-- Laozi
26-03-2008, 19:52
|
Tyle się działo, że aż zasnąłem... o nudzie i nie tylko
|
|
Celowy zabieg komiczny :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 26-03-2008, 19:52
Jasne ;)
Ja nie mogę pojąć jak film z tak świetnymi scenami batalistycznymi może nudzić, przecież w LOTR tyle się dzieje :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
26-03-2008, 19:54
Odsylam do disneyowskiego Herkulesa, ktorego dzis przypadkiem mi sie obejrzalo. Wszyscy pojma wtedy zabieg humorystyczny :)
Co do LOTRa, tak, dla mnie to tez niepojete. W filmie dzieje sie bardzo duzo, ale nie wywoluje to we mnie zadnych emocji, a wywody o roznych dzikich miejscach, o zakreconych nazwach (Dromisdotorgtrghtr ;)) to juz dla mnie narkoza.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 26-03-2008, 20:00
Ja mam chyba to samo co Hitch. Każdy seans Władcy kończył się zieffeem i to tak potęznym, że zmiatał przy okazji nachos :) Wynudziłem się także ostatnio na Katyniu.
26-03-2008, 21:10
To co dla jednych jest nudą, dla mnie często jest budowaniem klimatu, że tak wspomnę tu o Star Trek: The Motion Picture.
Dłużyzn ten film ma od cholery, począwszy od powolnego oblatywania statku w rytm 'walca' aż do powolnego podziwiania kosmosu w rytm innej, mroczniejszej muzyki. Dla mnie to kapitalny film, rodzinka spała prawie przez cały seans :P. Z filmów, które mnie znudziły to na pierwszym miejscu jest zdecydowanie Nieśmiertelny 2, którego oglądałem na 3 razy i King Kong Jacksona (o ile Władca Pierścieni był bardzo nierówny a wszelkie bitwy wywoływały u mnie ziewanie o tyle przy K.K. to wszystko osiągnęło apogeum, że zasnąłem po jakichś 40 minutach) i Superman Returns, ale to raczej bez komentarza ;) 27-03-2008, 00:55
Highlandera 2 oglądałem wiele razy, za któryms tam jednym razem też mnie znudził, ale potem za kolejnymi juz nie :)
27-03-2008, 01:15
No ja mogę ścierpieć nawet fatalną piątkę...dwójkę to można pooglądać ale tylko w zremasterowanej edycji ;)
No i na Boga..."Nowe Życie" posiada najgłupszą scenę seksu w kinie ever... . Wychodzi cudownie odmłodniały Lambert, podchodzi do dziewczyny, której w ogólne nie zna i już ją do ściany i co tam, że ciężarówka płonie i że są na ulicy... ;) 27-03-2008, 01:23 Cytat:No i na Boga..."Nowe Życie" posiada najgłupszą scenę seksu w kinie ever... Zapraszamy do tematu o najgorszych scenach seksu ever. http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=2417 Cytat:dwójkę to można pooglądać ale tylko w zremasterowanej edycjiKtórą wykastrowano ze strzelaniny pod koniec filmu :P[/quote] 27-03-2008, 01:26
Najbardziej nudzą mnie filmy Bergmana. Po prostu nie rozumiem dlaczego jest on uznawany za geniusza. Strasznie spałem na "Last Days" Van Santa. Parę razy kimę zaliczyłem na "Beowulfie", a tak bardziej ogólniej to praktycznie wszystkie filmy historyczne odnoszące się do średniowiecza, lub starożytności powodują u mnie niesamowite ziewnięcia. Zdecydowanie bardziej preferuję rzeczy o okresie II wojny światowej, czy wojny w Wietnamie.
EDIT : A i jeszcze "Star Trek" - najnudniejszy serial sci-fi ever. "Moda na sukces" w kosmosie po prostu. Dziękuję. Proszę o lincz.:) 27-03-2008, 19:47
Książka jak i film mają tą samą cechę - może zaletę, może wadę, nie wiem, zależy co kto lubi - są świetne technicznie, ale nudne. Jeśli kogoś cieszy czytanie misternie napisanego dwunastozgłoskowca to z przyjemnością przeczyta książkę, jeśli ktoś lubi popatrzeć na ładne kostiumy, zdjęcia i ładną muzykę to spodoba mu się film. W innych przypadkach będzie nuda.
27-03-2008, 20:29
Musiało chodzić o oddzielenie tytułu filmu od graficznego zapisu westchnienia, które nachodzi autora bezpośrednio po wspomnieniu tego tytułu. Tak bezpośrednio, że spacja byłaby zbyt dużą odległością między czynnikiem powodującym wzdech a wzdechem właściwym.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
29-04-2008, 09:14 Cytat:A i jeszcze "Star Trek" - najnudniejszy serial sci-fi ever.Bo Treki to nie filmy akcji ale rasowe S-F nie mające w zasadzie żadnej konkurencji obecnie. Poza tym jaka akcja ma byc skoro statkiem dowodzi banda naukowców? :P 29-04-2008, 10:56 wanna_cut napisał(a):Nie wiem czemu, ale zawsze nudziłem się na wszystkich Star Wars'ach... A ja zawsze się nudziłem na wszystkich Star Warsach :) Kiedy oglądałem Lot nad kukułczym gniazdem, mało nie usnąłem. 29-04-2008, 17:37
Jak dotąd, był tylko jeden film na którym zasnąłem (zreszta nie tylko ja). Znajomy przyniosł niby mega HiCiOr na divix, wiec zgralismy naszą paczkę (9 osób) i zapodalismy to dzieło. Obudziłem sie na koniec stwierdzając, że wszyscy chrapią, poza jedną koleżanką.
titel łaz: Kod DaVinci (czy jak to sie tam pisze). Pikuś to, że zasnąłem, ale na drugi dzień napadło mnie, żeby to w końcu obejrzeć i efekt był ten sam. Do teraz filmu nie widziałem... M
loading podpis...
08-05-2008, 09:40
Ewenementem jest dla mnie 2001: Odyseja kosmiczna. Film jest naprawdę zajmujący, ale paradoksalnie miejscami nudny jak cholera. Nie czaję w ogóle tak zwanej genialności sceny podróży w inny wymiar - dla mnie jest to przykład na zupełnie niepotrzebne przedłużanie filmu (bo o ile potrafię zrozumieć pokazywanie ze wszystkimi szczegółami ćwiczeń astronautów ich zadań i tak dalej, to ta jedna scena jest dla mnie kwintesencją filmowej nudy. Nawet muzyka, przynajmniej mnie, zamiast zajmować - męczy).
Drugi film - Między słowami. Obraz Sofii Coppoli jest o tym, że człowiek nawet w wielkim mieście może być samotny, a bohaterowie cały film sie nudzą. Ja nudziłem się razem z nimi. Film zupełnie do mnie nie trafił i nie pomógł mu nawet świetny Murray. Cieszę się, że trwał tylko 90 minut, bo więcej bym chyba nie zdzierżył. 09-06-2008, 22:48
Co do 2001 to rzeczywiście ta sekwencja podróży jest nudnawa i właściwie po nic, to są tylko ładne obrazki, na szczęście nie trwają jakoś strasznie długo.
Między słowami to już film z takim klimatem i albo Ci to pasuje i uznajesz go za fascynujący, albo Ci nie pasuje i mówisz, że to jeden z najbardziej precenianych filmów w historii, w którym nic się nie dzieje. 10-06-2008, 15:45
Broken Flowers -jeden z największych gniotów jakie oglądałem w zyciu, dosłownie modliłem sie zeby ten film sie wreszcie skonczył i przynajmniej miał jakies ekscytujace zakonczenie, oczywiscie nie miał
Było jeszcze jakies straszne gówno z Bradem Pittem i Hopkinsem -ten pierwszy grał chyba jakiegos diabła czy cos...o tym filmie tez wolałbym zapomniec, nuda, płacz i zgrzytanie zębów
You Are What You Watch
10-06-2008, 15:54 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |