The International
Mefisto, on nie tyle wlazł w kałużę tylko sam ją zrobił, bo to były jego własne szczochy, jeśli dobrze załapałem ten żółty kolor.:) Pozostaje więc pytanie, czemu zabójca sika sobie pod nogi i stoi w tym, co zrobił.

Odpowiedz
eeee, jak dla mnie to wyglądało jak zwykła kałuża - żółty kolor kojarzę jedynie jak ją prześwietlali czy coś; ale jeśli to faktycznie szczyny to... nie mam słów :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):Byc moze wygodne dla senarzystow, ale jednoczesnie fajne, bo pokazujace ze zabojcy na zlecenie nie musza byc, jak to z reguly w kinie bywa, idealnymi, doskonalymi miesniakami, w dodatku przystojnymi.



Juz nie pamietam kiedy ostatnio jakis mordulec na zlecenie zrobil na mnie takie wrazenie - zimny, opanowany, a z drugiej strony kompletnie zwyczajny koles....takich jak on, mijam na ulicach setki razy kazdego dnia.


military napisał(a):Za cholerę nie mogli wykombinować, że pewnie zabójca mieszka dwie ulice dalej.


To jest Nowy Jork, a nie Chawłodno Dolne z 20 mieszkancami.
Dwie ulice, co ja mowie jedno blokowisko potrafi tam pomiescic 10 tysiecy ludzi - milego szukania ;)



Mierzwiak napisał(a):
military napisał(a):1. to jak w końcu zginął Tommy w prologu?



Caly patent z tym zamachem jest...kurcze, tak prosty i genialny, ze bania paruje ;)
W momencie, gdy zobaczylem kolesia "zahaczajacego" bohatera, wiedzialem, ze mam doczynienia z filmem nietuzinkowym. Zadnych podjezdzajacych furgonetek z minigunem na pokladzie, zadnych gownianych helikopterow itp/itd. Chwile potem, moje przypuszczenia sie sprawdzily - koles pada na glebe martwy. Od razu przypomniala mi sie smierc Markova w Londynie i slynna parasolka z rycyna.


Cholernie dobre filmidlo. Jest pare mniejszych/wiekszych naciagniec, ale nic do czego moznaby sie naprwde doczepic. Trzyma za jajca od pierwszej do ostatniej minuty.

Zakonczenie bomba - nic sie nie zmienilo, system nadal silny, w gazetach artykuly wielkosci sobotniego anonsu z cyklu: "sprzedam telewizor". Forsa plynie, debety sie powiekszaja....swietny film.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Cytat:Juz nie pamietam kiedy ostatnio jakis mordulec na zlecenie zrobil na mnie takie wrazenie - zimny, opanowany, a z drugiej strony kompletnie zwyczajny koles....takich jak on, mijam na ulicach setki razy kazdego dnia.

Polecam w takim razie Damages.

Odpowiedz
Drugi seans w domku i jestem zadowolony jak mało kiedy. Film jest genialnie poprowadzony, ma świetne zdjęcia, muzę i fabułę - coś pięknego. Tykwer zapodał kilka smaczków, które uwiarygodniają film a do tego akcja sięga zenitu a wcale dużo się nie dzieje. Kilka zabiegów reżyserskich rewelka

Film, do którego warto wracać!
loading podpis...

Odpowiedz
I nie zapomnij kultowego tekstu Owena :
"Don't you fucking dare..." :D

Odpowiedz
a mi sie bardzo spodobała wypowiedź, którą kiedyś znalazłem gdzieś w necie i sobie zachowałem:

Punktem kulminacyjnym filmu nie jest żadna strzelanina w Muzeum Sztuki Nowoczesnej (czyżby aluzja Tykwera do rozprawy z nowoczesnością?), ale spowiedź Wilhelma! To ona obdarła ze złudzeń Louisa i skierowała go w inne rejony działania - w stronę bezprawia (czy to nie przypomina postępowania bohatera westernu?). Nikt z was nie zwrócił uwagi na wyznanie Wilhelma o tym, jak człowiek powoli niezauważenie odwraca się od swoich ideałów? Przecież to taki fantastyczny fragment! Czy było już kiedyś przedtem coś takiego w kinie? Kto nie rozumie roli rozmowy z Wilhelmem, niech lepiej pozostanie sobie przy tarantinowskich klockach.

wkrótce zamierzam odświeżyć sobie ten ze wszech miar wybitny film sensacyjny i obejrzeć go właśnie pod kątem owej "spowiedzi".

Odpowiedz
Oczywiście, że owa scena, w której Salinger dowiaduje się, że nie wygra tej wojny zgodnie z prawem ma moc i wywraca w pewien sposób jego światopogląd, ale cała spowiedź idzie jeszcze dalej (potęgowana napisami)...

loading podpis...

Odpowiedz
Ja ostatnio zdobyłem ten film w wersji 720p. Odświeżę go pod kątem typowych tykwerowskich reżyserskich patentów, kiedy nadrobię Heaven. Na razie z pamięci mogę wskazać kilka wspólnych zajawek, jak choćby przypadek decydujący o życiu i śmierci czy bardzo podobny we wszystkich jego filmach sposób filmowania wielkomiejskiej architektury (widok z góry, mały człowiek na tle wielkiego budynku itp).
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Chyba jeden z nielicznych w filmów w których główny bohater leje piąchą po twarzy trupa Bad Guya w nadziei że ten jeszcze się ocknie :D

Odpowiedz
Obejrzałem ponownie, zmieniam ocenę na dychę. Trzeci seans był najfajniejszy, bo po pierwsze miałem uczucie oglądania zajebistego klasyka, który jakimś magicznym sposobem ma tylko rok, a takie uczucia uwielbiam, po drugie gdy pamięta się już przebieg fabuły to patrzy się reżyserowi na ręce i szuka błędów - nie znalazłem ani pół. Ulubione sceny, oprócz strzelaniny w muzeum, która jest zajebista:
-Pierwsza wizyta Salingera w siedzibie IBBC, zachowanie adwokata Skarssena bezcenne
-Rozmowa z Calvinim+rozmowa Skarssena z murzyńskim politykiem
-Przesłuchanie Wexlera
Podobały mi się również końcowe artykuły z gazet. Zwykle informacje podawane w formie pisemnej na końcu filmu sa gówno warte, w tym przypadku doskonale dopowiadają fabułę i pokazują bezpośredni związek filmu z rzeczywistością, chodzi o to, że spoglądając na takie info w gazecie wzruszamy ramionami i przewracamy kartkę, bo nie wiemy jak to się naprawdę odbywa, tutaj wiemy kto z kim ubił interes i jaki to szwindel. Bardzo mnie ruszyła ta końcówka.
Uwielbiam ten film.

Odpowiedz
Dzisiaj premiera na kanale Cinemax. W programie tv figuruje jako "Bank" :lol:

Odpowiedz
Wspaniała perełka. Trzymający w napięciu sensacyjniak z porywającą końcówką. Podobała mi się powolna narracja co u niektórych może wywołać znudzenie. Ja najzwyczajniej w świecie uwielbiam opowiadanie historii w ten sposób, zwłaszcza gdy na tacy jest taki fajny temat.
Na plus należy nadmienić prolog, wszelkie sceny dialogowe, zamach na Calviniego oraz już wspomniana przeze mnie końcówka.Najsłabszym momentem moim zdaniem jest strzelanina. I nie chodzi mi o sposób w jaki pokazano wszelkie detale(brutalność, krew, słownictwo, emocje). Cała sekwencja jakoś nie pasuje mi do całości, wybiło mnie to z rytmu narracji, i w dodatku Salinger strzelający z UZI jak Michael Pare.
Na szczęście nie popsuło to ogólnego wrażenia z seansu i daję pełną dychę.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Danus napisał(a):Podobała mi się powolna narracja co u niektórych może wywołać znudzenie

Powolną narrację to ma Limits of Control tutaj narracja ma zwyczajne tempo :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Azgaroth napisał(a):Powolną narrację to ma Limits of Control tutaj narracja ma zwyczajne tempo
Powolna narracja była do mniej- więcej strzelaniny w muzeum. Takie miałem wrażenie. Potem już akcja leci bardzo szybko.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Film obejrzany jakiś czas temu. Porządny thriller sensacyjny ze świetnie zagranymi rolami i kapitalnymi zdjęciami. Kilka scen to prawdziwe perełki. min. strzelanina w galerii i końcówka na dachu. Tematyka również bardzo dobra.

8/10

Odpowiedz
2 minuty temu skończyłem International (ależ żałuję, że przegapiłem to w kinie, damn!) i powiem bez owijania w bawełnę, że to najlepszy film o takiej tematyce (dochodzenie, międzynarodowe afery, brudne interesy, itp.) w pierwszej, skończonej już, dekadzie XXI wieku. Jest lepszy niż Bourne, lepszy niż Taken, lepszy niż Casino Royale (wszystkie powyżej 7/10 u mnie). No po prostu mega-miód. Założyciel topicu utrzymuje, że wadą filmu jest jego jednorazowość, że niby nie nadaje się na powtórny seans - bullshit! Ja chce go włączyć jeszcze raz bezpośrednio po obejrzeniu (podobnie zresztą miałem z Taken)! Niektóre sceny na bank (nomen omen) sobie zaraz powtórzę, coby oczy i uszy nacieszyć.

Tykwer stworzył obraz niemal pozbawiony wad (a te niewielkie, które są, spokojnie wybaczam). Spotkanie zabójcy, wytknięte tutaj parę razy jako mało wyrafinowane sięgnięcie po deus ex machina, ma przecież bardzo solidne umocowanie w fabule, a krytykowane przez niektórych zakończenie to czysta, surowa perfekcja. Fakt, że film zarobił żałośnie mało, rzuca niestety światło na upadek poważnego kina dla poważnego widza. Martwi mnie, że uznano za niewarte zachodu zafundowanie The International godnej akcji marketingowej (przez co, m.in. przegapiłem film w kinach) - oznacza to bowiem, że takich dzieł będzie powstawać coraz mniej i na następne The International poczekamy sobie pewnie kolejne 10 lat.

I pomyśleć, że tak mało potrzeba, żeby zrobić dobry film: brak kolorowych filtrów, brak teledyskowego montażu, brak drogiego cgi, kilka ładnych lokacji i realistyczna strzelanina - to wszystko złożyło się na prawie-kompletne arcydzieło kina "detektywistyczno-akcyjnego" i istną ucztę dla wymagającego widza. Każdy kto twierdzi, że inteligentne kino akcji nie istnieje, niech lepiej sięgnie po The International.

9/10

Ps.
Tym samym zacząłem się zastanawiać, czy ta ósemka dla Incepcji to nie była jednak przesada (aczkolwiek oceny nie zmieniam). Nolan, ucz się.

Odpowiedz
und3r napisał(a):w pierwszej, skończonej już, dekadzie XXI wieku

Ke? Jesteś jedną z osób, które twierdzą że rok 2000 był początkiem XXI wieku?:)

Odpowiedz
W przeróżnych rankingach, plebiscytach itp. często spotyka się takie, wygodniejsze dla niektórych rozróżnienie, że lata 20. XX wieku to 1920-1929. Gdy przyjmujemy normalne liczenie, to wychodzi na to, że Gladiator to jeden z największych hitów lat 90ych, a mi to jakoś nie pasuje po prostu.


Und3r napisał(a):tak mało potrzeba, żeby zrobić dobry film
To prawda, niewiele trzeba, jednak podawać jako przykład International raczej kiepsko, bo trochę kasy w to włożyli, aktorzy z pierwszej ligi są, scenografie, zdjęcia również z najwyższej półki, a to nie są sprawy darmowe. Nie wystarczy świetny pomysł i inteligentne podejście do historii, reżyser znający się na fachu jest niezbędny

Odpowiedz
und3r napisał(a):Jest lepszy niż Bourne, lepszy niż Taken, lepszy niż Casino Royale (wszystkie powyżej 7/10 u mnie).
Słabe przykłady. Bourne to rozrywka, niemająca kompletnie ciężaru gatunkowego obecnego w International. Taken to prostactwo, a Casino Royale, choć uwielbiam, to już w ogóle inna bajka.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości