Thief (1981)
#1
I have run out of time. I have lost it all. So I can't work fast enough to catch up. And the only thing that catches me up is doing my magic act.

[Obrazek: jamescaaninthiefcopykw7.jpg]

'Thief' nie pozostawia żadnych wątpliwości: Mann zawsze wiedział, o czym chce opowiadać. miał to nagrane od samego początku. zauważyliście, że jego bohaterowie nigdy nie są odpowiedzialni wyłącznie za siebie. wszyscy mają coś do stracenia. nie są to ludzie pogrążeni w czarnej rozpaczy. ich filozofia nie jest filozofią straceńców. zmierzam do tego, że Mannowscy bohaterowie nigdy nie pielgrzymują bez celu, nie są wydziedziczeni, zawsze znajdzie się miejsce (zazwyczaj utożsamiane z kobietą), do którego mogą wrócić i odciąć się od przeszłości. co ciekawe, pomimo posiadania takiego miejsca, pomimo świadomości istnienia azylu, rzadko wracają. nie ulegaj pokusie zemsty - to chyba najgłębsza myśl, jaka wyziera z twórczości Manna. 'Złodziej' przynosi ledwie jej zarys, bardzo nieśmiały szkic, choć jako film jest on dziełem w pełni skończonym. w formie najbardziej dosadnej idea ta zabrzmi dopiero w 'Gorączce' i będzie to mocno niewesternowe postawienie sprawy.

'Thief' jest prezentem dla tych, którzy widzą piękno w podmokłych, odrapanych zaułkach, wyłożonych czerwoną cegłą. Caan odgrywa tu wielką rolę. tak naprawdę jedną z niewielu w swojej karierze, którą może określić mianem "wspaniałej". Frank włamuje się do sejfów, kradnie tylko "pewny" towar: diamenty i banknoty. żyje w cieniu (dosłownie i w przenośni), porusza się schodami przeciwpożarowymi, z budynków wychodzi zawsze tymi samymi drzwiami z napisem "emergency exit". jada w barach, na spotkania w interesach umawia się grubo po północy. jego kobieta nie może mieć dziecka, więc "załatwia" jej chłopca, jego mentor, niejaki Okla, umiera w więzieniu na wieńcówkę, więc ten pomaga mu umrzeć na wolności, w szpitalnym łóżku. moja ulubiona scena dzieje się podczas wizyty Franka w pierdlu:

Okla: Chcesz sie z nią ożenić, mieć dzieci?
Frank: Tak. Ale ona nie wie, co robię. Mam jej wciskać kit czy co?
Okla: Kłamstwo nie jest wyjściem. Oszukując ją, wszystko popsujesz. Innych możesz oszukiwać. Kogo, kurwa, obchodzą twoje kłamstwa?

Śmieją się. Nagle Frank poważnieje.

Frank: Czego potrzebujesz, bracie?

Okla przysuwa twarz do szyby.

Okla: Wyciągnij mnie stąd.

[Obrazek: saferobbinginthiefqy2.jpg]

'Thief' to dramat sensacyjny pełną gębą, nakręcony przez faceta, obdarzonego naturalnym talentem do snucia tego rodzaju historii. bez zbędnego banalnego zachwalania - po prostu polecam.

Odpowiedz
#2
To bodajze wlasnie w Thiefie najwyrazniej prezentuje sie ulubiony motyw fabularny Michela Manna, powracajacy w niemalze wszystkich jego filmach: postawienie faceta kierujacego sie wymagajacymi zasadami w trudnej sytuacji, ktorej zadaniem jest sprawdzenie, jak bardzo potrafi on byc tym zasadom wierny. W kresce postaci, dialogu i estetyce dostrzec mozna slady charakterystyczne dla tworczosci Waltera Hilla. Thief to kino meskie, twarde i bezkompromisowe, a Caan dal tutaj chyba najlepsza kreacje w swojej karierze.

Odpowiedz
#3
amen.

w filmie pojawiają się William Petersen oraz eks-gliniarz Dennis Farina. co prawda, pojawienie się obydwu trwa w sumie coś około 6 sekund, ale warte odnotowania jest, a to ze względu na dalsze losy obydwu panów. tak się bowiem fajnie składa, że niedługo potem Farina zagrał w Crime Story - serialu produkowanym przez Manna i będącym swoistym podsumowaniem jego młodzieńczych doświadczeń jako dokumentalisty, uwieczniającego zmagania policji z przestępczością na ulicach LA. Petersen z kolei wystąpił w Manhunterze. jednak zanim do tego doszło, tj. zanim wylądował on na planie Manhuntera, zwerbował go Friedkin do roli detektywa Chance'a w To Live and Die in LA. żeby było weselej, Mann oskarżył później Friedkina o zerżnięcie fabuły filmu z serialu MV. nie wiem, jak ta historia się skończyła, ale jedno jest pewne ponad wszelką wątpliwość: Friedkin nie otrzymał reżyserii 'Czerwonego smoka', która ostatecznie przypadła w udziale Mannowi. ot, taka garść faktów bez powiązania z omawianym tu filmem:)

Odpowiedz
#4
cóż mogę dodać - szczerze myślałem, że temat istnieje od niepamiętnych czasów - zgadzam się niemal pod każdym względem
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#5
Offtop odnośnie ciekawostki Mentala.

Mental napisał(a):żeby było weselej, Mann oskarżył później Friedkina o zerżnięcie fabuły filmu z serialu MV. nie wiem, jak ta historia się skończyła
In 1985, William Friedkin was sued for plagiarism by Michael Mann, who claimed that To Live and Die in L.A. (1985) stole the entire concept of Mann's TV series "Miami Vice" (1984). Mann lost the lawsuit.

Despite suing William Friedkin in 1985 for "stealing the concept of Miami Vice for To Live and Die in L.A.", the two directors are close friends nowadays. Friedkin even tease Mann in several interviews by saying "Michael Mann is one of my favourites directors because he tries to make films like mine!".

Odpowiedz
#6
Cytat:Friedkin even tease Mann in several interviews by saying "Michael Mann is one of my favourites directors because he tries to make films like mine!".

zawsze przeczuwałem, że coś ich łączy, ale nigdy nie sądziłem, że to aż tak głębokie uczucie:)

Odpowiedz
#7
W jakim internetowym sklepiku można zaopatrzyć się w ten filmik?? .Najlepiej taki bez kolejek i z szybką dostawą Oczko, czekam na namiary panowie. Język

Odpowiedz
#8
karta tytułowa Thiefa:

[Obrazek: pdvd000rm7.jpg]

karta tytułowa MV:

[Obrazek: pdvd001xq4.jpg]

Odpowiedz
#9
Predator895 napisał(a):W jakim internetowym sklepiku można zaopatrzyć się w ten filmik?? .Najlepiej taki bez kolejek i z szybką dostawą ;), czekam na namiary panowie. :P
w najwiekszej internetowej wypozyczalni jest, bo zaopatrzylam sie niedawno:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#10
Mental, dodaj to tego jeszcze kartę tytułową z The Thing, co prawda to nie Mann, ale będziesz mieć ładną kolekcję Język

Odpowiedz
#11
No to zabieram się za tę lekturę >> Thief Język

EDIT:
Zajebisty film, taki mały przedsmak tego co czeka nas w Gorączce. Typowa klimatyczna muza budująca klimat we wcześniejszych filmach Manna nie opuszcza nas ani na krok - Do tej pory nie mogę nacieszyć klimatyczną listą płac. Duży uśmiech Don't fuck with the Franck świetne oldschoolwe zakończenie, męska decyzja meskie porachunki. Dzięki Mental za cynk fajnie jest zobaczyć coś takiego z pod reki mistrza.

SPOJLER:
Najlepsza klimatyczna scena to ta w kafejce kiedy Frank streszcza całe swoje życie.Pokazuje nam pocztówkę która zmajstrował w kiciu, jego marzenia, z którymi tak łatwo na końcu się rozstaje bo zasady są ważniejsze od marzenia i taka jest właśnie ideaologia postaci stworzonych przez Manna a to podziwiam najbardziej .

Odpowiedz
#12
Ulubiona scena:

[Obrazek: thfue1.jpg]

Przygrywa w tym momencie nieziemska muzyczka i bardzo wyraźnie czuć ducha Manna.

SPOJLERY

Z Thiefem mam pewien problem: przez ponad 3/4 to zwykły sensacyjniak z kilkoma wyjątkowymi ujęciami. To co generalnie definiuje Manna (a przynajmniej ja zawsze myślałem że tak jest) pojawia się w sumie tylko w końcówce. Przez resztę czasu Frank zbiera rodzinkę, napada i w ogóle dobrze mu się żyje. Naturalną koleją rzeczy jest odebranie mu tego w finale. Tylko okazuje się że ani całość nie była na tyle emocjonalna, ani sama finałowa strzelanina na tyle dramatyczna żebym to jakoś odczuł. Ot złodziej odesłał żonkę z dzieckiem, zabił mafioza i jego ochroniarzy, dostał dwie kulki i z dwoma dziurami w klacie oddalił się w noc.

Mental napisał(a):nie ulegaj pokusie zemsty - to chyba najgłębsza myśl, jaka wyziera z twórczości Manna.

Z wyżej wymienionych powodów muszę stwierdzić jej absolutny brak w Thiefie. Cholera - sama finałowa rozprawa byłaby super (Frank wypuszczający magazynek w spowolnionym tempie, klasyka) gdyby Mann z niewiadomych powodów nie zrezygnował z mega klimatycznych ambientów i nie podłożył jakiegoś cool-gitarowego grania które odbiera scenie mnóstwo mocy. Pewnie zostanę zlinczowany ale kładę Thiefa obok Manhuntera uznając oba za Mannowskie przedskoki, próby przed wiadomymi produkcjami, które dopiero przefasnują widzowi twarz.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#13
Cytat:Z Thiefem mam pewien problem: przez ponad 3/4 to zwykły sensacyjniak z kilkoma wyjątkowymi ujęciami. To co generalnie definiuje Manna (a przynajmniej ja zawsze myślałem że tak jest) pojawia się w sumie tylko w końcówce.

ja uważam dokładnie na odwrót, tj. to, co definiuje Manna, stanowi 3/4 filmu, natomiast końcówka podpada już pod typowość. innymi słowy: wszystko, co w Złodzieju najbardziej wartościowe, rozgrywa się na początku i w środku. ostatnie 10 minut mógłby nakręcić każdy.

Odpowiedz
#14
Glut napisał(a):Z Thiefem mam pewien problem: przez ponad 3/4 to zwykły sensacyjniak z kilkoma wyjątkowymi ujęciami. To co generalnie definiuje Manna (a przynajmniej ja zawsze myślałem że tak jest) pojawia się w sumie tylko w końcówce

Takiej bzdury nie przeczytałem od bardzo dawna - po pierwsze debilu: Manna nic nie definiuje, tylko ewentualnie charakteryzuje, a po drugie to, co charakteryzuje jego twórczość to właśnie m.in. walka jednostki z niesprawiedliwym systemem (przy czym jednostka ta często jest częścią danego systemu - np. poprzez rodzinę), w tym przypadku rozumianym jako półświatek.

Cytat:okazuje się że ani całość nie była na tyle emocjonalna

przestań w końcu marszczyć Freda to może znowu zaczniesz coś odczuwać.

Odpowiedz
#15
zazwyczaj zwisa mi, kto na kogo mówi debil, ale w tym wypadku musze interweniować w trosce o czystość tego topicu - prosze nie wyzywać się brzydko, bo odwetowych postów zacznie przybywać i zrobi się czerwono w temacie, a tego bym nie chciał.

Odpowiedz
#16
Moderator?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#17
Zapomnij. Nie w tym dziale.

Odpowiedz
#18
Generalnie to w tym przypadku przydałby się raczej nie tyle moderator co administrator, ale to tylko moje zdanie.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#19
Nie tylko twoje, bo to nie pierwszy raz jak sobie nowak wycieczki urządza.

Odpowiedz
#20
Wiem że Heat to remake LA Takedown, ale to właśnie Thief zdaje się być filmem, który posłużył Mannowi jako podstawa do napisania LA Takedown/Heat. Te same wątki, te same pomysły, miejscami podobny klimat (a raczej KLIMAT), wymiatająca muzyka utrzymana w podobnym stylu. I nie ma w tym nic złego, bo nawet jeśli Mann cały czas porusza się w określonym kręgu tematycznym, paradoksalnie zawsze udaje mu się pokazać coś nowego. Teoretycznie wtórny w stosunku do Heat (jeśli trzymamy się kolejności w jakiej oglądałem), Thief wydał mi się niesamowicie świeży i fascynujący.

Znakomity Caan, mistrzowskie dialogi, mnóstwo niezapomnianych scen. Wspominaliście scenę w kawiarni, owszem, jest znakomita, ale rozbroił mnie już wstęp do niej, a mianowicie scena w której Frank siłą zabiera Jessie do samochodu.

Kapitalny film.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości