The Wrestler
#21
Predator895 napisał(a):Nawet nie jesteście wstanie wyobrazić sobie mojego wkurwa kiedy dzisiaj dowiedziałem się o terminie polskiej premiery Wrestlera - "1 MAJ"


O k**** do tej pory pewnie zdąże kupić DVD w jakim zachodnim sklepie :lol: I dziwią się, że piractwo się szerzy. Debile.

Odpowiedz
#22
Cytat:Sam zastanawiam się nad rekordzista w tej dziedzinie.

Czeski film "Jazda". Premiera w Czechach 1994, w Polsce... 2006 :lol:

Odpowiedz
#23
zazwyczaj filmy Aronofskiego oglądam w kinie, ale tym razem... sorry, polskie kina 8)

Odpowiedz
#24
desjudi napisał(a):zazwyczaj filmy Aronofskiego oglądam w kinie, ale tym razem... sorry, polskie kina 8)
Ale zazwyczaj filmy Aronofskiego są, za przeproszeniem, oczojebne, więc proszą się o kino (choć ja, przyznaję, akurat żadnego tam do tej pory nie widziałem :) ) Ten jest ultrakameralny, więc kino nie jest przymusem :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#25
Tak się proszą o to kino, że w efekcie na całą Polskę przypadło może 5 kopii 'Źródła'. Wtedy specjalnie turlałem się do Warszawki żeby obejrzeć to na wielkim ekranie, ale teraz dystrybutorzy przegięli pałkę.

Wygląda na to, że 'Zapaśnika' w kinie obejrzą sami.

Odpowiedz
#26
D'mooN napisał(a):Wygląda na to, że 'Zapaśnika' w kinie obejrzą sami.

Na to wygląda. Ja już nie wytrzymałam. ;-)
Jednak z szacunku dla twórców, kiedy będzie premiera w polskich kinach pójdę na film.

Odpowiedz
#27
Tak przy okazji Złote Globy dla Rourke i Springsteena FUCK YEAH :D

Odpowiedz
#28
spojlery

dużo tu zachwytów i żadnej refleksji:) największa wartość the wrestlera polega na tym, że reżyser kręcąc go, pokazał mi, jak nie korzystać z filmowych klisz.

- kiedyś byłem super, ikoną, bożyszczem tłumu, a teraz mieszkam sam w przyczepie i nawet pies z kulawą nogą na mnie nie spojrzy;
- w sumie fajny ze mnie facet - to raczej ludzie są obojętni i dwulicowi;
- mój przełożony to protekcjonalny cham, walący konia do pornoli;
- mam prace, której nienawidzę i upierdliwych klientów, którym muszę usługiwać;
- gdy film zbliża się do końca, efektownie rzucam prace, przy okazji krzycząc na szefa;
- pikawa niedomaga, konował mi mówi, żebym nie walczył, inaczej umrę, przez 50 minut robię, co lekarz zalecił, ale potem w finale wracam na ring;
- mam córkę;
- córka mnie nienawidzi;
- w środku filmu udaje mi się nawiązać z nią kontakt, ale potem zapominam o kolacji i cały wysiłek przepada;
- znam striptizerkę do rany przyłóż, samotnie wychowującą syna (matka mayersa z halloween była lepiej napisana);
- striptizerka ma dobre serce i szuka miłości;
- kiedy oferuje jej swoje uczucia, ona je odrzuca (na chwile - żeby było napięcie oraz żeby reżyser mógł wsadzić jedną obowiązkową scene kłótni - wszak scena ciepłej i wesołej pogawędki przy piwku juz była);
- w końcówce godzimy się i ona wyznaje mi prawdę, że w jej uczuciach nie ma ściemy i że przyjechała tu specjalnie dla mnie;
- jako że film trwa coś około 100 minut, musze się pośpieszyć i odfajkować dwa szybkie rozliczeniowo-rozrachunkowe wyznania: jedno w obecności córki, że niby to moja wina, że byłem złym ojcem i takie tam pierdy, drugie na ringu, kiedy to gadam podnoszące na duchu blubry, wymyślone przez scenarzystę chyba w pijackim widzie;

the wrestler - wybitnie szablonowy, na odwal napisany filmik, zbudowany z miliarda klisz, powtórzonych gestów i przepisanych dialogów, którego od całkowitego popadnięcia w komunał ratują jedynie nagie piersi marisy tomei oraz strapiona posągowa twarz mickeya rourke'a. odnośnie tego ostatniego: zagrał wyśmienicie, bez robienia głupich oskarowych min (choć do kamery musiał się rozpłakać, aby definitywnie potwierdzić, że do oskara kandyduje), lecz na kolana mnie nie powalił. to, że rourke aktorem jest genialnym, wiedziałem od dawna, a to, że krytycy zauważyli to dopiero teraz, to już wina krytyków, którzy do najmądrzejszych osób nigdy nie należeli. rourke zaliczył swego czasu krótki epizod w pennowskim kryminale "obietnica" i choć pojawił się na ekranie dosłownie na 4 minuty, to dał taki popis, że sam jack nicholson przy nim zbladł.

tak se mysle, czy na odchodne nie wsadzić giry w mrowisko i nie popatrzeć, jak mnie mrówki zjadają. chyba to uczynię: the wrestler to skandalicznie denny film, walący po gałach takim schematyzmem, że niewiele brakowało, bym w trakcie oglądania zaczął sporządzać liste scen, które co prawda jeszcze nie nastąpiły, ale za moment nastąpią. widać, nie tylko twórcy slasherów mają patent na skrajną odtwórczość. z tego względu dogłębniejszej analizy ujęć robić nie planuje, bo film do wybitnych się nie zalicza. cały wywołany wokół niego hajp, szum, czy jakkolwiek to sie nazywa, skutkuje tylko tym, że coraz bardziej go nie lubie:) Aronofsky to fajny twórca, nie jakiś super mój ulubiony, ale solidny gościu - teraz przed nim największe wyzwanie w karierze, czyli remake RoboCopa.

Odpowiedz
#29
Powiem krótko: wszystko powyższe to prawda... i to nie ma najmniejszego wpływu na nieprzeciętną jakość tego filmu. Powiedziałem. Miejsca na dyskusję nie przewidziano :P
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#30
Naprawdę trudno się nie zgodzić z mentalowskim wywodem. ;-) Film jest kalką, ale wybitną kalką ;-)

Odpowiedz
#31
negrin:

twoje zdanie na temat "jednego z najlepszych filmów końca roku" (to musiała być zaiste koszmarna końcówka roku) przeczytałem i wynika z niego tyle, co z mini-recki zamieszczonej w tele tygodniu, czyli nic. ja wiem, że dla ciebie każda filmowa życiówa to z automatu wybitne dzieło do refleksji i roztrząsań, ale sorry - tym razem trafiliśmy na wyjątkowo tani filmik. miałkość wrestlera oraz poziom jego merytorycznej pustki porównać można jedynie do szablonowości slahserów w klimatach the steel trap.

Odpowiedz
#32
Mental napisał(a):twoje zdanie na temat "jednego z najlepszych filmów końca roku" (to musiała być zaiste koszmarna końcówka roku) przeczytałem i wynika z niego tyle, co z mini-recki zamieszczonej w tele tygodniu, czyli nic.
A co ma wynikać? Miało coś wynikać? Nie dostałem tego okólnika.

Mental napisał(a):ja wiem, że dla ciebie każda filmowa życiówa to z automatu wybitne dzieło do refleksji i roztrząsań
Nie każda. Każda _dobra_. A to jest dobre kino, tak po prostu. Tak, sumiennie spisałeś wykorzystane przez Aronofsky'ego klisze. I co z tego wynika? Gucio. Powtarzam do znudzenia, że w kinie opowiedziano już o wszystkim i to sto pięćdziesiąt razy, więc nie w tym rzecz, O CZYM mówisz, a JAK. Aronofsky'emu udało się z tych klisz zbudować bardzo prawdziwą w swoim wydźwięku opowieść -- owszem, byłaby nieporównywalnie mniej prawdziwa, gdyby nie niósł jej na swoich barkach Rourke. Ujmę to tak: jak myślisz, skąd się biorą te wszystkie klisze? Powiem krótko (krótko, bo naprawdę nie uważam, żeby tu było o czym dyskutować): z życia. Jeszcze raz przejrzałem Twoją staranną listę i nie ma tam praktycznie niczego fałszywego. Na tym polega sztuka, że z przysłowiowych "okruchów życia" można zmontować film telewizyjny, który poleci w tvn7, a można zmontować kopiące po jajach dziełko. Aronofsky kopie po jajach.

Btw, nie dam głowy, bo nie pamiętam, gdzie tego szukać, ale coś mi się wydaje, że "blubry wymyślone przez scenarzystę w pijackim widzie" były po części improwizowane czy może napisane przez Rourke'a praktycznie o sobie samym. To raz, a dwa, że ta przemowa z ringu nie jest niczym niezwykłym w tym "sporcie". W filmie Aronofsky'ego nawet to, co nie jest prawdziwe, jednak jest.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#33
Cytat:Powtarzam do znudzenia, że w kinie opowiedziano już o wszystkim i to sto pięćdziesiąt razy, więc nie w tym rzecz, O CZYM mówisz, a JAK.

negrin, czy ty siebie czytasz? jesli najważniejsze jest JAK, to aronofsky opowiedział swój film NIJAK - zbudował go ze schematów, które od czasów pierwszego rocky'ego znaczą tyle, co nic.

Cytat:Aronofsky'emu udało się z tych klisz zbudować bardzo prawdziwą w swoim wydźwięku opowieść

zacytuje klasyka: to, że coś jest prawdziwe, nie oznacza, że będzie brzmieć prawdziwie w sztuce.

Cytat:jak myślisz, skąd się biorą te wszystkie klisze? Powiem krótko: z życia.

w życiu są tylko dwie klisze: narodziny i śmierć. reszta jest nieprzewidywalna.

Cytat:coś mi się wydaje, że "blubry wymyślone przez scenarzystę w pijackim widzie" były po części improwizowane czy może napisane przez Rourke'a praktycznie o sobie samym.

i czego to niby dowodzi? że teraz nagle są zajebiście mądre? że życie rourke'a składa się z mądrych przemyśleń?

Odpowiedz
#34
Negrin napisał(a):w kinie opowiedziano już o wszystkim i to sto pięćdziesiąt razy, więc nie w tym rzecz, O CZYM mówisz, a JAK. Aronofsky'emu udało się z tych klisz zbudować bardzo prawdziwą w swoim wydźwięku opowieść -- owszem, byłaby nieporównywalnie mniej prawdziwa, gdyby nie niósł jej na swoich barkach Rourke. Ujmę to tak: jak myślisz, skąd się biorą te wszystkie klisze? Powiem krótko (krótko, bo naprawdę nie uważam, żeby tu było o czym dyskutować): z życia. Jeszcze raz przejrzałem Twoją staranną listę i nie ma tam praktycznie niczego fałszywego. Na tym polega sztuka, że z przysłowiowych "okruchów życia" można zmontować film telewizyjny, który poleci w tvn7, a można zmontować kopiące po jajach dziełko. Aronofsky kopie po jajach.


Lepiej bym tego nie ujal.

Odpowiedz
#35
Mental napisał(a):negrin, czy ty siebie czytasz? jesli najważniejsze jest JAK, to aronofsky opowiedział swój film NIJAK - zbudował go ze schematów, które od czasów pierwszego rocky'ego znaczą tyle, co nic.
Czytam się. A Ty wciąż mówisz o "CO".

Mental napisał(a):zacytuje klasyka: to, że coś jest prawdziwe, nie oznacza, że będzie brzmieć prawdziwie w sztuce.
Święte słowa. Ale klasyk nie mówił bynajmniej, że jeśli jest prawdziwe, to nie będzie prawdziwie brzmieć nigdy. Zresztą: prawdziwe życie nie składa się z SAMYCH schematów, natomiast prawdziwy życiowo film da się z nich zbudować, i to tak, żeby miał ogromną siłę rażenia. Patrz: temat tej dyskusji.

Mental napisał(a):
Cytat:jak myślisz, skąd się biorą te wszystkie klisze? Powiem krótko: z życia.
w życiu są tylko dwie klisze: narodziny i śmierć. reszta jest nieprzewidywalna.
Wiesz co, stary? Nie wiem, jakie masz plany, ale nie zostawaj filozofem. Fatalnie Ci to wychodzi. Całkiem nie na temat.

Mental napisał(a):i czego to niby dowodzi? że teraz nagle są zajebiście mądre? że życie rourke'a składa się z mądrych przemyśleń?
Nie. Że jego przemowa brzmi bardzo autentycznie.

Jakuzzi napisał(a):Lepiej bym tego nie ujal.
Dzięki ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#36
Cytat:Nie wiem, jakie masz plany, ale nie zostawaj filozofem. Fatalnie Ci to wychodzi. Całkiem nie na temat.

to, że nie na temat, nie znaczy, że fatalnie.

;)

Jakuzzi napisał(a):Lepiej bym tego nie ujal.

dzieki, Jakuz, myslalem, ze jestesmy kumplami, ale chyba sie pomyliłem.

;)

Odpowiedz
#37
No, świetny film, a jaka muzyka 8)

Jak dla mnie mozna go zestawiać z najnowszym Rockym, z którym ma wiele wspólnego, choc jest też spora różnica. Wrestler to jakby taka pesymistyczna (i może bardziej realistyczna) wersja Rocky'ego. Tak jak Rocky podnosi na duchu tak Wrestler dołuje. Rourke świetnie zagrał (a pomyśleć ze miał tę rolę dostać Cage, to byłoby jakies nieporozumienie) trzymam kciuki za to by dostał oskara.

9/10

Odpowiedz
#38
Szczerze mowiąc myslalem ze Aronofsky zrobi nieco odwazniejszy i niekonwencjonalny film -nie wiem czy nie przyczyniło sie do tego powszechne niezrozumienie jego poprzedniego filmu, w kazdym razie "The Wrestler" to typowe "kopiuj -wklej". To wszystko juz było -film ogląda sie bez wiekszego zaskoczenia, wiedzac dokładnie co bedzie za chwilę -podobnie było przez pierwsza połowe "Million Dollar Baby", po czym nastapił twist który wywrócił cała fabułę do góry nogami - i moze takiego czegos wlasnie tutaj brakuje. Nie wiem, ale mam wrazenie ze ten film został dosc cynicznie skrojony pod Oscary -Rourke zagrał swietnie -w sumie niezbyt wiele tu pokazuje, ale on akurat gra tutaj samego siebie. Ta rola została chyba napisana specjalnie pod niego - moze jest w tym jakis element autoironii -facet który swiecił triumfy w latach 80, nie potrafiący zupełnie odnalezc sie w dzisiejszych czasach (scena z nintendo i wykład na temat muzyki w barze).

Najlepszy moment -finałowa scena na ringu i ostatnie spojrzenie na drzwi w których przed chwilą stała Cassidy.
You Are What You Watch

Odpowiedz
#39
KrzychuS napisał(a):Nie wiem, ale mam wrazenie ze ten film został dosc cynicznie skrojony pod Oscary
Wiesz, biorąc pod uwagę, że ten film w ogóle ledwie powstał, to rzeczywiście...

[quote="KrzychuS"Ta rola została chyba napisana specjalnie pod niego[/quote]
Chyba niespecjalnie. Jak to napisano jeden post wyżej, tę rolę miał zagrać Nicholas Cage. O zgrozo.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#40
KrzychuS napisał(a):"The Wrestler" to typowe "kopiuj -wklej".

i juz nie chodzi nawet o to, ze historia jako taka jest do bolu przewidywalna. to, co pograza ten filmik, to przewidywalnosc na poziomie doslownie pojedynczych ujec, o gestach nie wspominajac. szkoda jezyk strzepic i klawiature katowac. wrestler to fajna promocja postaci rourke'a, bo facio zasluzyl na lepsze traktowanie niz zsylka do C-klasowej szuflady.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości