バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
27-03-2012, 12:32
|
The Hunger Games
|
|
Wyniki box office w USA pokazują że to nie może być dobry film, tam takie pieniądze zarabia tylko prościzna fabularna z wyrazistym bohaterem. I nie potrzeba tego oglądać. :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 27-03-2012, 12:32 (27-03-2012, 11:37)Mierzwiak napisał(a): Jak każda tego typu utopijna/dystopijna wizja. Poda ktoś przykład filmu, w którym byłoby to wiarygodne? Powodzenia. Dude, już nawet Running Man był bardziej wiarygodny, niż to pstrokate cudo. I tylko nie mów mi o nie do końca poważnej naturze akcyjki z Arniem. Cytat:oraz nie wdajemy się w szczegóły, ale i nie patrzymy na szerszy kontekst. No tak, tylko THG sam ten szerszy koncept stara się wyzwolić - usilnie i nieudanie co prawda, ale starania są. A skoro sam film o to zabiega, to... [dokończ zdanie] Cytat:Z Hunger Games jest ten problem (o ile ktoś chce się w to zagłębiać), że świat nie tylko przyzwala, ale jako rozrywkę traktuje turniej, w którym zabijają się DZIECI. Dzieci, dzieci, dzieci - też prawie jak słowa, słowa, słowa :) W temacie obejrzyj: Miasto Boga, Can you kill a child, wspomniane Battle Royale, czy dowolny dokument o Afryce albo nawet i wiadomości. Gwarantuję, że i emocji i dramatu jest w tym więcej. Bo z THG jest taki problem, iż jest to średniaczek ze wszechmiar, z niewykorzystanymi ambicjami i troszkę zbyt rozbuchanym ego, jak na historię, z której nic nie wynika. Sorry, ale zaczynam wierzyć, że albo większości ludzi rozdawano grzybki do seansu albo jest tam jakiś przekaz podprogowy, na który zwyczajnie jestem odporny, bo nijak nie potrafię wyjaśnić rozsądnie tych wszystkich ochów, achów i megawysokich ocen. Takiego światowego epic faila już dawno nie było. Cytat:ale ani ten ani żaden inny temat w filmie nie jest poruszony, bo - powtarzam - liczy się wyłącznie koncept. Umarłem :) Idąc tym tokiem rozumowania winni pokazać green screen na którym leje się nieudolnie banda dzieciaczków, bo przecież liczy się koncept. A ci debile wydali miliony zielonych na kreację świata, w który nawet nie potrafili się zagłębić. Cytat:Koncept, koncept, koncept. Raczej spartolony skrypt i/lub książka (choć ta jest ponoć o wiele lepsza) Cytat:Serio? Banks, Harrelson, Kravitz, Sutherland i Bentley też byli kiepscy? Bentley był jakąś parodią - ani straszny, ani śmieszny, jakieś takie niewiadomo co z gównem na twarzy. Reszta zagrała raczej na niskich obrotach, z tzw. palcem w dupie (Sutherlanda było mi nawet szkoda). A Banks - no super, ale jak mówiłem kobita skryła się za kostiumami. Z nich wszystkich najbardziej zaskakuje Kravitz, ale właściwie tylko dlatego, że nie jest aktorem i na co dzień wygląda jak zapijaczony narkoman na rauszu (browar dla tego, kto widział go choć raz bez okularów poza tym filmem!). Cytat:Tym samym przyznałeś, że sam nią nie jesteś. Grunt to samokrytyka :) No niestety - idąc na ten badziew do kina zupełnie zdrowy rozsądek straciłem :) Cytat:Zapominasz że to jest pierwsza część trylogii, której główną bohaterką jest Katniss. To jest JEJ historia, a nie 24 osób, które biorą udział w turnieju. Ponoć książka napisana jest w ogóle z perspektywy pierwszej osoby. Szkoda, że filmu tak nie zrobiono, bo wtedy Twoje wytłumaczenie miałoby sens. A tak nie ma, bo twórcy nie podeszli do tego jedynie z perspektywy Katniss, ale też chociażby i Peety (swoją drogą rodzice mocno go skrzywdzili - jedyna Peeta jaką dotąd znałem miała jedno 'e' mniej w imieniu, za to nadrabiała dwoma D z przodu ;). Cytat:wtedy to już w ogóle gówno pt. Battle Royale byłoby przywoływane w co drugim zdaniu. Tylko, że to gówno wywołuje więcej emocji i rozkminy, niż amerykańska "rzeź niewiniątek" w pełnej odsłonie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 27-03-2012, 13:52
Hm, bądź tu mądry. Samemu trochę nie chce mi się wydawać pieniędzy na film, który mi się nie spodoba, albo mnie nie zaangażuje. Ale z drugiej strony ciągle dostaję najróżniejsze informacje. Wczoraj napisał do mnie znajomy, który naturalnie zna mój gust: "Koniecznie się wybierz na "Hunger Games", świetny film". Zaś dzisiaj napisał inny znajomy, który też naturalnie zna mój gust: "Nie wybieraj się na "Hunger Games" straszna padaka".
Tak samo i tutaj widzę opinie jak najbardziej skrajne. Oj, chyba się wybiorę, ale taki na 100% nie jestem przekonany. 27-03-2012, 14:57
Running Man bardziej wiarygodny :) :) :)
Protesty na ulicach w USA, które jest państwem totalitarnym w stylu ZSRR z czasów Stalina itp itd. "I tylko nie mów mi o nie do końca poważnej naturze akcyjki z Arnim" Ja powiem, ale jeszcze bardziej nie poważny był Commando :). 27-03-2012, 15:43 (27-03-2012, 15:43)Mr. ?? napisał(a): Running Man bardziej wiarygodny :) :) :) Na pewno bardziej to wiarygodne (chodziło zresztą o wiarygodne przedstawienie świata, a nie to, co Ty uważasz, że jest czy nie jest wiarygodne w rzeczywistości) od poprzebieranych pajaców otaczających się kiczem i wysyłającym dzieci na coroczne igrzyska śmierci BO TAK - i to już w rok po ponoć olbrzymim buncie. W Running Man miałeś przynajmniej skazańców, którzy tłukli się ku uciesze ogólnej i niczego nie świadomej gawiedzi, by jeszcze bardziej przysłonić im oczy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 27-03-2012, 19:34 Running Man w calej swej prostocie, to byl calkiem przemyslany projekt. Gdyby nie Arnold i jego zingery, oraz ten koncowy myk z rewolta, to reszta jest naprawde miodna.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
27-03-2012, 19:42
Okej, widzialem. I krótko, jestem zawiedziony. Ten film to taka nuda, że szok a najgorsze że najnudniejsza jest ta najwazniejsza część: walka. Kurczę, co z tego że było troche krwi. Mialem nadzieje na porządny rozpiździel a tu tylko jakieś hasanie Lawrence po drzewach i "kwitnąca miłość" jej i tego Pity (wogole co za imie). Do tego najgorsze zakonczenie jakie widzialem, slodziuchne i wogole. Nie wiem czy moge spoilerowac ot tak wiec uwaga. Oto kilka kretynizmow:
- nagle zostają ot tak zmienione reguły gry, by mogli przeżyć obaj główni bohaterowie. Dlaczego? Bo TAK. - młodzi zawierają sojusz. wiedzą ze sie musza wybic ale jakos mają to gdzies, nawet chyba jedna zakochała sie w tym cato (lol) - jak jedna z ofiar ginie, to członkowie jej dystryktu postanawiają nagle zrobić bunt. Bo kurna wcześniej nie mogli hehe - cały guru tego szoł pod koniec dostaje nauczkę i musi zjeść trujące jagody. Bo TAK bo jest zły i wogole. Wczesniej pewnie nie był ;) Aha a scena w ktorej ginie wspomniana malolata to najbardziej ckliwa scena jaka chyba widzialem i dłużyżna jakich mało. Wogole cały czas marzyłem o końcu tego filmu. Na plus jednak wspomniana Lawrence, ale ona praktycznie nie schodzi z ekranu. Ale to dobrze. :) 27-03-2012, 21:40 (27-03-2012, 23:26)Mierzwiak napisał(a): nie kumam dlaczego poddajesz krytyce moją krytykę świata przedstawionego w HG, ale ok. hmm? myślałem, że sobie dyskutujemy - ja zwyczajnie odpowiedziałem na Twojego posta bejbe :) Cytat:Nie wywołuje. Handluj z tym :) 5 zł :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-03-2012, 02:31
Można rozmawiać o brakach filmu całymi latami, ale nie zmieni to faktu, że te braki są. Uważam, że film zły nie jest, Lawrence wnosi go na wyższy poziom niż faktycznie się znajduje ta produkcja, ale też wiem, mam pełną świadomość, że THG mógłby być wielkim widowiskiem. Jest jak jest, mogło być dużo lepiej. Co się tyczy świata - jest całkiem w porządku, te plastikowe stroje, zachowanie ludzi - 100 lat temu, jakby pradziadkom pokazać nas, toby zawału dostali, he he.
Inna rzecz mnie wnerwia i nie daje spokoju:
loading podpis...
28-03-2012, 10:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2012, 10:48 przez Martinipl.)
W Battle Royale było to samo (nie mówiąc już o kole gospodyń wiejskich gotującym sobie radośnie makaron). Nie wiem jak sam bym się zachował, ale chyba można założyć, że każde z nich przyjęło taką strategię; wszak lepiej zbratać się z najsilniejszymi i później wykorzystać dogodną okazję do ataku aniżeli od początku z nimi walczyć. Chyba :)
28-03-2012, 11:00 (28-03-2012, 10:47)Martinipl napisał(a): Inna rzecz mnie wnerwia i nie daje spokoju: eee? Strategie i przymierza w grach na wielu graczy, gdzie zwyciężyć może tylko jeden to standard. W filmie pomysł oczywiście nie jest wykorzystany, no ale wspominałem, że to straszna kaszana. W każdym razie akurat do sojuszu nie ma sensu się przyczepiać. 28-03-2012, 13:22
THG jeszcze nie widziałem a Running Man to jak dla mnie słaby i absurdalny film, taka naiwna komedia.
28-03-2012, 16:12
post wysyłam w kosmos.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
28-03-2012, 18:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2012, 18:54 przez Tomkiewicz.)
Pozytywne zaskoczenie.
Dawno tak nie kibicowałem głównemu bohaterowi zapominając o wszystkich schematach rządzących rozwojem akcji. Z drugiej strony w 85% zasługa w tym Lawrence, która trafiła w złoty środek między twardą babą a wrażliwą ślicznotką w potrzebie (nie pamiętam kiedy ostatnio miałem taką ochotę przytulić kogoś na ekranie :). Przed wizytą nie widziałem, że film dostał PG13, podczas seansu ucho wychwyciło brak fucków, ale dawka i sposób pokazywania przemocy wydawała mi się nie do pociągnięcia pod ten certyfikat Nie rozumiem czemu inni tak nie mogą? Nie mają członków rodziny w zarządzie MPAA? Naprawdę cieszy mnie sukces kasowy tego filmu, może producenci pójdą po rozum do głowy, że nawet obejmujące młodszy target produkt nie musi być wypranym z emocji zestawem obrazków w 3D (patrz: John Carter :P ). I tak film ma wady, sporo wad. Od słabo i mało przekonująco nakreślonej do nijakich i mało przekonujących swym zachowaniem pozostałych uczestników turnieju. Ogólnie zajebiste danie główne podane na niedorobionym talerzu (choć z potencjałem) i z budzącymi mieszane uczucie przystawkami, które mimo to zdecydowanie warto wszamać. 7/10 (Batle Rojale nie widziałem) Czytał ktoś książki? Jest tam świat lepiej nakreślony? 31-03-2012, 19:31
Wprawdzie spodziewałem się czegoś lepszego po wszystkich pozytywnych recenzjach, jednak seans jak najbardziej na plus. Warto zobaczyć chociażby dla postaci Katniss, oraz głównego wątku opowieści. Pierwsza polowa zdecydowanie lepsza. Podobało mi sie podbudowywanie napięcia przed rozpoczęciem igrzysk. Tak jakby do samego momentu wkroczenia na arenę, wszyscy wraz z Katniss, nie zdawali sobie do końca sprawy z jednoczesnej powagi i absurdu całej sytuacji. Trochę szkoda, że przedstawiony świat jest jedynie przerysowaną konwencją, którą widz musi przełknąć. Wizja przyszłości jest tak przerysowana i zarazem nijaka(zniewieściałe, funkcjonujące jak karykatury ludzi, społeczeństwo dziwaków w absurdalnych strojach. Ile razy już to widzieliśmy), a miastowi tak sztuczni i oderwani od rzeczywistości, że filmowa antyutopia spłynęła po mnie jak woda po kaczce. Ta stylistyczna groteska, miała podkreślić kontrast między zepsutą stolicą a dystryktami biedy(te drugie swoją drogą całkiem zacnie pokazane), jednak moim zdaniem twórcy przez to pozbawili film dramaturgii. Mieszkańcy stolicy są nie tyle źli, co po prostu tak przerysowani, karykaturalni i oderwani od rzeczywistości, że ciężko traktować ich jak ludzi. Przez to spora cześć potencjału tkwiącego w motywie klasy rządzącej bez mrugnięcia wysyłającej dzieci na ubój, szlag trafia.
Same igrzyska stają się przez to również jedynie konwencją, pretekstem do prowadzenia akcji. Chociaż główny wątek opowieści wciąż uważam za mocną stronę filmu(PG-13 czy nie, polowanie na ludzi w dystopicznym świecie z gówniarzami zamiast wojowników, to nieczęsty pomysł na teenage love story.), jednak zabrakło mi nieco mocniejszych momentów, postawienia Katniss przed wyborem ja albo on. Nikt z głównych bohaterów nie musi brudzić sobie rąk. A potencjał na więcej był. I to zachowując obecną kategorię wiekową filmu, jak i pamiętając o nastoletnim targecie. Nie czytałem książki, zupełnie obca jest mi proza Collins, jednak od razu widać, że mamy do czynienia z większym światem i tłem politycznym. Przez cały seans odnosiłem wrażenie, że twórcy co chwile, nawiązują do większego obrazka, próbując pokazać widzowi szerszy kawałek świata, jednak robiąc to tak sztucznie, że pod koniec filmu losy całej tej antyutopii totalnie mi wisiały. Końcówka krzyczy, byśmy przygotowali się na rewolucje, wojnę i kolejne dwie części, jednak pod koniec filmu już bardziej interesował mnie niezręczny trójkącik jaki się wytworzył, niż losy kolejnej sifi wojenki. Film zachęcił mnie do sięgnięcia w przyszłości po powieść. Co chwile widzimy fragmenty wątków trzymających jakiś tam potencjał i jestem ciekaw czy Collins lepiej sobie z tym wszystkim poradziła. 7/10
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
03-04-2012, 05:39
O kurcze, najbardziej nijaki film od lat. Nie wywołuje ŻADNYCH emocji. Gdyby nie Lawrence, która jest naprawdę dobrą aktorką - chociaż to smutne, że musi się marnować w takim produkcie, po fenomenalnym Winter's Bone. Tym własnie jest ten film. Produktem dla nastolatków, który ma zapełnić lukę po Zmierzchu, tym razem ubrany jednak w pseudo-poważne ciuchy. Nie wiem jak prezentuje się książka, ale nie tknę jej patykiem.
Nie spodziewałem się po tym filmie szczególnie dużo. I dostałem jeszcze mniej. Wspomniane już Battle Royale było średnie, ale tam widać było, mimo komiksowego świata, że młodzi walczą o życie. Tutaj? 90% czasu postacie kontemplują - siedząc na drzewach, w jaskiniach, znowu na drzewach, leżąc kilka dni pod kawałkiem drzewa, na drzewach i gdzie się jeszcze da. Czas i przeciwnicy ich nie gonią, bo z jakiego powodu? Tak potwornie nudnego i przewidywalnego survivalu nie widziałem nigdy. Zresztą film się dla mnie skończył na scenie biegu po zapasu. Największa atrakcja na świecie i zaczyna się tak idiotycznie? Na prawdę nie mogli puścić uczestników z różnych miejsc na arenie? Nie, chciałem tu wytykać jeszcze inne elementy które mnie irytowały w tym obrazie, ale on na to nie zasługuje. Nie chce o nim dyskutować, bo mam gdzieś film który ma mnie gdzieś jako widza. I te zwierzęta CGI, ech. 4/10 i niech się sprzedaje. Wolę już zobaczyć znów The Most Dangerous Game z 1932 albo Nieuchwytny Cel Woo. PS. Jak Lawrence siedziała na drzewie, gdy grupa kretynów koczowała na dole, to zwróciłem koledze uwagę, że powinna na nich zrzucić gniazdo os, jak w kreskówkach. I co się stało? Eh... PS. 2. John Carter był lepszy. Nie oszukał mnie.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?" - Black Bolt
04-04-2012, 12:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2012, 13:22 przez Gamart.) Cytat:The Most Dangerous Game z 1932 To ten film, o którym mowa w kontekście działania Zodiaka w filmie Finchera? EDIT: ok, sprawdziłem, to ten :)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 04-04-2012, 13:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2012, 13:12 przez nawrocki.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |