Wywiad z wampirem
#1
[Obrazek: 1002.jpg]

Zapewne wielu z Was miało przyjemność oglądnąć "Wywiad z wampirem". Co sądzicie o tym filmie? Czy według Was wniósł wiele do kina wampirycznego?

O fabule wiele mówić nie trzeba:
Pointe du Lac ma dość życia z kilku poważnych powodów. Na próżno jednak poszukuje śmierci. Z pomocą przychodzi wampir Lestat i daje mu wybór: śmierć, lub życie wampira pełne nocnych balang, krwii... i. No właśnie. Życie krwiopijcy wcale nie jest takie piękne.

Cały film ocenić muszę bardzo wysoko. Właściwie jest dopracowany praktycznie pod każdym względem. Przede wszystkim aktorstwo. Oczywiście najbardziej utkwił mi w pamięci Tom Cruise, który pokazał, że znakomicie radzi sobie, jako czarny charakter. Co ciekawe zaowocowało to nominacją do... Złotej Maliny. Za co? – ja się pytam. Dalej Pitt i Banderas pozostają nieco w cieniu Toma, ale trudno mieć do nich zastrzeżenia. Spisali się na medal. Świetna jest również muzyka Elliota Goldenthala, scenografia... I można by tak długo.

Co najważniejsze film (wszystko zaczęło się oczywiście od książki) wniósł naprawdę wiele do tematyki wampirów. Wykreował ich nowy, wręcz wspaniały wizerunek. Stwory obdarzone małym IQ, zamieniające się w nietoperze itp. odeszły już w niepamięć. Wampiry w "Wywiadzie..." to istna arystokracja. Inteligentne, otaczające się przepychem oraz podobne do ludzi. Zarówno z zewnątrz, jaki i wewnątrz. Oznacza to oczywiście, że nasze problemy nie są im obce... Poza tym dużo trudniej je uśmiercić. Krzyże i kołki na nic się nie zdadzą. Pozostaje jednak światło dzienne.
Tak więc ten wizerunek prezentuje się nienajgorzej. Na pewno dla człowieka, który widzi w pobliżu kły ta opcja będzie lepsza od tej oklepanej już w wielu filmach i książkach ;).
Obszerne i dobrze napisane Recenzje filmów znajdziesz na Filmowo.net
O filmie na poziomie - Forum filmowe - komentuj i oceniaj filmy!

Odpowiedz
#2
Moja wypowiedź będzie krótka: nienawidzę wszelkich filmów wampirycznych. Nietoperki, drakule, trumny, srebrne kulki, dębowe kołki odbytowe - to nie dla mnie. Nudza mnie, śmieszą, irytują, stąd unikam ich jak ognia. Jednak IWTV jest tym JEDYNYM wyjątkiem. Ten film lubię, ten film mi się podoba. Ma klimat, ma świetnie opowiedzianą historię, scenerię, plejadę znakomitych aktorów, dramaturgię i pewien specyficzny, fenomenalny... jakby to powiedzieć... jakbym był w teatrze i siedział na widowni. Wielka klasa w tym filmie.

A złote maliny to niech jadą na eksport (najlepiej do Holandii - skoro polskie im szkodzą, to niech żrą złote).

Odpowiedz
#3
Romeck a "Nieustraszeni Pogromcy Wampirów" też ci się nie podobali?

Co do "Wywiadu z Wampirem" jak dla mnie najlepszy film o wampirach. Oglądając go pewnie wielu zamarzyło się życie wieczne w wiecznym mroku
:wink: Jak np. mi :wink:
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#4
Azgaroth napisał(a):Oglądając go pewnie wielu zamarzyło się życie wieczne w wiecznym mroku
:wink: Jak np. mi :wink:

Ja juz chyba wyrosłem z takich marzeń :P. Zresztą film pokazał, jakie może być życie wampira. Bardzo podobne do naszego, lecz jeśli życie trwa wieczność, to problemy również.

romeck napisał(a):Ten film lubię, ten film mi się podoba. Ma klimat, ma świetnie opowiedzianą historię, scenerię, plejadę znakomitych aktorów, dramaturgię i pewien specyficzny, fenomenalny... jakby to powiedzieć... jakbym był w teatrze i siedział na widowni. Wielka klasa w tym filmie.

Tak. Film moze się spodobać również tym, którzy nie szaleją za kinem wapmpirycznym. Jest tu coś więcej, niż w "Draculi" i wielu innych tego typu produkcjach. Film pełen jest dramatycznych wątków, oraz ma klimat, który wydaje się być zarówno baśniowy, jak i mroczny. Myslę, że to sprawia, ze ekranizacją książki Rice nie pogardzą również miłośnicy innego typu kina.
Obszerne i dobrze napisane Recenzje filmów znajdziesz na Filmowo.net
O filmie na poziomie - Forum filmowe - komentuj i oceniaj filmy!

Odpowiedz
#5
Dusqmad napisał(a):
Azgaroth napisał(a):Oglądając go pewnie wielu zamarzyło się życie wieczne w wiecznym mroku
:wink: Jak np. mi :wink:

Ja juz chyba wyrosłem z takich marzeń :P. Zresztą film pokazał, jakie może być życie wampira. Bardzo podobne do naszego, lecz jeśli życie trwa wieczność, to problemy również.

Ale i przyjemności :D A z marzeń się nie wyrasta :wink:
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#6
Jak dla mnie "Wywiad z wampirem" to najlepszy film o wampirach :) Nie przepadam ogólnie za wampirami, ale film naprawde mi się podobał chociaż oglądałem go dosyć dawno i już za wiele nie pamiętam ;)

Odpowiedz
#7
Widzę, że temat spadł na prawie sam koniec listy, więc go wyciągam na światło dzienne... ;)


"Wywiad z wampirem" w swoim wydźwięku kojarzy mi się - nie wiem, czy słusznie - z tragedią antyczną. Gorzkie, bolesne studium namiętności. Pojedynek z wiecznością. Pułapka bez wyjścia. Pułapką tą jest, paradoksalnie, nieśmiertelność, czyli coś, za czym człowiek tęskni, marząc, że "może uda się oszukać śmierć". Smutna jest bowiem egzystencja wampira, życie w samotności i mroku. Życie Louisa, który chce się w jakiś sposób wyspowiadać, po latach wędrówek, latach bez treści, bez miłości. Życie Claudii, na zawsze uwięzionej w ciele niewinnego dziecka. Wampiry żyją z dnia na dzień, nie przemijają, stoją w miejscu, okłamują się, cierpią, udają. Nie bez powodu jedna z najbardziej zapadających w pamięć scen ma miejsce w teatrze - bo życie wampirów jest teatrem, grą, oszukiwaniem samego siebie. Skrywaniem wykrzywionej w bólu twarzy za maską groźnego krwiopijcy. Ten film straszy, ale nie krwią, nie wampirami jako takimi - ale nieśmiertelnością i samotnością.


Btw, Deina, ten stary długi artykuł na temat "Wywiadu", to twojego pióra był czy mi się coś źle kojarzy? Czeka na obróbkę czy co? ;)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#8
Wywiad z wampirem - film, a książka to jak niebo a ziemia głównie ze względu na interpretację postaci Lestata i Louisa.

Odpowiedz
#9
Jeden z moich ulubionych filmów po którym wreszcie przekonałem sie do Toma Cruisa.Za każdym razem gdy go oglądam czuje sentyment. No i warto sobie przypomnieć cover Rolling Stonesów ,,Symphathy for the devil'' który specjalnie na potrzeby filmu nagrało Guns n ' roses

Odpowiedz
#10
Dziś obejrzałem WzW po raz pierwszy. Krótko mówiąc: syf nieziemski. Dłużej mówiąc...

Gdyby analizować ten film jako zbiór poszczególnych elementów, to wyglądałyby one tak: dialogi rodem z gotyckich wierszy pisanych przez nastolatki zakochane w Cobainie; teatralna, sztuczna scenografia, do której dopasowuje się praca kamery i wyjątkowo nieudany montaż (czułem, jakbym oglądał polski film); aktorstwo także sztuczne, pretensjonalne.

Fabuła ogólnie jest tu ciekawa, ale położona przez zupełny brak napięcia czy po prostu czegoś, co zainteresowałoby mnie jako widza. Bohaterowie zachowują się dziwnie - w jednej chwili są spokojni, a sekundę później wybuchają, krzyczą, gestykulują - bez większego powodu. No po prostu brazylijska telenowela - zero wiarygodności, tylko emocje rzucające ludzi po ścianach. Taki na przykład Slater nagle chce rzucić wszystko, żeby zostać wąpierzem. Cruise z pozycji siedzącej, podczas monologu, nagle przechodzi do pozycji stojąco-rzucającej, nie wiedzieć czemu. A to, że rzuca błyskotliwymi myślami w rodzaju "o, weź mnie w ramiona, śmierci mroczna, wyzwolicielko", to raczej sobie daruję, bo płakać mi się chce ze śmiechu w reakcji na takie teksty. Banderasa też żal krytykować, bo to fajny aktor, ale kiedy stojąc w miejscu patrzy spode łba i również pieprzy coś o mrocznej, gotyckiej śmierci, to tylko trzeba uważać żeby mordy ziewanie nie rozerwało.

Oglądanie tego filmu było dla mnie męczarnią - a i tak podchodziłem doń z trzeci raz, bo chciałem wreszcie zmóc i mieć poczucie, że więcej próbować nie muszę. Zapewniam, że nigdy, przenigdy juz do Wywiadu nie wrócę. Lubię teatralne filmy o wampirach (Dracula Coppoli jest wspaniały), ale ten tutaj jest wypierdkiem wyobraźni zbuntowanej, zasłuchanej w Metallice nastolatki, która myśli o samobójstwie ponieważ nienawidzi nierozumiejącego jej świata. Anne Rice ten okres widocznie od młodości nie przeszedł, a na dodatek nastrój udzielił się ekipie filmowej, bo wszystko - zdjęcia, reżyseria, aktorstwo (z dwoma wyjątkami) i montaż - jest na takim właśnie, sięgającym dna poziomie.

Ale jeśli film sięga dna, to książka przebija je z głośnym hukiem...

Odpowiedz
#11
A ja lubię ten film, chociaż jak się zastanowić to sporo w nim kiczu i takich tam.

Ciekawe... właśnie sobie zdałem sprawę że jedyne co tak naprawdę cenię w tym filmie jest Kirsten Dunst.

Slatera nie znoszę, potworny drewniak.

Odpowiedz
#12
military napisał(a):Ale jeśli film sięga dna, to książka przebija je z głośnym hukiem...

ostatni raz książkę czytałem jakieś 14 lat temu i przez dłuższy okres (do jakiegoś 15 roku żvcia) uważałem ją za najlepszą powieść tuż po dziełach Tolkiena 8) ekranizacja okazała się lekkim niewypałem, choć oglądałem daawno temu, na premierze w kinie. jedna rzecz jest niesłychanie znakomita - muzyka. cudo, długo słuchałem tego na walkmanie!

Odpowiedz
#13
Ih, mnie brakuje takiego wampirzego filmu gdzie wampir spod swojej ludzkiej twarzy, budziłby lęk przed konsekwencjami, że pewne ludzkie dążenia i pragnienia mogą zamienić ludzi w wampiry, odczłowieczone istoty, gdzie zło jest jednocześnie siła przyciągającą i kuszącą. Cel jaki się osiąga oznacza zupełne zatracenie swojej wcześniejszej tożsamości. I bez tej całej zużytej mitycznej otoczki - krzyży, kołków, UV...

Albo pozostają przyjemne filmy z wyginającą się Kate Beckinsale i gronem innych wampirzyc, którym chętnie nadstawiłoby się szyje (jak w 'True Blood') :P

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
#14
elilhrairrah napisał(a):Ih, mnie brakuje takiego wampirzego filmu gdzie wampir spod swojej ludzkiej twarzy, budziłby lęk przed konsekwencjami, że pewne ludzkie dążenia i pragnienia mogą zamienić ludzi w wampiry, odczłowieczone istoty, gdzie zło jest jednocześnie siła przyciągającą i kuszącą.

Banał i tandeta. Najprostsza możliwa metafora, najmniej subtelna i najłatwiejsza do zrealizowania. I nieprzerażająca ani trochę. Jeśli chodzi o wampiry, one mają rację bytu tylko w klimatach wiktoriańskich - bo pasują do scenerii, są równie przestylizowane. Jednak wampir odarty z historycznych korzeni to naiwne, prostackie dziwactwo.

Chcesz pokazu zgubnych konsekwencji władzy, i to pokazu zrealizowanego w naprawdę przerażający sposób? Obejrzyj jakiś film Scorsese albo de Palmy. Na przykład Scarface. Jak dla mnie historia Montany jest 10x bardziej przerażająca niż analogiczna przecież (tylko ubrana w gejowate wdzianko) historia Lestera czy Lestora czy jak mu tam było. Jest przerażająca, bo prawdziwa. Jeśli miałbym robić film o wampirach, to u mnie nie byłyby one straszliwymi emo-zombie. Byłyby kibolami, a konsekwencją za poczucie siły byłaby utrata zębów, brata, ukochanej, matki, wolności. Nie piliby krwi, tylko ćpali kokainę - a jej zdobycie wcale nie byłoby mniej brutalne niż łowy w długiej pelerynie. Wciągające cię w swoje grono gangi to prawdziwe i straszne wampiry - zauważono to jak dotąd jedynie w Lost Boys - i chyba dlatego jest to najlepszy film wampiryczny evar. Lalusie w stylu Cruise'a i Pitta jedynie wywołują uśmieszek politowania. Jeślibym takiego wąpierza spotkał w ciemnej alejce, dałbym mu w policzek i zabrał telefon komórkowy.

Odpowiedz
#15
military napisał(a):Lalusie w stylu Cruise'a i Pitta
Kirsten Dunst zjada ich na wampirze śniadanie : )

Odpowiedz
#16
military napisał(a):zauważono to jak dotąd jedynie w Lost Boys - i chyba dlatego jest to najlepszy film wampiryczny evar
Ten leciutki, przygodowy film do oglądania przy piwie i chipsach? Raczysz żartować. Podobnie zresztą jak twórcy "Lost Boys", w którym więcej jest humoru jak prawdziwej grozy.

Odpowiedz
#17
Lost Boys to typowe kino młodzieżowe, a nie żadne kino wampiryczne :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#18
Ale przynajmniej wampiry w nim nie wyglądają jak hermafrodyty owinięte w firankę.

[Obrazek: brad-pitt-as-louis.jpg]

Odpowiedz
#19
Masz coś do hermafrodyt owiniętych w firankę?:)
Solo?? Co zrobiłeś z Militarym??:)

military napisał(a):Jak dla mnie historia Montany jest 10x bardziej przerażająca niż analogiczna przecież (tylko ubrana w gejowate wdzianko) historia Lestera czy Lestora czy jak mu tam było. Jest przerażająca, bo prawdziwa. Jeśli miałbym robić film o wampirach, to u mnie nie byłyby one straszliwymi emo-zombie. Byłyby kibolami, a konsekwencją za poczucie siły byłaby utrata zębów, brata, ukochanej, matki, wolności. Nie piliby krwi, tylko ćpali kokainę - a jej zdobycie wcale nie byłoby mniej brutalne niż łowy w długiej pelerynie.
Jak za pierwszym razem to przeczytałam, to pomyślałam, że na podstawie tej wypowiedzi możnaby uznać, że nie uznajesz żadnego kina, które nie jest paradokumentalne i nie opowiada o wypasie kóz na stokach Kaukazu. Ale potem doszłam do wniosku, że to niemożliwe:). Kwestia estetyki: ja np. elegancję Wywiadu z wampirem lubię, chociaż niedoścignionym dla mnie wzorem kina wampirycznego jest Nosferatu Herzoga. Pitt i Cruise do woskowych uszu Kinskiego to co najwyżej mogą się modlić.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#20
Artemis, wampiry mają ten problem że chcą być straszne - a nie są.:) Nie dziś. Co znaczy jakiś pijący krew, włóczący się po nocach zakapior, skoro za rogiem zwykły, pozbawiony mocy obwieś może cię zaciukać nożem w biały dzień? Wampiry to twór romantyków - tak samo jak oni nieaktualny. Zauważ, że one zawsze potrzebują stylizacji. Jeśli występują w filmie osadzonym we współczesności, są ubrane w skrzypiące skóry i czarne okulary. Są tak samo nierzeczywiste dla współczesnego widza jak hermafrodyty w firankach. Bo jeśli byłyby normalnymi ludźmi, którzy żywią się krwią, to... przecież nie byłoby nic ciekawego. Bo ktoś taki nie może przerażać, jeśli nie jest przedstawiony z paradokumentalną, realistyczną manierą. Bo w wampirach straszy przede wszystkim to, że piją krew, no nie? A artystyczne picie krwi to nuda. Rzeźnickie picie krwi to inna sprawa. Verhoeven miałby szansę sensownie ukazać wampiry - ale jeśli bierze się za to fan firanek albo kobieta, to może wyjść co najwyżej Near Dark, czyli przeciętniak.:)

A, i sorry - Lost Boys to niejedyny dobry film o wąpierzach. Jest jeszcze przefajne Fright Night 1 i 2. Dlaczego jest dobre? Bo tam nie ma firanek ani skórzanych ciuchów. Są normalni ludzie, którzy robią rzeźnię. To jest straszne. A nie jakieś tam Banderasy w pelerynie.

Który wampir lepszy:

[Obrazek: vampire.jpg]

[Obrazek: frightnight-2.jpg]

Na widok pierwszego zdjęcia odruchowo ziewam.:)

[ Dodano: Sro Sie 26, 2009 15:39 ]
Ogólnie dodam, że wampiry zawsze mnie nudziły i odrzucały, i że uważam je za najgorsze z filmowych potworów.:)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości