X-Men Universe (temat ogólny)
W całości widziałem tylko "The Spectacular Spider-Man" (chociaż "w całości" to słowo, które w tym przypadku nieco zgrzyta, bo serial skasowano i skończył się cliffhangerem) oraz "X-men Evolution". Ale oba oglądałem już jako dorosły, dosłownie kilka lat temu. A za małolata to tylko czasem trafiałem na odcinki jakiegoś innego, starszego serialu o Spider-Manie, ale nie wiem jak się nazywał. W sumie po latach pamiętam tylko, że w którymś momencie Peter zmutował i wyrosły mu dodatkowe ręce. Co małego mnie napawało grozą - jak zresztą wszelkie wątki typu body-horror, mutanci itp. - dlatego nie ciągnęło mnie wtedy specjalnie, żeby to oglądać Duży uśmiech

Odpowiedz
(16-02-2024, 21:52)marsgrey21 napisał(a): Intro do Hulk TAS idealnie uosabia co chciałbym widzieć na dużym ekranie, ucieczkę, pogoń, zaszczucie, grozę, a nie Hulka idiotę.

I tam She-Hulk była prawdziwą strong female character, a nie twerkującą parodią.

(17-02-2024, 00:35)al_jarid napisał(a): A za małolata to tylko czasem trafiałem na odcinki jakiegoś innego, starszego serialu o Spider-Manie, ale nie wiem jak się nazywał.
Nazywał się Spider-Man: The Animated Series i ma tu swój tu temat. Praktycznie był tym samym dla fanów Pająka do Batman TAS dla fanów Batsa, choć w przeciwieństwie do Batsa to ten serial niestety się gorzej się zestarzał plus tak jak Spectacular Spider-Man urwał się cliffhangerem. Ale wciąż to czołówka ekranizacji Spider-Mana (i jedna z niewielu ekranizacji, która słusznie olała okres nastoletni i tu Peter jest dorosłym studentem).

Ale żeby nie offtopować to serial ten ma swój dwuczęściowy crossover z animowanymi X-Men, w którym Spider-Man i Wolverine musieli ratować Beasta z rąk jakiegoś złego korporacyjnego naukowca.

Odpowiedz


Animacja jak do kitu była, tak dalej jest.

Swoją drogą mógłby ktoś w Marvelu pójść za ciosem i zrobić realizację kontynuacji Spider-Mana TAS (któremu stuknie w tym roku 30-stka) zaraz po tym cholernym cliffhangerze.

Odpowiedz
Lat 90.: Szczegółowe projekty postaci, ale i tak staramy się wykonać pracę.
Rok 2024: Technika poszła zajebiście do przodu i są narzędzia o których w 1992 roku można było pomarzyć... Upraszczamy rysunek, bo za trudno.

Odpowiedz
Fanowski short o Wolverinie w czasach wikingów:

Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Jestem po powtórce w większości wszystkiego, Genezę i Dark Phoenix tym razem pominąłem, więc napiszę o nich wcześniejsze wrażenia

X-Men - pierwszy raz ten film tak dobrze mi siadł. Największym plusem jest gęsty klimat: Wolverine na początku w spelunie, śnieżna potyczka z Sabretoothem i ogólnie fajnie wypadły tutaj sceny nocą, fajny mrok, czuć taśmę filmową. Stewart/McKellen/Jackman świetni. Fabuła ok, ale zawsze ta maszyna zamieniająca ludzi w mutantów wydawała mi się zbyt komiksowa jak na stonowaną konwencję. 8/10

X-Men 2 - generalnie to samo co 1, ale ciut gorzej. Pod koniec jakoś mniej mnie to angażowało, może przez to, że nie pokazano wpływu ataku Cerebro na świat (poza kilkoma osobami w Białym Domu). Świetny prolog, kontynuowanie wątków i konfliktu Charles/Erik z poprzednika, sceny akcji lepsze. 8/10

X-Men: The Last Stand - nawalone wątków i po łebkach pozbywanie się postaci lub wprowadzanie tych nieistotnych dla fabuły (Angel). Mimo to ogląda się dobrze, konkretna akcja i rewelacyjny Beast Uśmiech. Naciągane 6/10

X-Men Origins: Wolverine - dało się to obejrzeć jako taki przesadzony akcyjniak, ale znając komiksową genezę Logana to zawód straszliwy. Fabuła słaba i napchana cameami. Na plus Victor i pierwsza walka z nim oraz napisy początkowe. Do tego dużo scen jest w lesie lub gdzieś na terenach zielonych, robi to trochę klimatu . Aha, Jackman tutaj gra najgorzej ze wszystkich filmów, ale i tak ma sporo charyzmy. 3/10

X-Men First Class - najlepsza część i dostarcza najwięcej emocji. Świetny villain, osadzenie akcji w latach 60. Fassbender miażdży, ale McAvoy/Lawrence/Hoult/Byrne/Bacon też świetni, miło zobaczyć znowu na ekranie Olivera Platta. Kilku młodzików słabych i efekty nierówne (bo robione przez różne firmy). 8+/10

The Wolverine - wersja uncut. Niby jest lepiej niż w Origins, ale wieje nudą, zwłaszcza w scenach z Mariko. Viper żenująca. Kilka motywów na plus, m.in. z basenem i odwróconym harakiri Uśmiech 5/10

X-Men: Days of Future Past: Rogue Cut - udana kontynuacja, ale powinni to zrobić tak jak Vaughn chciał, czyli film pomiędzy FC a DOFP, gdzie np. Bractwo Magneta i X-Meni byliby zmuszeni do współpracy, pogłębiając przez to trudne relacje młodszych wersji Erika i Xaviera. No ale jest co jest. Tym razem McAvoy rozwala aktorstwem, świetnie pokazano jak się na nowo podnosi i odnajduje nadzieję, także znowu jest dużo emocji. I mamy tu więcej scen w plenerze ze statystami niż w FC, co fajnie buduje klimat lat 70. Duży plus też za Sentinele, zawsze chciałem je zobaczyć w aktorskiej wersji. Na minus brak muzyki Jackmana poza użyciem motywu Magneto na początku, w scenie, gdzie ta postać się w ogóle nie pojawia xD. Fasssbender niestety nieco zmarnowany, ile razy można oglądać Magneto, który najpierw działa z X-menami a potem się niespodziewanie buntuje? Epilog - piękne zakończenie dla Logana, i nie uznaję tego, co było później. 8/10

X-Men Apocalypse - sklejka różnych pomysłów a nie film: tu wepchnięty Wolverine i Stryker, tam trochę Erik na emeryturze, Pietro znowu ma swoją scenę itp. Apokalips i jego Power Rangers dziadowscy, a ich pojawienie się w Auschwitz to... niezły kontrast. Zmarnowano wiele postaci (Psylocke, Moira, Magneto, Pietro, Nightcrawler, Angel, Storm i wielu innych...). I szczerze to nie dotrwałem do końca, ten film jest tak bezcelowy i pozbawiony większych plusów. Trochę polatałem po scenach a jak usłyszałem The Four Horsemen Metalliki, to rzuciłem film w pizdu i wolałem posłuchać Kill 'Em All. Najgorsza część, 2/10

Logan - kilka razy to widziałem, ale już mi się przejadło. Początek, przedstawienie świata, odludzie, profesor ze swoimi atakami, Caliban - to wszystko jest świetne i klimatem przywodzi na myśl Mad Maxa. Od pojawienia się Laury zaczyna się psuć - ona sama drze się i zachowuje jak jakiś pomiot z piekła, jest bardzo creepy. Do tego jest tak zajebista w walce, prowadzi samochód i mówi w dwóch językach - nie psuje to całkowicie filmu, ale ma się z tyłu głowy świadomość, że gdyby Logan odpadł wcześniej to by i tak sobie jakoś poradziła. Główny przeciwnik, X-24, to po prostu młodszy klon Logana, bardzo nie lubię motywu sobowtórów, to takie tanie powielić postać zamiast wymyślić nową. I normalnie nie przeszkadza mi przemoc, ale to katowanie Wolverina przez cały film budziło duży niesmak. Mam dość tego filmu, do tego każdego solo Logana wymieniłbym na Magneto Fassbendera bez chwili zastanowienia. 6/10

Dark Phoenix - widziałem go tylko w kinie, spoko się oglądało, ale nic nowego, znowu starcie z Bractwem, znowu Feniks, Villaini są słabi, młodzi X-Meni tacy sobie a wszystko takie mocno nijakie/telewizyjne. Jest kilka plusów. Lubię walkę Jean z X-Menami, śmierć Mystique budzi emocje, jest jeszcze kilka scen, które są dobre, Turner dobrze oddaje zagubienie i cierpienie Jean. Filmu jednak nie powtarzałem, wydaje się dobry jedynie na raz a poza tym DOFP i ujowość Apocalypse sprawiło, że nie chcę kolejnych części X-Menów. 5-6/10

Deadpool - jest to świetnie opowiedziana historia, przez zaburzenie chronologii wcześniej dostajemy akcje z Deadpoolem więc to też super wyszło. Reynolds fajnie dowcipkuje lub burzy czwartą ścianę, ale są momenty, gdzie zderza się z brutalną rzeczywistością: kiedy dowiaduje się o raku, lub gdy zostaje uwięziony przez Francisa, w tym momencie filmu czuć, że ma przes... przewalone Uśmiech. Humor w większości dobry, sceny akcji  dynamiczne i nie czuć w nich właściwie kompa. Villain też świetny, ale bardziej na zasadzie, że jest dobrym materiałem do roastu dla Wade'a. Ułożenie z martwych ciał FRANCIS bezcenne xD. Love interest dobrze napisany i jest integralną częścią fabuły a nie na doczepkę jak w wielu innych filmach. 8/10

Deadpool 2 - tutaj obejrzałem fanedit, który zebrał wszystkie usunięte/alternatywne sceny poza tymi z Fredem Savagem. No i nie będzie to moja go-to wersja, bo jest za długa. Sam film za dużo chce złapać srok za ogon - Cable/X-Force/wstąpienie do X-Menów. Jak dla mnie średniak, ale ciągnie go w górę genialna scena pościgu po mieście, postać Domino i Take On Me w wersji unplugged na końcu robi dużą robotę. 6-7/10

Deadpool 3 - fabuła jest biedna i opiera się w dużej mierze na zabawie w multiversum i szybkich cameosach, ogólnie bardzo pretekstowo. Czyli jak w 2 - napchano tu wątków i postaci kosztem fabuły, ale jest kilka rzeczy, które windują to nieco w górę. Duet Logan/Wade robi większość roboty, ogólnie lubię ten motyw, gdzie jedna postać wkurza się na czyjąś głupotę. Ich wzajemne kąsania/masakry bardzo na plus. Walka z wariantami Deadpoola wciśnięta na siłę (jak wiele innych rzeczy), ale może sobie być. Taka Cassandra powinna mieć pdobudowę z racji tego, że jednak jest siostrą Xaviera (w filmie nic chyba na ten temat nie ma). Chóralne Like a Preyer niesie duży ładunek emocjonalny i ciągnie całość w górę. Największy minus to uczucie przebodźcowania po seansie. Nienawidzę tego, wolę spokojniejsze filmy niż takie chamskie ADHD. 5-6/10

Podsumowując najlepsze są dwa pierwsze filmy, dwa pierwsze X-Menowe prequele i Deadpool. Do X3 i DP2-3 pewnie jeszcze bym wrócił. To tyle.

Odpowiedz
Dark Phoenix lepsze od Origins i Apocalypse?
Polemizowałbym, ale mi się nie chce.

Odpowiedz
Niefajnie Smutny Kolega tu się spoko rozpisał, a w odpowiedzi NIE CHCE MI SIĘ GADAĆ. Niedobrze Smutny

Będę inny

Mnie jakoś zawsze "X2" bardziej siadało od pierwszej części. Kontynuacja jakoś więcej emocji we mnie wywoływała. No i ten cel "złych" jest jakiś taki konkretniejszy i właśnie mniej wydumany niż w "X1". Ten motyw z pierwszego filmu również mi nie siedzi. No I Brian Cox - wspaniały totalnie. Więc nie zgodzę się zupełnie, że coś tu było gorzej, bo - mimo, że jedynka to też klasa - wszystko w kontynuacji jest moim zdaniem lepsze. Chociaż faktycznie przydałoby się jakieś szersze spojrzenie na konsekwencje.

W ogóle te dwa filmy robią coś, co kiedyś wydawało się oczywiste, czyli zajmują się sobą. Chodzi w nich o historię, którą opowiadają, a nie o zapowiadanie 50 innych postaci, kolejnych części i jeszcze mruganie okien za pomocą jakichś epizodów. Piękne i takie proste.

Też należę do nielubiących "The Wolverine". Nudne to strasznie i takie o niczym. Oglądałem to w okresie, kiedy mnie jeszcze takie filmy i motywy kręciły, a i tak męczyłem się. Dziś to bym tego chyba nie był w stanie dokończyć, bo nie widzę sensu w całej tej opowieści. To już to marne "Origins" bym wolał wrzucić, bo to chociaż durne i w tej durnocie może być ciut urocze. No i towarzyszyła temu filmowi całkiem niezła gra komputerowa. Aż dziwne, że na licencji filmu, który powstawał ewidentnie na szybko powstało coś tak udanego, a pewnie głównie miało to istnieć tylko z powodów makretingowo-biznesowych. Taka dygresja.

"Logan" - no tutaj łatwo podpaść, ale kumam w 100% o czym mówisz. Dla mnie ma w tym filmie miejsce ogromny przerost formy nad treścią. Świetny jest cały ten klimat, fajnie to wygląda, ale mnie to już nie umie angażować. W momencie premiery jeszcze się na to złapałem, bo fajnie, że ktoś połączyć trochę cięższe klimaty z komiksami, które mnie wtedy jeszcze kręciły, ale dziś widzę w tym jakoś zbyt wyraźnie szwy i ostentacyjne podejście. Nie jest to tak ordynarne, jak "The Batman" Reevesa, ale to ten wektor. W pierwszej kolejności tam myślano "jak", a nie "co" pokazać. Gdzieś tam jeszcze udało się to w miarę pospinać, ale błąd został popełniony już w stawianiu fundamentów. Mangold to spoko reżyser, ale ma jakiś tam sufit i to nie za wysoko. Gdyby chcieć brać postacie z X-Menów i robić z tego poważne filmy, to trzeba by zatrudnić kogoś z pewniejszą ręką. A Mangold to taki właśnie kompromis. Jeszcze ta przesadzona brutalność - no ciężko o większe dowody na ostentacyjne podejście kierujące się wyłącznie na wywołanie konkretnego odbioru. Poważne filmy jednak inaczej serwują swój ton, pozwalają wyciągać wnioski. No a czysto fabularnie też bywa kulawo, czego najlepszym dowodem jest właśnie "córka" lepsza od "ojca" i ten cały motyw z klonem. Rozumiem nawet tego przeciwnika w takim sensie jakimś interpretacyjnym dla tej historii, ale nadal to kiepsko działa.
.

Odpowiedz
Logan się rozpada w momencie, gdy poznajemy to całe przedszkole, dla którego główny bohater popełnia samobója - no słabe to było, mniej więcej na poziomie ostatniego 007.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Dla mnie "Logan"  był jakiś.. "nietrafiony" i nigdy nie rozumiałem pochwał.
Logan i Profesor X.. Szczerze mówiąc po prostu nie ma w tym nic ciekawego. Właśnie wejście Laury w ten "świat" mi się podobało  - jest po prostu pełna energii.



 Niestety relacja Logana i Laury i "poświęcenie" to w sumie po prostu zrzyna z pierwszych "X-Men" z relacji Logana/Rogue. Gdzie Logan miał też dużo lepszą scenę śmierci. No a Sabretooth jest wielokrotnie lepszym przeciwnikiem niż klon.
Jak dla mnie trochę słabo że na "końcu drogi" postaci oglądamy w zasadzie tą samą historię co na początku - tylko wyraźnie gorzej.

Odpowiedz
Co tu sie odpierdala? Dzien jechania po "Loganie"?
Szczerych wyznań klub?

Szatany.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
W "Days of Future Past" mam problem z zakończeniem, ponieważ zupełnie w nie nie wierzę. Trudno mi jest bowiem uwierzyć, że po tym, co odwalił Magneto rząd postanowił skasować program Sentineli tylko dlatego, że Mistique oszczędziła Traska, chociaż przed chwilą próbowała go zatłuc.

Z punktu widzenia oficjeli rządowych mamy mutanta, który potrafi przenosić całe budynki i jest głosicielem mutanckiej supremacji oraz niezrównoważoną emocjonalnie mutantkę, która potrafi niepostrzeżenie wejść do najbardziej strzeżonego bunkra i raz chce kogoś zabić, a potem się rozmyśla.

Na ich miejscu uznałbym zaistniałą sytuacje jako potwierdzenie, że potrzebujemy Sentineli i musimy dać Traskowi jeszcze więcej kasy, żeby jak najszybciej ich udoskonalił. Możemy przecież bezpiecznie założyć, że takich szaleńców jak Magneto i Mistique jest więcej.

Odpowiedz
Ja mam ten problem że patrząc na to jak i kiedy stworzono Sentinele to powinny być właściwie w X1, X2, X3. I to co jest pokazane w "Days of Future Past" wygląda jak jakaś osobna rzeczywistość.

Odpowiedz
(28-03-2025, 10:14)srebrnik napisał(a): Niefajnie Smutny Kolega tu się spoko rozpisał, a w odpowiedzi NIE CHCE MI SIĘ GADAĆ. Niedobrze Smutny
To nie jest tutejsza forma inicjacji? Uwaga od Gieferga zaliczona, a zaraz pewnie napiszesz, że mam dobre pióro albo co. Uroki tego forum ; )

Tak jak wspominałem, nie robiłem powtórki Dark Phoenix bo stwierdziłem, że film jest zbędny i mocno olewa i tak już rozpruty kanon. Widziałem to raz w kinie i się nie nudziłem. Może jakbym zrobił powtórkę to ocena by spadła, nie przeczę, sam widzę, że takie Apocalypse miało na forum skoki ocen. Tak czy owak te 3 wspomniane przez Gieferga części stanowią na większości list ostatnie miejsca i jedyne o czym można tu dyskutować to czemu coś jest średnie a nie słabe.

DP jest lepszy od Apokalipsy i Origins bo jednak jest o czymś i nie rozjeżdża się na multum kierunków. Może powtórka zrównałaby te filmy, ale nie mam ochoty powtarzać żadnego z nich. DoFP to idealna klamra dla tego uniwersum i kropka.

Cytat:Mangold to spoko reżyser, ale ma jakiś tam sufit i to nie za wysoko.
Bardzo lubię od niego tylko Cop Land. Ford v. Ferrari niby spoko, ale te Wolveriny takie sobie. Logan ma jakieś ambicje, ale najpierw rozpada się przy pierwszej akcji Laury, a potem jak wspominał Mefisto przy dotarciu do wioski młodzików. W sensie ten trzeci akt nie jest koszmarny, ma dobrą akcję i jakieś emocje generuje, w końcu Wolverine powinien obchodzić widza po tylu filmach i dobrym aktorstwie Jackmana.

Cytat:Mnie jakoś zawsze "X2" bardziej siadało od pierwszej części. Kontynuacja jakoś więcej emocji we mnie wywoływała. No i ten cel "złych" jest jakiś taki konkretniejszy i właśnie mniej wydumany niż w "X1". Ten motyw z pierwszego filmu również mi nie siedzi. No I Brian Cox - wspaniały totalnie. Więc nie zgodzę się zupełnie, że coś tu było gorzej, bo - mimo, że jedynka to też klasa - wszystko w kontynuacji jest moim zdaniem lepsze. Chociaż faktycznie przydałoby się jakieś szersze spojrzenie na konsekwencje.
Też kiedyś bardziej lubiłem X2, nie było tej śmiesznej maszyny z X1 i sceny akcji konkretniejsze (prolog, walka z Lady Deathstroke). Przy czym jedynka dla mnie minimalnie lepsza. Bardzo lubię wolniejsze tempo i jest kilka naprawdę klimatycznych scen. Wspomniane starcie z Szablozębym w śniegu czy spotkanie Xaviera i Magneto po latach. Kurde nawet ta scena, gdzie senator Kelly zamienia się w galaretkę i pęka tak niepokojąco dziwna. Klimat jest tu budowany fajniej i to mnie ujęło przy ostatnim seansie.

(28-03-2025, 07:25)Gieferg napisał(a): Dark Phoenix lepsze od Origins i Apocalypse? 
Polemizowałbym, ale mi się nie chce.
Wyżej oceniłem też od Wolverina, więc tu by można już było mocniej polemizować : P

Odpowiedz
Polemizowałem o tych filmach wystarczająco, i tak nic z tego nie wynika, nikt mnei do niczego nie przekonał i vice versa, więc w sumie strata czasu Język

Jak dla mnie X1 do X3 i Origins to zawsze był zbliżony poziom (wszystko w granicach 7-8/10), nigdy mnie nie jarały specjalnie filmy Singera, ani nie ceniłem jakoś bardzo wysoko. Oglądałem to sporo razy, nigdy nic się nie zmieniło w ocenie. Origins ma parę solidnych głupot, ale te poprzednie też mają (albo totalnie przemilczają dośc istotne rzeczy). Trójka wydaje się trochę za bardzo skrótowa, minimalnie pomaga wersja extended, którą sobie skleciłem. Może i X1 i X2 są lepsze ale najwyżej o 1 punkt w skali 1-10.

Zdecydowanie najlepsze jest dla mnie First Class (9/10) i rozczarowało mnie, że nie dostał normalnego sequela tylko jakieś wygibasy w postaci DOFP - a to już spadek formy, który schodzi w rejony trylogii albo trochę niżej nawet. Wolverine'a akurat lubię, może bardziej niż Logana, moje klimaty i w ogóle trochę jak The Hunted. Apocalypse za pierwszym podejściem było dla mnie dramatycznie słabe, ale powtórki weszły lepiej, więc w sumie z 6/10 może, Logan znowu gdzieś w okolicach 7-8 (final mi się nie podoba, gdyby nie to byłoby wyżej), a Dark Phoenix angażowało mnie najmniej ze wszystkich, ale w sumie słabo pamiętam bo widziałem łącznie ze dwa razy.

A najlepszy znany mi film Mangolda to Walk The Line i nie ma dyskusji.

Odpowiedz
Z filmów Mangolda "Identity" jest spoko, ale nie jest to żaden wybitny reżyser. Co do "X-Men" zgoda, "First Class" zdecydowanie najlepszy a "Logan" to taki sporo gorszy "Universal Soldier" Oczko
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(30-03-2025, 00:52)samuuel napisał(a): DP jest lepszy od Apokalipsy i Origins bo jednak jest o czymś i nie rozjeżdża się na multum kierunków.

Origins jest o relacji braci, cały czas się tego trzyma więc zdecydowanie jest "o czymś".

Można tam nawet powiedzieć że aby widz rozumiał o czym jest film to już na początku dostaje łopatą w ryj


Odpowiedz
@Giefeg, X1 i X2 to nie są niewiadomo jak dobre filmy, wiadomo. Stoją głównie klimatem i aktorstwem, większych wad nie mają i to wystarcza by wracało się do nich z przyjemnością. DoFP to było takie gonienie MCU, Fox chciał mieć jak najszybciej duży event i nie dał więcej miejsca dla młodszej ekipy. A Wolveriny mi nie wchodziły też dlatego, że jakoś mocno oglądać Hackman solo nie lubię .A Walk The Line Mangolda to sam jestem ciekawy, kiedyś obadam

(30-03-2025, 08:07)Rozgdz napisał(a):
(30-03-2025, 00:52)samuuel napisał(a): DP jest lepszy od Apokalipsy i Origins bo jednak jest o czymś i nie rozjeżdża się na multum kierunków.

Origins jest o relacji braci, cały czas się tego trzyma więc zdecydowanie jest "o czymś".
Jednocześnie jest też o początkach X-Menów oraz Weapon X/o tej ekipie Strykera. 3 filmy w 1.

Odpowiedz
Origins lubię tylko w wersji wyciekowej gdy intro miało muzykę z Transformers Uśmiech
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(30-03-2025, 02:22)Gieferg napisał(a): A najlepszy znany mi film Mangolda to Walk The Line i nie ma dyskusji.

W temacie o serii iksmenów właśnie to zdanie zacytuję i dodam, że zgadzam się całkowicie
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości