Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





The Social Network (2010)
Piraci z Karaibów to nie jest papka dla 12-latków? Duży uśmiech

No a Fincherowe Millenium przecież nie będzie remakiem szwedzkich filmów, tylko całkowicie nowym spojrzeniem na te książki. Twórcy zupełnie nie będą się kierować oryginalnymi filmami, tylko pierwowzorem literackim.

Odpowiedz
Rodia napisał(a):Jeśli skrypt do "20 tys. mil" będzie równie dobry to nie widzę powodów do niepokoju.

Fincher kręci dla Disneya. ręka do góry, kto w 1995 roku coś takiego przewidział?

gdyby to był jeszcze Disney z lat osiemdziesiątych, promujący takie postawy jak np. wujek Scrooge (super postać <ok>) skaczący z trampoliny do wypełnionego złotem skarbca, ale ten współczesny to już kolektywizm i "solidarność" pełną gębą. piosenki z musicalu High Scool Musical już całkiem komunistyczne są. najlepiej to widać w dwóch piosenkach. najpierw jest "Stick To The Status Quo", a później już w pełni komunistyczny finał z piosenką "We're All in This Together". Majka Jeżowska ze swoim refrenem "Wszystkie dzieci nasze są" to przy tym pikuś.

tak, możecie mnie wyzwać od oszołoma, mam to gdzieśUśmiech zresztą Disney na pewno był komunistą. zrobił z siebie mumię jak Lenin.

Oczko

DAVID FINCHER
R.I.P 1990-1997

Odpowiedz
Że niby Fight Club zły był? : )

Odpowiedz
od wtorku nie odpowiadam na pytania retoryczne, sorry.

Odpowiedz
A tak, zapomniałem że to film młodzieżowy. EOT : )

Odpowiedz
Mierzwiak - uwierz mi, absolutnie nigdy nie zdarzyło mi się nie chcieć nie dokończyć filmu (pomijając nowe A-Team). tutaj pierwsze 5 minut odrzuciło mnie tak daleko, że aż wstyd. aktor grający głównego bohatera jest przerażająco irytujący (i nie mówcie mi, że "tak miało być", albo że "tego wymagała rola" - ten typ cholernie irytował mnie już w jakimś poprzednim filmie niewartym zapamiętania, który z nim widziałem [bodajże był to Zombieland]). poza tym nie szukam tu żadnej rady, tylko argumentów. parę razy na tym forum spotkałem się z sytuacją, w której dany temat i reakcja spowodowały, że film, za który w życiu bym nie sięgnął (z różnych powodów), zaczynam oglądać 5 minut później. i, do cholerny jasnej, jak masz zamiar mnie od czegoś wyzwać, to miej jaja i nie wykropkowuj tego co masz zamiar napisać, tylko pisz.

Rodia - Pulp Fiction, Coffe and Cigarettes, Reservoir Dogs. To pierwsze trzy filmy gadające, które uważam za fantastyczne i wszystkie z nich były w stanie od samego początku mnie zainteresować, choćby w najmniejszym stopniu. Ale żaden z nich nie dotyczył fejsbuka, więc może to dlatego mam tę historię w dupie.

I dziękuję za odpowiedzi - jak dotąd jedynie Monika potrafiła mi prosto powiedzieć, że ten obraz nie jest w stanie mi nic zaoferować (nawet Fincher nie był w stanie - bądź też WŁAŚNIE on). Wyżej wymienieni, na czele z niczego nie potrafiącym wyargumentować Mierzwiakiem, tylko to potwierdzili.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
Świetny film, choć ja wbiłem się w jego rytm gdzie dopiero koło 20 minuty, także Mush Room - nie poddawaj się Uśmiech

Odpowiedz
Mush Room napisał(a):nie szukam tu żadnej rady, tylko argumentów
czyli opinii. Ten temat jest nimi wypełniony, wystarczyło przeczytać. Chcesz moich argumentów? Nie dostaniesz ich, mogę ci tylko napisać swoje zdanie - doskonały scenariusz, doskonała reżyseria, doskonała muzyka, doskonałe aktorstwo, doskonałe zdjęcia i drugie miejsce w moim top 2010.

Mush Room napisał(a):Ale żaden z nich nie dotyczył fejsbuka, więc może to dlatego mam tę historię w dupie.
To co tu robisz? Nie kumam : )

Odpowiedz
Liczyłem na to, że mimo tego o czym ten film mówi, będzie w stanie mnie jakoś zaintrygować. Nie był, choć przyznaję, że obejrzałem go bardzo mało. Spróbuję raz jeszcze, może przebrnę :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
No to jak spróbujesz jeszcze raz to po co było to całe pieprzenie? ;) Obejrzyj przynajmniej połowe filmu, a potem rezygnuj, a nie pierdzielisz.

Odpowiedz
ok obejrzałem i przyznaję - myliłem się. film jednak jest w miarę intrygujący, nieźle napisany, zagrany w porządku, ale nic ponadto. ot, zwykła, niczym nie zaskakująca historia. aha, jest to dobitny koniec Finchera w moim prywatnym rankingu. przykre.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
cóż, pół tematu epic fail w takim razie Duży uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
niestety true :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
Mental napisał(a):DAVID FINCHER
R.I.P 1990-1997

ze niby Zodiac był zły? Oczko

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):http://www.dvdactive.com/...al-network.html

Przyjemna okładka, aczkolwiek odnośnie fotki to chyba nie ten film.
Chyba jednak ten, końcówka sceny hackowania:

[Obrazek: bscap0003en.jpg]

Sam film całkiem niezły, choć ja niestety też nie przyłączę się do grona wieszczącego powrót Finchera do dawnej formy. Najbardziej oczywiście irytował mnie CGI śnieg :wink:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
slepy51 napisał(a):Chyba jednak ten, końcówka sceny hackowania:
Przecież wiem że to zdjęcie z SN, chodziło mi o to że roześmiany Mark nie jest reprezentatywny dla filmu.

Odpowiedz
Realizacja i aktorstwo świetne, ale nic poza tym. Średnio interesująca i emocjonująca historyjka. Lepszy był Piękny Umysł Uśmiech
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Ja sądzę, że lepszy był Wall-e.

Odpowiedz
To może ja napiszę, że lepszy był "Obywatel Kane".

Odpowiedz
Nie wiem, albo mi coś ostatnio odbija i przypieprzam się do wszystkiego jak leci, albo w Hollywood już całkowicie stracono wiarę w istnienie życia rozumnego na planecie Ziemia. Nowy film Finchera jest świetnie wyreżyserowany i zagrany, oglądało mi się go przednio, ale zabija go w moich oczach powtarzanie co kilka scen "co poeta miał na myśli". Łopatologia, innymi słowy - czy naprawdę scenarzysta sądził, że motywacje przypisywane przez niego Zuckebergowi są takie mega skomplikowane i trudne do ogarnięcia, że aż musiał je powtarzać po kilka razy, rozciągając wyjaśniania na całe zbędne sceny? Czy naprawdę potrzebne było to nagle usprawiedliwianie twórcy Facebooka w ostatnich scenach i ta nieszczęsna scenka z odświeżaniem strony?
Pod względem scenariuszowym podobała mi się w sumie tylko relacja Zuckerberga z Fanningiem - twórca Napstera przedstawiony jako swoisty idol czy mentor, z jednej strony geniusz i nerd, z drugiej - rozchwytywany koleś niepozbawiony, jak to ładnie Craven określił, social skilla.
Generalnie ten film to jednak taki moralitet w wersji light, dostosowany do percepcji dzisiejszej MTV publiki. Jak najbardziej do obejrzenia, ale lepiej nie spodziewać się cudów na kiju.
6+/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości