Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Po spojrzeniu na kolekcję dvd, po zerknięciu na temat pracy dyplomowej, po wyliczeniu książek jakie przeczytałem w ostatnich miesiącach, a wreszcie po sprawdzeniu listy najbardziej oczekiwanych filmów, stwierdziłem że science-fiction to mój ulubiony gatunek. Niezależnie od podgatunku - horror sf czy wojenne sf, to jest po prostu "to coś", co mnie pociąga. Fantastyka naukowa daje największe pole do popisu wyobraźni, a przy tym nie służy jedynie tępej rozrywce - często więcej w niej filozofii niż w twórczości pierwszej klasy poetów. Wystarczy przeczytać utwory z lat 1900-1960, żeby zobaczyć jaki był cel s-f, jakie było jej przesłanie. Co prawda gatunek podupada w ostatnich latach, ale wciąż nie jest źle. Wciąż powstają arcydzieła, filmy wybitne, filmy bardzo dobre oraz dobre. Oto mały przegląd najlepszych produkcji . Zapraszam do dyskusji i uzupełniania listy.
1995 - kopalnia ciekawej s-f
Miasto zaginionych dzieci - człowiek o niesamowitej wyobraźni oraz maestro obrazu łączą siły. Jeunet i Caro po raz drugi razem. W efekcie powstaje ponura, groteskowa, ale i fascynująca baśń, mocno oddziaływująca na wyobraźnię. Film warty polecenia.
Ghost in the Shell - ja zasadniczo tego nie lubię, ale wy tak, więc jest. :P
Screamers (Tajemnica Syriusza) - jak wyżej, poza tym na podstawie Dicka i z bardzo Dickowskim zakończeniem. Widać niski budżet, ale who cares? Film i tak wymiara - jeśli lubicie takie ponure, surowe produkcje.
12 małp - kiedy Gilliam bierze się za jakiś projekt, wiadomo że efekt będzie porażający. Tutaj wziął się za podróże w czasie - i powstał BTTF dla dorosłych.
Strange Days - typ Hopsa, więc jego pytać o uzasadnienie. ;)
1996 - klasyka kiczu, świadomego czy nie
Independence Day - możecie się oburzać, krzyczeć, jęczeć, ale ten film na liście być musi. Ultrawirowiskowa, gigantyczna produkcja, której oglądanie zapiera dech w piersiach. Zakończenie - mimo że durne - ciekawie parafrazuje treść książki, na której wzorowali się twórcy (wiadomo jakiej). Jak dla mnie ID4 to jeden z filmów, które nigdy się nie znudzą czy zestarzeją.
1997 - rok filmów WIELKICH
Starship Troopers - jeden z najlepszych filmów s-f w historii. Zaryzykowałbym stwierdzenie że to ostatni wybitne wielkie widowisko, choć oczywiście przyszłość może przynieść wiele zaskoczeń. No i jest jeszcze późniejszy LotR, ale raz że to film fantasy, a dwa - Żołnierzom kosmosu może buty czyścić.
Cube - pokaz gigantycznych umiejętności reżysera, który przy mikroskopijnym budżecie stworzył arcydzieło fantastyki naukowej. Aż żal pomyśleć, że droższy Starship Troopers 2 wypada przy Cube tak miałko... Film Natalego pokazuje, że należy liczyć siły na zamiary, a nawet bez pieniędzy powstanie świetny film.
Piąty element - ostatni dobry (ale za to jak dobry!) film Bessona. Patrząc na niego nachodzi mnie myśl: jak to jest, że w 1997 potrafiono wykreować tak realistyczne światy jak w The Fifth Element czy Starship Troopers, a dziś prezentuje się sztuczną, plastikową papkę?
Faceci w czerni - to było coś nowego. Jazda bez trzymanki w trochę groteskowym klimacie. Dynamiczna, wciskająca w fotel, przezabawna, a przy tym niegłupia. Coraz mniej takich filmów - rozrywkowych i efektownych, ale pozbawionych kompletnie nieprawdopodobnych akrobacji w wykonaniu głównych bohaterów - czyli realistycznych w swoich ramach. A zauważcie, że mowa o filmie, w którym po ekranie paradują powykręcani kosmici...
Gattaka - romeck mówi że fajne :) może napisze jakiś opis...
1998
Dark City - jakiś film, który znów poleca romeck. :)
1999 - rok jednego filmu
Matrix - nie da się ukryć, że film zasłużenie zdobył popularność. Pierwsza część trylogii jest bowiem świetnie zrealizowana i przyzwoicie obmyślona. Klasyk, którego wartość obniżyły sequele.
The Thirteenth Floor - romeck
eXistenZ - romeck, no napisz coś :)
2000 - w starym stylu
Pitch Black - ten film kojarzy mi się ze starymi, dobrymi sajensfikszynami z lat 80-tych. Paradoksalnie powrót do przeszłości był wyjątkowo świeży w momencie premiery.
2001 - zmarnowane okazje
Vanilla Sky - klimat lekko pachnący Dickiem. Może nie jest to film, który chciałbym nabyć na dvd, ale... klimat lekko pachnący Dickiem.
2002 - bardzo solidne zapomniane filmy
Equilibrium - dystopia godna XXI wieku. Świetnie zrealizowana i zagrana - Bale jest wielki, a Diggs gra tak skurwysyńskiego kolesia, że można go autentycznie nienawidzić. Znów nie w pełni wykorzystany potencjał, ale z pewnością bardzo dobry film.
Raport mniejszości - film na podstawie Dicka, w którym nie czuć Dicka. Ale jako osobne dzieło broni się bez problemu. I like.
2006
Ludzkie dzieci - ponura, bardzo realistyczna wizja bliskiej przyszłości; świetny aktorzy w świetnych rolach; niezauważalne efekty specjalne. Świetny film.
19-06-2007, 13:51
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
military napisał(a):Supernova - mało znany, ale oszałamiający wizualnie film, który ogląda się z przyjemnością. Nic nadzwyczajnego, ale jeśli ktoś upiera się, że współcześnie nie produkuje się już filmów po prostu DOBRYCH, można powiedzieć "Supernova" i splunąć mu w twarz.
Jeszcze niedawno, na imdb w nazwisku reżysera tegoż filmu widniało Alan Smithee. Wiesz dlaczego? "Alan Smithee" to taki uniwersalny pseudonim dla tych, którzy nie chcą się przyznać do swoich "dzieł".
Ale na mnie "Supernova" AŻ takiego złego wrażenia nie zrobiła. ;)
"Misja na Marsa" i "Czerwona Planeta" wydały mi się tak koszmarne, że ledwo dotrwałem do końca.
Fajnie, że pamiętałeś o "Titanie A.E.".
19-06-2007, 14:19
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
romeck napisał(a):Jeszcze niedawno, na imdb w nazwisku reżysera tegoż filmu widniało Alan Smithee. Wiesz dlaczego? "Alan Smithee" to taki uniwersalny pseudonim dla tych, którzy nie chcą się przyznać do swoich "dzieł".
O, tego nie wiedzialem.
W sumie ciekawy pomysl na jakis ciekawy tekst. :)
EDIT: Ale jak to wlasciwie nie chca sie przyznac? Przeciez ktos film musi podpisac. Ponadto rezyser nie jest postacia anonimowa, ekipa z planu go kojarzy - nie ukryje sie. :)
19-06-2007, 14:29
thug life
Liczba postów: 839
Liczba wątków: 8
Nie wiem czemu nie wziąłeś pod uwagę seriali... Bo w tym czasie powstał najbardziej genialny serial sci-fi (jak dla mnie wogóle najlepsze dzieło sci-fi w świecie filmowym) jakim jest Battlestar Galactica...
Jak nie oglądałeś i jesteś fanem sci-fi to polecam :)
Poza tym nie można zapominać o SG1 i SGA (taki lekki klimacik - chociaż idzie się wciągnąć... Sam pamiętam jak 6 sezonów - czyli grubo ponad 100 odcinków - w ciągu tygodnia obejrzałem)... ;-)
19-06-2007, 14:38
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Nie oglądam seriali - w tv można przegapić, na dvd za drogo, ściągać - za długo. ;)
Supernova podobała mi się głównie ze względów wizualnych. ;) Na obronę Red Planet mam szczegóły - zwróćcie uwagę na drobniutkie detale, np. jakieś osobiste rzeczy członków załogi postawione w tle. Coś takiego świetnie buduje klimat. Zaś Misja na Marsa - w zasadzie pierwszy film o wyprawie na Marsa, jaki widziałem - mam do niego sentyment. Mimo debilnej końcówki.
19-06-2007, 14:44
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Jakuzzi napisał(a):EDIT: Ale jak to wlasciwie nie chca sie przyznac? Przeciez ktos film musi podpisac. Ponadto rezyser nie jest postacia anonimowa, ekipa z planu go kojarzy - nie ukryje sie. :)
Podpisuje Alan Smithee. :) A tak na poważnie, to jest sposób "maskowania" nazwiska.
To jest zwyczaj, który funkcjonuje od późnych lat sześćdziesiątych. Oczywiście, że ekipa wie, że jak głębiej pogrzebiesz, to się dowiesz. Ale już szersza opinia publiczna nie wie, a po latach nikt już nie będzie pamiętał, że jakiś znany reżyser nakręcił kupę, bo nikt z tą kupą nie będzie kojarzył jego nazwiska.
19-06-2007, 14:46
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
military, ciekawa lista, z wiekszościa typów zgadzam się w zupełności, dodałbym jeszcze:
1. Solaris - Soderbergh stworzył znakomite, inteligentne, niejednoznaczne dzieło, treścią oddalone od Lema, za to klimatem bardzo do niego nawiązujące.
2. Primer - o zagubionych w podróżach w czasie. zwycięzca festiwalu w Sundance. film tani, na poły amatorski z przegenialnym scenariuszem.
3. Eternal Sunshine of the Spotless Mind - romantyczno-obyczajowe sf. perfekcyjne.
19-06-2007, 20:47
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
A ja z tej listy bym wyrzucił:
Armageddon - strasznie nudny film, mnie w ogóle nie zachwycił.
A.I. - kolejna nuda z naciąganym zakończeniem
Raport mniejszości - średniawy.
Terminator 3 - mi się nie podobała ta część, zdecydowanie bardziej wolę poprzednie.
Wojna światów - kolejny film ze skopanym zakończeniem do tego jeszcze oczojebny morał. Za dużo filmu obyczajowego za mało SF.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
19-06-2007, 20:55
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Na wyrzucenie A.I. bym się zgodził, resztę raczej jednak zostawiłbym.
Każdy zarzut co do zakończenia Wojny światów zbywam następująco: TAK. BYŁO. W. KSIĄŻCE. Napisanej w 1898 r., jakby kto nie wiedział. To zakończenie ma swoją przyczynę. Po pierwsze książka (i film) pokazuje, że nawet najpotężniejsze mocarstwo (u Wellsa - Anglia, u Spielberga - USA, co zrozumiałe, zważywszy na datę powstania utworów) może zostać robite w pył. Drugie dno: ci jeszcze silniejsi też są zagrożeni i mogą zginąć przez lekceważenie małych - wydawałoby się - spraw, oraz przez niezachwianą wiarę w swoje możliwości.
Desjudi - nie widziałem niestety filmów z twojej listy.
19-06-2007, 21:14
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
żałuj, synu, żałuj 8)
obok CoM i Raportu Mniejszości - najlepsze w XXI wieku.
a z Twojej listy wypierdzieliłbym "Evolution" - sf dość nędzne, komedię dość nędzną, sam film nędzny doszczętnie.
i zapomniałeś o matrixowych Reaktywacji i Rewolucjach. abstrahując od ich jakości [osobiście cenię szczególnie sequel pierwszy], to były filmy ważne, głośne, wykonane znakomicie. na liście powinny sie znaleźć 8)
19-06-2007, 21:25
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Otóż to. Brakuje "Gattaki", "Trzynastego Piętra" i "Dark City" - dla mnie wszystkie w pierwszej piątce najważniejszych SF ostatnich dziesięciu lat.
Przydałby się też "Kontakt" i "Impostor", ale już nie tak bardzo.
I jeszcze przypomniały mi się "Wielkie Nic" i "Cypher" - oba filmy Vincenzo Natalego, oba godne uwagi.
Pozytywne wrażenie zrobił jeszcze na mnie "Final Cut" z R. Williamsem.
19-06-2007, 21:48
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gattaki nie widziałem, Impostor średniawy, a sequele Matrixa to... No cóż, że głośne to nie znaczy że powinny się znaleźć na liście. ;) Wprawdzie nie uważam ich za gnioty, ale też niczym się nie wyróżniają.
19-06-2007, 22:06
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
I znów zmuszony jestem przytaknąć sebasowi. :)
19-06-2007, 22:55
Nowy
Liczba postów: 2,101
Liczba wątków: 29
Mowa o wybitnych s-f, czy s-f w ogóle? Rzucacie tytułami jak popadnie...
1. 'Ghost In The Shell: Innocence' - znakomita kontynuacja arcydzieła kina s-f, moim zdaniem niewiele ustępująca poprzednikowi. Klasa sama w sobie.
2. 'Metropolis' - Katsuhiro Otomo po raz pierwszy. Zmierzono się z legendą filmu, ale też kultowym komiksem. Efekt to wyważona, wizualnie i dźwiękowo olśniewająca opowieść.
3. 'SteamBoy' - Katsuhiro Otomo po raz drugi. To jeden z dwóch najlepszych filmów w stylistyce Wielkiej Pary jakie dane było mi widzieć. Pomysłowy, epicki i niezwykle przyjemny w odbiorze.
4. 'The Mysterious Geographic Explorations of Jasper Morello' - to właśnie drugie steampunkowe animowane arcydzieło. Ekspresjonizm, groza, koła zębate i dobra historia. Pycha.
c.d.n.
19-06-2007, 23:10
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
D'mooN - pełna zgoda.
filmy, które wymienił military, są fajne, mniej fajne i do dupy. brakuje na liście dwóch arcydzieł sci-fi: 12 małp i Ludzkich dzieci. Z tego powodu spis uważam za niekompletną ciekawostkę :)
20-06-2007, 02:28
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mentalu, są tam Ludzkie dzieci, a 12 małp nie ma, bo gdybyś przeczytał wstęp, wiedziałbyś że kwalifikują się filmy mające premierę najwcześniej w 1997 r.
W spisie są filmy przynajmniej bardzo dobre - zaraz wyedytuję te przeciętne, nie warto ich zostawiać.
20-06-2007, 05:59
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Military, skoro najwybitniejsze to koniecznie wyrzuć Pojutrze, Ja robot i Kulę 8) i Vanilla Sky - to tylko remake, prawie identyczny jak hiszpańskie "Otwórz oczy".
dodam jeszcze:
- Donnie Darko
- i podobno koreański the Host [ale nie widziałem, sugeruje się słyszalnym wszędzie zachwytem]
20-06-2007, 07:18
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ja, Robot i Pojutrze są nieoficjalnie. ;) Kula jest co najmniej bardzo dobra. Donnie Darko...? Komon, to bardziej pseudofilozoficzne fantasy niż sf. :)
20-06-2007, 09:58
Stały bywalec
Liczba postów: 1,636
Liczba wątków: 8
Wara od Kuli ;) Na upartego kwalifikując ten film do s-f to można by dodać Fountain.
No ale jak des dodał Eternal.. to co, ja nie mogę poszaleć? :)
Aktualnie rządzi: ja
20-06-2007, 16:37
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Tak sobie myślę... Po co ograniczać się do dekady? Dodajmy parę lat. Zaraz powinny pojawić się 1996 i 1995. ;)
EDIT: Przy proponowanych tytułach dodawajcie rok powstania i jakiś krótki opis, wtedy zostaną umieszczone tam gdzie powinny się znaleźć. ;)
20-06-2007, 17:49
|