Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Znaki można wybierać w trakcie walki krzyżakiem lewo/prawo podczas trzymania bloku. ;)
A sztywne klasyfikowanie Wiedźmina 3 jako RPG i porównywanie go Fallouta, czy czegoś tam jeszcze jest nieco krzywdzące, z resztą "RPG" teraz nazywa się multum bardzo odmiennych od siebie tytułów. Czym na przykład różni się GTA V od takiego Wieśka? Jedynie brakiem wybieralnych dialogów i wpływu na przebieg fabuły w równie dużym stopniu (bo jakiś mały jednak jest). Czy ktoś uważa za wadę, że bohaterowie GTA V mają z góry ustalone charaktery, na które nie ma się wpływu?
30-09-2016, 14:15
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Znaki można wybierać w trakcie walki krzyżakiem lewo/prawo podczas trzymania bloku. ;)
Ooo. Kolejna rzecz, której nie ma w tutorialu, a której nie można sprawdzić w instrukcji, bo gry za 300 zł muszą być wydawane oszczędnie, żeby nie doliczyć dodatkowych 5 zł za książeczkę.:)
Co do "nijakości" lub "jakości" Geralta - mnie bardziej chodzi o to, że on jest wycofany w stosunku do wielu wydarzeń, nawet jak bierze w nich udział to nie ma własnego zdania, a z drugiej strony - ja też zdania wyrazić nie mogę, bo mi nie pozwalają opcje dialogowe. To trochę jakby zrobić RPG typu Baldur's, ale tylko z jedną, bardzo szczegółowo przygotowaną klasą postaci. Mam wrażenie, że choć kieruję Geraltem, to po prostu patrzę, jak gra ktoś inny. Nie "wiążę się" z tym światem. Nie mam wczuwki jak w Falloucie, gdzie wszystko dotyczyło MNIE, a nie pana Johna Smitha o bardzo precyzyjnie określonej przeszłości. Toż nawet Joel nie miał tła tak mocno zarysowanego, jak Geralt - tam też pewne rzeczy można było sobie dopowiadać. W W3 nie można. Wszystko ktoś powiedział za ciebie - od A do Z.
30-09-2016, 14:21
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(30-09-2016, 14:15)Huntersky napisał(a): A sztywne klasyfikowanie Wiedźmina 3 jako RPG i porównywanie go Fallouta, czy czegoś tam jeszcze jest nieco krzywdzące, z resztą "RPG" teraz nazywa się multum bardzo odmiennych od siebie tytułów.
Klasyfikujac go inaczej wypada tylko gorzej. Jako przygodówka zbyt duzo czasu poswieca na walke i rozwleka niepotrzebnie historie, a przy tym jest zbyt malo zroznicowana i nie stanowi intelektualnego wyzwania. Zgadzam sie, ze kategoryzowanie gier (czy sztuki w ogole) bywa szkodliwe, ale nie ma co przesadzac. Tak naprawde dla mnie chyba Wieśkowi bliżej do gier Davida Cage'a i przygodówek Telltale - tyle, że jest bardziej rozbudowany. ;)
Cytat:Czym na przykład różni się GTA V od takiego Wieśka? Jedynie brakiem wybieralnych dialogów i wpływu na przebieg fabuły w równie dużym stopniu (bo jakiś mały jednak jest). Czy ktoś uważa za wadę, że bohaterowie GTA V mają z góry ustalone charaktery, na które nie ma się wpływu?
Tak czekalem czy ktoś przywola to porownanie, bo sam chcialem napisac, ze Wiesiek jest bardziej jak GTA i tez zaczalem zastanawiac sie, czym sie roznia. Otoz GTA to gra akcji, a Wiesiek nie. Ile w GTA masz misji, gdzie trzeba szukać śladów, z kimś gadać, kogoś śledzić? 90% misji w GTA oznacza strzelaniny i pościgi. Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze w Wiesku proporcja jest odwrotna i wiekszosc to gadanie i chodzenie, a walka w misjach stanowi mniejszosc. Wiec to jest pierwszy punkt, ktory IMO elimnuje to porownanie w ogole. To "jedynie" to różnica znacząca, a jak juz pisalem sam fakt ustalonej osobowosci nie jest wadą samą w sobie - jednak w GTA nie chodzi o odgrywanie postaci i prowadzenie dialogow, a strzelanie i sciganie sie.
30-09-2016, 14:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 14:32 przez Gal Anonim.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Ale prowadzenie śledztwa i zbieranie śladów to mechanika, którą spokojnie można postawić obok pościgów i strzelanin. Wciąż możesz powiedzieć, że poza możliwością prowadzenia dialogów i wpływu na fabułę Wiedźmin to otwarta gra akcji, ale z bardziej detektywistycznym zacięciem. ;) Nie grałem w LA Noire, być może porównanie do tego tytułu byłoby nieco bardziej trafne, ale w sumie LA Noire to też pod wieloma względami takie GTA. ;)
30-09-2016, 14:45
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Cytat:Jako Geralt mogę być spoko Geraltem lub wrednym Geraltem, ale zawsze Geraltem.
A w Tomb Raiderze zawsze Larą. A w Final Fantasy VII głównym bohaterem jest zawsze ten sam Cloud.
That's the way it is.
Swoją drogą - mnie by się w ogóle nie chciało grać w grę będącą kontynuacją książek, które nie za bardzo lubię.
30-09-2016, 14:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 15:01 przez Gieferg.)
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
@Crov
Do TLOU przyrównałem tylko w odpowiedzi na Twój oryginalny post, w którym zasugerowałeś jakoby konkretne cechy charakteru postaci nie dawały "miejsca na gracza". Przykład z Joelem miał pokazać, że większości gier z fabułą, nie podchodzimy do postaci w ten sposób i nie widzimy cech charakteru jako ograniczenia, jeżeli nam sie podobają. Tak, TLOU, The Longest Journey są inaczej skonkstruowane, mają inne tempo i mechanikę niż wiesiek, ale sam element odgrywania postaci, jest taki sam. Bo oczywiście, tak jak napisał Military, TLOU może mieć lepsze tempo i wyważenie z racji tego, że jest bardziej "zbitą", konkretną opowieścią, ale sam element czerpania przyjemności z odgrywania konkretnej postaci, jest na takich samych zasadach. Jak ja steruję Geraltem w W3, Joelem w TLOU, ruskiem w GTA4, to na tym najbardziej podstawowym poziomie "odgrywania/wczuwania się w postać", gatunek tych gier nie ma większego znaczenia. Joel ma określoną osobowość, która jest fajna i fajnie się przez to dla mnie wchodzi w jego buty. Geralt ma bardzo fajną osobowość i fajnie mi się przez to wchodzi w jego buty i odgrywa jego przygody.
Jakby co ja się nie kłócę o to, że W3 ma idealne tempo (ma najgorsze z całej trylogii), czy że gejmplejowy progess postaci jest idealny (nie jest). Ja sie kłóciłem najpierw z samą ideą, że Geralt jest słabą postacią, a następnie z Twoim postem sformułowanym w taki sposób jakby cechy charakteru postaci były w grach problemem.
Ja w pełni rozumiem argument, że odgrywanie konkretnej postaci, która komuś nie podchodzi, może być męcząca przy tak rozległej rozgrywce, ale to już bardziej powinno nakierować rozmowę w stronę albo samego tempa gry i możliwości gejmplejowych, ale po prostu osobistych argumentów, że postać i świat kogoś nie porwały. Bo sama idea, że fajne cechy charakteru postaci muszą być w eregach z góry jakąś przeszkodą w graniu, jest słaba.
Zgadzam się, że z punktu widzenia mechanicznego, W3 może być nieco bardziej "fasadowy" niż inne erpegi, i jeżeli kogoś nie porwie ten świat, to jest w czarnej dupie. Ale jest mnóstwo wspaniałych gier, które wcale nie bazowały na idei, że "postać to jestem JA, gracz, a wszystko kręci się w okół mnie", a zamiast tego przedstawiały bogaty, klimatyczny świat, styl i bohaterów, których fajnie było odgrywać, którym fajnie było towarzyszyć. DA Inquisition może i na poziomie czystej mechaniki, jest głębszy od Wieśka, ale co mnie to obchodzi jako gracza erpegowego, skoro ciekawość "tekstowa" tego wszystkiego, kontekst w jakim ten gejmplej jest osadzony, są jak ciepłe, rozgotowane kluchy.
TLOU jest po prostu krótsze i lepiej wyważone. To jest jedyna istotna dla tej dyskusji różnica mechaniczna pomiędzy tymi grami. Ale generalna zasada jest taka sama, jeżeli fajnie gra mi się Joelem przez 15 godzin, to nie widzę problemu bo ten sam experience przeciągnąć do 30. Sam sposób rozciągnięcia tej przygody może być oczywiście problematyczny (i jest w wiesku), ale sam fakt, że gramy konkretną postacią, nie musi być zródłem problemu.
@Military
Cytat:To zwarta, liniowa, szybka zręcznościówka, gdzie fabuła jest fajowym dodatkiem, ale w sumie nie ma większego znaczenia dla gameplayu.
Jak to fabuła nie ma większego znaczenia? Przecież to jest największy feature TLOU. I w tym momencie robienie takich arbitralnych rozróżnien pomiedzy fabułą, a mechanicznym gejmplejem nie ma znaczenia, bo jedno napędza drugie. Gejmplej TLOU oparty na ciągłym powolnym łażeniu, przeglądaniu śmieci, komentowaniu otoczenia i przekładania drabin/drewnianych kładek z jednej sciany na drugą, byłby kompletną nudą, byłby wręcz "anty-grą", gdyby nie był osadzony w fabularnym kontekście podrózy tych dwóch postaci.
Cytat:jeśli nie czuję, że to JA przez te długie godziny chodzę ulicami miast i jeżdżę traktami, to nie chce mi się poświęcać na to czasu. Bo to nie gra, tylko filler. W TLoU (prawie) nie ma fillera, więc tam mógłbym grać kimkolwiek.
Tutaj znowu przechodzimy do kwestii osobistego odbioru danego świata, bo od tego zależy co dla nas będzie, a nie będzie fillerem. W TLOU, też przecież przez wiekszość czasu, tylko lazisz, lazisz i lazisz po śmieciach i komentujesz widoki, ale jest to zajebiste wlasnie ze względu na fabularny kontekst, na świat w ktorym sie znajdujesz i postacie, którymi to odgrywasz. Tak samo jak lazenie po tych wszystkich wsiach i miastach ociekających historycznym kontekstem w każdym detalu ich projektu, potrafi być przeżyciem w Wiedzminie.
Cytat:nawet jak bierze w nich udział to nie ma własnego zdania
Ja zupełnie tego tak nie odczułem. To jest facet, który z góry woli nie mieszać się w gówno innych ludzi, ale jak już sie ubabra, to zawsze ma coś konkretnego do powiedzenia. I to właśnie często w sposób dużo bardziej dosadny i siarczysty, niż w innych grach dialogowych. Z tą szczegółowością jego wypowiedzi tez bym nie przesadzał. Bo ta gra nie daje "ostrych kontrastów", w postaci np. "Evil Geralta" (co jak pisałem nie musi być minusem w kontekscie konkretnej postaci), ale prawie zawsze w trudnych, niedwóznacznych sytuacjach byla opcja różnych punktów widzenia. Jasne, nie zawsze da się przekazać to co sam gracz mysli o danej sytuacji, ale nie spotkałem się jeszcze z erpegiem, który pod tym względem zawsze dawał graczowy pełen wachlarz, zniuansowanych punktów widzenia na każdy temat.
Cytat:Toż nawet Joel nie miał tła tak mocno zarysowanego, jak Geralt - tam też pewne rzeczy można było sobie dopowiadać. W W3 nie można. Wszystko ktoś powiedział za ciebie - od A do Z.p
Co mogłeś sobie dopowiadać w TLOU?
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
30-09-2016, 15:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 15:02 przez Proteus.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
W Tomb Raiderze nie skupiasz się na świecie i relacjach z innymi postaciami, tylko na tym, jak przeskoczyć na drugi koniec przepaści. Lara milczy przez 99,9% czasu gry.
Naprawdę nie widzisz różnicy między grą z naciskiem na zręcznościowy gameplay, a taką, w której ważniejsza jest fabuła? Powiedziałbym, że gameplayowo W3 to przez 70% czasu nicnierobienie. Siedzisz na koniu i jedziesz. Idziesz do kolejnego rozmówcy. Brak wyzwania w międzyczasie - odchylasz gałkę i czekasz. Jeżeli mam przy takich aktywnościach spędzać dziesiątki godzin, to lepiej żebym lubił postać, którą kieruję i która rozmawia w moim imieniu z innymi. A najlepiej, żebym to JA był tą postacią, a nie Lara czy Geralt. Dlatego w RPG-ach jest kreacja postaci.
Co do więzów gry z książką - nie obchodzą mnie, bo ja mam problem nie z bohaterami Sapkowskiego, tylko z tym, jak chaotycznie przedstawia swój świat. Tutaj jest spójność. Sam świat jest OK. Szkoda, że nie ma w nim wiele do roboty.
BTW: w GTA możecie robić przekomiczne, przegięte zadymy bez większych konsekwencji, jest tona aktywności pobocznych i sporo humoru. Wiedźmin nie ma tego wszystkiego, więc porównywanie z GTA wypada na jego niekorzyść.
30-09-2016, 15:03
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Cytat:Powiedziałbym, że gameplayowo W3 to przez 70% czasu nicnierobienie.
Pytanie brzmi - co ty właściwie chciałbyś robić przez te 70% czasu. Nie mam odniesienia do innych gier, bo ostatnie cRPG w jakie grałem to był Morrowind, ale szybko mi się znudził i dałem sobie spokój. Wcześniej FF VII (które przeszedłem ze trzy razy) i Xenogears.
Świat w W3 wygląda tak, że mogę przez 70% tylko po nim łazić, oglądać widoki, okazjonalnie kogoś utłuc. Spędziłem też kilkanaście godzin na wchodzeniu na góry, na których i tak nic nie ma, bo pewnie nawet nie przewidzano, że ktoś będzie chciał na nie włazić. Ale tak fajnie wyglądały (z daleka, z bliska mają cienkie tekstury), że nie mogłem się oprzeć.
I w końcu wlazłem na każdą :) (prócz tych, które widać, ale naprawdę ich nie ma)
btw, moja żona w ogóle nie grywa w inne gry na kompie (na konsoli daaaaaawno temu się zdarzało) ale wszystkie części Wiedźmina z przyjemnością przeszła :)
30-09-2016, 15:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 15:35 przez Gieferg.)
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
(30-09-2016, 15:03)military napisał(a): Powiedziałbym, że gameplayowo W3 to przez 70% czasu nicnierobienie. Siedzisz na koniu i jedziesz. Idziesz do kolejnego rozmówcy. Brak wyzwania w międzyczasie - odchylasz gałkę i czekasz.
To jest trochę krzywdzące sprowadzenie sprawy, takie, które uderza w większość erpegów, które pod względem czysto mechanicznym, nigdy nie należały do najbardziej "miodnych" gier. Bo erpegi to w dużej mierze, dialog/walka/łażenie. Ale gracze to lubią właśnie często przez kontekst świata, fabuły, postaci, klimatu w jakim to wszystko jest osadzone. W kontekście odgrywania opowieści, sprowadzanie tego do mechaniczego podziału na bieganie, walczenie czy gadanie jest troche niesprawiedliwe i mocno spłyca autentyczne przeżycie. Jak postać i świat są fajne, to ja chcę nią łazić, chcę nią gadać z innymi. Bo to gadanie prowadzi do fajnych scen, fajnych sytuacji. Zwłaszcza, że w Wiesku takie np. samo podróżowanie może być gejmplejowym przeżyciem z racji na stylistykę tego wszystkiego, podobnie jak w TLOU człowiek był przyklejony do monitora, gdy spacerował powoli po przedmieściach. Można mówić o tym, że reakcje Geralta są ograniczone przez jego określony character, ale i tak fabularne, dialogowe momenty w tej grze są dla mnie erpegowej czołówce. W grach Bethesdy masz cały wachlarz wypowiedzi od aniołka po diabła, ale po kilkunastu godzinach, cisnąć da się rzygiem od tego. Z
Oczywiście jarzę, że jak komuś nie przypodoba się konkretny świat, postacie czy mechanika walki, to może marudzić, ale to chyba trochę inne argumenty, niż te rzucone tutaj.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
30-09-2016, 15:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 15:28 przez Cator.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
70% to nie zarzut. To uzasadnienie tego, że postać Geralta przeszkadza mi w akceptacji tego procentu. Jeśli to byłaby zręcznościówka/bijatyka - wtedy spoko, bo i tak nie zwracam uwagi na postać. Ale jeśli mam tyle czasu spędzać z Gerciem i jego oczami chłonąć świat, to fakt, że facet mi nie przypasił, może mi mocno przeszkadzać.
U Bethesdy podoba mi się właśnie ta... bliższość GTA. W Skyrimie czy Oblivionie też możesz wyczyniać przegięte wiksy - i albo to ciągniesz (nic nie jest nieodwracalne), albo ładujesz sejwa. Generalnie jest duże pole do popisu. W W3 masz małą liczbę sejwów, a "niewłaściwe" zachowanie jest, hm, karane.
30-09-2016, 15:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 15:31 przez military.)
Krzyżowiec
Liczba postów: 7,252
Liczba wątków: 19
Ja jestem typem zbieracza, więc jeśli chodzi o loot, a raczej jego atrakcyjność, to Skyrim zdecydowanie wygrywa na tym polu z Wiedźminem. Ale jeśli chodzi o zbieractwo to i tak nie wyszła chyba jeszcze gra, która by dopieściła mnie ostatecznie. Blisko był Gothic, jeszcze bliżej Diablo 2 ale to zupełnie inna bajka.
Wiedźminowi 3 wystawiłem 10/10, ale moje upodobania przesuwają się coraz mocniej w kierunku gierek typu TLoU, ze zwartą budową, gęstym nagromadzeniem detali i wartką akcją.
Polski już nie ma.
30-09-2016, 15:31
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Cytat:W W3 masz małą liczbę sejwów, a "niewłaściwe" zachowanie jest, hm, karane.
Mała liczba sejwów dotyczy tylko konsoli.
Słyszałem o przypadku gościa, który wyskoczył przez okno z pewnego zamku w trakcie uczty, gdy brama była zamknięta i poszedł sobie robić inne questy, po czym, ileś tam godzin później, gdy chciał wrócić, okazało się, że ni **uja, nie da rady, a tymczasem sejvy sprzed uczty już mu się straciły i mógł sobie zaczynać grę od nowa :D
Na PC problem nie wystepuje, więc Jak zaczynałem drugi raz, nie chciało mi się zaczynać od początku, więc odpaliłem sejva sprzed pierwszej istotnej decyzji, którą chciałem zmienić i grałem od tego momentu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by grało kilka osób równolegle i miało swoje sejwy (tyle ile im potrzeba).
Co do zachowania - pamiętam, że jak w Morrowindzie coś przeskrobałem, to mnie ganiali przepakowani strażnicy, z którymi nie szło walczyć.
btw - też skaczecie na główkę z mostu przed Kaer Trolde? :D
30-09-2016, 15:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 15:58 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(30-09-2016, 14:45)Huntersky napisał(a): Ale prowadzenie śledztwa i zbieranie śladów to mechanika, którą spokojnie można postawić obok pościgów i strzelanin. Wciąż możesz powiedzieć, że poza możliwością prowadzenia dialogów i wpływu na fabułę Wiedźmin to otwarta gra akcji, ale z bardziej detektywistycznym zacięciem. ;)
Ziom, kaman. :) Tak, a Only God Forgives to tak samo film akcji jak Die Hard, bo też gadaja i tez strzelają. :) Nie, nie moge powiedziec, ze to to samo. Liczą się proporcje, o ktorych tez pisalem. Przeciez to oczywiste. Jakby w GTAV 90% gry to bylo gadanie i sledzenie ludzi, a 10% to strzelanie i wybuchy to trudno byloby ja nazwac grą akcji, nie uwazasz?
(30-09-2016, 15:00)Proteus napisał(a): @Crov
Do TLOU przyrównałem tylko w odpowiedzi na Twój oryginalny post, w którym zasugerowałeś jakoby konkretne cechy charakteru postaci nie dawały "miejsca na gracza". (...) Tak, TLOU, The Longest Journey są inaczej skonkstruowane, mają inne tempo i mechanikę niż wiesiek, ale sam element odgrywania postaci, jest taki sam.
No tak, i to jest przecież zarzut.
Cytat:Ja sie kłóciłem najpierw z samą ideą, że Geralt jest słabą postacią, a następnie z Twoim postem sformułowanym w taki sposób jakby cechy charakteru postaci były w grach problemem.
Nigdy tak nie twierdzilem - wybacz jezeli tak odebrales moj post, moze zle to sformułowałem. Chodziło mi o to, ze Geralt jest za mało wyrazisty i charakterystyczny, by być dobrą postacią (jak Joel czy April), a za bardzo jego osobowosc jest ważna dla gry, by być nośnikiem dla gracza. ALTERNATYWNIE: za mały nacisk jest kładziony na Geralta jako postac, by sie jarac jego przygodami; a z drugiej strony za duzy nacisk jest kladziony na Geralta jako postac, by dac mi wrazenie kontroli. Przez co ani wte, ani we wte z zaangazowaniem. Ani nie interesuje mnie co ON zrobi (jak to bywa np. w przypadku April, gdzie zastanawiam sie jak ta postac odnajdzie sie w rozwijajace sie fabule), ani nie daje to pola do popisu mnie, jako graczowi. Gdyby Wiedzmin byl bardziej liniowy i skupial sie na opowiadaniu historii to pewnie byloby to mniejszym problemem.
Cytat:Ja w pełni rozumiem argument, że odgrywanie konkretnej postaci, która komuś nie podchodzi, może być męcząca przy tak rozległej rozgrywce, ale to już bardziej powinno nakierować rozmowę w stronę albo samego tempa gry i możliwości gejmplejowych, ale po prostu osobistych argumentów, że postać i świat kogoś nie porwały. Bo sama idea, że fajne cechy charakteru postaci muszą być w eregach z góry jakąś przeszkodą w graniu, jest słaba.
Ależ są przeszkodą. "Fajni" bohaterowie są przeszkodą w dobrych fabułach. Bo bohaterowie, ktorzy sa dobrzy we wszystkim nie sa fajni. :) Dlatego w RPGach masz zwykle ograniczona liczbe punktów do rozdania i rzadko bywa, zebys byl wojownikiem-charyzmatycznym-intelektualistą. :) A ja przeciez poruszylem temat tempa gry i rozgrywki, wiec nie wiem dlaczego ten przytyk. Wyraznie pisalem, ze to sie wszystko sumuje, a Geralt jako postac to tylko kolejny symptom poczucia braku progresu.
Cytat:Zgadzam się, że z punktu widzenia mechanicznego, W3 może być nieco bardziej "fasadowy" niż inne erpegi, i jeżeli kogoś nie porwie ten świat, to jest w czarnej dupie.
Ale to argument przeciez nie do mnie, bo sam dobrze wiesz, ze swiat Wieśka mnie interesuje. Wielokrotnie z Toba o nim gadalem. Tym bardziej wolalbym widziec go jako serial.
Cytat:Ale jest mnóstwo wspaniałych gier, które wcale nie bazowały na idei, że "postać to jestem JA, gracz, a wszystko kręci się w okół mnie", a zamiast tego przedstawiały bogaty, klimatyczny świat, styl i bohaterów, których fajnie było odgrywać, którym fajnie było towarzyszyć.
A potrafisz mi przywolac jakiegos dobrego RPGa z juz wykreowanym bohaterem z jedna klasa postaci? Bo ja nie potrafie, choc potrafie przywolac takie, gdzie bohater ma swoja historie (wiekszosc w sumie), ale wciaz jest dla gracza jak z plasteliny.
Bo, ze wiele jest gier z wykreowana postacia i fabula wokol niej to nie jest zaden argument, bo te gry są zbudowane inaczej - tak jak mowilem. Gdyby Wiedzmin był przygodówką jak The Longest Journey to ta rozmowa nie mialaby pewnie miejsca.
30-09-2016, 17:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 17:53 przez Gal Anonim.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Tak sobie myślałem na spacerku - i wymyśliłem, że w Geralta się nie wczuwam, nie potrafię się z nim identyfikować. Bo to jednak w ciul kiepska postać jest. Przynajmniej w grze.
Przypakowany, niepokonany, zawsze opanowany, przystojny, "cool", uwielbiany przez gorące babki, inteligentny, wygadany i nigdy niepotrzebujący prezerwatywy - no po prostu BEZ WAD, a zarazem... bez motywacji. Ten chodzący ideał, półbóg, łazi po świecie i załatwia potwory, bo w sumie takie ma wykształcenie. Te wszystkie intrygi mu koło masywnego chooja latają.
Jakaś zemsta? Osobista motywacja? Niby jest szukanie Ciri, ale w grze wiadomo o niej tyle, co nic, jej związek z Geraltem po prostu nie istnieje (jedna scenka treningu to mało, żeby zbudować więź), a poza tym nie ukrywajmy - ten wątek jest, żeby było jakies usprawiedliwienie biegania do nowych regionów, a najlepsze rzeczy są w misjach pobocznych.
No i mamy tego Supermana, który na dodatek nie ma jakiejś moralnej misji niesienia pomocy - jemu wisi totalnie wszystko, a ja mam się emocjonować? Phf.
30-09-2016, 18:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 18:14 przez military.)
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
No ale to jego odzielenie od świata i życie jako wieczny wagabunda, z kompleksem na punkcie własnego miesjca w społeczeństwie, jest częścią jego charakteru. Pisanie, że Geralt nie ma motywacji to bzdura. On nie ma "Wielkiej" motywacji i jest generalnie bezcelowy w tym sensie, że nie chce się mieszać w politykę i kłopoty, które i tak go dopadają i to jest własnie dobry, fajny motyw.
Od kiedy to każdy bohater gier musi być albo herosem poświęcającym życie by ratować galaktykę, albo villainem chodzącym po trupach do celu? Czasami dobrze jest wcielić się w kogoś kto sarkazmem zbywa napotkanych pretensjonalnych bufonów napieprzających o nadchodzącym końcu świata i który ludzkie problemy rozwiązuje nie dlatego, że jest Wybrańcem Przeznaczenia na Wielkiej Misji, tylko dlatego, że akurat był pod ręką.
Zresztą ta jego "bezcelowość" i rzekoma "neutralność" nie została przez twórców pozostawiona sama sobie, w tych grach są liczne odniesienia do tego, że Gerlat to w sumie sam nie wie czego chce i że po części jego kompleks wykluczonego, to jest self-inflicted i że jakby pozbył się kompleksów to by mu się łatwiej żyło, a jego mantra o nie wdawaniu się w nic, to w praktyce bzdura. Poza tym jego motywacja jest taka, że mimo wszystko zawsze chce dobrze dla swoich przyjaciół i ludzi, których napotyka w tych przygodach, bo to mimo wszystko swój chłop jest. Bo jego częściowe obrażenie się na świat, kłóci sie z tym, że na napotkane na drodze, ludzkie skurwysyństwo, oka nie przymruży.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
30-09-2016, 18:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 18:34 przez Cator.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ale widzisz, tu jest problem, bo jak przychodzi mnie posłaniec z informacją, że król taki a taki chciałby mnie widzieć, a Geralt traktuje go z wyraźną niechęcią - przy czym zasiekłby 20 takich, gdyby musiał - to jakoś... nie czuję motywacji.:)
Ja lubię, jak bohater ma wizję jak Trevor, zostaje wrobiony jak Max Payne (1 i 2), jest wqrwiony jak choćby Aidan Pearce, a jeśli nie - to po prostu ma przesrane jak Gordon Freeman. I MUSI SOBIE RADZIĆ. Geralt mógłby na to wszystko siknąć i iść na piwo - i nic by się nie stało.
30-09-2016, 18:35
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
No widzisz, mógłby ale tego nie robi. Bo mimo wszystko, sytuacyjnie zawsze jest jakiś powód dla Geralta by się wmieszać, a gdy już się wmiesza, to stawki robią się na tyle wysokie, że on nie może sobie pozwolić by pozostawić to sobie, nawet jeżeli obnosi się tym, jak bardzo uważa to wszystko za burdel (co też jest cecha charakteru. Fajną czy niefajną - niewazne. Ale wyrazistą i z której wychodzi wiele fajnych momentów i tekstów).
W 1 grze miał silną motywację rozwiązania intrygi, która uderzyła w jego przyjacół i bliskich, a z czasem rozrosła się w coś jeszcze gorszego, czego nie mógł ignorować.
Dwójka opierała się na fajnym motywie kolesia wrzuconego wbrew swej woli w wir wydarzeń ponad jego sily. Tutaj właśnie motyw Geralta jako gościa, który najchętniej to udałby się do ciepłych krajów popijać drinki na emeryturze, ale nie jest mu to dane, bo los wplótł go w środek politycznej draki, którą musiał rozwiązać by oczyścić własne imie, był nasilniejszy. I to odgrywanie kolesia z rodzaju "I am too old for this shit" też jest samo w sobie fajne, ciekawe. Bo motywacja "fish out of water", zmęczonego gościa, który chce się wydostać z politycznych sieci gromkopierdnych królów i magów bawiących się we władców świata, jest sama w sobie wyrazistym i ciekawym motywem (i rzadko spotykanym w grach).To zresztą był kolejny silny punkt tej fabuły. Ta sugestia, że Geralt pomimo bezpośredniego wpływu na ważne wydarzenia i tak jest jedynie pionkiem w politycznej intrydze, ze nie jest growym Wybrancem Przeznaczenia, i ze nie wazne co zrobi, pewne machinacje są kompletnie ponad jego głową i nie jest w tanie ich powstrzymać, co ładnie podkreśla końcówka.
Trójka to oczywiście Ciri, i tak jak zgodzę sie z Tobą, że ich relacja mogła skorzystać na nieco lepszej, bardziej wnikliwej ekspozycji (jak zresztą i wszystkie postaci/motywy zaczerpnie bezpośrednio z powiesci), ale silna motywacja postaci mimo wszystko jest, a zresztą tak jak i w poprzednich grach z serii, ogólna misja/intryga i tak służy też jako pretekst zetknięcia sie dróg Geralta z troskami zwykłch ludzi, których nie może ignorować.
No i tak już generalnie mówiąc, nie rozumiem tego podejścia, że bohater/bohaterka muszą być wyraznie "intensywni" jak w podanych przez Ciebie przykładach. Sarkastyczny koleś z "chip on his shoulder", który zgrywa przed światem obojętnego cwaniaka, choć sam nigdy nie może się powstrzymać by cisnąć kijem w mrowisko, jest mocny i wyrazisty. Zrozumiał bym jakby to faktyczne zobojętnienie przekładało się na brak działania w fabule, machanie na wszystko ręką, ale nie dość, że tak przecież nie jest, to jeszcze z tego podejścia i charakteru bohatera wynika mnóstwo fajnych, zbawnych sytuacji i interakcji, które mocno różnią się od growego, standardowego archetypu protagonisty.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
30-09-2016, 19:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 19:11 przez Cator.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ano, dwójka była spoko, choć gejmplejowo nie urzekała. Jedynka z kolei była odrzucająco rozwleczona.
W trójce brak mi motywacji i już. Nie daje jej rozgrywka (wina braku poczucia postępu, rozwoju), nie daje jej fabuła (szwendanie się i robienie przypadkowych zadań, brak wyrazistej głównej postaci, wokół której kręci się fabuła).
30-09-2016, 19:43
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Cytat:dwójka była spoko, choć gejmplejowo nie urzekała. Jedynka z kolei była odrzucająco rozwleczona.
Jak dla mnie dwójka była zdecydowanie za krótka. W zasadzie to bardziej taki prolog do trójki niż samodzielna gra, choć przeszedłem ją po raz drugi już po trójce i grało się całkiem dobrze (fabularnie jest fajna, ale tam jest wszystkiego ZA MAŁO).
Cytat:nie daje jej fabuła (szwendanie się i robienie przypadkowych zadań
Ale wiesz, że nikt ci nie każe się szwendać ani robić zadań pobocznych?
Przechodząc grę po raz pierwszy olewałem 3/4 zadań nie związanych z główną fabułą, bo ta mnie za bardzo ciekawiła, żeby ją zostawiać na później. Dopiero za drugim razem robiłem sobie na spokojnie dodatkowe rzeczy, ale i tak wielu nie zrobiłem - jak dla mnie jest tego po prostu za dużo, ale to też jest fajne - chodzę sobie po świecie, w którym jest masa rzeczy do zrobienia i wybieram z tego to, co mnie zainteresuje, a olewam to, co wydaje się mało ciekawe.
Gorzej jeśli jesteś z tych co grając w jakąs grę muszą koniecznie mieć 100% COMPLETED - czytałem żale takich ludzi, gdy się okazywało, że wykonanie jednego zadania to automatyczny fail innego, a ci by chcieli mieć wszystko zaliczone, broń boże żadnych faili w dzienniku, no bo przecież jak to, kurva, że się nie da, musi się dać i uj, a jak nie to gra jest gupia :D Gdybym chciał zrobić wszystko, może też bym narzekał, bo sporo z zadań pobocznych jest podobnych, ale gdy się wybiera, problem się sam rozwiązuje - dowiaduję sie, że mam do wyśledzenia kolejnego wilkołaka, to mówię zleceniodawcy, że jasne, pewnie, biorę, po czym jadę sobie w swoją stronę, a zadanie wisi sobie w dzienniku do czasu aż mnie najdzie ochota, by je zrobić - a że może nigdy nie najdzie? Nie szkodzi.
Cytat: wygadany i nigdy niepotrzebujący prezerwatywy
No cóż, skoro jest bezpłodny i odporny na choroby... :)
Poza tym, czemu właściwie służy ta dyskusja? Bo klepiesz w kółko, że ci postać nie pasuje, że to nie pasuje, tamto nie pasuje - jest proste rozwiązanie - pierdolnij grę w kąt i graj w coś innego, no chyba, że bardzo chcesz zostać przekonany do tego, że jest sens grać - jest, tylko nie wiem czy akurat dla ciebie :)
Dodam jeszcze że najlepszą fabułę mają dodatki, no i są tam nieporównywalnie ciekawsi antagoniści niż w podstawowej grze.
A w którym w ogóle jesteś miejscu, dotarłeś już chociaż do Novigradu?
30-09-2016, 20:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2016, 20:31 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Cytat:Przechodząc grę po raz pierwszy olewałem 3/4 zadań nie związanych z główną fabułą, bo ta mnie za bardzo ciekawiła, żeby ją zostawiać na później.
Heh, ja też. Potem jednak zdalem sobie sprawe, ze tak naprawde to te zadania poboczne sa najciekawszym elementem gry. ;)
01-10-2016, 01:43
|