Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Oczywiście muszę niezgodzić się z końcową oceną w recenzji Sławka Połowniaka. Muzyka do "Wyspy" to kawałek ścieżki dźwiękowej zachwycający jedynie swoją pospolitością. Kompletnie nie wyróżnie się ona spośród innych dokonań MV, a to znaczy, że poza filmem nie ma nic do zaoferowania. Jej dosłowność i zależność od obrazu sprawia, że płyta męczy słuchacza bardziej od "Batman Begins", "Wojny Światów" i ostatnio też "Planu lotu" Hornera. Żadnej oryginalności. W filmie może i działa ale dzieje się to za sprawą najprostszych środków: głośne chóry, mnóstwo patosu i kilka energicznych rytmów. Jednym słowem, to jedna z najgorszych ścieżek dźwiękowych tego roku i nawet gdyby jej autorem był mój sąsiad wraz ze swoimi łysymi kolegami w dresach to powiedziałbym im i prosto w oczy. 8)
Co do samej recenzji to miło się robi kiedy się widzi ktoś potrafi z takim zapałem pisać o muzyce. To dość analityczny tekst pokazujący, że Sławek Połowiak kilka razy obejrzał ten film - ja bym nie zniósł takiej męczarni, wystarczył mi raz. :wink:
Ale recenzja bardzo fajna, choć mnie wogóle nie przekonała do tak wysokiej oceny tej ścieżki dźwiękowej. Trzymaj tak dalej i trochę mniej opisów a więcej przemyśleń.... :wink:
Przy okazji zapraszam do przeczytania recenzji alternatywnej na Score Amateur:
http://www.score.webd.pl/recenzje/island.htm
25-10-2005, 14:52
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,456
Liczba wątków: 67
jak mówię mnie się podobał - zresztą nie widzę po co robić aż taką aferę ;)
25-10-2005, 18:29
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Mefisto napisał(a):jak mówię mnie się podobał - zresztą nie widzę po co robić aż taką aferę ;)
Rany. Człowiek coś napisze to od razu jakaś afera musi być. Co się ostatnio wszyscy tacy nadwrażliwi zrobili... To już posta nie można napisać żeby to afera nie była? :wink:
25-10-2005, 20:40
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Zapraszam do przeczytania także innej recenji tej ścieżki dźwiękowej, która przedstawia jeszcze bardziej skrajny pogląd na dzieło Jablonsky'ego niż ten, który przedstawiłem wyżej, a także w swojej recenzji...
Recenzję znadziecie pod tym adresem:
http://www.cinemusic.net/reviews/2005/island.html
Miłej lektury Mefi :wink: .
26-10-2005, 20:14
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,456
Liczba wątków: 67
Łukasz Waligórski napisał(a):Miłej lektury Mefi :wink: .
ja wiem czy miłej, link się nie otwiera :|
27-10-2005, 02:38
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Mefisto napisał(a):ja wiem czy miłej, link się nie otwiera :|
To pewnie problem jest po twojej stronie, bo u mnie wszystko działa. A jak nie działa to go po prostu przepisz... :wink:
27-10-2005, 16:55
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,456
Liczba wątków: 67
już ok, coś musiała im stronka nie działać
27-10-2005, 22:42
Nowy
Liczba postów: 173
Liczba wątków: 4
A mi się "The Island" podoba. To po prostu kawał znakomitej, mocnej muzyki, której słucha się bez najmniejszego znużenia. Najlepsze utwory - "Island awaits you", "Sector 6", "My name is Lincoln". Patetyzm? Oczywiście, że tak, ale nie ten "zły" patetyzm - "Troi" Jamesa Hornera (i niewiele lepszej Gabriela Yareda) nie słyszeliście?
Mi się ta ścieżka podoba; przesłuchałem ją już dwa razy i zamierzam zostawić sobie "My name is Lincoln" (odległe echo "Gladiatora"...) na twardzielu...
Martwi Ludzie Poszli Nad Jezioro
25-12-2005, 16:35
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Kakapo napisał(a):A mi się "The Island" podoba. To po prostu kawał znakomitej, mocnej muzyki, której słucha się bez najmniejszego znużenia. Najlepsze utwory - "Island awaits you", "Sector 6", "My name is Lincoln". Patetyzm? Oczywiście, że tak, ale nie ten "zły" patetyzm - "Troi" Jamesa Hornera (i niewiele lepszej Gabriela Yareda) nie słyszeliście?
Mi się ta ścieżka podoba; przesłuchałem ją już dwa razy i zamierzam zostawić sobie "My name is Lincoln" (odległe echo "Gladiatora"...) na twardzielu...
No cóż: nie za bardzo wiem co to jest ten "patetyzm", ale skoro podoba Ci się ta płyta to znaczy, że niewiele muzyki filmowej jednak słyszałeś.
Poza tym zapraszam do przeczytania także recenzji Tomka Rokity, dotyczącej tej płyty - komu jak komu, ale Tomkowi można wierzyć....
http://www.filmscore.republika.pl/recenzje/island.htm
26-12-2005, 14:16
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Jak ja nie lubię, jak jakiś "znający się na rzeczy" krytyk wmawia mi, ze coś co mi się podoba jest złe, albo że coś czego nie lubię to arcydzieło. Tak jest w przypadku ścieżki dźwiekowej do Wyspy, która jest jechana w zasadzie przez wszystkich "obeznanych", ale przecież do filmu pasuje, nie przeszkadza, słucha się dobrze - niektórych kawałków również poza filmem. I co z tego, że tonację złą wybrał kompozytor, a inna byłaby lepsza, skoro to po prostu fajnie brzmi?
26-12-2005, 15:43
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Łukasz Waligórski napisał(a):ale skoro podoba Ci się ta płyta to znaczy, że niewiele muzyki filmowej jednak słyszałeś.
A cóż to za śmieszny argument?
Łukasz Waligórski napisał(a):Poza tym zapraszam do przeczytania także recenzji Tomka Rokity, dotyczącej tej płyty - komu jak komu, ale Tomkowi można wierzyć....
Co nie zmienia faktu, że nadal jest to tylko subiektywna opinia.
26-12-2005, 16:17
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Jeśli już mówimy o subiektywnych opiniach to chyba inne nie istnieją, prawda? Jakoś trudno mi sobie wyobrazić obiektywną recenzję - coś takiego nie istnieje. Wracając jednak do muzyki z "Wyspy" to według subiektywnej opinii wielu osób jest to zwykły chłam. Jeśli komuś podoba się coś takiego, to trudno - wolna wola. Ta muzyka pasuje w filmie tylko tym którzy nie są osłuchani w muzyce filmowej i nie mają pojęcia że mogłaby ona wyglądać zupełnie inaczej. Tym samym argument (a raczej wniosek) "skoro podoba Ci się ta płyta to znaczy, że niewiele muzyki filmowej jednak słyszałeś" jest jak najbardziej na miejscu.
27-12-2005, 13:04
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Takim argumentem niejako swój gust ustawiasz wyżej od tych, co "nie są osłuchani". Sam sobie odpowiedz czy jest on na miejscu czy nie. Ja Ci mogę podpowiedzieć, że jest to dziecinny i bzdurny argument, a używając takich właśnie argumentów pokazujesz, że mało konstruktywnych dyskusji przeprowadziłeś w życiu, albo mało wymagających rozmówców miałeś, skoro takich argumentów nauczyłeś się używać. ;) To, że słyszałeś i widziałeś wiele nie czyni z Ciebie ani Wielkiego Guru, ani Wyroczni, ani nawet Twój głos nie jest ważniejszy od głosu innych. Przemyśl to. ;)
Oczywiście, że wszystkie opinie są subiektywne i nadal takimi pozostają choćby 1000 osób powiedziało że "Island Score" to chłam. Nie uśredni się ich do obiektywizmu, co starasz się nam tutaj wcisnąć (wiem, wiem, zaraz napiszesz, że nic takiego nie robisz ;)).
27-12-2005, 13:34
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Widzę, że trafiłem na człowieka, który na podstawie kilku wypowiedzi potrafi ocenić człowieka i wszystkie dyskusje jakie przeprowadził w życiu. Naprawdę gratuluję Ci takich zdolności ale nie zazdroszczę.
Myślisz, że uważam swój gust wyżej od innych? Nie sądzę żeby gust czy dobry smak to było coś co można porównywać z takimi samymi cechami innych ludzi. Jeśli tak myślisz to znaczy że nie przeczytałeś żadnej z przytoczonych wyżej recenzji. Nie chodzi tutaj o żadną ważność opinii czy postrzeganie siebie jako Guru ale o umiejętność umotywowania swojej oceny. Jeśli ktoś uważa że "Wyspa" ma świetną muzykę to niech jakoś to umotywuje. Ja znam mnóstwo powodów dla których ta płyta nie zasługuje na najmniejszą uwagę i wynikają one głównie z mojego osłuchania. To osłuchanie wpływa także na sposób postrzeganie przeze mnie niektórych rzeczy których nie dostrzegają inni. Nie mam pojęcia czy to czyni moją opinię ważniejszą od innych ale myślę że chyba lepiej wiedzieć więcej niż mniej...
Oczywiście że wszystkie recenzje dotyczące muzyki do filmu "Wyspa" są subiektywne. Przecież nawet opinia całego narodu że "Mickiewicz wielkim poetą był" jest subiektywna. Tyle że chyba Ty i kilka osób które zabrały głos wcześnie nie za bardzo rozumiecie pojęcie recenzji. Recenzja nie ma nikomu narzucać opinii innego człowieka. Ona ma tylko wskazać na pulsy i minusy przedmiotu recenzji. Nikt nie musi się z nią zgadzać - w końcu każdy ma własną wolę. Tym samym żaden z nas nie stara się kreować aksjomatów tylko wyrażać swoje opinie. Dopóki ostnieje wolna wola, doputy nie ma co mówić o obiektywizmie.
27-12-2005, 14:52
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Łukasz Waligórski napisał(a):Przecież nawet opinia całego narodu że "Mickiewicz wielkim poetą był" jest subiektywna. Tyle że chyba Ty i kilka osób które zabrały głos wcześnie nie za bardzo rozumiecie pojęcie recenzji. Recenzja nie ma nikomu narzucać opinii innego człowieka. Ona ma tylko wskazać na pulsy i minusy przedmiotu recenzji. Nikt nie musi się z nią zgadzać - w końcu każdy ma własną wolę. Tym samym żaden z nas nie stara się kreować aksjomatów tylko wyrażać swoje opinie.
Wydaje mi sie, ze romeck doskonale to wszystko rozumie. Chodzi tylko i wylacznie o sprawe osluchania, jako czynnik, ktory pozwoli lepiej odebrac dany soundtrack - w tej kwesti staje po stronie romka. Bo oczywiscie osluchanie moze posrednio wplywac na odbior plyty (np. potrafimy rozpoznac pewne odniesienia muzyczne), ale samo w sobie argumentem byc nie powinno. Piszesz, ze potrafisz lepiej 'zrozumiec' te partyture, bo jestes w muzyce filmowej osluchany, napisz wiec w zwiazku z tym, na czym polega jej lepszosc lub gorszosc, zamiast tylko wskazywac powod braku dobrej znajomosci muzyki filmowej, jako cos, co nie pozwala na rzetelna ocene danej pozycji.
27-12-2005, 16:02
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
Jakuzzi napisał(a):Wydaje mi sie, ze romeck doskonale to wszystko rozumie. Chodzi tylko i wylacznie o sprawe osluchania, jako czynnik, ktory pozwoli lepiej odebrac dany soundtrack - w tej kwesti staje po stronie romka. Bo oczywiscie osluchanie moze posrednio wplywac na odbior plyty (np. potrafimy rozpoznac pewne odniesienia muzyczne), ale samo w sobie argumentem byc nie powinno. Piszesz, ze potrafisz lepiej 'zrozumiec' te partyture, bo jestes w muzyce filmowej osluchany, napisz wiec w zwiazku z tym, na czym polega jej lepszosc lub gorszosc, zamiast tylko wskazywac powod braku dobrej znajomosci muzyki filmowej, jako cos, co nie pozwala na rzetelna ocene danej pozycji.
Piszesz że zgadzasz sie z romckiem ale tak naprawdę potwierdzasz tylko moje słowa. Osłuchanie pomaga ocenić płytę ale to nie znaczy że ktoś kto nie słucha muzyki filmowej nie ma prawa jej oceniać. Jeśli ktoś chce to swoje opinie o ścieżkach dźwiękowych może opierać przecież na tym co powie mu pani ze sklepu monopolowego.
To na czym polega tragedia muzyki do filmu "Wyspa" napisałem już w swojej recenzji i nie mam zamiaru ponownie tego tutaj pisać. Jeśli któryś z moich argumentów do kogoś nie przemawia to chętnie o tym podyskutuję.
Poza tym to romeck moje stwierdzenie "ale skoro podoba Ci się ta płyta to znaczy, że niewiele muzyki filmowej jednak słyszałeś" nazwał argumentem chociaż to tak naprawdę jest wniosek - szkoda że tego nie rozróżniacie...
27-12-2005, 17:02
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Łukasz Waligórski napisał(a):Poza tym to romeck moje stwierdzenie "ale skoro podoba Ci się ta płyta to znaczy, że niewiele muzyki filmowej jednak słyszałeś" nazwał argumentem chociaż to tak naprawdę jest wniosek - szkoda że tego nie rozróżniacie...
Do wyciągnięcia takiego wniosku musisz mieć podstawy, a wg mnie ich nie masz (czyżbyś za szybko ocenił człowieka?). Poza tym cały czas kręcisz się w kółko pokazując nam, że jesteśmy te malutkie co się nie znają i mają kiepski gust bo nie są osłuchani. Niestety daleko w ten sposób nie zajedziemy.
Łukaszu: my naprawdę wiemy, że Ty się znasz, że potrafisz, umiesz i wiesz. Naprawdę. Jednak paradoksalnie Ty nam pokazujesz nie to, że się znasz, tylko to, że my się nie znamy (a to jest różnica). A dzieje się to m. in. dzięki temu trafnemu "argumentowi", którego tak zaciekle bronisz. Nikt z nas nie ma nic do Ciebie, szanujemy Cię, czytamy Twoje recenzje. Ja w mojej poprzedniej wypowiedzi, pokazałem Ci jedynie jak wygląda Twoja argumentacja w tym temacie, nic więcej. O żadnych osobistych wycieczkach nie ma mowy. Szkoda, że od razu postawiłeś się wilkiem, ale na to nic nie poradzimy. Jakuzzi doskonale odgadł me intencje, niestety Ty nie (ale jakoś mnie to nie zdziwiło).
27-12-2005, 17:27
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hehe, na tej samej zasadzie argumentacji, którą posługuje się Łukasz, mogę napisać że przeczytałem w życiu naprawdę dużo więcej niż wy postów na forach i dzięki temu wiem, że posty Łukasza są wieśniackie (to przykład tylko, nie uważam tak), a zdanie innych się nie liczy. Jakby czytali więcej postów, to by się ze mną zgodzili. A w ogóle to jak śmiecie recenzować filmy, skoro nie widzieliście wszystkich? Dlaczego zrecenzowaliście Wyspę? Czy widzieliście wszystkie filmy s-f, wszystkie o klonowaniu, wszystkiw z "island" w tytule i wszystkie z MacGregorem? Jeśli nie, nie powinniście tego akurat oceniać. Kropka.
27-12-2005, 17:54
Nowy
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 3
romeck napisał(a):Poza tym cały czas kręcisz się w kółko pokazując nam, że jesteśmy te malutkie co się nie znają i mają kiepski gust bo nie są osłuchani. (...) O żadnych osobistych wycieczkach nie ma mowy. Szkoda, że od razu postawiłeś się wilkiem, ale na to nic nie poradzimy
Ciekawe. Szkoda, że sami nie dostrzegacie że tak naprawdę wszystko co do tej pory napisaliście nie dotyczy w ogóle poruszonego tutaj tematu. Twój pierwszy post Romeck, w którym uznajesz mój rzekomy argument za śmieszny, całkiem naturalnie odebrałem jako atak na swoją osobę. Zresztą całą obecną dyskusję opierasz na tylko jednym moim stwierdzeniu, oskarżając mnie o egocentryzm i wywyższanie się ponad Was, co nie jest prawdą. To nie ja jestem tutaj wilkiem a Wy, atakując mnie w ten sposób...
Wolałbym, żeby dyskusja na temat muzyki dotyczyła jednak muzyki, a nie opierała się na próbach pokazania mojego snobizmu i dyskredytowaniu moich argumentów zanim jeszcze ktokolwiek je pozna. Zdaje się jednak, że nie macie zbyt wiele do powiedzenia za temat muzyki do "Wyspy". Nie mam nic przeciwko wyrażaniu przez innych swojej opinii na temat muzyki z "Wyspy", ale jak każdy mam prawo się z nią nie zgadzać i wyciągac z niej wnioski (po to zresztą stworzyłem ten topic). Tym samym jest dla mnie raczej oczywiste, że jeżeli, ktoś zachwyca się muzyką z "Wyspy" to znaczy, że niewiele mu do szczęścia potrzeba i raczej nie zna innych dokonań Media Ventures skoro nie dostrzega tutaj wtórności, powtarzalności i toporności schematów jakie się tutaj pojawiają.
27-12-2005, 18:58
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Łukasz Waligórski napisał(a):Ciekawe. Szkoda, że sami nie dostrzegacie że tak naprawdę wszystko co do tej pory napisaliście nie dotyczy w ogóle poruszonego tutaj tematu.
Jakby to powiedzieć... nie będziemy siedzieć cicho i przytakiwać, jeśli ktoś się posługuje takimi stwierdzeniami. Wolno nam, nieprawdaż?
Łukasz Waligórski napisał(a):Twój pierwszy post Romeck, w którym uznajesz mój rzekomy argument za śmieszny, całkiem naturalnie odebrałem jako atak na swoją osobę.
Wrażliwy jesteś. :D Poza tym ten "argument" naprawdę jest śmieszny. Patrz, że jakoś trzy inne osoby to widzą, Ty jednak nie.
Łukasz Waligórski napisał(a):Zresztą całą obecną dyskusję opierasz na tylko jednym moim stwierdzeniu,
I zapewne skończymy dyskusję na temat Twojego stwierdzenia, bo głową muru nie przebijemy...
Łukasz Waligórski napisał(a):oskarżając mnie o egocentryzm i wywyższanie się ponad Was, co nie jest prawdą.
Wybacz, ale swoje posty to piszesz Ty sam, nikt inny. ;) My tylko się do nich odnosimy tak, jak je odbieramy.
Łukasz Waligórski napisał(a):To nie ja jestem tutaj wilkiem a Wy, atakując mnie w ten sposób...
"Nie ja jestem potworem, lecz Ty! Ty i cała ta bajkowa chałastra!"
<Lord Farquad>
Łukasz Waligórski napisał(a):Wolałbym, żeby dyskusja na temat muzyki dotyczyła jednak muzyki, a nie opierała się na próbach pokazania mojego snobizmu i dyskredytowaniu moich argumentów zanim jeszcze ktokolwiek je pozna. [...]
No comments.
Łukasz Waligórski napisał(a):Tym samym jest dla mnie raczej oczywiste, że jeżeli, ktoś zachwyca się muzyką z "Wyspy" to znaczy, że niewiele mu do szczęścia potrzeba i raczej nie zna innych dokonań Media Ventures skoro nie dostrzega tutaj wtórności, powtarzalności i toporności schematów jakie się tutaj pojawiają.
Wow, moment, chwila! Czyli coś wtórnego, powtarzalnego i topornego nie może już się podobać? Dlaczego? Bo Ty i 1000 innych osób tak sądzi? Czy znając wszystkie dokonania nie może mi się podobać kolejne, nawet gdy jest tylko kopią? Chłopie - zmień płytę, bo gryziesz się we własny ogon! :lol:
27-12-2005, 19:17
|