Tyle się działo, że aż zasnąłem... o nudzie i nie tylko
#21
Celowy zabieg komiczny :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#22
Jasne ;)

Ja nie mogę pojąć jak film z tak świetnymi scenami batalistycznymi może nudzić, przecież w LOTR tyle się dzieje :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#23
Odsylam do disneyowskiego Herkulesa, ktorego dzis przypadkiem mi sie obejrzalo. Wszyscy pojma wtedy zabieg humorystyczny :)
Co do LOTRa, tak, dla mnie to tez niepojete. W filmie dzieje sie bardzo duzo, ale nie wywoluje to we mnie zadnych emocji, a wywody o roznych dzikich miejscach, o zakreconych nazwach (Dromisdotorgtrghtr ;)) to juz dla mnie narkoza.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#24
Ja mam chyba to samo co Hitch. Każdy seans Władcy kończył się zieffeem i to tak potęznym, że zmiatał przy okazji nachos :) Wynudziłem się także ostatnio na Katyniu.

Odpowiedz
#25
To co dla jednych jest nudą, dla mnie często jest budowaniem klimatu, że tak wspomnę tu o Star Trek: The Motion Picture.

Dłużyzn ten film ma od cholery, począwszy od powolnego oblatywania statku w rytm 'walca' aż do powolnego podziwiania kosmosu w rytm innej, mroczniejszej muzyki.

Dla mnie to kapitalny film, rodzinka spała prawie przez cały seans :P.

Z filmów, które mnie znudziły to na pierwszym miejscu jest zdecydowanie Nieśmiertelny 2, którego oglądałem na 3 razy i King Kong Jacksona (o ile Władca Pierścieni był bardzo nierówny a wszelkie bitwy wywoływały u mnie ziewanie o tyle przy K.K. to wszystko osiągnęło apogeum, że zasnąłem po jakichś 40 minutach) i Superman Returns, ale to raczej bez komentarza ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#26
Highlandera 2 oglądałem wiele razy, za któryms tam jednym razem też mnie znudził, ale potem za kolejnymi juz nie :)

Odpowiedz
#27
No ja mogę ścierpieć nawet fatalną piątkę...dwójkę to można pooglądać ale tylko w zremasterowanej edycji ;)

No i na Boga..."Nowe Życie" posiada najgłupszą scenę seksu w kinie ever... . Wychodzi cudownie odmłodniały Lambert, podchodzi do dziewczyny, której w ogólne nie zna i już ją do ściany i co tam, że ciężarówka płonie i że są na ulicy... ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#28
Cytat:No i na Boga..."Nowe Życie" posiada najgłupszą scenę seksu w kinie ever...

Zapraszamy do tematu o najgorszych scenach seksu ever.
http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=2417

Cytat:dwójkę to można pooglądać ale tylko w zremasterowanej edycji
Którą wykastrowano ze strzelaniny pod koniec filmu :P[/quote]

Odpowiedz
#29
Najbardziej nudzą mnie filmy Bergmana. Po prostu nie rozumiem dlaczego jest on uznawany za geniusza. Strasznie spałem na "Last Days" Van Santa. Parę razy kimę zaliczyłem na "Beowulfie", a tak bardziej ogólniej to praktycznie wszystkie filmy historyczne odnoszące się do średniowiecza, lub starożytności powodują u mnie niesamowite ziewnięcia. Zdecydowanie bardziej preferuję rzeczy o okresie II wojny światowej, czy wojny w Wietnamie.
EDIT : A i jeszcze "Star Trek" - najnudniejszy serial sci-fi ever. "Moda na sukces" w kosmosie po prostu. Dziękuję. Proszę o lincz.:)

Odpowiedz
#30
Tak, to wina pierwowzoru, czego się spodziewałeś po Mickiewiczu?

Odpowiedz
#31
Książka jak i film mają tą samą cechę - może zaletę, może wadę, nie wiem, zależy co kto lubi - są świetne technicznie, ale nudne. Jeśli kogoś cieszy czytanie misternie napisanego dwunastozgłoskowca to z przyjemnością przeczyta książkę, jeśli ktoś lubi popatrzeć na ładne kostiumy, zdjęcia i ładną muzykę to spodoba mu się film. W innych przypadkach będzie nuda.

Odpowiedz
#32
Nie wiem czemu, ale zawsze nudziłem się na wszystkich Star Wars'ach...

Odpowiedz
#33
Wyjaśnij użycie apostrofu w powyższym zdaniu.

Odpowiedz
#34
Musiało chodzić o oddzielenie tytułu filmu od graficznego zapisu westchnienia, które nachodzi autora bezpośrednio po wspomnieniu tego tytułu. Tak bezpośrednio, że spacja byłaby zbyt dużą odległością między czynnikiem powodującym wzdech a wzdechem właściwym.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#35
Cytat:A i jeszcze "Star Trek" - najnudniejszy serial sci-fi ever.
Bo Treki to nie filmy akcji ale rasowe S-F nie mające w zasadzie żadnej konkurencji obecnie.

Poza tym jaka akcja ma byc skoro statkiem dowodzi banda naukowców? :P
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#36
wanna_cut napisał(a):Nie wiem czemu, ale zawsze nudziłem się na wszystkich Star Wars'ach...

A ja zawsze się nudziłem na wszystkich Star Warsach :)

Kiedy oglądałem Lot nad kukułczym gniazdem, mało nie usnąłem.

Odpowiedz
#37
Jak dotąd, był tylko jeden film na którym zasnąłem (zreszta nie tylko ja). Znajomy przyniosł niby mega HiCiOr na divix, wiec zgralismy naszą paczkę (9 osób) i zapodalismy to dzieło. Obudziłem sie na koniec stwierdzając, że wszyscy chrapią, poza jedną koleżanką.

titel łaz: Kod DaVinci (czy jak to sie tam pisze).

Pikuś to, że zasnąłem, ale na drugi dzień napadło mnie, żeby to w końcu obejrzeć i efekt był ten sam. Do teraz filmu nie widziałem...

M
loading podpis...

Odpowiedz
#38
Ewenementem jest dla mnie 2001: Odyseja kosmiczna. Film jest naprawdę zajmujący, ale paradoksalnie miejscami nudny jak cholera. Nie czaję w ogóle tak zwanej genialności sceny podróży w inny wymiar - dla mnie jest to przykład na zupełnie niepotrzebne przedłużanie filmu (bo o ile potrafię zrozumieć pokazywanie ze wszystkimi szczegółami ćwiczeń astronautów ich zadań i tak dalej, to ta jedna scena jest dla mnie kwintesencją filmowej nudy. Nawet muzyka, przynajmniej mnie, zamiast zajmować - męczy).

Drugi film - Między słowami. Obraz Sofii Coppoli jest o tym, że człowiek nawet w wielkim mieście może być samotny, a bohaterowie cały film sie nudzą. Ja nudziłem się razem z nimi. Film zupełnie do mnie nie trafił i nie pomógł mu nawet świetny Murray. Cieszę się, że trwał tylko 90 minut, bo więcej bym chyba nie zdzierżył.

Odpowiedz
#39
Co do 2001 to rzeczywiście ta sekwencja podróży jest nudnawa i właściwie po nic, to są tylko ładne obrazki, na szczęście nie trwają jakoś strasznie długo.
Między słowami to już film z takim klimatem i albo Ci to pasuje i uznajesz go za fascynujący, albo Ci nie pasuje i mówisz, że to jeden z najbardziej precenianych filmów w historii, w którym nic się nie dzieje.

Odpowiedz
#40
Broken Flowers -jeden z największych gniotów jakie oglądałem w zyciu, dosłownie modliłem sie zeby ten film sie wreszcie skonczył i przynajmniej miał jakies ekscytujace zakonczenie, oczywiscie nie miał

Było jeszcze jakies straszne gówno z Bradem Pittem i Hopkinsem -ten pierwszy grał chyba jakiegos diabła czy cos...o tym filmie tez wolałbym zapomniec, nuda, płacz i zgrzytanie zębów
You Are What You Watch

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości