The Hunger Games
Cytat:Według Ciebie idea wzajemnego wybijania się na zasadzie "Ostatni żywy wygrywa" nie gryzie się z zabójczymi "atrakcjami" w postaci fal, piorunów i zabójczych mgieł?

Się wtrącę, bo mnie się nie kłóci - jeśli zawody jednocześnie mają być rozrywką dla tłumu. Wtedy można, a wręcz trzeba mieć coś, co podkręci akcję, kiedy np. jeden zawodnik zaszyje się na drzewie, a drugi w jaskini na drugim końcu pola walki. Praktycznie w każdym filmie z show tego typu masz realizatorów rzucających zawodnikom kłody pod nogi, żeby nakierować ich na właściwą akcję (albo przyspieszy odjebkę, żeby lud się nie nudził). I jak dla mnie to ma sens. W przeciwnym razie miałbyś zawody polegające na czajeniu się w błocie przez dwa tygodnie - co kłóci się z widowiskowym aspektem Hungary Games.

Odpowiedz
(17-12-2013, 22:47)military napisał(a): (...) co kłóci się z widowiskowym aspektem Hungary Games.
Jak myślisz, dlaczego napisałem z pierwszej opcji można by spokojnie zrezygnować, a rozwinąć drugą i zrobić z tego przygodowy, dynamiczny survival? :)

Tematu wzajemnego wybijania się dzieci nie da się pokazać (dosłownie i w przenośni) w konwencji PG-13, poza tym to temat, którego ani scenarzyści, ani z tego co wiem autorka książki nie umieli udźwignąć.

Zresztą już nawet nie o to gryzienie się chodzi, ale o to, że oba aspekty Igrzysk leżą i kwiczą.

Odpowiedz
nie wiem jak w dwójce, ale w jedynce problem z tymi zachętami do akcji był taki, że nie były sprawiedliwie stosowane. Co to za atrakcja dla widza oglądać widowisko w którym jeden zawodnik może dwa tygodnie czaić się w błocie, a drugiemu organizatorzy zrzucą na głowę pianino za godzinę spędzoną w krzakach? Tak to dla mnie wyglądało w jedynce i tu dwójce pewnie nie wygląda lepiej. Poza tym w jedynce chyba chodziło o to, żeby był element surwiwalu, postacie miały umierać tam z głodu czy z powodu cięzkich warunków atmosferycznych czy czegoś takiego, a potem jak tylko któryś zboczył ze ścieżki to jebut fireballe z krzaków lecą, a całe zawody trwają góra 3 dni i absolutnie nikt nie doświadcza żadnego dyskomfortu związanego z przeżyciem w terenie.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Utkwiło mi w pamięci jeszcze to że w dystrykcie w którym była Rue i ten drugi byli sami czarni a w reszcie chyba sami biali. W tak odległej przyszłości jest tak zaawansowana segregacja rasowa ?

Odpowiedz
Białych mieli zatrudnić do zbierania bawełny? :D
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Myślałem że by się jakoś tam przemieszali.

Odpowiedz
Pierwsza część spłynęła jak woda po kaczce, za to druga poprawia wszystko to, co było warto poprawić: pod względem emocjonalnym jest lepiej, scenariusz nie razi łopatologią, konstrukcja świata przybiera wyraźniejsze ramy, a obietnica tego, co będzie w finale, naprawdę kusi. A przy tym wszystkim skala widowiska nie jest aż tak gigantyczna, jakby twórcy nie chcieli (choć ich stać) ścigać się na ilość efektów, splendor i oryginalność. Bardzo dobry film, który wie czym jest i do kogo kierowany. Jakichś większych wpadek nie zauważyłem, choć na pewno jest ich trochę. 7+



Odpowiedz
Byłem w jakimś amoku, że zdecydowałem się jednak dwójkę obejrzeć. To jeden z naprawdę niewielu filmów w których nie rozumiem co się dzieje i dlaczego, nie rozumiem czemu postaci robią to co robią, nie kupuję tego świata i tego co się w nim odbywa. 2/10. Nawet Seymour Hoffman zagrał do dupy, co wydawało mi się dotychczas niemożliwe...

Odpowiedz
Jedynki nie oglądałem, dwójkę postanowiłem obejrzeć po wielu pozytywnych opiniach.

Słaby film. Zaczyna się znośnie, to znaczy pomijając zupełnie bezbarwny wątek z młodym Hemsworthem. Każde pojawienie się Donalda Sutherlanda podnosi film o poprzeczkę w górę, na początku przedstawiania tej całej propagandy byłem trochę zaintrygowany.

Jednak szybko świat okazuje się niespójny, nazbyt uproszczony i naiwny.
A co najgorsze miesza konwencję filmu komiksowego z - niemal - Listą Schindlera. Zbyt często próbuje grać na emocjach czy przywiązaniu do postaci, które nic dla widza nie znaczą (może byłoby inaczej gdybym obejrzał pierwszą część).

Szczególnie, że poważny wątek propagandy i przysłaniania reżimu igrzyskami, prowadzi do zupełnie niepoważnych igrzysk. Walka o przetrwanie, zabijanie się nawzajem - to mogło trzymać w napięciu i być mocne. Zamiast tego dostałem jakiś debiny zegar, fale, zalewanie krwią, strzelanie piorunami, mgłę-zabójcę i małpy. Przeciwnicy są beznadziejnie słabi i nie rozumiem czemu ktoś ma zamiar walczyć tasakiem przeciwko komuś z nowoczesnym łukiem. Było kilka ładnych scen, ale właściwie zero emocji, nudy, co jest naprawdę zadziwiające.

Jennifer Lawrence którą bardzo lubię, tutaj wypadła... przeciętnie. Trudno mieć do niej pretensje, bo grana przez nią postać jest płaska.
Hemsworth gra na poziomie brazylijskiej telenoweli, Hutcherson irytuje wiecznym robieniem za wielką ofiarę, ale samą grą jakoś tam się broni.

Z obsady na plus jedynie Donald Sutherland, gościu grający prezentera i małe plusy za Jenę Malone i Woody'ego Harrelsona. Phillip Seymour Hoffman nic tam nie grał, a Kravitza było zbyt mało by móc cokolwiek powiedzieć.

Potencjał był a skończyło się na wzruszeniu ramion. Kolejnej części nie obejrzę. 5/10

Odpowiedz
Pierwszy plakat trzeciej części:
[Obrazek: the-hunger-games-mockingjay-part-1-poster.jpg]

Odpowiedz
Part 1? Nie wiedziałem, że i tutaj finał podzielono na dwie części? Ech...
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Na dwie? Już wkrótce news że dzielą na trzy. ;) Oczywiście książka jest takiej samej grubości jak i dwie pierwsze, które (podobno bardzo wiernie adaptując) zmieścili w filmach nie trwających 2,5h.

Jeżeli ktoś sądził, że już nudniejsze Igrzyska śmierci być nie mogą, musi zobaczyć finał rozciągnięty na 5 godzin. Moje hasło reklamowe.

Odpowiedz
To logo z płonącym ptaszkiem na końcu filmu, to najlepszy jego element :)

Odpowiedz
Dwójkę oceniam o 0,5 punktu wyżej za oprawę techniczną. Spodobała mi się ta cała zimna niebieska otoczka z świetnie sfilmowanymi IMAX sekwencjami Igrzysk i to by było na tyle. Totalny ziew, jedyną bohaterką która jakoś oddaje emocje otaczające tą niewykorzystaną opowieść to Katniss reszta to zwykłe wydmuszki , których równie dobrze mogłoby nie być. Ot co do obejrzenia z dziewczyną i zapomnieć 7+/10 :P

Odpowiedz
Totalny ziew to w Twojej skali 7,5/10???

Odpowiedz
nom, dziwna skala, panie...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
A ja po drugiej części jestem zdruzgotany i straciłem wiarę w ludzkość. Jedynka pomimo niskiego poziomu, była jeszcze całkiem oglądalna i w jakiś sposób jestem skłonny zrozumieć że może się ten film komuś zwyczajnie podobać... ale sequel? Przez ponad półtora godziny mamy kopiuj/wklej z części pierwszej, plus niesamowicie bezpłciowy trójkąt miłosny. Ale to jeszcze dało się przeżyć bez owijania sznura wokół karku, bo widziałem to wszystko już w pierwszej części, więc układ immunologiczny był przygotowany. Niestety kiedy rozpoczynają się igrzyska... ja zwyczajnie nie wierzyłem że ten przecież już niesamowicie słaby film, mógł tak przyjebać zębami o beton, bym zaczął tęsknić za niepokojącym uśmiechem Stanleya Tucci. A może ja po prostu nie zrozumiałem intencji twórców? Może te jubileuszowe igrzyska miały być tym razem na wesoło, w formie komedii? CGI pawiany, gadające ptaki, trująca mgła którą można zmyć wodą, koło fortuny, a to wszystko na tle pstrokatej dżungli. Kurde, niczym japoński teleturniej. I te aktorstwo... boziu... tam chyba poza Sutherlandem i dowódcą Spaceballsów, wszyscy dostali zatwardzenia. Nawet ŚP Hoffman chodził z miną "mam wyjebane" na zmianę z "LOL co ja tu robię?". I nie zgadzam się z głosami jakoby Lawrence ratowała tę produkcję i wyciskała z tej bezpłciowej postaci ostatnie soki, jak dla mnie jest ona w tym filmie drewniana jak cała reszta i kompletnie nie łapię jej fenomenu.

Słabe to chooj, ale przyznam szczerze że oglądając to razem z bratem mieliśmy nawet całkiem niezłą bekę w ostatnich 40 minutach, dlatego hojne 3/10.

BTW po 2013, Rotten Tomatoes i amerykańscy krytycy znaczą dla mnie tyle co psie gówno na trawniku.

Odpowiedz
A mnie się tam podobało i nie rozumiem tej krytyki:D Podpisuję się pod tym co napisał Desjudi, z tym że pierwsza cześć była dla mnie na takim samym poziomie.

Odpowiedz
Obejrzałem "jedynkę" w jedynce:P pierwszy raz.

Wszelkie hejty postrzegam za nieuzasadnione, nawet przyjemnie się oglądało.
Powiem więcej - gdyby Hunger Games powstało w Polsce, rozpływałbym się nad zarąbistą kondycją polskiego kina:P Naciągane ale jednak 7/10.

Odpowiedz


Ołłłłłł jeeee. Honest Trailery na fali.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości