27-03-2011, 18:55
|
Tron: Legacy
|
|
Danus, za przeproszeniem, ale wiem czemu zdjęcia Ci się nie podobają. Ty lubisz filmy z cyklu "o kurwa ale to się trzęsie, its faking dynamic and ołsom"? Tron Legacy zrobiony jest przepięknie, zastosowano w nim wiele trików operatorskich (nie idąc za daleko w szczegóły, takie pierdoły jak nakładanie dysku na Sama to kapitalna robota, a zjazd kamery w dół na syrenę i tekst "What am I supossed to do?" to zajebistość). Jedyny zarzut jaki mogę wystosować w kierunku filmu Kosinskiego (w kotekscie kadrow rzecz jasna) to brak większej dynamiki w scenach akcji. I tylko tyle.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
Snappik napisał(a):anus, za przeproszeniem, ale wiem czemu zdjęcia Ci się nie podobają.Nie podobają mi się, tak po prostu, nie urzekły mnie. Chyba to nie grzech. Snappik napisał(a):Ty lubisz filmy z cyklu "o kurwa ale to się trzęsie, its faking dynamic and ołsom"Nie do końca ,gdyż montażu w Bourne'ach nie lubię. Snappik napisał(a):(nie idąc za daleko w szczegóły, takie pierdoły jak nakładanie dysku na Sama to kapitalna robota, a zjazd kamery w dół na syrenę i tekst "What am I supossed to do?" to zajebistośćZieew:P Cytat:to brak większej dynamiki w scenach akcji. I tylko tyle.To akurat ja skontruję stwierdzeniem odwrotnym. Bardzo podobał mi się dynamizm zdjęć podczas wszelakich scen akcji. Wszystko było widać mimo niektórych bardzo chaotycznie wyglądających scen akcji.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 27-03-2011, 19:47 Danus napisał(a):Snappik napisał/a: Haha, Anus. :D 27-03-2011, 20:40
Łuojezuuu...
Fajne w tym filmie jest jakieś 10 minut od momentu jak Flynn trafia do komputerowego świata (swoją drogą - scena jego przeniesienia w zestawieniu z oryginalnym Tronem jest kompletnie lamerska), przez kilka minut ten świat faktycznie robi wrażenie, tylko co z tego kiedy już podczas walki na dyski, oraz później w trakcie sekwencji z motorkami nuda zaczyna wyciągać swoje macki, a im dalej tym gorzej. Ostatnie pół godziny z uciekaniem, strzelaniem itp itd scenami, które jedyne co wywołują to szeroki zieeeew było już istną męczarnią, a najgorsze było to, że na końcu nie czekała za te męki żadna nagroda bo końcówkę można było spokojnie przewidzieć już w momencie gdy stary Flynn wyjaśnił młodemu Flynnowi, że programy mogą wydostać się z tego świata. btw postać samego Trona - daremnośc nad daremnościami. Był jeden zabawny motyw: - Co się z tym robi? - Podpowiem ci. Nie to. :mrgreen: A i jakby ktoś pytał - nie, muzyka mnie nie ruszyła, w dodatku było to wszechobecne od czasu Incepcji BBRRRRAAAAAAAA!!! które mi już naprawdę zaczyna działać na nerwy. 3/10 i never again. A i zapomniałbym, komputerowy Bridges to jakieś k***a jaja :lol: 20-05-2011, 01:45
Tron - 5/10.
Tron Legacy - 6/10. Oba choć uważam za przeciętne, zdecydowanie bardziej mi się podobały od głupich Transformersów Michaela Baya. No i najlepsze reakcja Edwarda Dillingera na to co zrobił Sam Flynn :). 20-05-2011, 07:31
Przychylam się do zdania, że Tron Legacy to skondensowana nuda i brak treści. Ten film cierpi z powodu absolutnego braku interesującej fabuły, dialogów, postaci i właściwie wszystkiego. Efekty świetlne może dobre i ładne, ale na dłuższą metę również nużą.
Jedyne, co trzyma jakiś poziom, to muzyka Daft Punk, ale ona także jest nieco monotonna. lepiej sobie kupić album Discovery tegoż ansamblu. Na pewno da więcej radości niz cały ten męczący film. Generalnie jestem przeciw robieniu takich sequeli po upłynięciu więcej niż 10 lat bez dobrego scenariusza. 5/10 20-05-2011, 20:36
A mi się podobało, dużo bardziej niż Tron (ale i o to chyba nie trudno, film niemiłosiernie trąci już myszką i fabularnie leży i kwiczy). Porządny film, do którego i kawałek filozofii przemycili. Szkoda tylko że kończy się jak się kończy (SPOJLER: 13 powinna w naszym świecie skończyć na pendrive a nie jako człek z krwi i kości).
"I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."
22-05-2011, 14:38 (20-05-2011, 01:45)Gieferg napisał(a): A i zapomniałbym, komputerowy Bridges to jakieś k***a jaja :lol: Zaraz, zaraz. W niektórych scenach wygląda całkiem dobrze np. podczas przeszukiwania kryjówki Flynna. Come on, gdybym nie wiedział co jest grane nie powiedziałbym, że to gęba stworzona w kompie. Koncówka z 13 to rzeczywiscie jakiś zart.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 23-05-2011, 18:40 Cytat:Come on, gdybym nie wiedział co jest grane nie powiedziałbym, że to gęba stworzona w kompie. Ty byś nie powiedział, a dla mnie na pierwszy rzut oka Clu wyglądał jak animek z intra do jakiejś gry i to to takiej sprzed ładnych paru lat. Sorry. 23-05-2011, 20:17
Faktycznie cyfrowa morda Bridgesa jest tragiczna i potwornie sztuczna.
Pytam się po co ją stworzono? Prawdziwy Jeff nie mógł zagrać tego całego Clu? 23-05-2011, 22:23 (23-05-2011, 19:21)Mierzwiak napisał(a): Pomysł "przetłumaczenia" człowieka na formę cyfrową jest ok, ale już odwrotna sytuacja to żart? W obie strony jest idiotycznie. To kłuło juz w oryginalnym Tronie. Wystarczyło zrobić jakiś transfer umysłu do systemu a nie konwersje ludzkiego orgaznizmu na zero-jedynki. I jakoś łatwiej mi zaakceptować transfer żywego ludzkiego organizmu niż konwersje zero-jedynek na istote bilogiczną. (23-05-2011, 20:17)Gieferg napisał(a): Ty byś nie powiedział, a dla mnie na pierwszy rzut oka Clu wyglądał jak animek z intra do jakiejś gry i to to takiej sprzed ładnych paru lat. Sorry. Wczesniej podałem scene. Wrzucanie do 1 worka wszystkich scen z nim nie jest fair. Przeciez nietrudnoz zauwazyć jaka jest roznica jakosci pomeidzy fatalnym młodym Flynnem w domu , na poczatku filmu a , wymienionym przeze mnie wczesniej Clu. Porownaj to sobie z takim T-800 z TSa. (23-05-2011, 22:23)paj napisał(a): Prawdziwy Jeff nie mógł zagrać tego całego Clu? Oglądałes w ogole ten film ? On go zagrał, a raczej twarz.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 23-05-2011, 22:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2011, 22:44 przez shamar.) (23-05-2011, 22:23)paj napisał(a): Oglądałes w ogole ten film ? On go zagrał, a raczej twarz. Tak, wiem o tym, mistrzu. Ja się pytam czemu jego facjata jest tak cholernie sztuczna? Nie można było analogowo? Sztuka dla sztuki. 25-05-2011, 17:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-05-2011, 17:02 przez paj.)
Jak analogowo ? Gumowa maska odmlodzonego Bridgesa ? To by się nie udało.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 25-05-2011, 17:57
Jeszcze nie oglądałem Legacy drugi raz, więc na bardziej ogólne refleksje przyjdzie jeszcze pora, ale tak się zastanawiam - po co w ogóle Clu wygląda jak Bridges? Rozumiem że Flynn stworzył go na swoje podobieństwo, bla bla bla, ale nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego ta postać musiała być młodym Bridgesem. Nie ma to znaczenia dla fabuły, dramaturgii, nie wynika z tego żaden zwrot akcji, nic.
Jeszcze żeby chociaż fabuła była zbudowana wokół faktu, że w sieci Sam spotyka swojego ojca (który ani trochę się nie zestarzał), po czym w trzecim akcie okazuje się, że to podszywający się pod Flynna cyfrowy twór, który wmanipulował Sama w jakąś swoją intrygę, wtedy owszem, odmłodzony Bridges byłby uzasadniony. Tymczasem scenariusz Legacy sprawia, że cały ten zabieg zdaje się służyć wyłącznie efektom (nie za dobrym w tym konkretnym przypadku), nie mówiąc już o tym że został wyjaśniony i jednocześnie pogrzebany już w trailerze: - Dad? - I'm not your father, Sam. I tyle. 25-05-2011, 18:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-05-2011, 20:04 przez Mierzwiak.)
Ale w Jedynce Flyn , w systemie, przyjął role Clu o ile dobrze pamietam. Nie był Flynem tylko "ubrał się" w szaty istniejącego Clu. Dlatego Clu 2 tez wyglada jak on.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 25-05-2011, 20:50
Drugi seans, i kurde, nie umiem nie lubić tego filmu. Jestem absolutnie oczarowany designem T:L. To jak całość się łączy, przenika, jak genialnie wszystko jest zaprojektowane tworząc niesamowite i spójne uniwersum. Futurystyczne projekty motocykli, samochodów, samolotów, strojów, budynków, nawet zwykłych ścieżek - poezja. A do tego jeszcze idealnie dopasowana muzyka, i mimo słabującej fabuły i reżyserii, po prostu uwielbiam patrzeć się na detale Sieci.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 22-06-2011, 23:44 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







