Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
I have run out of time. I have lost it all. So I can't work fast enough to catch up. And the only thing that catches me up is doing my magic act.
'Thief' nie pozostawia żadnych wątpliwości: Mann zawsze wiedział, o czym chce opowiadać. miał to nagrane od samego początku. zauważyliście, że jego bohaterowie nigdy nie są odpowiedzialni wyłącznie za siebie. wszyscy mają coś do stracenia. nie są to ludzie pogrążeni w czarnej rozpaczy. ich filozofia nie jest filozofią straceńców. zmierzam do tego, że Mannowscy bohaterowie nigdy nie pielgrzymują bez celu, nie są wydziedziczeni, zawsze znajdzie się miejsce (zazwyczaj utożsamiane z kobietą), do którego mogą wrócić i odciąć się od przeszłości. co ciekawe, pomimo posiadania takiego miejsca, pomimo świadomości istnienia azylu, rzadko wracają. nie ulegaj pokusie zemsty - to chyba najgłębsza myśl, jaka wyziera z twórczości Manna. 'Złodziej' przynosi ledwie jej zarys, bardzo nieśmiały szkic, choć jako film jest on dziełem w pełni skończonym. w formie najbardziej dosadnej idea ta zabrzmi dopiero w 'Gorączce' i będzie to mocno niewesternowe postawienie sprawy.
'Thief' jest prezentem dla tych, którzy widzą piękno w podmokłych, odrapanych zaułkach, wyłożonych czerwoną cegłą. Caan odgrywa tu wielką rolę. tak naprawdę jedną z niewielu w swojej karierze, którą może określić mianem "wspaniałej". Frank włamuje się do sejfów, kradnie tylko "pewny" towar: diamenty i banknoty. żyje w cieniu (dosłownie i w przenośni), porusza się schodami przeciwpożarowymi, z budynków wychodzi zawsze tymi samymi drzwiami z napisem "emergency exit". jada w barach, na spotkania w interesach umawia się grubo po północy. jego kobieta nie może mieć dziecka, więc "załatwia" jej chłopca, jego mentor, niejaki Okla, umiera w więzieniu na wieńcówkę, więc ten pomaga mu umrzeć na wolności, w szpitalnym łóżku. moja ulubiona scena dzieje się podczas wizyty Franka w pierdlu:
Okla: Chcesz sie z nią ożenić, mieć dzieci?
Frank: Tak. Ale ona nie wie, co robię. Mam jej wciskać kit czy co?
Okla: Kłamstwo nie jest wyjściem. Oszukując ją, wszystko popsujesz. Innych możesz oszukiwać. Kogo, kurwa, obchodzą twoje kłamstwa?
Śmieją się. Nagle Frank poważnieje.
Frank: Czego potrzebujesz, bracie?
Okla przysuwa twarz do szyby.
Okla: Wyciągnij mnie stąd.
'Thief' to dramat sensacyjny pełną gębą, nakręcony przez faceta, obdarzonego naturalnym talentem do snucia tego rodzaju historii. bez zbędnego banalnego zachwalania - po prostu polecam.
10-09-2008, 20:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2016, 17:40 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
To bodajze wlasnie w Thiefie najwyrazniej prezentuje sie ulubiony motyw fabularny Michela Manna, powracajacy w niemalze wszystkich jego filmach: postawienie faceta kierujacego sie wymagajacymi zasadami w trudnej sytuacji, ktorej zadaniem jest sprawdzenie, jak bardzo potrafi on byc tym zasadom wierny. W kresce postaci, dialogu i estetyce dostrzec mozna slady charakterystyczne dla tworczosci Waltera Hilla. Thief to kino meskie, twarde i bezkompromisowe, a Caan dal tutaj chyba najlepsza kreacje w swojej karierze.
10-09-2008, 20:42
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
amen.
w filmie pojawiają się William Petersen oraz eks-gliniarz Dennis Farina. co prawda, pojawienie się obydwu trwa w sumie coś około 6 sekund, ale warte odnotowania jest, a to ze względu na dalsze losy obydwu panów. tak się bowiem fajnie składa, że niedługo potem Farina zagrał w Crime Story - serialu produkowanym przez Manna i będącym swoistym podsumowaniem jego młodzieńczych doświadczeń jako dokumentalisty, uwieczniającego zmagania policji z przestępczością na ulicach LA. Petersen z kolei wystąpił w Manhunterze. jednak zanim do tego doszło, tj. zanim wylądował on na planie Manhuntera, zwerbował go Friedkin do roli detektywa Chance'a w To Live and Die in LA. żeby było weselej, Mann oskarżył później Friedkina o zerżnięcie fabuły filmu z serialu MV. nie wiem, jak ta historia się skończyła, ale jedno jest pewne ponad wszelką wątpliwość: Friedkin nie otrzymał reżyserii 'Czerwonego smoka', która ostatecznie przypadła w udziale Mannowi. ot, taka garść faktów bez powiązania z omawianym tu filmem:)
10-09-2008, 20:44
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,404
Liczba wątków: 67
cóż mogę dodać - szczerze myślałem, że temat istnieje od niepamiętnych czasów - zgadzam się niemal pod każdym względem
10-09-2008, 21:35
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Offtop odnośnie ciekawostki Mentala.
Mental napisał(a):żeby było weselej, Mann oskarżył później Friedkina o zerżnięcie fabuły filmu z serialu MV. nie wiem, jak ta historia się skończyła
In 1985, William Friedkin was sued for plagiarism by Michael Mann, who claimed that To Live and Die in L.A. (1985) stole the entire concept of Mann's TV series "Miami Vice" (1984). Mann lost the lawsuit.
Despite suing William Friedkin in 1985 for "stealing the concept of Miami Vice for To Live and Die in L.A.", the two directors are close friends nowadays. Friedkin even tease Mann in several interviews by saying "Michael Mann is one of my favourites directors because he tries to make films like mine!".
10-09-2008, 21:40
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Friedkin even tease Mann in several interviews by saying "Michael Mann is one of my favourites directors because he tries to make films like mine!".
zawsze przeczuwałem, że coś ich łączy, ale nigdy nie sądziłem, że to aż tak głębokie uczucie:)
10-09-2008, 21:47
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
W jakim internetowym sklepiku można zaopatrzyć się w ten filmik?? .Najlepiej taki bez kolejek i z szybką dostawą  , czekam na namiary panowie.
10-09-2008, 23:18
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
karta tytułowa Thiefa:
karta tytułowa MV:
10-09-2008, 23:54
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Predator895 napisał(a):W jakim internetowym sklepiku można zaopatrzyć się w ten filmik?? .Najlepiej taki bez kolejek i z szybką dostawą ;), czekam na namiary panowie. :P
w najwiekszej internetowej wypozyczalni jest, bo zaopatrzylam sie niedawno:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
11-09-2008, 15:09
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Mental, dodaj to tego jeszcze kartę tytułową z The Thing, co prawda to nie Mann, ale będziesz mieć ładną kolekcję
11-09-2008, 15:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
No to zabieram się za tę lekturę >> Thief
EDIT:
Zajebisty film, taki mały przedsmak tego co czeka nas w Gorączce. Typowa klimatyczna muza budująca klimat we wcześniejszych filmach Manna nie opuszcza nas ani na krok - Do tej pory nie mogę nacieszyć klimatyczną listą płac.  Don't fuck with the Franck świetne oldschoolwe zakończenie, męska decyzja meskie porachunki. Dzięki Mental za cynk fajnie jest zobaczyć coś takiego z pod reki mistrza.
SPOJLER:
Najlepsza klimatyczna scena to ta w kafejce kiedy Frank streszcza całe swoje życie.Pokazuje nam pocztówkę która zmajstrował w kiciu, jego marzenia, z którymi tak łatwo na końcu się rozstaje bo zasady są ważniejsze od marzenia i taka jest właśnie ideaologia postaci stworzonych przez Manna a to podziwiam najbardziej .
13-09-2008, 15:34
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Ulubiona scena:
Przygrywa w tym momencie nieziemska muzyczka i bardzo wyraźnie czuć ducha Manna.
SPOJLERY
Z Thiefem mam pewien problem: przez ponad 3/4 to zwykły sensacyjniak z kilkoma wyjątkowymi ujęciami. To co generalnie definiuje Manna (a przynajmniej ja zawsze myślałem że tak jest) pojawia się w sumie tylko w końcówce. Przez resztę czasu Frank zbiera rodzinkę, napada i w ogóle dobrze mu się żyje. Naturalną koleją rzeczy jest odebranie mu tego w finale. Tylko okazuje się że ani całość nie była na tyle emocjonalna, ani sama finałowa strzelanina na tyle dramatyczna żebym to jakoś odczuł. Ot złodziej odesłał żonkę z dzieckiem, zabił mafioza i jego ochroniarzy, dostał dwie kulki i z dwoma dziurami w klacie oddalił się w noc.
Mental napisał(a):nie ulegaj pokusie zemsty - to chyba najgłębsza myśl, jaka wyziera z twórczości Manna.
Z wyżej wymienionych powodów muszę stwierdzić jej absolutny brak w Thiefie. Cholera - sama finałowa rozprawa byłaby super (Frank wypuszczający magazynek w spowolnionym tempie, klasyka) gdyby Mann z niewiadomych powodów nie zrezygnował z mega klimatycznych ambientów i nie podłożył jakiegoś cool-gitarowego grania które odbiera scenie mnóstwo mocy. Pewnie zostanę zlinczowany ale kładę Thiefa obok Manhuntera uznając oba za Mannowskie przedskoki, próby przed wiadomymi produkcjami, które dopiero przefasnują widzowi twarz.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
03-01-2009, 00:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Z Thiefem mam pewien problem: przez ponad 3/4 to zwykły sensacyjniak z kilkoma wyjątkowymi ujęciami. To co generalnie definiuje Manna (a przynajmniej ja zawsze myślałem że tak jest) pojawia się w sumie tylko w końcówce.
ja uważam dokładnie na odwrót, tj. to, co definiuje Manna, stanowi 3/4 filmu, natomiast końcówka podpada już pod typowość. innymi słowy: wszystko, co w Złodzieju najbardziej wartościowe, rozgrywa się na początku i w środku. ostatnie 10 minut mógłby nakręcić każdy.
03-01-2009, 00:37
Nowy
Liczba postów: 403
Liczba wątków: 4
Glut napisał(a):Z Thiefem mam pewien problem: przez ponad 3/4 to zwykły sensacyjniak z kilkoma wyjątkowymi ujęciami. To co generalnie definiuje Manna (a przynajmniej ja zawsze myślałem że tak jest) pojawia się w sumie tylko w końcówce
Takiej bzdury nie przeczytałem od bardzo dawna - po pierwsze debilu: Manna nic nie definiuje, tylko ewentualnie charakteryzuje, a po drugie to, co charakteryzuje jego twórczość to właśnie m.in. walka jednostki z niesprawiedliwym systemem (przy czym jednostka ta często jest częścią danego systemu - np. poprzez rodzinę), w tym przypadku rozumianym jako półświatek.
Cytat:okazuje się że ani całość nie była na tyle emocjonalna
przestań w końcu marszczyć Freda to może znowu zaczniesz coś odczuwać.
04-01-2009, 13:58
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
zazwyczaj zwisa mi, kto na kogo mówi debil, ale w tym wypadku musze interweniować w trosce o czystość tego topicu - prosze nie wyzywać się brzydko, bo odwetowych postów zacznie przybywać i zrobi się czerwono w temacie, a tego bym nie chciał.
04-01-2009, 14:01
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Moderator?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
04-01-2009, 14:08
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Zapomnij. Nie w tym dziale.
04-01-2009, 14:15
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Generalnie to w tym przypadku przydałby się raczej nie tyle moderator co administrator, ale to tylko moje zdanie.
04-01-2009, 14:21
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Nie tylko twoje, bo to nie pierwszy raz jak sobie nowak wycieczki urządza.
04-01-2009, 14:57
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Wiem że Heat to remake LA Takedown, ale to właśnie Thief zdaje się być filmem, który posłużył Mannowi jako podstawa do napisania LA Takedown/Heat. Te same wątki, te same pomysły, miejscami podobny klimat (a raczej KLIMAT), wymiatająca muzyka utrzymana w podobnym stylu. I nie ma w tym nic złego, bo nawet jeśli Mann cały czas porusza się w określonym kręgu tematycznym, paradoksalnie zawsze udaje mu się pokazać coś nowego. Teoretycznie wtórny w stosunku do Heat (jeśli trzymamy się kolejności w jakiej oglądałem), Thief wydał mi się niesamowicie świeży i fascynujący.
Znakomity Caan, mistrzowskie dialogi, mnóstwo niezapomnianych scen. Wspominaliście scenę w kawiarni, owszem, jest znakomita, ale rozbroił mnie już wstęp do niej, a mianowicie scena w której Frank siłą zabiera Jessie do samochodu.
Kapitalny film.
22-07-2009, 11:45
|