Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Przez wielu postrzegany jako jeden z najciekawszych reżyserów dekady. Facet ma w portfolio dopiero co kilka filmów, a już budzi uznanie - na koncie m.in. 2 nominacje do Oscara oraz nagroda w Cannes za scenariusz. W ostatnim czasie miałem okazję nadrobić z trzy jego filmy z jak dotąd skromnej twórczości i całkowicie pojmuję fenomen tego Pana.
Yorgos ponoć zajmuje się kinem, teatrem, muzycznymi wideo i reklamami od 1995. Przed przełomowym "Kłem" miał swoj udział m.in. w przygotowaniu otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2004, a rok później nakręcił "Kinettę", którą mogą w sumie kojarzyć tylko najwięksi fani Lanthimosa. Sam jeszcze nie oglądałem jej, więc się nie wypowiem.
Kluczem do sławy i uznania okazał się być w 2009 wspomniany "Kieł" - przyznam, że w mojej opinii to jeden z najbardziej szokujących obrazów jakie widziałem w swej wieloletniej styczności z kinem. Przede wszystkim chwalę tutaj oryginalność, jak i same ekscentryczne podejście do tematu. W trakcie seansu aż się bałem, że na tym świecie istnieją takie popieprzone rodziny izolujące dzieciaki od zewnętrznego świata i robiące im pranie mózgu, brrrr... Była nagroda w Cannes i była nominacja do Oscara, to było wiadome, że świetlaną karierę ma zapewnioną. Kontynuował swą współpracę ze współscenarzystą "Kła", Efthymisem Fillipou przy następnych produkcjach, a ich wspólnymi siłami w 2 lata później powstały "Alpy". Ponownie świetny pomysł - motyw niezależnej grupy osób, działających jako zastępstwo zmarłych ludzi w ramach poradzenia sobie bliskich z pustką, to rodzaj oryginalności, której szukam. Mimo wszystko nie zrobił na mnie takiego samego wrażenia jak "Kieł", a parę cytatów przypomina trochę pseudofilozoficzny bełkot, jak ekscentryzm Yorgosa, ale i tak fdużo tu pamiętnych momentów, więc ten film też polecam.
To co było dalej, to już powstało poza rodzimą Grecyją. W 2015 r. był już tak ceniony, że był w stanie zebrać na plan filmowy w Irlandii takie gwiazdy jak Colin Farrell, Rachel Weisz, John C. Reilly czy Lea Seydoux. "Lobster" traktuję jako zdecydoawny wielki krok w przód w karierze. Widać, że nie przestało mu brakować świetnych pomysłów na fabułę, a do tego nawet mu styl reżyserski ewoluował do tego stopnia, że mogłby walczyć z PTA o "Złoty Fotel Godnego Następcy Stanleya Kubricka". Trochę tu klimatów "Mechanicznej pomarańczy", trochę "Lśnienia" i na dobre to wychodzi. Potem przyszła pora na "Zabicie Świętego Jelenia" - obraz, którego doceniły canneńskie jury i krytycy, ale widzowie już nie za bardzo. Jeszcze nie widziałem, więc nie wypowiem się, ale zwiastun dla mnie wygląda świetnie.
No i w listopadzie tego roku będzie miał premierę trzeci anglojęzyczny produkt spod jego ręki - dziejący się w XVIII-wiecznej Anglii "The Favourite". Akurat pierwsza jego produkcja do której nie napisał scenariusza w duecie z Fillipou. Film będzie walczył o Złotego Lwa w Wenecji, a niektórzy widzą w nim solidnego Oscarowego gracza. Zwiastun w mojej opinii prezentuje się bombowo, widzowie z pokazów testowych są zachwyceni, a Weisz, Stone i Colman dają popis - w co zdecydowanie wierzę na słowo. Obok "First Mana" to mój najbardziej oczekiwany film z sezonu nagród.
Obym się nie rozczarował jego najnowszym dzieckiem i będę pilnie śledził jego twórczość. Nawet jeśli zdarzy mu się jakaś wada w scenariuszu, to podziwiam koncepcję oraz ten chłodny styl. Mało tego gdyby miała teraz powstawać ekranizacja "Mistrza i Małgorzaty, to Lanthimos obok Polańskiego, Gilliama i PTA byłby najidealniejszą osobą na stołku reżysera.
21-08-2018, 13:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2018, 20:55 przez Kryst_007.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,127
Liczba wątków: 57
Lubię Lanthimosa, Zabicie Świętego Jelenia to znakomite i mocne kino.
Ostatnio obejrzałem dwa wcześniejsze filmy czyi Kieł i Lobster. O ile pierwszy to śmiały, oryginalny, ale i bardo mocny film przy którym miałem ciarki na plecach tak z drugim mam mały problem.
Lobster to też bardzo oryginalne kino, intrygujące i nad wyraz niepokojące. Nie do końca jednak dałem się ponieść światu przedstawionemu w filmie.
Niby wszystko jest cacy, znakomite kreacje aktorskie, świetny klimat.
Być może zakończenie to nie to czego oczekiwałem, film konczy się bez jakiejś większej puenty, bez mocnego pierdolnięcia.
Doceniam jednak reżysera za robienie nietuzinkowego kina, interesującego, coś co nie pozwala o sobie zapomnieć.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
29-12-2018, 20:42
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
Czuję, że to będzie genialne! Tym razem, w przeciwieństwie do "Faworyty" Yorgos zarówno ten film wyreżyseruje, jak i napisze zatem jest szansa na większą dawkę jego "szaleństwa". Ja w każdym razie czekam niecierpliwie a jeśli jeszcze Lanthimos ponownie znajdzie gdzieś tam miejsce dla Emmy Stone (sądząc po tym, że robił jej sesję chyba się polubili) to już w ogóle mój hype train będzie orbitować wokół Saturna!
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
23-02-2019, 00:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2019, 00:17 przez Bradesinarus.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,432
Liczba wątków: 21
Łał. Dawno nie widziałem tak idealnego zestawienia reżysera i materiału. Potężna dawka czarnego humoru, celowo sztuczny dialog, chorobliwa atmosfera... To moja najmniej ulubiona z trzech wielkich powieści Thompsona (pozostałe to Killer Inside Me i Savage Night), ale i tak dobra.
23-02-2019, 00:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2019, 00:17 przez Paszczak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,782
Liczba wątków: 150
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
09-08-2019, 11:16
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Niesamowicie to wygląda. Fajnie poza tym wiedzieć, że Yorgos coś tam po cichu przygotował na zaspokojenie pragnienia.
09-08-2019, 14:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2019, 09:36 przez Kryst_007.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Yorgos prowadzi rozmowy w sprawie jeszcze innego projketu.
https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/yorgos-lanthimos-talks-direct-hawkline-monster-1261451
Zgaduję, że ekranizacja "Pop. 1280" przynajmniej tymczasowo idzie w odstawkę, ale nie powiem, że gotycki western w lanthimosowskim stylu nie brzmi bardzo, ale to BARDZO fascynująco. Jak dla mnie najciekawszy ze wszystkich szykowanych projektów, w których ma maczać palce.
17-12-2019, 09:35
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Użytkownik
Liczba postów: 211
Liczba wątków: 0
Brzmi fajnie, bo wiadomo - sztuki wizualne połączone z muzyką klasyczną. Mam nadzieję, że po wystawie to prędko zostanie opublikowane w necie.
29-01-2020, 18:27
Początkujący
Liczba postów: 1
Liczba wątków: 0
Oskarmeister
Liczba postów: 6,865
Liczba wątków: 18
siema eniu
03-03-2020, 20:32
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Tony MacNamara, który przedtem pracował z Lanthimosem przy "The Favourite" napisze scenariusz do "The Hawkline Monster".
https://www.thewrap.com/tony-mcnamara-the-hawkline-monster-new-regency/
Oby to był oficjalnie jego kolejny projekt, choć na "Pop 1080." też bym się nie obraził.
19-05-2020, 22:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2020, 22:51 przez Kryst_007.)
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
Ktoś wie ile on ma tych zaplanowanych nowych projektów? Ten zapowiada się genialnie. Ta obsada!
https://deadline.com/2021/03/willem-dafoe-yorgos-lanthimos-poor-things-searchlight-1234711756/
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
11-03-2021, 02:06
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Obiecująco to wygląda. Powiem, że ciężko mi sobie wyobrazić Emmę w takich klimatach.
21-03-2022, 19:50
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,875
Liczba wątków: 14
U Yorgosa najbardziej lubię autystyczne poczucie humoru. Po pustych, oferujących wyłącznie ciężkostrawne dziwactwa Rodzajach życzliwości wrócił do niezłej formy Bugonią. Kpiny z płaskoziemców i quasi-satyra klasowa grają (rzecz jasna) drugie skrzypce względem chorych jazd Greka. Przepadam za tymi jego popapranymi żartami serwowanym na chłodno, niby sztuczna inteligencja albo jakiś ufol próbujący przyswajać ludzkie zwyczaje. Jako komedia triumfuje, jako coś więcej (rozprawka/komentarz społeczny) jest... wystarczający. Na tyle, by pozostawić u widza ciut więcej niż rozbawienie. Nortonowi pierwszy raz udało się zauważyć potencjał u Plemonsa. Dotychczas wydawał mi się jednowymiarowym, upośledzonym Władziem, natomiast w Bugonii chyba nawet wygrał pojedynek ze Stone (skądinąd świetną). A, tym razem im dalej, tym ciekawiej i ostatni akt wypada najlepiej. Lekki paradoks, bo akurat w ulubionych filmach Greka (Lobster, Poor Things, The Favourite) końcówki (jak u starszych panów) lekko niedomagały.
09-12-2025, 18:11
|