Niby Burton strasznie obniżył ostatnimi czasy loty, ale kurczę - fajnie, że jednak ten projekt żyje. A teraz jeszcze Winona potwierdza swój udział, Keaton tez klepnięty. Geena Davis i Alec Baldwin chyba też jakoś mega zajęci nie będą, więc oby tez ich potwierdzono.
Szkoda mi Evy. Niech zarabia, niech się dobrze bawi i tak dalej, ale to... to wygląda słabo. Pierwszy raz słyszę o tym literackim bestsellerze, z początku miałem wrażenie, że to filmowa adaptacja Domu dla zmyślonych przyjaciół pani Foster, albo czegoś takiego.
Mimo, że Big Eyes uważam za film na jeden raz, to jednak uważam go za "dobrego" Burtona. I moim zdaniem w tym kierunku powinien iść: albo dziwnych historii na faktach, albo w mocny eRkowy horror.
Wygląda w miarę solidnie, jako fetyszystka Green i tak byłbym zainteresowany. TYLKO ZNOWU ta muza z dupy, generalnie czuję się nieswojo widząc obrazki Burtona bez towarzystwa dźwięków Elfmana.
15-03-2016, 20:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-03-2016, 20:33 przez Albertino.)
Pierwszy film od Eda Wooda (tam był Howard Shore, gdyż Danny Elfman potrzebował przerwy po wyczerpującym Nightmare Before Christmas) i oczywiście pomijając musical Sweeney Todd bez Danny'ego Elfmana. Dziwne, gdyż panowie zdawali się nierozłączni jak Steven Spielberg i John Williams.
Całkiem sympatycznie się to zapowiada, na pewno obejrzę chociażby dla Evki, ale to wygląda jak film Ktosia Kogokolwiaka, w ogóle nie czuć w tym stylu Burtona, no ale z drugiej strony facet stracił go już nie pamiętam kiedy więc...
19-03-2016, 03:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-03-2016, 03:07 przez Mierzwiak.)
Ostatni film w którym czułem jeszcze "tego" dawnego Burtona to "Duża ryba". Kropka. Potem widzę już tylko wszędzie jakieś pstrokate bajki, skok na kasę i Deppa w różnych charakteryzacjach (jak on mógł dostac nominację aktorską do Oscara za "Sweeneya Todda"??).
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
19-03-2016, 16:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-03-2016, 16:25 przez Pitero.)
Wczoraj oglądałem w tv "Jeźdźca bez głowy" i tak sobie pomyślałem, że gdyby Burton z tamtego okresu reżyserował Strange'a, to dopiero byłby wizualny majstersztyk, ale... to tylko mrzonka, a żyjemy w rzeczywistości w której nie obejrzałem jeszcze jego najnowszego filmu i mam wątpliwości czy iść do kina i chyba poczekam sobie na możliwość obejrzenia w domu.
Wciąż najlepsza rzecz jaką dał od siebie Stelmach. Jeszcze te stare dobre czasy, gdy potrafił tworzyć jakieś wartościowe materiały i nie miał takiego zajoba na punkcie swych politycznych racji.
Brakuje mi w tej wypowiedzi jej drugiej części, czyli "Disney jest gówniany, dlatego od paru miesięcy pracuję nad poklatkową animacją powstałą z czystej pasji. Będzie to mały projekt za kilka milionów, powstały dla niezależnego studia z dala od korpo wymogów".