Cytat:Po wylądowaniu Boeinga na lotnisku Kennedy'ego załoga samolotu nie odpowiada na wezwania radiostacji. Zaangażowani w akcję ratunkową epidemiolodzy odkrywają, że poza czterema pasażerami cała załoga jest martwa a na pokładzie znajduje się trumna. Wkrótce grupa naukowców wraz z dr Ephraimem Goodweatherem (Corey Stoll) na czele mierzy się z nowym, nieznanym dotąd wirusem, który zmienia ludzi w żądne krwi stworzenia.
Klisza okrutna, znaczy. Ale za to jaka! Del Toro i spółka biorą co najlepsze jeśli chodzi o wampiry i podają to w cudowny sposób. Pierwszy odcinek strasznie szybko zleciał, z początku trochę ciężko było się zorientować kto jest kim i o co chodzi, ale im dalej, tym lepiej. I nie przeszkadza mi zupełnie to, że
stary i mądry łowca wampirów mający straszną przeszłość ostrzega wszystkich przed tym, co nadchodzi. Jest wielka firma czy coś takiego, współpracująca z wampirami. Jest młody chłopak który robi wszystko co może dla rodziny, nie wiedząc, dla kogo pracuje. Jest znajomy głównego bohatera, który okazuje się być zdrajcą w kluczowym momencie
bo to wszystko wchodzi gładko i człowiek chce jeszcze! Wszystko dzieje się w nocy, jest ciemno, a mrok rozświetla tylko światło lamp oraz latarek, jest chaotycznie gdy CDC próbuje ogarnąć sytuację, jest odrażająco, gdy pojawia się serce z czymś co wygląda jak małe macki, agresywne robaki oraz same wampiry. Jest krwawo, jest brutalnie, chociaż nie ma nic aż tak bezpośredniego, jest trochę naukowego bełkotu, trochę family drama, i tak dalej, i tak dalej, ale jestem kupiony. Będę oglądał, bo jako start jest bardzo dobrze. Ale to chyba dlatego, że lubię del Toro i lubię wampiry...
Dobra, obejrzałem ten pilot i zkwituję serial w ten sposób: Styl, kolorystyka, realizacja - bardzo fajnie. Reszta - klasyczny Del Toro, czyli głupio, a nawet zajebiście głupio. Można dostać raka od debilizmów którymi zasiany jest/będzie ten serial.
15-07-2014, 02:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-07-2014, 02:14 przez vast.)
Dla jednych to wada, dla drugich zaleta. Nie chcę brzmieć jak ktoś, kto twierdzi, że del Toro to człek z gatunku "kochasz lub nienawidzisz", ale nie sposób odmówić mu jednego - to, czego się dotknie, w jakiś sposób ocieka gęstym klimatem i fascynującym stylem. Jakość całości to już inna sprawa ;)
W sumie nawet mi się toto podobało - The Strain zdecydowanie lepiej ogląda się niż czyta. Aktorzy wypadają nieźle, zwłaszcza kongresman Russo i Walder Frey. Tylko Nora mnie denerwuje wyrazem twarzy i akcentem. Dobrze, że wywalili otwierającą książkę głupawą bajdę o Józefie Sardu - ale pewnie jeszcze się pojawi. Scenariusz to nadal sterta klisz, ale gładko posuwa się do przodu i nawet ma to miejscami niezły klimat. O dziwo zawodzą sceny z wampirami - Mistrz wygląda jak sterta szmat z trąbą. Scenka w prosektorium też raczej letnia. Gdzie tam temu do uroczo obrzydliwych Reaperów z Blade'a. Zabawne, bo zwykle potwory to najmocniejszy punkt filmów del Toro, ale od jakiegoś czasu są po prostu nędzne - tak jak w Pacific Rim.
Ale ogólnie pilot na plus. Będę oglądał dalej.
Drugi odcinek spokojniejszy niż pierwszy. W sumie to motywy wampiryczne schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca obyczajówce i character development - ale nie jest to złe, fajnie wszystko zostało przedstawione, nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że to jest tak na pół gwizdka robione. Mogło być lepiej, dużo dużo lepiej, ale nie jest źle. Niemniej, jestem za. Oglądam dalej i cieszę się, o.
Szału nie ma, ale nawet wciąga, więc będę oglądał dalej. Pierwszy odcinek był durny, ale całkiem klimatyczny, więc potrafiłem mu wiele wybaczyć, drugi zdecydowanie gorszy - od razu widać, że nie reżyseruje del Toro. Większość akcji rozgrywa się w dzień, klimatu mniej, jakaś nędzna obyczajówka. Mniej więcej wygląda to tak: 15 minut fajnych scen i 25 minut totalnego fillera. Zobaczymy jak będzie dalej.
Btw - piąty odcinek reżyseruje Peter Weller, tak - ten Peter Weller :)
Początek trzeciego odcinka był niesamowicie klimatyczny, skąpany w półmroku, z muzyką klasyczną w tle, pełen nieostrości na dalszym planie, z przechadzającym się wolno mężczyzną który zaczyna mówić po niemiecku i nakłada charakteryzację. Moc. A potem jest równie dobrze, chociaż trochę obyczajówki się znowu znalazło, da się jednak to przetrzymać bez trudu.
No i perełka - prawie wszyscy pasażerowie, którzy przeżyli, zamienili się w wampiry - została tylko ta kobiecina, ale pewnie w kolejnym odcinku i na nią przyjdzie kolej.
Robocop dał czadu! Rozrzut odcinka na część współczesną oraz historyczną, w 1944 roku, to był świetny pomysł. Szkoda, że nie został wykorzystany do końca, bo wtedy byłoby jeszcze lepiej, ale i tak jestem zachwycony. No i pod koniec zaczyna się prawdziwa akcja. I jak pisałem w poprzednim spojlerze, wszystko ma swoje miejsce. Spokojnie i powoli family drama schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca krwawej jatce z wampirami w stylu drugiego Blade'a.
Pierwsze minuty 3-go odcinka i od razu facepalm. Mija kilkanaście sekund i kolejny - 200 ciał znika z kostnicy - ani widu ani słychu, no one gives a fuck. Minute później, jakiś koleś budzi się ze snu, patrzy w lustro, ślepia całe czerwone, jęzor jaszczura i kły wampira. Zero reakcji, jakiejkolwiek paniki . Schodzi do żonki zjeść płatki śniadaniowe. Żona mówi do gościa: (który wygląda gorzej niż jakieś zombiaczysko) -wracaj do łóżka, musisz wyzdrowieć. Wzmianki o wizycie u lekarza brak. NO ja pierdole. A to dopiero 8 minuta odcinka. Kilka scen dalej byle pachołek z CDC ot tak może się dostać do siedziby wampirów i bez żadnej opieki szwendać się po biurze głównego bossa organizacji zombiaków. Chwilkę później spec od chorób zakaźnych i innej maści wirusów zadaje pytanie - "po co zniszczyć ciała skoro są już martwi??". Następnie mamy scenę w której sąd orzeka sprawę rozwodową na podstawie wypowiedzi 10 letniego chłopca. Scena z metalem satanista w kiblu to już chyba apogeum spierdoleństwa tego serialu. No i na koniec jeszcze uniki jak z matrixa.
22-08-2014, 00:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2014, 00:48 przez vast.)
(22-08-2014, 00:54)vast napisał(a): -Mental
Sciągnij sobie 3 odcinek i obejrzyj przynajmniej dla sceny w której metalowi odpada siuras do kibla. Warto.
vast, najlepsza zachęta ever! Jeśli to nie przekona Mentala, to już nic innego nie pomoże ;)
Słaby ten serial, z odcinka na odcinek coraz więcej zapychaczy i coraz mniej klimatu. Pilot jeszcze jakoś zachęcał, ale teraz nuda taka, że po 5 odcinku odechciało mi się tego dalej ciągnąć.
W siódmym odcinku, pod koniec, jest bardzo fajny mindfuck i pierwszy raz w przypadku tego serialu nie mogę się doczekać, co będzie dalej. Oczywiście, znając opieszałość twórców to pewnie za szybko tego wątku nie rozwiną, ale mimo wszystko wreszcie coś, co mnie w zaskoczyło w The Strain.
Poza tym wątek retrospekcji wypadł tu lepiej niż wcześniej, zwłaszcza z powodu fajnych dialogów pomiędzy Eichorstem i młodym Setrakianem.
Odcinek, prawdopodobnie, najlepszy z dotychczasowych.
Swoją drogą - polski tytuł serialu to "Wirus". Ech...
Świetny ten ósmy odcinek! Głównie chyba dlatego, że bazuje na jednym z fajniejszych kinowych motywów (w każdym razie jednym z moich ulubionych), jak również dlatego, że dzieje się wreszcie to, czego oczekiwałem od początku tego serialu. OK, można narzekać, że pewne zbiegi okoliczności są tu mocno naciągane, ale z drugiej strony twórcy wprowadzali nowe postaci w ten sposób, że nie podobna było oczekiwać, iż się w końcu nie spotkają.
Ze wszystkich dotychczasowych epizodów, ósmy trzyma najbardziej w napięciu, jest kilka dramatycznych i zaskakujących momentów, jak również całkiem niezły humor momentami (scena z "tankowaniem" przy terminalu na stacji benzynowej :). Ogólnie tendencja zwyżkowa, zwłaszcza w 2 ostatnich epizodach.
Pewnie obejrzę ten 1 sezon do końca, ale serial raczej cienki - tj. są jakieś pojedyncze fajne pomysły, ale calościowo biedne to wszystko. Ten 7 ep też niby miał być dobry, z super zaskakującą końcówką, a tu dalej zieeeeew i męczenie buły.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
Cytat:Ogólnie tendencja zwyżkowa, zwłaszcza w 2 ostatnich epizodach.
Pierwszy, siódmy i ósmy odcinek są chyba najlepszymi póki co... wiele jestem w stanie wybaczyć i wiele wybaczam The Strain, bo mimo wszystko nie ma nic innego o takiej tematyce w telewizji. Wampiry albo się błyszczą, albo piszą pamiętniki i tyle, a tutaj są obleśne i agresywne :)