The Movie Critic - PROJEKT ANULOWANY
#1
[Obrazek: quentin-tarantino-film-5efe4.JPG]

Poczciwy Quentin szykuje się powoli do swego hucznie zapowiadanego pożegnania z kamerą i już jesienią ma rozpocząć zdjęcia do finalnego 10. dzieła.

"The Movie Critic" jak sam tytuł wskazuje opowie o Pani krytyk filmowej, z kolei akcja będzie rozgrywała się w 1977, czyli roku premiery "Star Warsów" i "Bliskich spotkań trzeciego stopnia". Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie będzie to film o Pauline Kael, natomiast przecieki powiadają, że Tarantino chce w głównej roli Cate Blanchett.

Cholernie żałuję, że nigdy nie będzie dane mi zobaczyć od Quentina jakiegoś horroru lub gangsterskiego eposa rozgrywającego się w latach 30. (pamiętam, jak przebąkiwał coś o obydwu pomysłach w wywiadzie przy okazji "Ósemki"), ale tradycyjnie hype mi towarzyszy. Liczę na satysfakcjonujące zwieńczenie kariery i ponownie zadowalającą obsadę (chcę przynajmniej Tima Rotha, Kurta Russella czy powrotu Harveya Kietela). Plus mam jakąś słabość do listów miłosnych dla kina, więc nawet mogę brać w ciemno.

Odpowiedz
#2
Ja jestem ciekaw czy skoro jest to ostatni film takiego Mistrza to Hollywood skorzysta z okazji i obsypie go Oscarami by nagrodzić jego wpływ na kino.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
#3
Z tą emeryturą to poczekajmy kilka lat po premierze The Movie Critic, czy rzeczywiście Quentin kompletnie zniknie z branży, bo ja bardzo wątpię.

Odpowiedz
#4
Moze zniknie, na chwile (tj. jako kinowy rezyser filmowy), ale bedzie pisac dalej, albo produkowac. Natomiast z jego ego to watpie, ze nie wroci za pare lat z jakims wielkim projektem typu Kill Bill, czy cos w tym stylu.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#5
W ogóle ten pomysł z tym, że tylko 10 filmów i koniec jest idiotyczny, masz pomysł to kręć, nie masz, to nie kręć, to trochę tak jakby myślał, że jego ostatnie produkcje cud malina i że wciąż "ma to coś", jak dla mnie to już dawno powinien w takim wypadku skończyć, albo dać sobie urlop na 10 lat i zrobić coś porządnego.

Odpowiedz
#6
Trochę jednak gdybanie. Nie wiadomo czy Tarantulino wyrządza tą reżyserską emeryturą bardziej przysługę czy stratę. Kto wie? Może faktycznie z 11. filmem straciłby błysk. Zresztą pomyślmy jak piękne byłoby kino gdyby Wajda czy Zemeckis nie kręciliby nic po 60-tce Oczko

Odpowiedz
#7
Dla mnie Tarantino stracil blysk juz po Kill Billu, a po smierci Menke jego kino jest dla mnie niestrawne. Nie jestem fanem Bekartow (sa ok, ale daleki jestem od zachwytow), a Death Proof warto obejrzec dla kilku fajnych momentow, ale to sobie moge zrobic na YouTube i nie musze sie meczyc na niestrawnej calosci.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#8
Ten motyw jest strasznie pretensjonalny. Jest pewnie efektem rozbuchanego ego Tarantino, który tym sposobem wokół swojej twórczości wykreował jakąś niby atmosferę wielkiego wydarzenia i od dawna chce, żeby wszyscy komentowali, że OTO KOLEJNY Z NIEWIELU FILMÓW ARCYMISTRZA. Ok, to jego prawo jako artysty - bo artystą niewątpliwie jest. Mnie jednak często takie myki irytują. Rób arcydzieła, to będziesz zapamiętany i uwielbiany, a nie kombinuj z jakimiś pierdołami. Może po tym filmie wróci, ale zrobi film odwrócony w osi pionowej. To dopiero będzie wydarzenie. Wtedy uzna, że to pierwszy z 10 kolejnych filmów "odwróconego Quentina".
.

Odpowiedz
#9
Ja obstawiam, że na "emeryturze" Quentin będzie: scenarzystą, producentem, pisarzem oraz reżyserem telewizyjnym i streamingowym, więc będzie mógł na łożu śmierci stwierdzić, że dotrzymał słowa i nie nakręcił jedenastego filmu kinowego Język Przypominam, że taki Soderbergh dekadę temu przeszedł na emeryturę: https://www.theguardian.com/film/2013/jan/30/steven-soderbergh-retires-from-film po czym nakręcił Behind the Candelabra i twierdził, że to się nie liczy, bo to film telewizyjny dla HBO, potem wszystkie odcinki The Knick, który jest serialem, a nie filmem, aż w końcu przyszedł czas na Logan Lucky przy którym stwierdził, że cóż, no wrócił z emerytury Uśmiech

Odpowiedz
#10
Już tylu obiecywało, że kończą kariery a potem wracali... chociaż nie pamiętam, aby ktoś robił wokół tego taki cyrk jak Quentin. A że to nie jest koniec, to chyba oczywiste. Dopiero parę miesięcy temu gadał, że napisał sześcioodcinkowy serial. I co się z nim niby stało? Bedzie po tym filmie.

Odpowiedz
#11
Bez wnikania w motywy, to czy istotnie skończy się na tylu filmach... to po prostu moim zdaniem szkoda, że marnuje "sloty" na pierdoły. Dla mnie Basterds to szczyt, Django był bardzo spoko, wiadomo, że Tarantino jest fanem westernów, niech ma. Ale Hateful Eight było słabe i wtórne. Once Upon a Time in Hollywood to męczący snobizm z kilkoma fajnymi momentami. Movie Critic zapowiada się podobnie.

Wielka szkoda, że nie zobaczyliśmy jak mógłby wyglądać Bond czy SF w wykonaniu Tarantino.

Odpowiedz
#12
(30-03-2023, 12:31)Kryst_007 napisał(a): Cholernie żałuję, że nigdy nie będzie dane mi zobaczyć od Quentina jakiegoś horroru lub gangsterskiego eposa rozgrywającego się w latach 30. (pamiętam, jak przebąkiwał coś o obydwu pomysłach w wywiadzie przy okazji "Ósemki"), ale tradycyjnie hype mi towarzyszy.


Prawdę mówiąc, to to drugie wolałbym obejrzeć w formie 6-8 odcinkowego miniserialu, za 150mln, zrobionego dla HBO/Apple. A pierwsze nadal można zrealizować w formie odcinka w jakieś antalogii. Np. Robert Rodriguez przedstawia i cyk.. każdy horrrorowy ep od kogoś innego

Tyle możliwości, żeby obejść to 10filmow i koniec kariery...

Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#13
(30-03-2023, 15:25)srebrnik napisał(a): Ten motyw jest strasznie pretensjonalny. Jest pewnie efektem rozbuchanego ego Tarantino, który tym sposobem wokół swojej twórczości wykreował jakąś niby atmosferę wielkiego wydarzenia i od dawna chce, żeby wszyscy komentowali, że OTO KOLEJNY Z NIEWIELU FILMÓW ARCYMISTRZA. Ok, to jego prawo jako artysty - bo artystą niewątpliwie jest. Mnie jednak często takie myki irytują. Rób arcydzieła, to będziesz zapamiętany i uwielbiany, a nie kombinuj z jakimiś pierdołami. Może po tym filmie wróci, ale zrobi film odwrócony w osi pionowej. To dopiero będzie wydarzenie. Wtedy uzna, że to pierwszy z 10 kolejnych filmów "odwróconego Quentina".

A jak to w ogóle jest z tymi 10 filmami? Może on kiedyś o tym wspomniał bo po prostu tak sobie za młodu wymyślił. "Chciałbym zrobić 10 zajebistych filmów". I może to realizuje, a kopnięci interviewerzy bez przerwy to podkręcają, na zmianę z ludźmi z marketingu, żeby przyciągnąć ludzi do kin. Mnie też to drażni lekko bo mógłby już zrobić ten dziesiąty film, wtedy kupiłbym "Wielką Kolekcję Tarantino" na BD, postawił na półce i spał snem sprawiedliwego. No chyba, żeby byłoby to co z Władcą Pierścieni czyli co pół roku jeszcze bardziej rozszerzona wersja reżyserska.
Captain Obvious

Odpowiedz
#14
Dziadyga swoje osiągnął. Pół świata się podnieca tymi 10 filmami i emeryturą a on pewnie tam się skręca ze śmiechu Duży uśmiech
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#15
(30-03-2023, 12:31)Kryst_007 napisał(a): Cholernie żałuję, że nigdy nie będzie dane mi zobaczyć od Quentina jakiegoś horroru lub gangsterskiego eposa rozgrywającego się w latach 30. 

Była kiedyś plota, ze ma zrobić kolejnego Star Treka. Kurde, to by dopiero było. Poszedłbym w dniu premiery, aby to obejrzeć. Podobno miał kręcić pod R-kę i choć ta historia w Colliderze mówi, że nie było od realizacji jakoś specjalnie daleko, to raczej od początku był to pomysł z gatunku "no nie żartujmy już sobie".
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#16
On mówił wprost, że woli zostawić publikę nienasyconą, niż popaść w przeciętność. No i to nawet sensowne, chociaż uważam, że w takiej branży nie ma powodów, żeby deklarować jakieś wielkie rzeczy. To nie sport, gdzie aspekty fizyczne faktycznie determinują sytuację. Artysta niech sobie tworzy, kiedy poczuje wenę. Tym bardziej taki Tarantino, który zawsze znajdzie finansowanie.

Inna sprawa - o tym była już mowa 200 razy - że technicznie rzecz biorąc on już 10 filmów zrobił. Tylko uznał, że Kill Bille to w sumie jedna pozycja, więc w teorii ma dopiero 9 pozycji na koncie
.

Odpowiedz
#17
(30-03-2023, 22:51)srebrnik napisał(a): Tym bardziej taki Tarantino, który zawsze znajdzie finansowanie.

No w sumie. Skoro Shyalaman wciąż znajduje...
Captain Obvious

Odpowiedz
#18
For His Next Film, Quentin Tarantino Might Be Recreating Scenes From Iconic ‘70s Movies

Cytat:Quentin [Tarantino] — this may have changed — but about a month ago he was making a film, had something to do with filmmaking in the ’70s. And part of this, he’s going to use clips from movies from the ’70s, but he’s also gonna remake movies from the ’70s. And he asked me, ‘Can I redo the ending of “Rollling Thunder?”’ And I said, ‘Yeah, go for it. I’d love to see you redo the ending of “Rolling Thunder.”’ Who knows whether he actually will or not. But it was something that was tickling his imagination in a very Tarantino-esque way.


Jak się Shamar zarzekał, że nam tego DiCaprio w "Chinatown"* pokaże, to nie myślałem, że zapuka do drzwi samego QT, żeby to zrealizować... Wow, szacun, Shamar, szacun. :o

*Tak, tak, wiadomo, jeszcze do tego daleka droga, ale kto tam wie jakie pomysły ma QT w głowie Język
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#19
Chcę zobaczyć jak Tarantino pozwala Bradowi Pittowi siąść za sterami Sokoła Millennium Uśmiech

Odpowiedz
#20
AI poproś Język

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości