Nowy
Liczba postów: 58
Liczba wątków: 1
Hitch napisał(a):To nie sekcja z komentarzami na Pirate Bayu lub Filmwebie, żeby płodzić takie półzdaniowe jałowce.
<ok>
Wchodząc w wątek o filmie liczę na jakąś w miarę rozbudowaną recenzję lub dyskusję, wspólną analizę filmu po fragmencie. Jeśli wątek o filmie ma się składać głównie z ocen punktowych i wymieniania kto był świetny, bez uzasadnienia, to trochę bez sensu.
A na wspomnianym filmwebie czasem produkują się sporo całkiem rozgarnięci ludzie, niestety trzeba ich wyławiać spośród ton takich jednozdaniowców.
07-03-2011, 01:53
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,278
Liczba wątków: 67
Fajne, podobało mi się. Obawiałem się iść na ten film, bo zewsząd głosy, że to dokładnie to samo, co w oryginale, a tu gówno prawda. Film Coenów jest znacznie bardziej dojrzalszy, dramatyczniejszy, bardziej gorzki i mroczny, a przez to lepszy - choć zmian wiele nie ma i są mocno kosmetyczne. Aktorsko oba filmy stoją na równi, ale też w jakiś sposób bardziej ujął mnie "remake". Dlatego też oczko wyżej od filmu z Waynem.
7/10
11-03-2011, 02:29
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,278
Liczba wątków: 67
Fajne, podobało mi się. Obawiałem się iść na ten film, bo zewsząd głosy, że to dokładnie to samo, co w oryginale, a tu gówno prawda. Film Coenów jest znacznie bardziej dojrzalszy, dramatyczniejszy, bardziej gorzki i mroczny, a przez to lepszy - choć zmian wiele nie ma i są mocno kosmetyczne. Aktorsko oba filmy stoją na równi, ale też w jakiś sposób bardziej ujął mnie "remake". Dlatego też oczko wyżej od filmu z Waynem.
7/10
11-03-2011, 02:29
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ten film ma PG-13? O rly? - takie było moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu. A drugie: niezły, nawet bardzo dobry western, bliski w każdym aspekcie 3:10 do Yumy. Świetna obsada (a najlepsi z niej byli Bridges, Barry Pepper i Josh Brolin), sporo dobrych dialogów i rozczarowująca, dodana na siłę końcówka. Kilka baaardzo przewidywalnych zabiegów scenariuszowych i jedno kłujące w oczy ujęcie z CGI-krwią to najgorsze elementy filmu, ale nie na tyle złe, żeby popsuć ogólnie dobre wrażenie. Porządny western, ale oskarowy materiał to to nie jest, bo jeśli byłby nim, to na tyle samo nominacji zasługiwałaby też Yuma. 8/10.
15-06-2011, 21:59
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Akurat z tej trójki Josh Brolin wydaje mi się najsłabszy i równie dobrze można by tu wrzucić dowolnego aktora w odpowiednim wieku. Najlepszy oczywiście był Bridges - niemal oscarowa rola, ale miał pecha, bo rok wcześniej już dostał statuetkę - prezentujący świetny warsztat i potężną charyzmę, której nie ma zbyt wielu aktorów obecnej czołówki. Znakomicie operuje głosem i nie przerysowuje zanadto.
Oczywiście Steinfeld również zagrała dobrze, ale jak obejrzałem później oryginał stwierdziłem, że tamta dziewczynka jednak trochę lepsza.
16-06-2011, 15:59
Stały bywalec
Liczba postów: 13,338
Liczba wątków: 77
Zasłużone porażki na Oskarowej gali - w wielu momentach film Coenów zwyczajnie nie uwalnia swojego potencjału, a ten wszędobylski dowcip i tradycyjnie humorystyczne postaci (Cogburn to klaun) tylko wkurzają. True Grit stoi jakieś 2 poziomy niżej od NCFOM - pod względem realizacji też, brakuje przede wszystkim jakichś arcyklimatycznych ujęć, obrazków, kadrów, wszystko to takie zrobione od linijki. Aktorsko całość broni się, choć Brolin wrzucony jest tam chyba tylko po to, aby zapełnić plakat znanym nazwiskiem. Muzyka także bez wyrazu. Zdecydowanie jeden ze słabszych Coenów, choć zapewne gdyby to zrobił ktoś inny to byłbym zadowolony.
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
27-07-2011, 16:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-07-2011, 16:22 przez Snappik.)
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
W kinie nie byłem, oryginału nie oglądałem. Za to kupiłem DVD i nadrobiłem zaległość z filmografii Coenów. I film jest okay. Bez rewelacji w fabule czy sposobie opowiedzenia historii dziewczynki, za to mistrzowski pod względem aktorskim. Jeff Bridges fantastyczny, Barry Pepper (choć go malutko) też rewelacyjny, i dziewczynka wiarygodna. Dwie sceny mnie rozsmarowały: strzelanie do celu (pijany Jeff) i przeprawa przez rzekę. Nie mniej, zachwyt jest, ale pod innym względem - udźwiękowienia... hm, raczej nie zwracam na to uwagi, ale w tym filmie rzuciło mi się w uszy. Dziwne, ale fajne  Zakończenie jest lipne, niby obiecuje jakieś podsumowanie, a wychodzi wielkie nic. Szkoda - chyba na siłę dodane, aby zgrać to z początkiem. Nie podobało mnie się, ale jest więc trudno. Wg mnie Coenowie obdarli western ze skóry o nazwie "sprawiedliwość" - scena, do której film dąży, jest krótka, niemalże minimalistyczna, i te oczekiwanie na spotkanie ze złym, które trwa cały film, składa się na kino drogi - cel przestaje się liczyć, liczy się podróż - i odniosłem wrażenie, że reżyserzy zabawili się widzem, wymierzając mu policzek: "na co liczyłeś?! To jest życie, to jest prawda!" Efekt dość ciekawy, kiedy pomyślę o tym po kilku dniach. Po oryginał raczej nie sięgnę. 8/10
loading podpis...
13-08-2011, 15:21
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
dobry film, daję mu 7/10. solidna historia podparta dobrym aktorstwem, szczególnie steinfeld zasługuję na uwagę - świetnie zagrana rola jak na taką małą. scena wieszania świetna. rozczarował mnie tylko wątek toma. mógłby być nakreślony grubiej, przecież polowanie na niego to cały sęk historii a zdaje mi się że jego epizod i samo wymierzenie mu sprawiedliwości nie są ukazane zbyt klarownie. ot co dostał za swoje, strzał na klatę i papa.
12-09-2011, 12:43
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:ot co dostał za swoje, strzał na klatę i papa.
I to jest imo bardzo ok. Wolałbyś jakiś background albo słuchać o jego trudnym dzieciństwie? Jest zlecenie na typa, wynajmujesz najemników, ci jadą odszukać klienta i zabić i tyle.
12-09-2011, 14:51
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
nie chodzi o to. chciałbym żeby wątek samej zemsty był pociągnięty nieco dłużej. żeby było widać że chaney na prawdę dostał za swoje. najfajniej by było gdyby sprawdziła się wersja którą opowiadał rooster - obdzieranie skóry ze stóp itp.
13-09-2011, 09:34
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ale dziewczyna chciała prostej zemsty - śmierci mordercy swojego ojca. Dlatego najpierw poprosiła o pomoc teksańskiego szeryfa, a potem wynajęła najemnika. Według mnie przedłużanie aktu zemsty nie wyszłoby filmowi na dobre.
13-09-2011, 19:09
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Poza tym (przynajmniej ja tak odbieram ten film) nie o zemstę tutaj chodzi. A raczej o relację i wpływ na siebie różnych (trzech) pokoleń.
14-09-2011, 16:51
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Nie jarzę, sorry. Młoda wynajęła najemnika i pojechała szukać mordercy, bo chciała odczuć wpływ i doświadczyć relacji trzech pokoleń?
15-09-2011, 17:27
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Już jakiś czas temu oglądałam ten film - więc nawet nie pamiętam imion bohaterów. Jednak miałam na myśli coś takiego. Młoda nawiązuje relacje ze starszym zgorzkniałym i przepitym dziadkiem, w to wszystko miesza się młody naiwny kowboj - który wkurwia nie tylko dziadka ale też młodą. Niechętny dziadek, który właściwie na początku pomiatał młodą i jedyne na czym mu zależało to tak naprawdę na zarobku. W końcu by ratować jej życie poświęca konia (który pewnie więcej był wart niż to ile zapłaciła mu młoda) i prawie samego siebie. Ostatnie sceny pokazują już ukształtowaną dorosłą kobietę i to na to jaka jest "dziś" miał duży wpływ stary zapity menelski kowboj, który pod jej wpływem choć przez chwilę poczuł się jak za czasów swych najlepszych lat, odzyskując to co stracił gdy stał się alkoholikiem i gotów był oddać za nią życie. Zemsta jest tylko pretekstem. Ale Mentalu, nie oczekuję do Ciebie tego byś to ogarnął.
15-09-2011, 20:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-09-2011, 21:01 przez Monika.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cool story sister
15-09-2011, 22:55
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Bardzo dobry film, jednak nie bez "ale". Panującej w nim atmosfery w żadnym wypadku nie nazwałbym klimatem letniej przygody, ale zdecydowanie brakuje tu większej dramaturgii i potrząśnięcia widzem. Może nie takie były intencje Coenów, może po NCFOM chcieli zrobić coś lżejszego, ale mam wrażenie że western to jednak konwencja, której przydałoby się pierdolnięcie; przymiotnik "fajny" zostawmy innym filmom.
26-09-2011, 16:55
The Oilman
Liczba postów: 577
Liczba wątków: 0
Mnie się podobało, ale kurde oglądałem True Grit kompletnie obojętny. Nie potrafił mnie choć na chwilę tak solidnie zainteresować. Najbardziej warte uwagi były dla mnie zdjęcia i momentami muzyka, a i oczywiście aktorzy, a właściwie aktorka, czyli zajebista Hailee Steinfeld. Reszta dobra, ale bez rewelacji. W porównaniu do oryginału dla mnie prezentuje się mniej więcej na tym samym poziomie.
Dla obydwu wersji 7/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview
01-10-2011, 09:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-10-2011, 10:53 przez Berus.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Generalnie nieźle się ogląda Hailee jako Wednesday Addams na dzikim zachodzie, Damon nawet nie wkurwia jak to ma w zwyczaju, a Bridges jak to Bridges, jest ogólnie spoko. No i wszystko jest fajnie do momentu, gdy dziewczyna nagle ni stąd ni zowąd wpada do jaskini. Dokładnie od tego momentu wszystko, absolutnie wszystko co dalej następuje jest bezsensowne, niezgrabne i takie do dupy przyklejone taśmą samoprzylepną..
Jedno z najbardziej pokracznych znanych mi zakończeń, psujących całe dobre wrażenie zbudowane przez większą część filmu.
Z minusów jeszcze dziwaczne ucinanie scen.
Myślałem o 8/10, potem o 7, a po tej idiotycznej końcówce daję max 6/10.
18-06-2020, 02:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2020, 02:29 przez Gieferg.)
|