Kurde, mimo wszystko podobało mi się i z tego też powodu zakładam aż temat.
Krótko o fabule: Allen Gamble i Terry Hoitz to dwaj nieudacznicy, którzy ani rozumem, ani sprawnością nie grzeszą, ergo są policyjnymi poszturchiwadłami, których na co dzień używa się do odwalania brudnej roboty, jak pisanie raportów. Oczywiście cały czas marzą o swojej szansie wybicia się, a ta nieoczekiwanie dla nich samych nadchodzi.
Tyle z tego, żeby nie spoilerować - nie żeby fabuła była jakoś wielce nieprzewidywalna czy zaskakująca, ale jednak opiera się na niej sporo fajnych gagów - w tym chyba najlepszy motyw z pewnym skokiem :)
Film mnie pozytywnie zaskoczył, bo mówiąc szczerze spodziewałem się kolejnej przegiętej kupy. W jakimś stopniu to też dostałem, niemniej TOG w odróżnieniu od wielu pseudokomedii ostatnich lat, autentycznie bawi i widać, że twórcy podeszli doń z sercem, że równie dobrze bawili się na planie, co udziela się widzowi. Waże jest też to, że humor nie sięga tu dna i nie dotyka klozetu, a na kilku akcjach można dobrze rozruszać przeponę.
Właściwie największym minusem tego filmu jest jego długość, czy też raczej fakt, że w czasie godzina-czterdzieści próbowano upchnąć trochę za dużo wątków i całość niepotrzebnie przez to rozwleczono. Jest tu więc trochę scen, które wiele do fabuły nie wnoszą i zamiast śmieszyć irytują swoim czasem trwania (niektóre dialogi można było przyciąć w połowie). Jest też trochę nietrafionego, a nawet wymuszonego humoru z przegiętymi postaciami - na szczęście ten należy do mniejszości. Widać też, że miejscami twórcy nie do końca wiedzieli w którą stronę pójść, przez co humor abstrakcyjny kontrastuje ze zwykłym naśmiewaniem się z policyjnej klasyki albo żartami niższych lotów. Więc tak, jest to film bardzo nierówny.
Niemniej podobał mi się - sporo żartów jest zapodanych z tzw. klasą i autentycznie śmieszy, a czasu spędzonego nań nie żałuję. Na plus także aktorsko - Wahlberg i Ferrel to może nie jest duet dziesięciolecia, ale fajnie się uzupełniają. Także drugi plan aktorsko wręcz iskrzy (może jedynie Keatona trochę szkoda), a i sporo tekstów jest odpowiednio fajnych. Także może żadne halo, ale relaks i rozluźnienie plus dobry humor gwarantowane, a to już sporo.
Daję naciągane 7/10 - nie wiem jak ten film sprawdzi się przy drugim seansie, ale na imprezki jak znalazł.
Krótko o fabule: Allen Gamble i Terry Hoitz to dwaj nieudacznicy, którzy ani rozumem, ani sprawnością nie grzeszą, ergo są policyjnymi poszturchiwadłami, których na co dzień używa się do odwalania brudnej roboty, jak pisanie raportów. Oczywiście cały czas marzą o swojej szansie wybicia się, a ta nieoczekiwanie dla nich samych nadchodzi.
Tyle z tego, żeby nie spoilerować - nie żeby fabuła była jakoś wielce nieprzewidywalna czy zaskakująca, ale jednak opiera się na niej sporo fajnych gagów - w tym chyba najlepszy motyw z pewnym skokiem :)
Film mnie pozytywnie zaskoczył, bo mówiąc szczerze spodziewałem się kolejnej przegiętej kupy. W jakimś stopniu to też dostałem, niemniej TOG w odróżnieniu od wielu pseudokomedii ostatnich lat, autentycznie bawi i widać, że twórcy podeszli doń z sercem, że równie dobrze bawili się na planie, co udziela się widzowi. Waże jest też to, że humor nie sięga tu dna i nie dotyka klozetu, a na kilku akcjach można dobrze rozruszać przeponę.
Właściwie największym minusem tego filmu jest jego długość, czy też raczej fakt, że w czasie godzina-czterdzieści próbowano upchnąć trochę za dużo wątków i całość niepotrzebnie przez to rozwleczono. Jest tu więc trochę scen, które wiele do fabuły nie wnoszą i zamiast śmieszyć irytują swoim czasem trwania (niektóre dialogi można było przyciąć w połowie). Jest też trochę nietrafionego, a nawet wymuszonego humoru z przegiętymi postaciami - na szczęście ten należy do mniejszości. Widać też, że miejscami twórcy nie do końca wiedzieli w którą stronę pójść, przez co humor abstrakcyjny kontrastuje ze zwykłym naśmiewaniem się z policyjnej klasyki albo żartami niższych lotów. Więc tak, jest to film bardzo nierówny.
Niemniej podobał mi się - sporo żartów jest zapodanych z tzw. klasą i autentycznie śmieszy, a czasu spędzonego nań nie żałuję. Na plus także aktorsko - Wahlberg i Ferrel to może nie jest duet dziesięciolecia, ale fajnie się uzupełniają. Także drugi plan aktorsko wręcz iskrzy (może jedynie Keatona trochę szkoda), a i sporo tekstów jest odpowiednio fajnych. Także może żadne halo, ale relaks i rozluźnienie plus dobry humor gwarantowane, a to już sporo.
Daję naciągane 7/10 - nie wiem jak ten film sprawdzi się przy drugim seansie, ale na imprezki jak znalazł.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
14-11-2010, 21:43





