Who Can Kill a Child?
#1
Ok, to może coś mocniejszego. "Who Can Kill a Child?" to drugi najbardziej znany (po "La Residencia") film zapomnianego klasyka hiszpańskiego horroru, czyli Narciso Ibaneza Serradora.

[Obrazek: tld2070000oo8.jpg]

Najkrócej określiłbym film jako "Wioskę Przeklętych" dla dorosłych. Tom i Evelyn pragna odpocząć od wielkiego miasta, hałasu i problemów życia codziennego. W tym celu udają się na wypoczynek do miasteczka na małej wysepce blisko hiszpańskiego wybrzeża. Szybko jednak okazuje się, że coś jest nie tak. W ogóle nie widać dorosłych, za to całkiem sporo dziwnie uśmiechających się dzieci. Jak się szybko okazuje, dzieci zostały opętane przez jakąś niewyjaśnioną siłę, która pchnęła ich do wymordowania wszystkich dorosłych w mieścinie. Dorosłych, którzy nie stawiali oporu, bo "któż śmiałby zabić dziecko?"

[Obrazek: tld20710000ka9.jpg]

Tak, tak, twórcy igrają sobie z widzem, cały czas krążąc wokół tytułowej kwestii. Czy ten cholerny bachor zawsze musi być nietknięty? Czy każdy jego czyn może być usprawiedliwiony "bo to tylko (aż) bachor"? Czy zawsze musi go otaczać niewidzialna zasłona odbijająca kule itp?

[Obrazek: tld207120000ib3.jpg]

Ktoś coś wspominał o wyeksploatowaniu tematu lasu, nocy i burzy w horrorze? Ok, proszę bardzo - większość akcji dzieje się słonecznym przedpołudniem w sympatycznej nadmorskiej miejscowości. Ptaki ćwierkają, słoneczko świeci... dzieci się śmieją. A przy tym wszystkim śruba dokręcana jest tak sugestywnie, że można narobić w portki ze strachu. Końcówka wymiata.

[Obrazek: tld207130000fu3.jpg]

Wady? Jak to często w europejskich horrorach z lat 70-tych bywa, logika zachowań bohaterów kuleje, podobnież jak aktorstwo. Może też trochę irytować hiszpański dubbing pary głównych bohaterów, ale... to są pierdoły.
Sam film niszczy.

[Obrazek: tld207140000gi2.jpg]

Jeśli ktoś lubi jak poddaje się w wątpliwość pewne z góry ustalone zasady filmowe, które to zwłaszcza Jankesi tak bardzo boją się łamać to... polecam.

Odpowiedz
#2
Ja tylko nieśmiało polecę tekst Arrakin, bo może nie wszyscy znają:

http://film.org.pl/prace/who_can_kill_a_child.html

Odpowiedz
#3
Zgadza się, to dobry tekst, ale jeśli ktoś ma zamiar obejrzeć film, radzę wstrzymać się z lekturą do końca seansu.

Odpowiedz
#4
Mocne, minimalistyczne kino.
Zdecydowanie odbiegające od tradycji filmu grozy, a więc nie korzystające w najmniejszym stopniu z sztafażu tak dla horroru charakterystycznego. Nawiedzone domy, mroczne lasy - nic z tych rzeczy.
Jest tylko mała wysepka, słoneczko i wakacyjna beztroska...

Irytować może irracjonalne (momentami) zachowanie bohaterów, ale jak już Stark napisał, jest to nie warta uwagi pierdoła.
A końcówka zaiste wymiata.


PS. Recenzji Arrakin (swoją drogą bardzo dobrej) przydałoby się ostrzeżenie przed spoilerami.

Odpowiedz
#5
zaczne od minusow, zeby miec to z glowy:

1. napisy poczatkowe trwaja bagatela 7 minut 30 sekund. przetykane sa archiwalnymi nagraniami przedstawiajacymi rozmaite formy dzieciecej kazni (obozy koncentracyjne, kleski glodu, wojny domowe, poparzenia, eksperymenty etc). krotko: na to sie nie da patrzec. oto co proponuje: 30 sekund wstepu, przewijacie 7 minut i dopiero zaczynacie ogladac.

2. zachowanie bohaterow jest... nazwijmy rzecz po imieniu: kretynskie. a wystarczylo, zeby rezyser wprowadzil do scenariusza jedna jedyna scene i po problemie. o co chodzi? juz mowie: bohaterowie orientuja sie, ze z dzieciakami jest cos mocno nie halo. facet bierze babe pod reke i zapieprzaja na przystan. na miejscu okazuje sie, ze lodzie zniknely. w takiej sytuacji oboje wracaja do miasta i bunkruja sie w jakiejs chalupie albo robia cokolwiek innego, np. szukaja auta i jada w glab wyspy. tymczasem rezyser przedluza w nieskonczonosc moment "olsnienia" glownego bohatera. ten bowiem wpada na pomysl ewakuacji dopiero pod koniec filmu, kiedy wszystko dookola zdazyl juz szlag trafic.

koniec minusow. czas na plusy:

1. przez pierwsza godzine zastanawialem sie, jak to mozliwe, ze gromada dzieciakow przejela kontrole nad miasteczkiem, wymordowawszy uprzednio doroslych ludzi. wszelkie watpliwosci rozwiala rozmowa bohatera z jednym z ocalalych. wowczas film uderzyl mnie w dynke z calej epy i do napisow koncowych siedzialem jak wryty. w tym kontekscie tytul jawi sie doprawdy masakrycznie.

2. koncowka jest PARALIZUJACA i polega, mowiac w duzym skrocie, na stopniowym waleniu widza po mordzie nastepujacymi po sobie scenami, poglebiajacymi poczcie beznadziejnosci. dzisiaj nikt nie odwazylby sie zamknac w ten sposob filmu: horrory dawno przestaly wywlekac na swiatlo dzienne ukryte w czlowieku obawy, nie maja zadnego zwiazku z rzeczywistoscia. obecnie dryfuja beztrosko w morzu abstrakcji. dlatego tez recepcja WCKAC? byla w moim wypadku sporym wydarzeniem.

3. akcja dzieje sie w bialy dzien, co stanowi jaskrawe zaprzeczenie fundamentalnej zasady kina grozy, ze niby musi byc ciemno, zeby bylo straszno. nie wiem, co za palant to wymyslil.

4. akcja dzieje sie w prozaicznej scenerii zwyklego miasteczka, jakich mnostwo we Wloszech czy w Grecji. doswiadczenie filmowe uczy ponad wszelka watpliwosc, ze im sceneria horroru bardziej pospolita, tym lepiej dla horroru.

5. arcygenialny poczatek z odnalezieniem ciala martwej kobiety.

reasumujac: gdyby nie durne zachowanie bohaterow, wystawilbym 9/10, a tak nie wystawiam nic. zamiast tego czekam na remake produkcji hiszpanskiej. wbrew pozorom film przydaloby sie porzadnie odrestaurowac, zeby stal sie ciut bardziej znosny w odbiorze, lepiej wykadrowany i z wieksza iloscia jazd kamery. warstwa ideologiczna oczywiscie bez zmian. cos w stylu rimejku HHE, bo oryginal zdzierza jedynie najbardziej zahartowani milosnicy survivalu.

Odpowiedz
#6
Kurde, ja po dziesiątkach eurohorrorów z lat 70-tych chyba się znieczuliłem na ekranową głupotę bohaterów. Dostrzegam ich irracjonalne zachowania, ale jakoś już mnie nie irytują... Albo inaczej - po "Sette Note in Nero" Fulciego już nic mnie nie zdziwi. W porównaniu z kretynką, główną bohaterką "Sette...", pan i pani z "Who Can Kill a Child" to demony intelektu.

W sumie zapomniałem o tym wspomnieć, ale dokumentalny początek rzeczywiście nie jest potrzebny. Nie tyle chodzi nawet o to, że ciężko się na to patrzy, ale o to, że to dość toporna próba wmówienia że film jest czymś więcej niż jest w rzeczywistości. Nie lubię takiego namolnego stwarzania głębi.

Odpowiedz
#7
http://www.filmweb.pl/Czy+Diego+Luna+zabi%C5%82by+dziecko,News,id=46097

Hm, czyli japońskie horrory już się im skończyły, więc czas zabrać się za filmografię kolejnego kraju. Teraz Hiszpania, potem pewnie Włochy, może nawet kiedyś przyjdzie czas na Polskę? :D

BTW - czułem, że będzie remake! Po prostu wiedziałem! HA :D

Odpowiedz
#8
Cytat:może nawet kiedyś przyjdzie czas na Polskę?

Już czekam na remake "Pory mroku" i "Klątwy doliny węży" ;)

Odpowiedz
#9
Eee tam, jak coś rimejkować, to przede wszystkim "Wilczycę"! :)

Odpowiedz
#10
Dobry dreszczowiec o zabójczych dzieciach. Pochodzący z Hiszpanii film charakteryzuje się dobrym klimatem, jest pozbawiony pewnej kiczowatości 'Children of the Corn' ( ale ten horror też mi się podobał ) i trzyma w napięciu. Do tego niewyjaśniona zagadka czemu te dzieci zabijają dodają jeszcze filmowi tajemniczości.

7+/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#11
Film z dobrym pomysłem wyjściowym i niezłym klimacikiem, ale to tyle co ma do zaoferowania. Największy problem to scenariusz i aktorstwo. Bohaterowie są irytujący i w ogóle im nie kibicowałem. Poziom aktorstwa bardzo niski przez co cierpi cały film. No i całość opiera się na chaotycznym bieganiu po wiosce z punktu a do b i nie prowadzi praktycznie do niczego. Nawet dobrego survivala z tego nie zrobiono. To o czym film będzie wiedziałem już przed seansem, także nie było zaskoczenia w kwestii kto mordował i dlaczego nikt się nie przeciwstawił swoim oprawcom. Liczyłem też na to, że dzieci same z siebie postanowią wymordować swoje rodziny, a tu kolejne rozczarowanie i jakieś czary mary hipnoza czy co to tam było. Generalnie film, który powinien otrzymać dobry remake, ale to się nie stanie.

W kwestii dzieci mordujących dorosłych zdecydowanie lepszy jest Ils i Eden Lake.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#12
Zdecydowanie bardziej podobało mi się brytyjskie Children (2008)
[Obrazek: screenshot-med-32.jpg]

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Child's Play (seria) slepy51 21 6,649 26-11-2022, 03:55
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości