Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,141
Liczba wątków: 67
(25-03-2012, 17:02)Mierzwiak napisał(a): 1) jakiekolwiek porównania i zestawianie tego ze Zmierzchem jest dla Hunger Games krzywdzące, bo ten film posiada wszystko, czego tam nie ma, począwszy od fabuły a na aktorstwie kończąc.
W obu tych produkcjach fabuła jest mocno pretekstowa. Z obu tych filmów zupełnie nic nie wynika. W końcu poziom aktorstwa, za wyjątkiem dorosłych i Lawrence jest mniej więcej ten sam.
Cytat:2) jakiekolwiek porównania i zestawianie tego z Battle Royale jest nieuzasadnione, bo poza motywem turnieju z udziałem młodzieży walczącej o przetrwanie nic ich nie łączy i trudno chyba o bardziej różne podejście do tego samego tematu, pozornie tego samego, bo tutaj mamy wstęp do większej historii.
Czy wstęp to jeszcze poczekamy i zobaczymy co z niego wyniknie. Jakkolwiek jednak na chwilę obecną oba filmy opowiadają dokładnie o tym samym, tylko, że w BR główna oś wzięła się z czego innego i pozbawiony jest on całej tej otoczki świata przyszłości. Tyle.
25-03-2012, 18:45
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(25-03-2012, 18:45)Mefisto napisał(a): W obu tych produkcjach fabuła jest mocno pretekstowa.
Pomijam już, że to samo możesz napisać o większości mainstreamowych filmów, ale w jakim sensie fabuła Hunger Games jest pretekstowa? Stanowi pretekst do czego, do zaprezentowania efektów specjalnych? Nie. Widowiskowych scen akcji? Też nie. No to może aktorek w lateksowych wdziankach i facetów z klatami z fotoszopa? Nie.
Prosta - owszem. Ale o czymś. Nie zamierzam za wszelką cenę bronić HG i wmawiać komuś, że jest tu nie wiadomo jaka fabuła i rozbudowane, dystopijne tło, ale do diabła, odróżniajmy film, który opowiada konkretną historię i ma dobry, emocjonalny punkt zaczepienia w postaci głównej bohaterki (oraz aktorki) od jakiejś debilnej historyjki miłosnej w której jest tyle życia co w kostnicy.
(25-03-2012, 18:45)Mefisto napisał(a): Z obu tych filmów zupełnie nic nie wynika.
Co musiałoby się według ciebie stać w HG, żeby coś wynikło?
(25-03-2012, 18:45)Mefisto napisał(a): W końcu poziom aktorstwa, za wyjątkiem dorosłych i Lawrence jest mniej więcej ten sam.
Nie zauważyłem w HG nikogo, kto grałby jak Stewart/Pattinson/Lautner, czytaj: nikogo nie miałem okazji kopnąć w ryj za każdym razem gdy tylko pojawiał się na ekranie.
(25-03-2012, 18:45)Mefisto napisał(a): Czy wstęp to jeszcze poczekamy i zobaczymy co z niego wyniknie.
W trzy dni HG zarobiło prawie 3 x więcej niż twój John Carter w dwa tygodnie, więc co z tego wyniknie jest oczywiste, poza tym fabuła sequeli nie jest tajemnicą, wystarczy zajrzeć do wikipedii.
(25-03-2012, 18:45)Mefisto napisał(a): oba filmy opowiadają dokładnie o tym samym
Powtarzam: są tak różne, że bardziej się już chyba nie da. Inna konwencja, inny gatunek, inne tło, inny punkt, inne rozłożenie akcentów. Porównujesz ze sobą każdy film o napadzie na bank, bo "opowiada dokładnie o tym samym"?
25-03-2012, 19:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 19:10 przez Mierzwiak.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,141
Liczba wątków: 67
(25-03-2012, 19:07)Mierzwiak napisał(a): Co musiałoby się według ciebie stać w HG, żeby coś wynikło?
No wybacz, ale HG nic ze sobą nie niesie - w tym filmie nie ma konkluzji, główny problem potraktowany jest pretekstowo i nie doczekuje się rozwiązania, bohaterowie się nie zmieniają. Ot po prostu radosna dziecinada w lesie.
Cytat:W trzy dni HG zarobiło prawie 3 x więcej niż twój John Carter w dwa tygodnie, więc co z tego wyniknie jest oczywiste, poza tym fabuła sequeli nie jest tajemnicą, wystarczy zajrzeć do wikipedii.
Carter nie jest mój i bynajmniej nie chodziło mi o to czy doczekamy się sequeli i ile film zarobi, tylko o to jak będą wyglądać kolejne części i jak względem nich wypadnie ten jakże wspaniały ?wstęp?, o ile w ogóle będzie go można za taki uważać.
Cytat: Powtarzam: są tak różne, że bardziej się już chyba nie da. Inna konwencja, inny gatunek, inne tło, inny punkt, inne rozłożenie akcentów. Porównujesz ze sobą każdy film o napadzie na bank, bo "opowiada dokładnie o tym samym"?
Owszem, konwencja jest inna, jak i poszczególne elementy, ale obie te produkcje skupiają się na tym samym problemie i go uwypuklają. Argument z bankiem nietrafiony więc, bo nie chodzi tu jedynie o podobną sytuację i miejsce akcji.
Zresztą ? ja mam rację, a Ty nie. Handluj z tym :P
25-03-2012, 19:22
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Lawrence napisał(a):Ale z drugiej strony film już ma jakieś rekordy otwarcia i ludzie masami idą na ten film, co oznacza, że ludzie chcą oglądać jak młodzież walczy na śmierć i życie. :P
Walki na śmierć i życie byłyby największymi telewizyjnymi hitami w historii. Widownia większa niż za Małysza z najlepszych lat. Sam mam kilka pomysłów na taki show. Oczywiście najpierw trzeba by jakoś przedrzeć się przez ogień zaporowy pierdolenia przejętych telewizyjnych redaktorów zapraszających do studia "ekspertów", szemranych psychologów, socjologów i innych darmozjadów ;)
25-03-2012, 20:57
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
Mnie się film podobał, chociaż nie jestem wniebowzięty - wiem, że mógłbym piać z zachwytu (i zapewne wielu uznałoby ten film za istny cud), gdyby tylko kilka drobnostek zmienić.
1. Głębia relacji między postaciami
Film długi, ale i tak brakło na nakreślenie dylematów moralnych, ukazania woli przetrwania. Zamiast tego, w większości czasu przed Igrzyskami widzimy uśmiechniętych (poza wiadomo kim) ludzi idących... no kurde, idą na śmierć gdzie nie tylko człowiek jest wrogiem, ale i (no wiadomo kto) i po prostu lajtowo się uśmiechają. Albo to zmienić, albo uzasadnić! (czyt.2)
2. Przedstawiony świat, szczególnie miasto, jest tak surrealistyczny, że go łykam i tyle. Niech będzie, ale można było dodać 5-10 minut ukazujących ten świat właśnie, bo to przez TEN świat dzieje się to, co się dzieje; istnieje utopijne społeczeństwo, które akceptuje tę formę rozrywki, i o ile było tych dziwaków widać na paradzie rydwanów, później znikli z własnego świata. Myślę, że przeniesienie widza chociaż na chwile, takie krótkie zaproszenie do tej utopii, dobrze by zrobiło emocjom.
3. Tak mocno poruszany wątek sponsorów wydał się z początku MEGA HIPER ważny, ale wyszło niewielkie pierdnięcie jak po fasolce. Przydali się raz, a odniosłem wrażenie, jakby mieli zaważyć na wszystkim w każdy możliwi sposób.
Jennifer Lawrence pozamiatała. Zaryzykuje stwierdzenie, że dźwiga film na swoich barkach, ale gdyby nie wypaliła aktorka w tej roli, film straciłby wszystko, co ma do zaoferowania, bo reszta byłaby tandetą na modłę dawnej futurystycznej kiczowatości bez pokrycia.
Na razie 7/10 - ale to może ulec zmianie.
loading podpis...
25-03-2012, 21:07
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,818
Liczba wątków: 4
(23-03-2012, 18:01)Mierzwiak napisał(a): O poziomie Hunger Games przekonam się w weekend, ale sugestia że w Battle Royale jest sens i emocje... lulz :)
Kto co lubi, dla mnie tam bylo emocji od groma, a to ze przeszarzowane to wszystko...oh well ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
25-03-2012, 21:08
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,141
Liczba wątków: 67
(25-03-2012, 21:07)Martinipl napisał(a): gdyby nie wypaliła aktorka w tej roli, film straciłby wszystko, co ma do zaoferowania, bo reszta byłaby tandetą na modłę dawnej futurystycznej kiczowatości bez pokrycia.
O! I to uważam za najlepsze podsumowanie THG - może jedynie poza "by" :)
25-03-2012, 21:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 21:25 przez Mefisto.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Straszna kaszana.
Hunger Games kuleje na każdym froncie ? jako film akcji jest nudny, denny i nie widowiskowy. Jako seans z emocjami o nastolatkach zupełnie nie przekonuje. Komentarz społeczny, filozoficzny ? nieobecny. Wizja świata przyszłości ? kompletnie nierealna.
Zachowanie młodych graczy rozciąga się od przerysowanych nastoletnich potworów, po niekumane matołki, które zdają się nie mieć pojęcia o co chodzi, mimo że przed igrzyskami uczestnicy nie tylko znają zasady, ale i ponoć co roku oglądają na wielkich ekranach te rozgrywki. Tymczasem zachowują się jakby nie mieli o wszystkim pojęcia.
Jennifer Lawrence zagrała świetnie... I to sprawia, że zupełnie nie pasuje do tego sztucznego świata kiepskiego aktorstwa, cieniutkiej fabuły i ogólnej sztuczności.
3/10
27-03-2012, 00:32
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,141
Liczba wątków: 67
Craven, zaczynam wierzyć, że zostałeś ostatnią rozsądną istotą na tej planecie :)
27-03-2012, 01:27
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Co za czasy, że wystarczy obsrać kiepski film, żeby zyskać takie miano :P
27-03-2012, 09:38
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Cytat:obsrać kiepski film
Dude, poważnie?
27-03-2012, 10:50
Cyborg (podobno)
Liczba postów: 2,689
Liczba wątków: 12
Największym według mnie problemem "Igrzysk" jest skupienie się tylko i wyłącznie na postaci Katniss. Kiedy sednem filmu ma być koncept: "24 osoby wchodzą, wychodzi tylko jedna", a w obsadzie mamy nominowaną do Oscara aktorkę i 23 statystów, o żadnym napięciu nie może być mowy. Odniosłem wrażenie, że w filmie jest tylko główna bohaterka i jakieś tło, żadnego drugiego i trzeciego planu, który choć trochę zapadałby w pamięć. Dużo więcej dałoby się wyciągnąć z tego tematu, gdyby pozostali uczestnicy mieli trochę więcej osobowości i charakteru niż tylko to, co wynika z numeru dystryktu nadrukowanego na kombinezonach. Zgadzam się z Mefem, który pisał o przewidywaniu kolejnych scen z zegarkiem w ręku - postacie, która przetrwają oprócz głównej bohaterki do samego końca da się wskazać już w momencie pierwszego ich pojawienia się na ekranie. Nawet nie muszą się odzywać ;).
Jednak ścierwem tego filmu nazwać nie mogę. Podobała mi się pstrokacizna Kapitolu, muzyka miejscami dawała radę, a Jennifer Lawrence zagrała lepiej niż film na to zasługiwał. Szkoda, że najciekawszy wg mnie wątek czyli - walka o sponsorów, marketingowa otoczka turnieju i ogólnie rzecz biorąc: wszystko co działo się w trakcie Igrzysk poza Areną - został ograniczony do dosłownie kilku krótkich scen. I, o dziwo, wcale nie poczułem, że ten film trwał prawie dwie i pół godziny i nie byłem zmuszony do liczenia włosów aktorów aby czas mijał mi szybciej.
5/10
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."
27-03-2012, 11:14
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Chyba poważnie, Karolu. Sam zastanawiałem się nad pójściem do kina, ale jak czytam hurra optymistyczne opinie ludzi i zachwyty nad filmem/książką (arcydzieło, cudo, łzy w oczach, te emocje, ta głębia, ta rozrywka, ta dekadencja, to zło, przemoc, akcja, wierność oryginałowi, bestseller o którym ni cholery nie słyszałem i tak dalej) w porównianiu do kilku sensownych, racjonalnych negatywnych zdań, to coś jest na rzeczy. Poczekam aż będzie dostępny innymi sposobami. Wolę nie ryzykować.
27-03-2012, 11:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2012, 11:18 przez raven.second.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
(27-03-2012, 10:50)Karol napisał(a): Dude, poważnie?
Serio serio. Szerszą wypowiedź masz ciut wyżej.
27-03-2012, 11:33
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(27-03-2012, 00:32)Craven napisał(a): Wizja świata przyszłości ? kompletnie nierealna.
Jak każda tego typu utopijna/dystopijna wizja. Poda ktoś przykład filmu, w którym byłoby to wiarygodne? Powodzenia. Tego typu światy działają pod warunkiem, że nie zaczynamy się zastanawiać nad tym, na jakiej zasadzie działają oraz nie wdajemy się w szczegóły, ale i nie patrzymy na szerszy kontekst. Pewnie z tego samego powodu sami twórcy przedstawiają je zawsze w możliwie szkicowy, dający się określić jednym zdaniem sposób. Zawsze liczy się koncept, reszta nie ma znaczenia bo i mieć nie może; gdyby chcieć iść dalej, całość rozsypie się jak domek z kart.
Z Hunger Games jest ten problem (o ile ktoś chce się w to zagłębiać), że świat nie tylko przyzwala, ale jako rozrywkę traktuje turniej, w którym zabijają się DZIECI. Skoro tak, to można by założyć, że w takim społeczeństwie np. pedofilia jest na porządku dziennym, ale ani ten ani żaden inny temat w filmie nie jest poruszony, bo - powtarzam - liczy się wyłącznie koncept.
Zastanawiał się też ktoś, jak duży jest ten cały Panem? No bo skoro np. Dystrykt 12 z którego pochodzi Katniss jest tak mały, że wszystkich mieszkańców da się zgromadzić na stosunkowo niewielkim placu, to jak duże są inne? I co z resztą świata? Jaki ma stosunek do Igrzysk? Koncept, koncept, koncept.
(27-03-2012, 00:32)Craven napisał(a): świata kiepskiego aktorstwa
Serio? Banks, Harrelson, Kravitz, Sutherland i Bentley też byli kiepscy?
(27-03-2012, 01:27)Mefisto napisał(a): Craven, zaczynam wierzyć, że zostałeś ostatnią rozsądną istotą na tej planecie :)
Tym samym przyznałeś, że sam nią nie jesteś. Grunt to samokrytyka :)
(27-03-2012, 11:14)Ciuniek napisał(a): Największym według mnie problemem "Igrzysk" jest skupienie się tylko i wyłącznie na postaci Katniss.
Zapominasz że to jest pierwsza część trylogii, której główną bohaterką jest Katniss. To jest JEJ historia, a nie 24 osób, które biorą udział w turnieju. Film o którym piszesz musiałby zaczynać się w momencie wyjścia zawodników na arenę, wtedy to już w ogóle gówno pt. Battle Royale byłoby przywoływane w co drugim zdaniu.
(27-03-2012, 11:17)raven.second napisał(a): Chyba poważnie, Karolu. Sam zastanawiałem się nad pójściem do kina, ale jak czytam hurra optymistyczne opinie ludzi i zachwyty nad filmem/książką (arcydzieło, cudo, łzy w oczach, te emocje, ta głębia, ta rozrywka, ta dekadencja, to zło, przemoc, akcja, wierność oryginałowi, bestseller o którym ni cholery nie słyszałem i tak dalej) w porównianiu do kilku sensownych, racjonalnych negatywnych zdań, to coś jest na rzeczy.
Dobrze wiedzieć że sensowna opinia = negatywna. A co z opiniami, które są pozytywne jak moja, ale nie nazywają filmu arcydziełem? Gdybyś wytknął nos poza... nie wiem co czytujesz, ale współczuję, to zauważyłbyś, że są również racjonalnie (sic!) pozytywne opinie.
27-03-2012, 11:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2012, 11:43 przez Mierzwiak.)
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Cytat:Poda ktoś przykład filmu, w którym byłoby to wiarygodne?
"Children of Men" :)
Ale ogólnie masz rację.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
27-03-2012, 11:40
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(27-03-2012, 11:40)Hitch napisał(a): "Children of Men" :)
Nieprawda :) Nie dlatego, że COM jest niewiarygodne, ale właśnie dlatego, że jest - tego o czym opowiedział Cuaron nie da się porównać do bzdetów z Equilibrium czy In Time. U Cuarona koncept (tak!) jedynie wpływa na świat, a nie tworzy go.
27-03-2012, 11:50
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
(27-03-2012, 11:37)Mierzwiak napisał(a): Tego typu światy działają pod warunkiem, że nie zaczynamy się zastanawiać nad tym, na jakiej zasadzie działają oraz nie wdajemy się w szczegóły, ale i nie patrzymy na szerszy kontekst.
Kluczowe jest dla mnie to, czy ten świat czemuś służy i pozwala pokazać/zrobić coś fajnego.
Mógłbym chwalić film z nierealnym konceptem świata, gdyby to czemuś służyło - takie np. Equilibrium, straszliwie naciągane i przerysowane, ale pozwala pokazać cool kleryków robiących cool gun-kata w rytm fajnego Badelta. Ale w Hunger Games nie ma nic fajnego, więc świat razi podobnie jak dłużyzny i nijakie sceny akcji.
(27-03-2012, 11:37)Mierzwiak napisał(a): Koncept, koncept, koncept.
Prawie jak "Słowa, słowa, słowa..." :P
(27-03-2012, 11:37)Mierzwiak napisał(a): Serio? Banks, Harrelson, Kravitz, Sutherland i Bentley też byli kiepscy?
Serio serio. Banks, Kravitz Bentley - cóż takiego pokazali? Jak uwielbiam Harrelsona tak tu był wręcz słaby. Sutherland jest zajebisty ale wisz... dwie sceny to za mało, żebym się nim zachwycał. I tak każdy wie, że to debeściak.
27-03-2012, 11:52
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(27-03-2012, 11:52)Craven napisał(a): Serio serio. Banks, Kravitz Bentley - cóż takiego pokazali?
Nie mówię że pokazali coś specjalnego (chociaż uważam że z aktorów drugiego planu Banks była najlepsza, szkoda tylko że jej postać nie dostała żadnej historii, która z tego co czytałem obecne jest w powieści), ale istnieje coś pomiędzy "dać im Oscary!" a "wszyscy byli do dupy" i osobiście nie widzę powodu, by określać aktorstwo w tym filmie mianem kiepskiego, bo chyba nikt taki nie był, może z wyjątkiem tego zabijaki Cato jeśli dobrze pamiętam imię.
Rozczarowała mnie mała rólka aktorki z "Sieroty", zastanawiam się po co zatrudnili akurat ją, skoro nie miała szansy by ponownie stworzyć równie zapadającą w pamięć postać.
27-03-2012, 12:05
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Powiem tak - ogólne wrażenie po seansie, możemy to przypisać głównie młodym aktorom, jest takie, że oglądałem kiepskie aktorstwo. Nawet jeśli niektórzy byli po prostu przeciętni.
27-03-2012, 12:19
|