi kiepskie efekty, słabą oprawę wizualną, ja widzę efekty znakomite, dopracowane, a jeśli już jakiś sekundowa nienaturalność się pojawi, to w żaden sposób - biorąc pod uwagę tysiące innych scen i 168 minut seansu - nie urasta do miana 'biedoty' albo 'niechlujstwa', no jak, no skąd. Na Hobbicie byłem 2 razy [raz 48fps 3D, raz 24fps 3D] i jak dla mnie to najlepiej wyglądający film ostatnich lat, z całą masą perfekcyjnie dopracowanych szczegółów. I jednocześnie bardzo duży progres w stosunku do LOTRa (którego dircuty w ostatnich 3 dniach przypomniałem i który aż tak bardzo, wbrew pozorom, nie zestarzał).

Odpowiedz
Ja po poradę.

Jeszcze Hobbita nie widziałem, a w rozsądnej przyszłości nie zanosi się na tom bym mógł wybrać się do kina. Tylko teraz mam szansę, ale jedynie na wersję z dubbingiem (przynajmniej 2D). Zakładając, że w kinie i tak nie zobaczę wersji z napisami - iść, czy nie warto? Nie wiem czy ktoś tu widział dubbing w ogóle, ale może się znalazł taki desperat? :)
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
Kilka stron temu ktoś wrzucił próbkę wersji dubbingowanej (chyba Gieferg), ale żeby ułatwić wrzucę jeszcze raz:

#!

Ryzyko jest twoje.
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."

Odpowiedz
Widziałem. Ale to tylko próbka.

Nienawidzę dubbingu w filmach aktorskich. No dobra, wyjątkiem "Zemsta świrów", ale tam oryginał jest gorszy niż polski dubbing.

Kupię browara i poświęcę się dla wszystkich. Jeśli powrócę, opowiem co słyszałem.

Nie róbcie tego w domu.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości