01-01-2010, 22:56
|
The International
|
|
The International to rarytas wspolczesnego kina. Pokazcie mi rezysera, (no, moze oprocz Manna), ktory w taki sposob prowadzi dzis narracje - maksymalne skupienie na intrydze, zero niepotrzebnych scen. Znakomite kino nakrecone wedlug wzorcow wysmienitych thrillerow z lat 70-tych.
Byc moze wygodne dla senarzystow, ale jednoczesnie fajne, bo pokazujace ze zabojcy na zlecenie nie musza byc, jak to z reguly w kinie bywa, idealnymi, doskonalymi miesniakami, w dodatku przystojnymi.
A skoro o wygodnictwie scenarzystow mowa dziwie sie, ze nie czepiles sie jeszcze sceny odnalezienia zabojcy na jednej z nowojorskich ulic (co prawda miejsce jest uzasadnione, bo wychodzil on wlasnie ze swojej silowni, ale to wciaz spory zbieg okolicznosci;). 02-01-2010, 13:16
Ta scena mimo wszystko jest bardziej wiarygodna niż fakt, że profesjonalny uber-zabójca nie maskował oczywistego tropu prowadzącego wprost pod jego próg.:) Bardziej zresztą dziwiło mnie zaskoczenie bohaterów, że taksówka podjechała pod pusty plac. Za cholerę nie mogli wykombinować, że pewnie zabójca mieszka dwie ulice dalej.
02-01-2010, 15:21
Zmieniłbym jeszcze zakończenie: Owen tyle czasu ugania się za bad guyem, że zamiast być wyręczonym przez innego killera, mógł tak zakończyć ostatni dialog:
- Zabicie mnie nic nie zmieni, na moje miejsce przyjdą inni. Zaspokoisz tylko swoją żądzę krwi. - To lepsze niż nic. BANG! A nie nagle jakieś moralne skrupuły, po tym jak przelecial pół świata i stracił wszystkich kumpli szukając tego gościa. 02-01-2010, 15:23
Dlaczego banalizujesz "moralne skrupuly"? Zabicie czlowieka nie jest przeciez czyms latwym, zwlaszcza dla kogos, kto - jak podejrzewam - nigdy wczesniej tego nie zrobil.
Przy okazji - nie wszystkich kumpli, ale jednego kumpla. ;) 02-01-2010, 15:33
No a ten starszy policjant? I partnerka, z którą musiał zerwać wszystkie więzi? Nie mówiąc już o nadszarpniętej przed laty reputacji. Poza tym Owen jakoś nie wahał się strzelać podczas rozróby w galerii i robił to dość wprawnie, więc mniemam że doświadczenie z bronią już miał.
02-01-2010, 15:38 military napisał(a):- Zabicie mnie nic nie zmieni, na moje miejsce przyjdą inni. Zaspokoisz tylko swoją żądzę krwi. jakoś nie pasuje mi taki tekst do postaci granej przez Owena. 02-01-2010, 15:39
Ale to nie byłby rzucony błyskawicznie one liner. Jego zachowanie byłoby takie samo: czas na zastanowienie, przemyślenie tego że ten wlaśnie facet jest przyczyną, że do Owena strzelano, pobito go, zniszczono mu karierę, zabito partnera... Mnie bardziej nie pasuje decyzja o puszczeniu gościa, bo "zabicie go nic nie zmieni". Bardzo dużo zmieni - zaspokoi żądzę zemsty, bo co jak nie ona kierowała Owenem do tej pory.
02-01-2010, 15:41 military napisał(a):No a ten starszy policjant? To nie byl jego kumpel. military napisał(a):I partnerka, z którą musiał zerwać wszystkie więzi? Nie stracil zadnych wiezi. Po prostu - nie chcac mieszac jej w nie do konca czysty plan - powiedzial jej, ze dalej sprawa "zajmie sie sam". military napisał(a):Poza tym Owen jakoś nie wahał się strzelać podczas rozróby w galerii i robił to dość wprawnie, więc mniemam że doświadczenie z bronią już miał. Naprawde nie widzisz roznicy miedzy zabijaniem ludzi w obronie wlasnej a egzekucja? Pewnie, ze mial do czynienia z bronia - kiedys byl policjantem. To jednak nie swiadczy o tym, ze potrafi zabijac ludzi bez mrugniecia okiem. military napisał(a):Bardzo dużo zmieni - zaspokoi żądzę zemsty, bo co jak nie ona kierowała Owenem do tej pory. Na pewno Owen nie kierowal sie tylko zadza zemsty. Byl juz mocno zaangazowany w sledztwo zanim jeszcze zabojca kropnal mu kumpla. 02-01-2010, 15:49
military:
być może masz rację. przy czym ilekroć oglądam The International i próbuje "wejść" w skórę Owena, nie czuje chęci zabicia tego gościa. zabrzmi to pewnie dziwnie, ale zazwyczaj "wiem", czy rozwaliłbym delikwenta, gdybym znalazł się na miejscu danej postaci. np. w Unforgiven i scenie w barze nie mam wątpliwości co do słuszności decyzji Clinta (inna sprawa, że on zawsze podejmuje słuszne decyzje - nawet jak ostatecznie źle na nich wychodzi). 02-01-2010, 15:49
Oczekiwanie, ze Owen kropnie "badguya" w finale sugeruje niezalapanie tej postaci i patrzenie na The International przez pryzmat kina akcji z lat 80-tych, w ktorym szef zbirow zawsze na koncu dostawal kulke od glownego bohatera. Przeciez to nie jest taki film. A Owen to nie Bruce Willis, tylko zwykly agent Interpolu, ktory wieksza czesc swojej pracy spedza za biurkiem.
02-01-2010, 20:44
Masz rację w jednym: to zwykły człowiek. Którym powinny kierować przede wszystkim emocje, jeśli byłby postacią realistyczną. Amen.
Bo tak w ogóle zapominasz o jednym. Ostatnie starcie nie jest wynikiem zwykłego śledztwa będącego elementem pracy. Owen stał się celem płatnego zabójcy, złamał wszystkie możliwe reguły swojego zawodu, a wszystko to z chęci dorwania bad guya. Jeśli stojąc z nim oko w oko, po obserwowaniu tylu śmierci i przejściu tylu niebezpiecznych sytuacji które tamten stworzył, Owen zachowuje się niczym Sokrates po niedzielnym obiadku, to ja mówię: fuck that shit, nie wierzę w to. Albo nie miał motywacji i nie powinien tu być, albo nie powinien się tak zachować. A, no i deus ex machina w postaci zabójcy pojawiającego się w najdogodniejszym momencie jest twoim zdaniem lepszym rozwiązaniem niż wynikła z wściekłości, zmęczenia i desperacji kulka w łeb. Ok, nie mam więcej pytań, na tym zakończymy rozmowę. 02-01-2010, 21:36
Nie drapcie się, dziewczyny :)
Nie można zaprzestać na tym, że "The International" to dobry w ryj film?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 02-01-2010, 21:51 military napisał(a):Jeśli stojąc z nim oko w oko, po obserwowaniu tylu śmierci i przejściu tylu niebezpiecznych sytuacji które tamten stworzył, Owen zachowuje się niczym Sokrates po niedzielnym obiadku, to ja mówię: fuck that shit, nie wierzę w to. Powtarzam: to nie jest taka prosta sprawa zabic czlowieka z premedytacja, nawet jesli jest to odpowiedzialny za smierc wielu osob prezes banku. Owen poczatkowo tak to sobe wlasnie wyobrazal: dopadnie goscia i zaspokajajac glod zemsty wpakuje mu kulke w leb. Ale okazalo sie, ze nie mogl tego zrobic, nie byl zdolny do tego, zeby pociagnac spust i zamordowac czlowieka (moze w tej krotkiej chwili wahania zdal sobie sprawe z tego, ze zabijajac kogos z zimna krwia, stanie sie nie lepszy od tych, ktorych od tylu lat scigal?). I ja to kupuje. Takie gadanie: 'fuck that shit, trzeba go bylo kropnac' jest dobre, jak sie siedzi przed kompem. ;) military napisał(a):A, no i deus ex machina w postaci zabójcy pojawiającego się w najdogodniejszym momencie jest twoim zdaniem lepszym rozwiązaniem niż wynikła z wściekłości, zmęczenia i desperacji kulka w łeb. Ja nie pisalem o roznych rozwiazaniach, tylko o motywacji Owena w konkretnej scenie. A pojawiajacy sie nagle zabojca to faktycznie kolejny duzy zbieg okolicznosci, aczkolwiek fabularnie uzasadniony. Cytat:Nie można zaprzestać na tym, że "The International" to dobry w ryj film? Wiesz, niektorzy lubia jeszcze pogadac o filmie. ;) 02-01-2010, 22:13 Jakuzzi napisał(a):to nie jest taka prosta sprawa zabic czlowieka z premedytacja powiedział Eastwood, wychylił haust whisky, wziął strzelbę i pojechał - odwiedzić szeryfa:) Jakuzzi napisał(a):moze w tej krotkiej chwili wahania zdal sobie sprawe z tego, ze zabijajac kogos z zimna krwia, stanie sie nie lepszy od tych, ktorych od tylu lat scigal?) te, Michale, bez takich rzewnych wstawek dla ubogich, ok?:) nie zabił go, bo jak sam pisałeś wcześniej, byłaby to egzekucja. dokonanie na kimś egzekucji to jednak nie to samo, co zabicie przeciwnika w walce. proste. 02-01-2010, 22:43 Jakuzzi napisał(a):Owen poczatkowo tak to sobe wlasnie wyobrazal: dopadnie goscia i zaspokajajac glod zemsty wpakuje mu kulke w leb. Ale okazalo sie, ze nie mogl tego zrobic, nie byl zdolny do tego, zeby pociagnac spust i zamordowac czlowieka Ok, przekonałeś mnie. Zadowolony?:) 02-01-2010, 23:20 Cytat:powiedział Eastwood, wychylił haust whisky, wziął strzelbę i pojechał - odwiedzić szeryfa:) Ale zdajesz sobie sprawe, ze jest roznica miedzy bylym kilerem Munnym a agentem Salingerem? ;) Cytat:Ok, przekonałeś mnie. Zadowolony?:) Mission completed. ;) 03-01-2010, 01:46 Cytat:Ale zdajesz sobie sprawe, ze jest roznica miedzy bylym kilerem Munnym a agentem Salingerem? ;) no zdaje, zdaje. po prostu twoja wypowiedz tak mi jakoś znajomo zabrzmiała, że grzechem byłoby odmówić sobie błyskotliwej riposty:) 03-01-2010, 02:05 military napisał(a):Ta scena mimo wszystko jest bardziej wiarygodna niż fakt, że profesjonalny uber-zabójca nie maskował oczywistego tropu prowadzącego wprost pod jego próg. tak jakby nie miał na to czasu zbytnio, to raz - a dwa, że nie wiem jak Ty, ale ja, nawet będąc uber-zabójcą, nigdy bym nie pomyślał nad tym, że złapią mnie "po kałuży"; gość po prostu przypadkiem w nią wlazł gdy się śpieszył i tyle. Znacznie bardziej nieprawdopodobna jest jednak scena przywołana przez Jakuzzę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-01-2010, 03:55 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler





