Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,254
Liczba wątków: 6
Nie będę mieszać, mam nadzieję że nikt mnie nie ukrzyżuje za dwa posty pod rząd.
Na szybko moje wrażenia, jutro może omówię parę rzeczy dokładniej.
- B. dobry film, ode mnie 8/10 z serduchem. I zdecydowanie już nie specyficznie dla dzieciaków, wyraźnie "doroślejszy" .
- Wyraźny "styl retro" filmu jak zresztą pierwsza WW i JL.
- Zdecydowanie "Uwierz w ducha" - acz muszę powtórzyć.
- Gadotka się poprawiła aktorsko od pierwszej części ale tutaj rządzi Wiig
- Nie wiem gdzie ludzie narzekają w tym filmie na chemię miedzy Dianą a Trevorem - bo jest lepsza niż w części pierwszej. Sceny w łóżku, na ruchomych schodach, w samolocie - świetne.
- Wiig obawiałem się że jest już trochę za stara do takiej roli, bo jest już sporo po czterdziestce i 12 lat starsza od Gadotki ... a jest tutaj naprawdę hot. Nawet biega "miękko". W scenach walki też daje radę. Widać że swoje wytyrała do tego filmu. Chcę ją z powrotem w tej roli :D
- Barbra w niczym nie przypomina Catwoman Pfeiffer, chyba że chodzi o to że najpierw jest nieśmiałą blond okularnicą a potem seksowną kocicą. Ale to są postacie o zupełnie innych problemach i motywacjach, podejmują też inne wybory.
- To już chyba koniec wątku Steve'a Trevora.. chociaż ...
- Trevor jako przybysz z innych czasów.. sporo fajnych scen. Nie jestem pewny bo sto lat temu ten film widziałem ale.. czy to nie jest inspiracja "Wiecznie młodym " z Gibsonem? (i też pilot :) )
- Villain Pascala to żaden "Trump" tylko zupełnie zwykły gościu z problemami i kompleksami taki jak wielu z widzów.
- Powrót do motywu z części pierwszej że w ludziach jest zarówno dobro jak i zło.. czasem wielkie dobro i wielkie zło.
- Fajne zahaczenie o motywy bogów z którymi przecież związana jest Diana.
- Diana jest już w tym filmie "dorosła" i sexy zdecydowanie bardziej przypominając postać z "Justice League" niż z "Wonder Woman'.
- Scena po napisach - super :p
- Wciąż nie mamy w DCEU postaci nazywanej Wonder Woman. Nawet w 1984 roku ;)
Fajne, zgrabne, dobrze pomyślane, dobrze zagrane i wyreżyserowane. Produced by Zack Snyder and Deborah Snyder.
29-12-2020, 03:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 03:34 przez Rozgdz.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,429
Liczba wątków: 128
Wtf was that?
Jedynka była przereklamowanym przeciętniakiem, dwójka jest... słabsza.
- osadzenie tego w latach 80-tych jest chyba tylko po to, żeby wstawić motyw konfliktu nuklearnego. 80s się tu w ogóle nie czuje. Not one bit.
- zero dobrych scen akcji. ZERO. A finałowe konfrontacje są już w ogóle najgorsze i zabijają nudą.
- W pierwszej połowie filmy Wondy w kostiumie jest ze 2 minuty.
- wyciąganie z dupy kolejnych do niczego niepotrzebnych motywów jak nowe moce Diany, czy zbroja
- usypiający, idiotyczny finał, w pewnym momencie mamy coś trochę jakby barki z TDK do sześcianu. - niestety wszystkie pomysły, które mi się nie podobały na papierze, w praniu wyszły tak samo źle.
- początek jest w miarę, ale im dalej tym gorzej i gorzej i gorzej i gorzej...
- za długie toto o co najmniej 30 minut
Z plusów - Wiig daje radę, (ale w pewnym momencie zostaje zepchnięta na dalszy plan i do końca nie ma już nic ciekawego do roboty), Pascal aktorsko jest spoko, chwilami (zwłaszcza pod koniec) miałem prawie wrażenie, że widzę (i słyszę) Billa Murraya, a to zawsze dobre skojarzenie.
Ogólnie taki trochę Batman Forever X Superman Donnera, tylko bardziej irytujący.
Wstępnie daję 4/10, obejrzę jeszcze z córką przed wydaniem ostatecznego wyroku.
29-12-2020, 03:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 03:37 przez Gieferg.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,653
Liczba wątków: 30
(28-12-2020, 23:45)Rozgdz napisał(a): Właśnie oglądam dwójkę i.. czy ktoś zwrócił uwagę że akcja się dzieje w "Washington D.C." ? ^_^
A zwróciłeś uwagę, że nie dzieje się w latach 80? Znaczy, teoretycznie tak ale praktycznie NIC o tym nie świadczy.
Więc po co ten wysryw o 80s? I czemu akurat 84? A
A tak poza tym: nie zgadzam się chyba z niczym co napisałeś.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
29-12-2020, 04:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 04:11 przez shamar.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,254
Liczba wątków: 6
(29-12-2020, 04:09)shamar napisał(a): A zwróciłeś uwagę, że nie dzieje się w latach 80? Znaczy, teoretycznie tak ale praktycznie NIC o tym nie świadczy.
Więc po co ten wysryw o 80s? I czemu akurat 84? A
Prezydentura Reagana i okres przed rozpadem ZSRR. Myślę że rok w tą lub w tamtą nie ma większego znaczenia. Odniesienie Prezydenta USA do Star Wars w filmie to zdecydowanie odniesienie do Reagana
https://www.rp.pl/Historia/180329743-Gwiezdne-Wojny-Udany-blef-Reagana.html
29-12-2020, 04:24
Captain Skullet
Liczba postów: 20,429
Liczba wątków: 128
Ktoś ładnie podsumował problemy tego filmu:
https://forums.superherohype.com/threads/wonder-woman-1984-spoiler-review-thread.555372/page-16
Cytat:1- The time period. OK; I get it, Reaganism and consumerism and hedonism. But the way they depict the era - especially in the opening scene in the mall - actually doesn't have anything to do with a vaguely realistic depiction of the 1980s. It looks like... Well, a dream about the 1980s made up by someone who actually thought that everyone in the 80s was an a**hole dressed in an extravagant way. If they wanted to talk about egomaniacs and consumerism, there is no actual reason for the story not to take place in our days. Actually, in the era of Facebook and influencers and postCapitalism and President Trump it would have worked even better. Maybe they wanted to talk about Middle Eastern crisis, but this is the type of movie for which it would have been better if they had avoided any reference to real-life events, especially when they involve walls, cutting water and an Israeli actress with a military background who has already expressed some debatable opinions regarding some related themes (and Gadot surely couldn't ignore what some references may imply). I am not necessarily saying that they actually made it on purpose, but I actually find it unfortunate and possibly indelicate. The "rape" accusations regarding the "handsome man" IMHO are completely forced, because there is literally NOTHING in the real world which resembles what happens in the movie. But there are a lot of real-life situations which actually resemble what the Egypt incident in the movie. Anyway, these are actually minor troubles - nothing which could make me downright hate WW84.
One curious fact: even if the movie takes place in the 1980s they never play the Stranger Things card. That is, they don't ever try to replicate the tone and the atmosphere of fantasy movies of the 1980s. However, what's even more curious is that the movie actually has a lot of debts with movies from the 1990s and early 2000s. With one exception - Superman II, which sounds like a source of inspiration for Jenkins - there seem to be a lot of plot points taken from Jerry Zucker's Ghost, action movies and those mainstream fantasy comedies such as the Freaky Friday remake, Bruce Almighty and Liar Liar. It actually looks more Captain Marvel-ish than Captain Marvel itself. It's as if - purposefully or not - they had recreated some kitsch, so-bad-that-it's-good moments from movies such as Stargate (Barbara Minerva is actually surprised that an archaeologist/anthropologist knows Latin even if she works at the friggin' Smithsonian; renowned anthropologist - and secretly centuries-old amazon - Diana Prince who can't recognize the Dreamstone even if - as Barbara Minerva says at one point - its image is literally everywhere; a Latin inscription is on the millennia-old Dreamstone even if apparently it was around way before Rome was founded and so on). In that regard, I'd say that the one superhero movie which is REALLY similar to WW84 is Batman Forever. Both Lord's and Minerva's arcs resemble the Riddler's arc in that movie, and in particular Minerva seems to be a revival of the "nerdish character who becomes a villain" cliché from Batman Forever (and Batman Returns, and Batman and Robin, and Amazing Spider-Man 2...). Just to be sure, I re-read some of comic book writer Greg Rucka's issues and there are literally ZERO similarities between the strong, confident character he re-created for the WW books and what Kristen Wiig attempted to do here.
2- Ok, let's go with the serious stuff. One of the two main problems I have with the movie is that it is actually two completely different movies which progress in parallel and rarely meet each other. Movie A is about Lord and Minerva, and it is basically a bizarre fantasy black comedy about a couple of con artists who accidentally get Aladin's genie lamp. Movie B is a fantasy rom-com about a woman obsessed with her long-lost-love and magically revives him. These two movies have literally zero to do with each other on every possible level, and the points when they meet - basically every moment when Wonder Woman interacts with Minerva or Lord - are probably among the worst moments in the entire flick. Also: movie A is way more interesting than movie B.
I don't know why - maybe it depends on the fact that Wiig and Pascal are way, way better actors than Gadot; or maybe it is because in the "interaction moments" they try to to give some "moral" meaning to the scene (how sanctimonious is sexy, immortal, superstrong, overconfident Diana Prince talking to poor, insecure, vulnerable and at-risk-of-being-raped Minerva and telling her that she has had problems, too??? I literally hated WW in that scene). Anyway, the longer I watched WW84, the more I wanted to watch Pascal and Wiig and the less I was interested in Gadot and Pine. I actually think that Max Lord pre-Dreamstone, when he actually resembles his comic book Justice League International counterpart, is the best part in the movie (after the Dreamstone, he becomes a not-particularly-interesting hybrid of average power-hungry megalomaniac and the villainous Max Lord from the "Sacrifice" storyline, mostly because of visual elements, in particular the nosebleed). Wiig as Minerva post-Dreamstone has some funny moments too, mostly because - even if they make her a bit prettier - you never really get the impression that she is a super-hot bombshell, so some of the people's exaggerated reactions to her actually sound funny.
Anyway, movie A's resolution doesn't really need Wonder Woman. Max Lord could have had his "enlightenment moment" even without the lasso. In fact, I think that the entire movie would have been better with NO Wonder Woman at all. The romance adds nothing to what they had given us in chapter 1, poor Chris Pine (who - for some reason - looks a decade older than in the previous movie - what happened to him??!) doesn't have much to do and Gadot talking about truth and beauty and loyalty sounds even more fake than Superman talking about hope. Plus: every fan-appeasing moment in which she gets a new gadget or there is a nerdish reference (the invisible plane, the flight, the armor, even Lynda Carter) is downright TERRIBLE. Forced, distracting and completely useless.
3- The other main problem is the Dreamstone itself. They NEVER really explains how it works and it's as if they make the rules while the film progresses. They keep referencing The Monkey's Paw, but it is if they had missed the main point of the original tale, that is fate's cruel irony. In Jacobs' original story the main character wish for 200 pounds and he gets it when his son horribly dies in an accident, and he gets a goodwill payment of 200 pounds as a refund. So there is a direct correlation between the wish and the bad consequence. But in WW84 this happens only in some moments. If you really wants to put some faith in it, you could argue that there actually is a correlation between Barbara's wish and her becoming a jerk: she finally has some power and she decides to use it in the worst possible way (actually in the movie they suggest that the Dreamstone has some direct psychological effect on Minerva, but I chose to ignore that part). But there is literally no correlation between Diana losing her power, resurrected Steve and Steve inhabiting another man's body (why???). This makes the entire part about Diana incredibly weak, because it's really hard to get invested in what is happening to her. Also, the problem with the Dreamstone becomes more serious while the film progresses. Some of the wishes becoming real actually sound "realistic" (Lord's assistant wishes to have some help and a group of employees enter the room for an interview - it's not as if they had magically appeared in the room and had blue skin like Mr Meseeks from Rick and Morty). In other moments - Barbara becoming a human cheetah after having being granted a SECOND wish (weren't they limited to only one? Is it just because Lord "feels generous"? Does he feel generous later during the climax? What a mess) - the connection between the wish and its granting are something out of a fantasy movie. Some points are downright confusing - the emir wishing for a wall causes "just" a political crisis rather than an utter shock among every single head state because a frickin' WALL has appeared out of nowhere? Did I miss something?
The way they deal with the wishes is so arbitrary that it makes the climax incredibly weaker. In order to accept what happens at the end you have also to accept that A- EVERY single person's wish on the planet is a relatively mundane thing (wishing to have a lot of money, wishing someone else to be dead, wishing to be a king), B- everyone's wish is something egotistical and C- everyone renounces his/her wish. This is incredibly hard to accept. I mean, hasn't anyone asked for world peace? Hasn't anyone desired to swap places with Maxwell Lord? Hasn't any borderline bipolar person desired EVERYONE on the planet to be dead? It is actually a missed opportunity, too, because they way they deal with "global wishes" is terribly boring and unimaginative. I mean, wouldn't it have been funnier if - taking a page from Rudy Rucker's novel Master of Space and Time - someone had desired to have six arms, or to become tiny and live between a woman's boobs? Why didn't kids wish for unicorns? I mean, it would have been visually interesting at least - it's not that there is anything remarkable from a visual point of view in WW84 (yes, the CGI is awful).
On a final note, I think that the resolution is flawed as hell. I guess that they were trying to make Lord sympathetic by making him realize the error of his ways, but the problem is that Lord actually stops only when he understands that he is putting his son in danger. HIS SON. Not a completely unknown, unrelated child. So the final lesson isn't really "be careful what you wish for because you could put other people in danger", but "be careful what you wish for because you could hurt your family and therefore your own, personal interest".
W skrócie -
- zastosowanie 80s jest bezpodstawne i nieudane
- film zdaje się być dwoma niepasującymi do siebie filmami o róznych postaciach i różnych sprawach, a WW zdaje się być zbyteczna we własnym filmie
- cały motyw z życzeniami nie jest wystarczająco wyjaśniony (dlaczego postać Wiig w ogóle dostaje drugie życzenie?), generalnie nie ma sensu i jest jednym z najbardziej naciaganych motywów w całym kinie komiksowym
Ale polecam przeczytać cały wyżej cytowany post.
29-12-2020, 13:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 13:17 przez Gieferg.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,364
Liczba wątków: 9
Cytat:dlaczego postać Wiig w ogóle dostaje drugie życzenie?
Bo tak. Dosłownie :) Mandalorian stwierdził, że dostanie drugie życzenie za darmoszkę, bo akurat miał taki kaprys.
29-12-2020, 13:39
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Teoretycznie wystarczy że złapali randomowego kolesia na korytarzu i zapytali: życzysz sobie, żeby ten MILF był drapieżnikiem alfa, prawda?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
29-12-2020, 13:55
Captain Skullet
Liczba postów: 20,429
Liczba wątków: 128
(29-12-2020, 13:39)raven.second napisał(a): Cytat:dlaczego postać Wiig w ogóle dostaje drugie życzenie?
Bo tak. Dosłownie :) Mandalorian stwierdził, że dostanie drugie życzenie za darmoszkę, bo akurat miał taki kaprys.
To akurat najmniej istotne. Nie ma żadnych szans żeby przedstawiona w filmie sytuacja, przy takich, a nie innych założeniach przebiegała tak, jak pokazano (przykłady w cytacie w powyższym poście, mi się o tym filmie nie chce więcej rozpisywać). W moim przypadku zawieszenie niewiary niestety nie chciało działać. Powtórzę jedno - taką ilością królików wyjętych z kapelusza, jaka tu jest, można by obdzielić pięć komiksowych filmów.
29-12-2020, 17:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 17:04 przez Gieferg.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,254
Liczba wątków: 6
Cytat:dlaczego postać Wiig w ogóle dostaje drugie życzenie?
Ona nie dostaje drugiego życzenia. Było uważniej oglądać :) Lord daje jej "cenę" która pobiera za życzenia od iluś tam ludzi tak jak sobie zabiera np zdrowie aby się wzmocnić.
Stąd też ostatnia scena z Barbarą otwiera ciekawe możliwości.. :p
29-12-2020, 22:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 22:08 przez Rozgdz.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,429
Liczba wątków: 128
Na tym etapie to już prawie spałem po dwóch godzinach pitu pitu z małym dodatkiem nędznej akcji, tak więc...
btw, Cheetah oczywiście wygląda arcy-nędznie.
29-12-2020, 23:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2020, 23:16 przez Gieferg.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,653
Liczba wątków: 30
(29-12-2020, 04:24)Rozgdz napisał(a): Prezydentura Reagana i okres przed rozpadem ZSRR. Myślę że rok w tą lub w tamtą nie ma większego znaczenia. Odniesienie Prezydenta USA do Star Wars w filmie to zdecydowanie odniesienie do Reagana
Tylko co z tego skoro tych 80s nie czuć i nie widać?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
30-12-2020, 04:17
.
Liczba postów: 28,080
Liczba wątków: 62
Obejrzałem to chyba bardziej z obowiązku i z racji faktu, że trochę brakuje mi nowości na ekranie. O ile jestem zdania, że w kinie nie ma głupich pomysłów, są tylko te źle zrealizowane, tak WW84 sprawił, że zacząłem w to wątpić, bo jednak pomysł uczynienia głównego motoru fabuły z faktu, że jakiś gość został kamieniem, który spełnia życzenia i teraz spełnia życzenia całemu światu, co powoduje globalne zamieszki - cóż, jednak jest głupi :)
Zupełnie nieciekawy film, jutro będę z niego pamiętał chyba tylko szarżującego Pascala. Dam 4/10
30-12-2020, 09:32
Fhtagn
Liczba postów: 5,364
Liczba wątków: 9
Cytat:80s nie czuć i nie widać
Początek w centrum handlowym jest kolorowy, kiczowaty i na upartego to tutaj właśnie czuć namiastkę tych lat. Reszta: mogła się dziać w 1946, 1984, 1999 czy 2020. Żadnej, absolutnie żadnej różnicy to nie robi. Więcej klimatu lat osiemdziesiątych było w zwiastunie, niż w całym filmie. Ale gdyby skupić się właśnie na archeologicznych, muzealnych zabawach w klimacie Indiany Jonesa z nieco większym skupieniem się na tych nadnaturalnych elementach... och, byłoby cudownie. W teorii.
Cytat: ostatnia scena z Barbarą otwiera ciekawe możliwości
Jakie na przykład, skoro w pozostałych filmach nic o tym nie ma? Ani w Batman v Superman, gdzie zresztą Diana sama mówi, że zniknęła na lata ze świata, ani w Justice League... podobnie jest z lataniem i robieniem rzeczy niewidzialnych. Odrzuciła życzenie, zrezygnowała z mocy, wróciło jej człowieczeństwo, więc w ciągu tych kolejnych trzydziestu lat po prostu się zestarzała i siedzi pewnie w jakimś muzeum, jako szara myszka.
Pomyślcie, co przeżywał Bruce: siedział w wielkiej rezydencji, w telewizorze jakiś typ mówi, że każdy może sobie życzyć co tylko zechce - no to Bruce życzy sobie powrotu rodziców, a potem jakiś żydowski głos nawołuje go, by jednak zrezygnował z tego życzenia :D
30-12-2020, 10:21
Stały bywalec
Liczba postów: 9,697
Liczba wątków: 29
albo jestem ślepy albo mało czarnych w 1984 było na ulicach i ogólnie obsadzonych w filmie
no i mówcie co chcecie ale jakoś ŁONDA ŁOMA bez miecza i tarczy to nie to samo, niby tutaj w filmie nikt nie ginie a Diana nie jest po to by walczyć tylko słowna gadka na koniec i konflikt światowy rozwiazany
30-12-2020, 10:35
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,653
Liczba wątków: 30
W 84 panował jeszcze głęboki rasizm. Dlatego czarni nie wychodzili z domów. Jedynie wieczorami czy nocną.
Pamiętam. Twórcy odrobili tu lekcje.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
30-12-2020, 10:40
Stały bywalec
Liczba postów: 2,732
Liczba wątków: 0
Najlepsze słowo określające ten film to "pokraczny". Postacie są pokraczne, ich wątki są pokraczne, świat jest pokraczny, fabuła jest pokraczna i sceny akcji też są pokraczne. Kto dał temu zielone światło nie wiem, ale niestety trochę zabrakło żeby to było tak złe że aż dobre.
Ten wyleniały lampart to najbardziej kuriozalny przeciwnik ostatnich lat. Nawet ten kolo z xmenów z włosami-mackami jej ustępuje.
31-12-2020, 12:21
Stały bywalec
Liczba postów: 13,542
Liczba wątków: 77
Oczekiwania miałem niskie, dlatego też z przyjemnością stwierdzam, że WW84 je spełnił. Czy jest to dobry film? Moim zdaniem nie, ale daleko mu do katastrofy. Najbardziej problematyczna jest pierwsza godzina, która swoją konstrukcją przypomina mix Supermana III i IV, Amazing Spiderman 2. Czyli mnóstwo gagów, cheesy dialogów i miejscami pretekstowe rozwijanie akcji "bo tak ma być". Potem jest lepiej, aż do rozczarowującego finału w którym Diana
stosuje ten sam pomysł z lassem jak w Justice League przy okazji "spowiedzi" Aquamana
To byłoby nawet spoko, gdyby te filmy pojawiły się w odwrotnej kolejności bo wówczas można byłoby mówić o nawiązaniu, smaczku etc. Tymczasem w momencie, gdy Lord wchodzi do tej maszyny (?) czekałem już z odpalonym zegarkiem w ręku w oczekiwaniu na koniec sceny. Taki to finał.
Motyw z powrotem Steve'a oczywiście wyssany z palca, a postać pilota służy tylko jako podbudowa pod powrót Diany na pole walki. Ja tego nie kupuję, choć scena
latania z Surface of the sun przygrywającym w tle akurat zadziałała
Wiig spóźniła się z taką rolą około 10 lat, nie mniej jest tutaj bardzo fajna ;) Gadot klasa sama w sobie, choć jej Diana mocno dojrzała.
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
01-01-2021, 19:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2021, 19:48 przez Snappik.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,254
Liczba wątków: 6
(30-12-2020, 04:17)shamar napisał(a): Tylko co z tego skoro tych 80s nie czuć i nie widać?
Jakieś detale są, np mój ulubiony samochód tego okresu - stary Peugeot, czy właśnie Reagan. Ale zgadzam się że film tych lat 80ych nie podkreśla. Tylko to jest raczej kwestia rozminięcia się samego filmu z jego promocją. Promocja podsyciła i ukierunkowała "oddawanie klimatu lat 80ych" i nakierowała ludzi na oczekiwanie jakąś zabawą popkulturową latami 80ymi w stylu "Guardians of the Galaxy".
A tutaj akcja się dzieje w w takim czasie i tyle. I w sumie wszystko.
Osobiście uważam że to tak samo dobre rozwiązanie jak każde inne - po mnie to całkowicie spłynęło i nie ma wpływu na moją ocenę. Ale wydaje mi się że częste poruszanie tej kwestii wynika z zawiedzenia rozbudzonych oczekiwań w tym kierunku a nie jest wadą filmu samą w sobie.
(30-12-2020, 10:21)raven.second napisał(a): Cytat: ostatnia scena z Barbarą otwiera ciekawe możliwości
Jakie na przykład, skoro w pozostałych filmach nic o tym nie ma? Ani w Batman v Superman, gdzie zresztą Diana sama mówi, że zniknęła na lata ze świata, ani w Justice League... podobnie jest z lataniem i robieniem rzeczy niewidzialnych. Odrzuciła życzenie, zrezygnowała z mocy, wróciło jej człowieczeństwo, więc w ciągu tych kolejnych trzydziestu lat po prostu się zestarzała i siedzi pewnie w jakimś muzeum, jako szara myszka.
Akurat z tego co pamiętam to Diana lata już w WW podczas walki z Aresem (ale musiałbym powtórzyć aby mieć pewność :) Co prawda lewituje tylko nad ziemią, ale latać - lata :p
Universum DCEU ma strukturę serialową. Np całe WW84 tłumaczy czemu Diana w "Justice League" tak mocno postawiła się ożywianiu Supermana i igraniu z tajemniczą, potężną Mocą za którą może przyjdzie zapłacić cenę np wykreowanie potwora.
To że do tej pory nie było Barbary nie znaczy że się może nie pojawić tym bardziej że...
Nie widzimy że Barbara oddała życzenie. Widzimy tylko że już nie jest "kotem". A została nim dzięki doładowaniu różnych emocji (cena za życzenia) od Maxa. Te życzenia zostały odwołane, co widzimy.
Barbara życzyła sobie aby być "taką jak Diana". I pytanie w jaki sposób to życzenie się spełniło. Diana nie jest człowiekiem.. ani Amazonką. Jest boginią, jedną ze Starych Bogów. Jeśli tak to zdziałało - wiemy z WW i JL że Starzy Bogowie dość mocno różnią się "właściwościami". I jeśli weźmiesz boginię i doładujesz ją emocjami -to może być taki rezultat. Gdy ona będzie mogła rozniecić te emocje w sobie sama dość silnie - będzie zmieniać wygląd sama.
To oczywiście hipotezy ale nikt nie nazwał Barbary jako "Cheetah" w tym filmie a to powinno dawać do myślenia ;)
WW84 to całkiem niezłe wprowadzenie postaci tylko że Wiig.. Kurczę, ona ma dzisiaj 47 lat. A najmniej chcę ją oglądać nabotoksowaną. W WW84 moim zdaniem wypadła świetnie ale...
(30-12-2020, 10:35)Spoilerowo napisał(a): no i mówcie co chcecie ale jakoś ŁONDA ŁOMA bez miecza i tarczy to nie to samo, niby tutaj w filmie nikt nie ginie a Diana nie jest po to by walczyć tylko słowna gadka na koniec i konflikt światowy rozwiazany
Diana traci miecz w WW a w BvS ma już inną tarczę i miecz - a jest to zestaw który jest w stanie osłonić ją/zranić Doomsdaya. Najwyraźniej jeszcze go nie zdobyła :p
02-01-2021, 16:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2021, 21:42 przez Rozgdz.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,653
Liczba wątków: 30
Ale wg. tamtych filmów ona siedziała 100 lat pod kamieniem.
Odkrycie Wondie na zdjęciu to wielki twist "BvS". Więc ten film nie ma sensu
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
02-01-2021, 18:20
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,254
Liczba wątków: 6
No.. niezupełnie. Bo już w BvS powiedziała że "zabijała istoty z innych światów" a tego raczej nie robiła odkurzając zabytki w muzeum.
Diana w pewnym sensie cały czas przecież "siedzi pod kamieniem". Nie ujawnia się, jest miejską legendą - jak w sumie Batman. Coś gdzieś mówią o jakiejś tajemniczej kobiecie - i tyle.
Wonder Woman powinna być "jawna" - występować pod swoim imieniem, inspirować, być przykładem, działać w świetle dnia - jak Superman (który też rozmawia z dziećmi na początku filmu).
Taką Dianę widzimy pod koniec JL:
A wcześniej widzimy ją jako "Batmana" - gdy wpada, robi swoje i znika
No i - co już w sumie pisałem w różnych wersjach i na różnych forach - nie po to w pilocie serialu (BvS) wprowadzasz postacie z Wielką Tajemniczą Przeszłością w której nie wiadomo co się wydarzyło (jak Diana i Batfleck) i trzymasz na ten temat buzię na kłódkę z wyjątkiem kilku aluzji - aby w dalszych odcinkach się w tą przeszłość nie zagłębiać, przedstawiać ciekawe twisty, powracających villainów czy dzisiejszych wrogów jako dawnych przyjaciół ;)
02-01-2021, 21:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2021, 21:39 przez Rozgdz.)
|