Twierdza \ scenariusze filmów Baya
#21
Tak a ta masażystka z wieńcem to tak naprawde Miriam, która gdy Bay dostrzega jej niekobiece genitalia krzyczy: "oto zemsta ambitnego kina i Militara za twoją głupią Twierdze! Teraz ja ci zrobie "The Rock" ale głębiej!"
Coppola 12... Pfff

Odpowiedz
#22
problem jest głębszy. romeck wzruszy zapewne ramionami, ale ja widzę powód do niepokoju.

Bay wyznacza standardy. Jego produkcje zarabiają krocie. Wniosek: albo nakręcisz film tak jak Bay, albo... tam są drzwi. "Bayjowizacja" hollywoodzkiego kina stanowi poważne niebezpieczeństwo, jest niczym złośliwy nowotwór. Rimejkizm to przy niej niegroźne przeziębienie. Wiem, histeryzuję, też bym chciał zarabiać taką kasę co Bay i trwonić czas w gabinecie odnowy biologicznej :)

Odpowiedz
#23
Mental napisał(a):Nie zdziwi mnie wcale, jeśli jutro na jakimś zagranicznym portalu filmowym przeczytam, że Bay otrzymał zgodę na przeniesienie na ekran fabuły System Shocka albo Half-Life'a.

Powiem więcej :p - Bay i Jerry B. zabierają się za Prince of Persia :P

Odpowiedz
#24
to akurat mnie nie rusza - produkcje utrzymane w klimatach Piratów z Karaibów to akurat coś dla tych panów, wiec nie będę lamentował :)

Odpowiedz
#25
Mental masz dobry gust do filmów... Hmmm masz może siostre? Moja ex narzeczona nie lubiła Tarantina!
Coppola 12... Pfff

Odpowiedz
#26
mam brata, który na moje pytanie, na czym był w kinie, odpowiada zazwyczaj: "Nie powiem, bo mnie zjebiesz" :)

co do Tarantino - lubię jego filmy. Wściekłe psy uwielbiam. Jackie Brown olśniewa. Mój stosunek do niego zmienił się jednak po obejrzeniu Kill Billa. W Kill Billu zabrakło najważniejszego - fabuły i emocji, które zawsze były w kinie braci Shaw, Kinji Fukasaku, Takashi Miike czy Seijuna Suzuki. Jest jatka, są nawalanki, są walki na miecze - ale nie ma powodu, żeby się nimi przejmować. Postacie są oczywiście stylowe, ale niestety jednowymiarowe - nic nie obchodzi mnie co i dlaczego robią. A najgorsze jest to, że nawet same nawalanki zostały zmontowane tak, żeby ukryć brak umiejętności aktorów - na jedno cięcie mieczem przypada jedno cięcie montażowe, całkiem jak w musicalach, w których co krok trzeba robić cięcie, bo aktorzy nie potrafią tańczyć. Wynik: nuda i zmęczenie.

Takie popowe pierdoły jak KB bardzo łatwo bronić. Wystarczy, że na konferencji prasowej Tarantino wypowie cztery magiczne słowa: "Ale tak miało być" i wszyscy raptem milkną, przytłoczeni geniuszem reżysera.

Odpowiedz
#27
Damn, szkoda, a już myślałem, że poznam kobietę która na pytanie o najlepszego aktora wymieni Seana Penna albo Bale'a.

Ale żeby nie było offtopu, Twierdza to głupi film, dla hydraulika który po pracy siedzi z piwem w skarpetach przed TV i nie chce męczyć swojego małego rozumku filmami z chociaż by ambitnymi dialogami.
Twierdza jest filmem dla fanów 300 i tyle.

Dla mnie Tarantino to: Wściekłe Psy i Pulp Fiction, Kill Bill jest... Jest troche lepszą Twierdzą, taką dla fanów japońskich szmelc rysunków (manga tak?).
Coppola 12... Pfff

Odpowiedz
#28
Sighrolf, twoj brak szacunku zaczyna mnie z lekka irytowac.
Nazywanie mangi szmelc rysunkiem, to dosyc odwazne posuniecie. Jednak niepoparte argumentami - kretynsko glupie.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#29
Sighrolf napisał(a):Kill Bill jest... Jest troche lepszą Twierdzą, taką dla fanów japońskich szmelc rysunków (manga tak?).
:shock:

1) Czy oglądałeś Twierdzę?
2) Czy oglądałeś Kill Bill?

Biorąc pod uwagę to co napisałeś, jednego z tych filmów nie widziałeś, skoro je ze sobą zestawiasz.

Odpowiedz
#30
Sighrolf napisał(a):japońskich szmelc rysunków (manga tak?).

Grzeszysz czlowieku grzeszysz ....

Odpowiedz
#31
Są mangi dobre, są mangi złe, są i takie, które ciężko zrozumieć czy polubić ze względu na barierę kulturową. Parę dobrych niewątpliwie się znajdzie (np. Urotsukidoji, lol, chce ktoś kupić włoskie wydanie pierwszego numeru?), złych może trochę więcej, ale lekceważyć jakiś styl w sztuce ze względu na to, że się go nie lubi, mądrym nie jest. To tak jakby powiedzieć "kubizm jest głupi" - bo nie lubi się Picassa. No comments.

Odpowiedz
#32
Mierzwiak napisał(a):1) Czy oglądałeś Twierdzę?
2) Czy oglądałeś Kill Bill?
Oba oglądałem, Twierdze z jakieś 5 razy, bo w kółko leci w godzinach w których ja akurat robie projekty, a Kill Billa widziałem- obie części, z czego Vol. 2 ze 3 razy, bo zawsze leci na HBO przed jakimiś thrillerami.
(nie jestem idiotą- wypowiadam się tylko na temat tego co widziałem)

Mierzwiak ja ich nie przyrównuje, ja tylko twierdze, że to podobny poziom rozrywki... Na Kill Billu byłem w kinie i... No właśnie, to film który fajnie się ogląda (tak jak u Baya wybuchy) z fajną muzyką i tyle.


Co do mangi/anime to sztuka jest sposobem wyrażania człowieka i jest stworzona dla abstrakcyjnych rządz człowieka (nie jest potrzebą biologiczną)- czyli jest czysto konsumpcyjna. Jeśli mi się nie podoba to ją odrzucam, zapoznaje sie z jakimiś dziełami i stwierdzam, że to nie to- znam ludzi którzy uważają twórczość Salvadora Dali za gniot i jakoś ich za to nie szykanuje- degustibus, zapoznali się z tym rodzajem sztuki i doszli do wniosku, że im nie odpowiada, mimo, iż zdają sobie sprawę, że jest to ważny i powszechnie lubiany nurt w sztuce.

A manga nie jest dla mnie niczym niesamowitym (i nie jest też kamieniem milowym w sztuce)- proste rysunki (miałem narzeczoną na grafice na ASP- często słuchałem o technice rysunku :? i tak dowiedziałem się, że to techniczna zenada), dziwaczne stroje, częsty klimat pedofili, często absurdalne wręcz umiejętności etc. etc. Wybacz Japonia to nie mój krąg kulturowy, wręcz mnie to odpycha.


Pozdr.

P.S. MOLQ to forum dyskusyjne- więcej argumentów do dyskusji :wink:
Coppola 12... Pfff

Odpowiedz
#33
Nie, nie, czekaj. To, że ktoś nie lubi obrazów Dalego, nie może powiedzieć że to gnioty. Żeby to stwierdzić, musiałby być plastykiem - wtedy mógłby powiedzieć, że w ramach surrealizmu nie stosuje się do jego wyznaczników, że brak mu oryginalności w porównaniu z innymi surrealistami, że nie zna gatunku w którym się porusza (oczywiście w odniesieniu do Salvadora te zarzuty to bzdura). Nie lubić czegoś, a mówić że to jest złe, to zasadnicza różnica. Jeśli nie lubisz reportaży Kapuścińskiego - bo ogólnie nie lubisz reportaży - to mówisz że są beznadziejne? One sa genialne w swoim gatunku. Po prostu tobie nie podchodzą. Możesz je odrzucić ze względu na gust, ale nie masz prawa mówić że to "gnioty", ponieważ nie lubisz tego gatunku. Jeszcze jeden przykład: czy dla osób które nie lubią filmów wojennych Szeregowiec Ryan to gniot? Nie, takie osoby zaznaczają że nie trawią tego typu kina, więc im się nie podobało. Podszedłeś do mangi w taki sposób: nie lubię, więc jest gupia. Otóż nie, nie jest głupia. Po prostu jej nie lubisz.

P.S.
"Techniczna żenada" mangi jest żenadą w naszym kontekście kulturowym. Ten gatunek ma swoją historię, swoje zasady i ramy, o których większość z nas nie słyszała. Masz bardzo zawężone podejście. Czy w takim razie poniższe obrazy, w którym nawet nie zachowano proporcji i perspektywy, są techniczną żenadą i powinno się je odsądzić od czci i wiary?

[Obrazek: zd32.jpg]

[Obrazek: 421-ART-4.jpg]

Odpowiedz
#34
Manga ma za soba historie liczona w tysiacach lat. Jak dla mnie to spory kamien milowy w sztuce. Bo kiedy powstawaly peirwsze mangi (nie jakies rysunki na skalach, tylko mangi) europejczycy dopiero wykuwali sobie pierwsze miecze i jedli kamienie na obiad ;)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#35
Sighrolf napisał(a):Damn, szkoda, a już myślałem, że poznam kobietę która na pytanie o najlepszego aktora wymieni Seana Penna albo Bale'a.

a to mało takich po świecie chodzi?;)
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.

Odpowiedz
#36
Sighrolf napisał(a):częsty klimat pedofili, często absurdalne wręcz umiejętności etc. etc. Wybacz Japonia to nie mój krąg kulturowy, wręcz mnie to odpycha.

military już słusznym tonie odpowiedział, ja tylko dodam - odmienność kulturowa nie ma to nic do rzeczy. ważne jest zrozumienie czym jest tego typu sztuka [tutaj: manga] dla odbiorcy, do którego jest skierowana (słuszny moralnie link: współczynnik humanistyczny ). wtedy sztukę odbiera się na zupełnie innych falach, bez odruchów wymiotnych 8)

Odpowiedz
#37
nienawidzę Baya. ale to, co zaraz napisze, niektórych zapewne zaszokuje:) Twierdza = świetny film. do totalnej przemiałki jest jedna sekwencja - sekwencja pościgu. nie dlatego, że samochody wybuchają ledwo szturchnięte, nie dlatego, że akurat w momencie gdy Cage goni Connery'ego przejeżdża ciężarówka wyładowana baniakami z wodą, a przez jezdnie przechodzi staruszka z wózkiem. pościg nadaje się do gruntownej przemiałki, ponieważ w sposób rażący zdradza niekonsekwencje reżysera w prowadzeniu bohaterów. pomijam wyczyny Connery'ego, który po 30 latach odsiadki pakuje się do hummera i z brawurą godną mistrza formuły 1 zapierdziela po ulicach, rozmawiając przy okazji przez telefon. bardziej wkurza zachowanie Cage'a - gość przeistacza się z cipy w supermana mniej więcej co 20 minut. najpierw przyznaje, że z pistoletu ostatni raz strzelał na szkoleniach w akademii, po czym wsiada do ferrari i - ośmieszając policyjne radiowozy - jako jedyny dogania uciekiniera. to "falowanie" bardzo mnie irytowało - wolę oglądać ciamajdowatą męską cipę przez 100 minut niż mega wiarygodne metamorfozy cipy w supermana co 20. ale zostawmy drobiazgi w spokoju, bo produkcja stoi stabilnie na własnych nogach bez niczyjej pomocy

wystawiam z czystym sumieniem 8/10. oto uzasadnienie:

- bardzo przypadła mi do gustu bezceremonialność scenarzystów w maglowaniu schematów kina akcji: kradniemy, opanowujemy, dzwonimy do Pentagonu, żądamy biliona dolarów w złocie albo rozwalimy kule ziemską - szablon w najlepszym wydaniu. przy całej kuriozalności scenariusza wszystko jest tu na swoim miejscu: w Pentagonie dorośli, w szeregach terrorystów psychole i zwyrodnialcy, żona Cage oczekuje dziecka a nie lakieru do paznokci, żołnierze strzelają w miarę celnie i zabijają innych żołnierzy - w zasadzie nie ma sie do czego przyczepić.
- film jest przeznaczony dla widzów dorosłych (spora brutalność, przekleństwa, mocne sceny zabijania, słowem, znowu lata 80);
- minimalna (nie tylko jak na standardy Baya) ilość bezsensownych i afunkcjonalnych scen (wywaliłbym motyw z monetą toczącą się po stole, sceny z gogusiem-fryzjerem i nie umieszczałbym kamery na lecącym nożu);
- wysokoadrenalinowa muzyka;
- światło słoneczne z lat 80;
- i sprawa najważniejsza: OBSADA. Sean Connery, Micheal Biehn, William Forsythe i Ed Harris. czyż to nie cudowny łańcuszek zajebistych pakerów? z nimi w składzie nawet największe gówno urasta do rangi wydarzenia. mało tego, normalnie nie akceptuje slo-mo, ale kiedy pojawiają się w kadrze Connery i Ed Harris, slo-mo być musi. nie ma bata.
- bohaterowie mają motywacje do działania. niby elementarz, ale w dzisiejszych czasach trudno o solidne uzasadnienie takiej czy innej postawy.
- na zakończenie dwa słowa a propo scenariusza: wzorcowy skrypt, jeśli chodzi o kino akcji. podobnie jak pierwszy Speed materiał do nauki.

podsumowując: ciągle nienawidzę Baya, nadal uważam TFy za największe gówno w historii kina (zaraz obok DH4.0), nie zmienia to jednak faktu, że Twierdza rozerwała mnie profesjonalnie. polecam w ciemno.

Odpowiedz
#38
romeck napisał(a):Napisałeś "fajne historie". Nie napisałeś "dobre historie", "dobre scenariusze", tylko "fajne". A z "fajnych historii" robi się "fajne" filmy. Bo "fajne historie" (jakimi są filmy Baya) są zazwyczaj naciągane, zabawne, naiwne, efektowne, efekciarskie i co by nie mówić... głupie. :) Bay ich nie niszczy - Bay je realizuje. :) I robi to w sposób znakomity, chociaż "Twierdzy" akurat szczerze nie znoszę. :)

Aż dziwi mnie, że tylko jeden głos w słusznej sprawie.

Bad Boys - z magazynu policyjnego ginie góra koki. W kręgu podejrzanych znajduje się pewien koleś, do którego chaty wybiera się w roli damy do towarzystwa przyjaciółka jednego z gliniarzy - ma zbadać teren, niestety ginie. Gliniarz napędzany gniewem i rządzą zemsty prowadzi śledztwo wraz ze swoim kumplem.

Twierdza - z magazynu wojskowego ginie góra broni biologicznej. Sprawcami zdarzenia okazują się być wojskowi, którzy walczą w słusznej sprawie. Opanowują Alcatraz i grożą rozpierniczem. Agencje rządowe do akcji wcielają jedynego faceta, który uciekł ze słynnego więzienia. Ciapowaty ekspert od chemii i biologii także zostaje wciągnięty w akcję. Scenarzyści oczywiście zrobili wszystko by brygada wyszkolonych policjantów i kosmicznie wyszkolonych FOK, nie potrafiła załatwić nic - świat ratować musi ciapowaty ekspert.

Armageddon - z przestrzeni kosmicznej w kierunku ziemi nadciągą góra skał asteroidą zwanych. Rozdzwaniają się telefony u prezydenta USA i innych ważnych ludzi. Toczą się zebrania, a specjaliści myślą nad rozwiązaniem problemu. Pierwsze pomysły trafia szlag. Ostatnią deską ratunku są fachowcy od odwiertów, których zadaniem jest wylądowanie na asteroidzie i umieszczenie głęboko w jej wnętrzu ładunków nuklearnych. Chłopaki od wierceń przechodzą przyspieszony kurs lotów w kosmos.

Bad Boys 2 - nie widziałem.

Wyspa - moim zdaniem najlepszy film Baya. Jedyny też scenariusz jaki dostał, który się do czegoś nadawał. Do połowy film zrobiony z wyczuciem, a kilka scen jest nawet... powiedziałbym... mocnych. Historia: zamknięte społeczeństwo rodem z Seksmisji funckjonuje w dość tajemniczo zorganizowany sposób. Wszyscy ubrani identycznie (Puma Rulez), otrzymują przydziały na żywność, a stan ich zdrowia jest nieprzerwanie monitorowany. Celem tej fatalnej egzystencji okazuje się być niejaka wyspa - raj, ziemia obiecana. Trafiają na nią osoby wyłonione w wyniku losowania. Jak się jednak wkrótce okaże szczęśliwcy nie są dobierani w sposób przypadkowy, a obiecane szczęście nie jest tym czym mogło się wydawać.

Transformers - okazuje się, że na ziemi żyją... roboty z innej planety. Roboty te od lat ukrywają się pod różnymi postaciami (samochody, koparki i cholera wie co jeszcze). Żyją sobie nie stwarzając problemów. Ale do czasu.... nadciąga bowiem zło w postaci innej "rasy" robociej, która stanowi zagrożenie dla ludzkości i oczywiście dla robotów na ziemi mieszkających.

Wszystkie filmy Baya poza "Wyspą" są moim zdaniem takie jak przewidywał scenariusz. Są też zrobione dokładnie na poziomie historii jaką spreparowano na potrzeby późniejszego filmu. Jedynie "Wyspę" widziałbym inaczej, w innych rękach. Mogło być dużo lepiej, ale to i tak wciąż najlepszy film Baya.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#39
Okazuje sie ze nie znasz fabuly filmu Transformers a wypowiadasz sie. Czyli pewnie nawet go nie ogladales skoro tak opisales ta historie

Odpowiedz
#40
Cytat:Transformers - okazuje się, że na ziemi żyją... roboty z innej planety. Roboty te od lat ukrywają się pod różnymi postaciami (samochody, koparki i cholera wie co jeszcze).

WTF? Czyżbym niedokładnie oglądał film?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości