16-05-2009, 12:17
|
The International
|
|
Zwróć uwagę, że w zasadzie nie on, tylko zabójca. Hitman przy okazji uratował mu kilka razy życie, a Salinger skupiał się głównie na chowaniu za murkiem i uciekaniu gdy tylko nadarzyła się okazja. Widać od razu, że to nie gliniarz od zadań specjalnych, tylko śledczy, facet od papierków i kojarzenia faktów.
16-05-2009, 12:19
i? to chyba na plus? podobało m się ujęcie, gdy zakrawiony, roztrzęsiony bohater męczy się, żeby wcisnąć ten cholerny magazynek. A Owen jak najbardziej pasuje do roli zmęczonego, zestresowanego agenta z lekką paranoją.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 16-05-2009, 12:29
@Solo
Prawda, ale Clive też zrobił swoje. Na pewno radził sobie lepiej od zwykłego urzędasa. 16-05-2009, 12:35 Solo napisał(a):Ale tak naprawdę to porównywanie "The International" z "The Day of the Jackal" nie ma żadnego sensu Z tym ze nikt nie porownuje filmow, ale dwie konkretne sceny. Odnosnie postaci Owena - o kapitalnosci Salingera swiadczy to, ze nie jest ani uzdolnionym kilerem z MI6, ani tez ciapowatym urzedasem pracujacym wylacznie za biurkiem. Jest kims posrodku. Bardzo fajnie, wiarygodnie nakreslona postac. Obecnie takich bohaterow mozna ze swieca szukac. 16-05-2009, 13:23 wujo444 napisał(a):i? to chyba na plus? podobało m się ujęcie, gdy zakrawiony, roztrzęsiony bohater męczy się, żeby wcisnąć ten cholerny magazynek. A Owen jak najbardziej pasuje do roli zmęczonego, zestresowanego agenta z lekką paranoją. Tu, widzisz, jest problem. Bo skoro twórcy chcieli zrobić coś na kształt kina realistycznego, gdzie zwykły funkcjonariusz Interpolu (a więc: nie zajmujący się działalnością operacyjną) przypadkiem trafia pod ostrzał, to nie powinni zatrudniać do roli Owena, czyli faceta "który się kulom nie kłania". Ten gość od kilku lat powinien grać Bonda, a nie jakiegoś gryzipiórka. Właśnie ten aktor całkowicie nie pasował mi do roli faceta, któremu można nawciskać kit i zamiast z szefem, wrobić go w spotkanie z gładkosłownym prawnikiem. Owen jakiego znam i lubię najpierw wybiłby zęby urzędasowi, potem wyciągnął za krawat prezesa z gabinetu i wtedy zacząłby być nieprzyjemny. A ten tutaj daje się rolować aż niemiło... Huntersky napisał(a):Prawda, ale Clive też zrobił swoje. Na pewno radził sobie lepiej od zwykłego urzędasa. I to jest pewna niekonsekwencja, bo tak naprawdę on i hitman nie mieli prawa wyjść z życiem ze strzelaniny w muzeum, ale oczywiście wszyscy im to wybaczamy, bo strzelanina w muzeum wielką sceną kina akcji jest. Jakuzzi napisał(a):Bardzo fajnie, wiarygodnie nakreslona postac. Ani fajnie, ani tym bardziej wiarygodnie. Salinger to - jak już podkreślałem - funkcjonariusz nie mający nic wspólnego z działalnością operacyjną, nawet nie nosił broni. Widać - w scenie strzelaniny - że nawet za bardzo nie potrafi się tą bronią (zdobyczną) posługiwać. Tak naprawdę, to gdyby twórcy chcieli zachować pewną konsekwencję w kreśleniu tej postaci, to on powinien uciec na samym początku, bądź udawać trupa żeby przeżyć. Tymczasem mamy urzędnika w scenach akcji i tak naprawdę widać po tej roli, że Tykwer do końca nie wiedział jaki chce film zrobić: czy kino sensacyjne, czy thriller gdzie mechanizmy zbrodni są odsłaniane stopniowo, bez użycia przemocy (bo przecież tak było można). 16-05-2009, 15:50 Solo napisał(a):to nie powinni zatrudniać do roli Owena, czyli faceta "który się kulom nie kłania". Ten gość od kilku lat powinien grać Bonda, a nie jakiegoś gryzipiórka. Właśnie ten aktor całkowicie nie pasował mi do roli faceta, któremu można nawciskać kit Tobie nie pasowal, mnie pasowal - i kto ma racje? Takie skreslanie aktora na zasadzie 'ja bym go widzial gdzie indziej' jest bez sensu. Cytat:Salinger to - jak już podkreślałem - funkcjonariusz nie mający nic wspólnego z działalnością operacyjną, nawet nie nosił broni. Widać - w scenie strzelaniny - że nawet za bardzo nie potrafi się tą bronią (zdobyczną) posługiwać. Tak naprawdę, to gdyby twórcy chcieli zachować pewną konsekwencję w kreśleniu tej postaci, to on powinien uciec na samym początku, bądź udawać trupa żeby przeżyć. Badz tez spropobowac zrobic uzytek z broni, aczkolwiek nieporadnie i z trudem. Wszystko jest wiarygodne i konsekwentne. Niezaleznie od powyzszego warto poza tym zauwazyc, ze Salinger to byly oficer Scotland Yardu, zas w Interpolu nie pelni li tylko funkcji gryzipiorka, co to nosa zza biurka nie wysciubi. 16-05-2009, 23:30 Jakuzzi napisał(a):Takie skreslanie aktora na zasadzie 'ja bym go widzial gdzie indziej' jest bez sensu. Co bez sensu? Jak bez sensu? Twoja odpowiedź jest bez sensu. :) Wytłumaczę łopatologicznie: są aktorzy i aktorzy. Ci pierwsi z zasady są lubiani, odnieśli sukces, bądź jedno i drugie. Często wśród nich są aktorzy dość charakterystyczni (nie mylić z aktorami charakterystycznymi), czy to ze względu na wygląd, czy ze względu na roadzaj granych ról. Nieważne - Clive Owen należy do takiej grupy, jest aktorem który przyzwyczaił nas, że gra twardzieli/łobuzów/twardzieli. I ma do tego predyspozycje fizyczne, charakterologiczne. Facet jest solidnie zbudowany, nie jest kurduplem i ma takie cudowne, zimne, wielkie oczy. Gdy patrzy tymi lodowatymi oczami w kamerę, widz wie że z tym facetem nie da się pogrywać, o ile nie chcesz sobie potem robić plastyki nosa. I takiego gościa obsadza się w roli trochę niedorajdowatego inspektora Interpolu. Chyba sam teraz rozumiesz, że "to trochę nie pasuje". Fachowo to się nazywa, że Owen zagrał przeciw własnemu emploi. 17-05-2009, 12:06 Solo napisał(a):Clive Owen należy do takiej grupy, jest aktorem który przyzwyczaił nas, że gra twardzieli/łobuzów/twardzieli. "nas" czy ciebie? bo mnie przyzwyczaił do grania zagubionych, samotnych, nietroszczących się o własne życie, anonimowych bohaterów, o których po śmierci nikt nie wspomni w kronikach. jego rola w international to strzał w dziesiątkę. jak powiedział jakuzzi, ze świeca szukać takich postaci obecnie. 17-05-2009, 12:16 Solo napisał(a):Clive Owen należy do takiej grupy, jest aktorem który przyzwyczaił nas, że gra twardzieli/łobuzów/twardzieli.Bynajmniej. Owen oprócz zimnych oczu łobuza-twardziela ma wyrazistą twarz zmęczonego życiem faceta, czasem do tego jeszcze zagubionego (choć owszem, z żyłką twardziela, a jak). Kogoś takiego grał w "Derailed", w sumie w "Children of Men", na upartego można by powiedzieć, że nawet w "Sin City". W "The International" absolutnie nie gra przeciw własnemu emploi. Wręcz odwrotnie: to rola stuprocentowo "owenowska". EDIT: No wiesz co, Mental? Widać, potrzeba było na forum Solo, żebyśmy we dwóch napisali takie same posty :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
17-05-2009, 12:18 Mental napisał(a):bo mnie przyzwyczaił do grania zagubionych, samotnych, nietroszczących się o własne życie, anonimowych bohaterów Czy możesz wymienić filmy, w których grał takie postacie? 17-05-2009, 13:00
A więc na upartego "Sin City", "Derailed" i po części "Childern of Men".
Ok, całe 3 filmy. A właściwie 1, bo reszta "po części". Ja ze swojej strony wymienię filmy, w których grał postać o jakiej pisałem: "Inside Man", "Elizabeth: Golden Age", "Duplicity", "Shoot'Em Up", "The Pink Panther", "King Arthur", "Hostage", "I'll Sleep When I'm Dead", "The Bourne Identity", na pewno trochę "Closer" i parę innych by się znalazło. Do tego rola w serialu "Chancer", która sprawiłą że stał się sławny, na początku lat 90. Do tego jeszcze 3 nadchodzące filmy thrillery/akcji, w których - mogę się założyć o spore pieniądze - zagra podobnie. Jeśli chcesz się upierać, że gra zazwyczaj "zagubionych, samotnych, nietroszczących się o własne życie, anonimowych bohaterów", to radzę dobrze zapoznać się z jego filmografią. Zgodzę się natomiast, że postacie Owena nigdy nie są jednoznaczne, to nie twardziel pokroju bohaterów kina z lat 80. Chodzi mi tylko o to, że facet przyzwyczaił nas do gry ludzi dalekich od słabości i zagubienia, nieudolności i mazgajstwa. Ktoś mówi "Owen", myślimy "mocny gość". I takie w większości są jego role. Proszę moderatora może o przeniesienie tej dyskusji do wątku o Owenie, bo chętnie pogadam o nim dłużej, to jeden z moich ulubionych aktorów. 17-05-2009, 13:12 Cytat: radzę dobrze zapoznać się z jego filmografią. wybacz, solo, ale nie mam w zwyczaju oglądać wszystkich filmów na świecie. oglądam wyłącznie te rzeczy, które mnie interesują, a przy wyborze kieruje się precyzyjnie zdefiniowanymi kryteriami:) Cytat:Jeśli chcesz się upierać, że gra zazwyczaj "zagubionych, samotnych, nietroszczących się o własne życie, anonimowych bohaterów", a ty jeśli chcesz się upierać, że owen nie pasuje do roli w international, to upieraj się dalej, bo mi pasuje jak ulał i nie zamieniłbym go na żadnego innego aktora. 17-05-2009, 13:58 Mental napisał(a):wybacz, solo, ale nie mam w zwyczaju oglądać wszystkich filmów na świecie. oglądam wyłącznie te rzeczy, które mnie interesują, a przy wyborze kieruje się precyzyjnie zdefiniowanymi kryteriami:) Skoro nie znasz filmografii Owena, dlaczego oceniasz jego filmowe emploi? Do tego robisz to przez pryzmat filmów, których nie znasz. Pisz od razu, że oceniasz charakter jego postaci przez pryzmat 3 filmów, czy ile tam widziałeś. Ja mówię o dorobku tego aktora, który rzutuje na postrzeganie Owena jako aktora, mimo wszystko więźnia pewnego wizerunku. A "więźniem" tym stał się dzięki swoim rolom. Mental napisał(a):a ty jeśli chcesz się upierać, że owen nie pasuje do roli w international Przeczytaj proszę co napisałem o tym kilka postów wcześniej. 17-05-2009, 14:05 Cytat:Skoro nie znasz filmografii Owena, dlaczego oceniasz jego filmowe emploi? bo mam w dupie jego filmografie i jego emploi. oceniam jego grę w kontekście the international, a ta jest prima sort. reszta mnie nie interesuje. 17-05-2009, 14:14 Mental napisał(a):bo mam w dupie jego filmografie i jego emploi. :) To po co piszesz "bo mnie przyzwyczaił do grania zagubionych, samotnych, nietroszczących się o własne życie, anonimowych bohaterów, o których po śmierci nikt nie wspomni w kronikach", skoro tak naprawdę... nie wiesz dokładnie o czym piszesz? :) Mental napisał(a):oceniam jego grę w kontekście the international Nieprawda, oceniałeś trafność zaangażowania tego aktora do tego filmu przez pryzmat jego dotychczasowych osiągnięć. Co do oceny jego gry w "The International" to oczywiście także się zgadzam, że to rola poprawna i fajna, ale twierdzę - powtarzam się - że aktor nie do końca pasował do tej roli. Dlaczego? O tym napisałem wcześniej, z czym byłeś uprzejmy nie zgodzić się, prawdopodobnie dlatego, że coś tam Ci się wydawało. 17-05-2009, 14:31
ok, to ja może napisze w najprostszych słowach:
clive owen zagrał fenomenalnie. dałbym mu za te role dwa oskary i złota palme. pasował do tej roli idealnie. nie obchodzi mnie, kogo grał w innych filmach. 17-05-2009, 14:33
To tak trzeba było od razu, a nie pisać rzeczy, z których potem musisz się wykręcać. :)
Fenomenalnie zagrał? Dlaczego? Nie było w tej roli jakiś niuansów, warstwy dramatycznej zbyt głębokiej, nie było tu jakiegoś zderzenia osobowści, czy choćby fizyczności. Ta rola nie stawiała żadnych specjalnych, nadzwyczajnych wyzwań aktorskich, nie potrzebowała nawet aktora z charyzmą. Tę postać mógł zagrać ktokolwiek, wręcz Pacino, DeNiro, Crowe, czyli aktor nie znany z ról twardzieli. Ot, dość klasyczna (no nie do końca, ale jednak w dużej części) postać z filmu sensacyjnego, umocowana w stylu postaci z kina z lat '80. Dlaczego uważasz, że to rola za "dwa oscary i złota palme"? 17-05-2009, 14:37 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |








