Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





The Social Network (2010)
#1
Po pierwsze, pomysł na film o Facebooku zdawał się dość karkołomny i wydumany - ma być to przecież ekranizacja kilku lat z życia założycieli portalu (i są to losy najnowsze, od 2003 roku bodajże), którzy na szczyt wchodzą właśnie teraz, na naszych oczach, i to w sposób jak najbardziej spektakularny, bo globalnie. Facebook pęcznieje z każdym dniem i jego historia nie jest jeszcze zakończona, ba! nie zbliża się nawet do jakiegoś większego przełomu czy kryzysu, który sugerowałyby jakiś większy dramat warty zekranizowania. Wzięto więc na tapetę kawałek życiorysów twórców portalu, którzy nie dojechali jeszcze do żadnego finału, z którego można wyciągnąć jakieś wnioski. Chyba, że wnioskiem może być koszt sukcesu (choć czy o kosztach można mówić w tak krótkim czasie?). Pomysł na film jakoś mnie więc nie przekonuje. Bardziej kojarzy mi się ze sprawnym marketingiem samego portalu niż wartościowym portretem internetowej współczesności.

Po drugie, cholernie dziwi mnie udział Davida Finchera w całym projekcie, bo nie jest to facet od autentycznych obyczajowych historii z tłem społecznym obrazującym zmieniającą się rzeczywistość.

Po trzecie, nawiązując do powyższego, „The Social Network” brzmi intrygująco na tyle, że trudno nie uważać tego filmu za jeden z najciekawszych projektów tego roku 8)

Dobry teaser:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=mWoUgftTj3Y[/youtube]

Lepszy trailer:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=8xwDcLKbt8g&feature=related[/youtube]

[Obrazek: socialnetworkposter.jpg]

Odpowiedz
#2
Według mnie z całej jakże krótkiej historii Facebooka tylko jeden wątek jest wart ekranizacji - proces sądowy o (o ile dobrze pamiętam) plagiat, czy tam nieautoryzowane użycie czegoś tam. I ja to widzę jako film sądowy o zagmatwanym i anachronicznym prawie autorskim, które nie jak nie przystaje do elektronicznego postępu XXI wieku.
Ewentualnie thriller prawniczy w stylu Grishama. Typowa biografia kolesia, który nie ma jeszcze 30 lat (a może już ma Język) jest według mnie bez sensu. Trudno w życiu tego kolesia znaleźć coś na tyle nadzwyczajnego, żeby nadawało się do opowiedzenia w kinie.

Trailer jest niezły, ale jakoś nie skaczę po nim z zachwytu.

Odpowiedz
#3
desjudi napisał(a):Bardziej kojarzy mi się ze sprawnym marketingiem samego portalu niż wartościowym portretem internetowej współczesności.
Władze Facebooka nie mają z tym filmem nic wspólnego, ba! jest z tego co wiem nawet embargo na promocję SN na samym portalu ze względu na rzekome nieprzychylne treści jakie ma ujawniać o jego twórcach.
Mnie do SN przyciąga tylko jedna rzecz, a mianowicie osoba reżysera - bo na pewno nie tematyka. I jeśli ten film ma się jakkolwiek wybić jakościowo to właśnie dzięki Fincherowi.

Odpowiedz
#4
Z początku po słabym poprzednim filmie Finchera kompletnie ten temat mnie nie interesował. Swego czasu czytałem reckę skryptu Aarona Sorkina(zresztą sam mam do niej dostęp i przejrzałem to i owo) i na całe szczęście skrypt nie opowiada ogólnie o Facebooku ale o jego powstaniu z naciskiem na aferę która się wiąże z ukradzeniem od kogoś pomysłu przez twórcę Facebooka, Marka Zukcerberga. Liczę na dobry dramat.
koronex1989

Odpowiedz
#5
No niby niewiele wspólnego, a jednak jeśli coś ma pomóc fejsbukowi jako marce, to właśnie film o pasji tworzenia, choćby miały za tą pasją stać złe emocje, słabości i jakieś prawno-ekonomiczne historyjki z życia wzięte. Się będzie o Facebooku mówiło i pisało wszędzie, więc siłą rzeczy Facebook urośnie jeszcze bardziej.

Odpowiedz
#6
Don Vito napisał(a):Według mnie z całej jakże krótkiej historii Facebooka tylko jeden wątek jest wart ekranizacji - proces sądowy o (o ile dobrze pamiętam) plagiat, czy tam nieautoryzowane użycie czegoś tam. I ja to widzę jako film sądowy o zagmatwanym i anachronicznym prawie autorskim, które nie jak nie przystaje do elektronicznego postępu XXI wieku.
Raczej nie o anachronicznym prawie autorskim, tylko o tym, że koleś nazywający siebie twórcą Fejsbuka po prostu go ukradł.

Odpowiedz
#7
Rodia napisał(a):Władze Facebooka nie mają z tym filmem nic wspólnego, ba! jest z tego co wiem nawet embargo na promocję SN na samym portalu ze względu na rzekome nieprzychylne treści jakie ma ujawniać o jego twórcach.

Marketingowe grzanie atmosfery.

Odpowiedz
#8
Szykuje się nudziarstwo na poziomie, powiedzmy, Invictusa. Chociaż w sumie po co sięgać po wydumane przykłady - na poziomie Buttona. Po raz kolejny potwierdza się, że Fincher stracił jajca. Taki temat to mógłby wziąć na tapetę Reitman - kolejne mdławe filmidło w jego dorobku nic a nic by mnie nie zaskoczyło.

Odpowiedz
#9
Można to ująć inaczej, szykuje się po prostu cholerna nuda Uśmiech

Odpowiedz
#10
Kod:
Po raz kolejny potwierdza się, że Fincher stracił jajca

Odnoszę wrażenie że niektórzy tu za bardzo popadają w pesymizm. Facet jak dotąd nakręcił jeden słaby film i już pojawiają się komentarze jak to się reżyser już skończył. Rozumiem też że Fincher ma do końca życia kręcić thrillery?? Idąc takim tokiem rozumowania to Spielberg powinien kręcić wyłącznie filmy rozrywkowe jak Park Jurajski czy Indiana Jones albo na odwrót czyli filmy poważniejsze.
koronex1989

Odpowiedz
#11
koronex1989 napisał(a):Rozumiem też że Fincher ma do końca życia kręcić thrillery??
Źle rozumiesz. Ma kręcić filmy NIEBANALNE, a to różnica. Button jest nie tylko banalny, ale beznadziejny.

Odpowiedz
#12
Cytat:Facet jak dotąd nakręcił jeden słaby film i już pojawiają się komentarze jak to się reżyser już skończył.

Facet kręcił pełnokrwiste thrillery i s-f zrywające skórę z dupy, a kończy na bajkach dla Disneya i współczesnych dramatach o sfejsbukowanej młodzieży. No coś jest nie teges, nie sądzisz?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#13
Moondoc napisał(a):Można to ująć inaczej, szykuje się po prostu cholerna nuda
Niekoniecznie nuda, bo co jak co, ale Fincher opowiadać potrafi.
I ja bym nie dopatrywał się analogii do Buttona, który jest zwyczajną bajką, ale już bardziej do "Zodiaka", w którym Fincher zabawił się faktami (z genialnym zresztą efektem).

Odpowiedz
#14
Cytat:Facet kręcił pełnokrwiste thrillery i s-f zrywające skórę z dupy,

A Cameron najpierw nakręcił Terminatory, Aliens a potem Titanica i Avatara, który jest bają ale jakoś dobrze ją wspominam
koronex1989

Odpowiedz
#15
desjudi napisał(a):I ja bym nie dopatrywał się analogii do Buttona, który jest zwyczajną bajką, ale już bardziej do "Zodiaka", w którym Fincher zabawił się faktami (z genialnym zresztą efektem).

Sęk w tym, że przy Zodiaku Fincher nie odszedł od tego, co robił najlepiej, pozostał przy kinie, przy którym się dobrze czuł i z dobrym efektem. Teraz widzę już drugi z kolei film, który w moim przekonaniu nie współgra z tym, jak Fincher czuje kino - i obawiam się, że drugi raz się wyłoży. Potencjał wyjściowy tej historii jest zresztą IMO niewielki, mogłoby ją uratować tylko jakieś niebanalne zagranie, ale w takowe nie wierzę. Zresztą na tej samej zasadzie historię Buttona mógłby uratować ktoś taki jak Burton czy Gilliam (chociaż i to nie byłoby pewne, co pokazały ich ostatnie, nie najlepsze filmy).

koronex1989 napisał(a):Rozumiem też że Fincher ma do końca życia kręcić thrillery??

Ja nie mam nic przeciwko, nie każdy reżyser jest uniwersalnym geniuszem jak Kubrick :wink:

Odpowiedz
#16
Moondoc napisał(a):Teraz widzę już drugi z kolei film, który w moim przekonaniu nie współgra z tym, jak Fincher czuje kino - i obawiam się, że drugi raz się wyłoży.

Naprawdę nie wiem skąd Wy wszyscy macie takie skojarzenia - trailer póki co zapowiada właśnie 100% Finchera w Fincherze. A że o założycielach facebooka? Big deal. Ja tam liczę na dobry thriller prawniczy wymieszany z dramatem i tym, co Fincher lubi najbardziej, czyli motywem osamotnionej jednostki vs wszystko inne.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#17
Kit z filmem. Trailer cudowny, cover Creep od paru dni bez przerwy na mojej playliście. Dzięki MefistoUśmiech
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#18
o, problemów emocjonalnych Finchera ciąg dalszy jak widzę. stary Fincher - ten od religii, średniowiecza, misteriów, zagadek i epy - już raczej nie wróci. poza tym niech mi ktoś powie, jaki jest sens kręcenia filmu o facebooku, skoro takowy już powstał i wszystko, co ważne w temacie facebooka powiedział?

Odpowiedz
#19
Bo Fincher uznał, że jest coś ważniejszego niż fakt, że ludzie przez Facebooka no-life'ują.

frikałtXP napisał(a):Ee-e.... sukces ma wielu ojców. Pomysł jest tak trywialny (serwis społecznościowy dla studentów), że głowa mała - i nie było w ogóle co kraść.
No tak, ale tu nie chodzi (chyba) o sam pomysł (toć majspejs i inne były wcześniej, a mocno podobne). Teraz nie przytoczę konkretu, ale Zuckenmajherbergmann, czy jak tam sie ten kolo zwie, robił z dwoma kolesiami fejsa, a potem ich odciął od tego czy po prostu zabrał to wszystko i oznajmił, że tylko jego. I jeszcze, z tego co pamiętam, sabotował jakieś ich projekty. No kutas to jest, wiec spoko materiał na film. :)

Odpowiedz
#20
Cytat:Bo Fincher uznał, że jest coś ważniejszego niż fakt, że ludzie przez Facebooka no-life'ują.

co jest ważniejszego?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości