Where Eagles Dare
#1
Rzadko kiedy się zdarza, żeby film sprzed 4 dekad oglądać z takim samym zainteresowaniem, jak ówcześni widzowie. WED przetrzymał próbę czasu dzięki scenariuszowi - ciekawemu, odsłaniającemu tajemnice do samej końcówki, pełnemu dobrych dialogów. Do tego dodajmy piękne alpejskie plenery, czadowy duet Burton-Eastwood i nazistów. Wychodzi świetny, klimatyczny film, jakich się już nie robi.

[Obrazek: screenshot_321.jpg]
Człowiek ze złotym wzwodem

Co najlepsze - film wyprzedza swoją epokę. Niektóre wyczyny kaskaderskie są po prostu niesamowite, a w paru miejscach przemoc niezwykle realistyczna jak na produkcję z lat 80. Kopniak w twarz wystarczy, żeby gościu zalał się krwią - na ten przykład. Co prawda w wielu miejscach widać anachronizmy, ale generalnie każda akcja jest emocjonująca. I nie ma CGI.:)

[Obrazek: screenshot_355.jpg]

Wygląda na to, że WED było główną inspiracją Tarantino kiedy kręcił Bękarty - i nie dziwię się. Rewelacyjny film. Czy wspominałem już, że ma świetną ścieżkę dźwiękową? Nie? To na podkład do oceny 10/10 niech posłuży motyw przewodni:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pUlmcq5gqKA[/youtube]

Odpowiedz
#2
Cała sekwencja w tawernie na mojego była główna inspiracja Tarantino , która chamsko wykorzystał w swoich Bękartach :D

Odpowiedz
#3
military napisał(a):a w paru miejscach przemoc niezwykle realistyczna jak na produkcję z lat 80.

Biorąc pod uwagę, że film jest z 1968 to jest to niezwykle realistyczne :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#4
Omsknął mi się palec na klawiaturze.:)

Odpowiedz
#5
Najlepsza książka McLeana i zarazem najlepsza ekranizacja tegoż pana.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
#6
Niektóre sceny z tego filmu to po prostu klasyka kina akcji. Niestety męczarnią jest oglądanie filmu w telewizji (pokazywany jest często w TVN), bo liczne przerwy reklamowe sprawiają, że trwający 158 minut film trwa 3,5 godziny.
W filmie nie udało się uniknąć dłużyzn, które osłabiają tempo i napięcie czasami spada. Co ciekawe, inna adaptacja MacLeana "Działa Nawarony" trwa dokładnie tyle samo, a mimo to lepiej się ogląda, dostarcza więcej emocji, lepiej trzyma w napięciu oraz ma lepsze aktorstwo, muzykę i efekty. Dlatego bez wątpienia "Działa Nawarony" jest lepszym filmem pod każdym względem.

Tylko dla orłów: 7/10
Działa Nawarony: 9/10

Odpowiedz
#7
Ja bym chciał tylko powiedzieć że to jeden z najlepszych filmów "rozrywkowych" jakie kiedykolwiek widziałem, a podczas seansu banan zadowolenia i satysfakcji mi nie schodził z gęby.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#8
military napisał(a):Omsknął mi się palec na klawiaturze.:)

Wiem - ale diabeł tkwi w szczegółach ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
Powtórka po sześciu latach (ależ ten czas zapierdala, dopiero co kupowałem ten film, a to był 2010...) - udana. Świetnie się to ogląda, choć jak się zastanowić, WED to rzecz niezwykle wręcz głupia. Masa twistów sprawia, że seans mija błyskawicznie, ale wynika z nich tylko tyle, że pierwotny plan całej akcji był skrajnie debilny. Może książka to przedstawia inaczej, może w rzeczywistości planowali coś innego, ale według filmu narada przed tym wszystkim wyglądała tak:

- Słuchaj, panie generale, mamy w naszych szeregach szpiegów, ale nie możemy potwierdzić ich tożsamości. Poza tym znamy tylko kilku, a jest zapewne co najmniej kilkunastu. Ale mam plan.
- Hym, hym.
- Otóż wyślemy nad Niemcy, w okolice doskonale strzeżonego zamku, samolot z sobowtórem amerykańskiego generała i pozwolimy go zestrzelić. Generał zostanie wzięty do niewoli, co da nam pretekst, żeby wysłać grupę ratunkową, w której skład wejdą nasi podejrzani o szpiegostwo.
- Chwilę... co?
- Następnie pozwolimy się wszyscy złapać. Niemcy rozpoznają swoich ludzi, ale powiemy, że to ich sobowtóry, a tak naprawdę agentem jestem ja. Na dowód każemy im spisać nazwiska działających u nas agentów i porównać je z rzekomo prawdziwą listą, którą sam sfałszuję. Dzięki temu szpiedzy sami wydadzą swoich ludzi!
- Ale będziecie wszyscy uwięzieni w lochach niedostępnego zamku na gigantycznej górze. Co wtedy zrobicie?
- No... wydostaniemy się. Coś wymyślę. Podstawię do zamku naszą agentkę, która pomoże nam się uwolnić. To skomplikowane, mniejsza z tym.
- No dobrze, a jak potem wydostaniecie się z Niemiec?
- Wyślecie po nas samolot pomalowany w niemieckie barwy i upozorujecie awaryjne lądowanie. Wsiądziemy na lotnisku i odlecimy.
- Jakie są szanse sukcesu?
- 3%. Ale to nie wszystko. W samolocie odbierze nas pułkownik, którego podejrzewamy o zdradę...
- A jak nie będzie chciał lecieć? To pierdolony pułkownik.
- Będzie chciał. Taki jest plan. W każdym razie: kiedy dowie się, że nam się udało, będzie nas chciał zastrzelić, więc musi pan usunąć iglicę z jego karabinu.
- A co jeśli po prostu każe pilotowi zawrócić ze zmyślonego powodu i nikt was nie odbierze? Przecież to dla niego bezpieczniejsze rozwiązanie. Czemu miałby was zabierać i wtedy zabijać na oczach pilota i załogi samolotu? Czy w ogóle nie lepiej byłoby upozorować tę akcję w bardziej przystępnym terenie? Albo w ogóle zainscenizować to wszystko?
- Ale się pan generał przypierdala.

Ten film jest DEBILNY. Jest ŚWIETNY. 9/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości