We Wrocławiu otworzyli nowe Cinema City z IMAX. Będzie to kino do którego będę uczęszczał, więc kilka pytań:
1. W sali IMAX, które miejsca są najdogodniejsze?
2. Czy warto dopłacać za IMAX w przypadku filmów, które w tej technologii nie były kręcone?
3. Czy wszystkie filmy puszczane na sali IMAX są w jakiś sposób pod takową salę dostosowane, czy po prostu niekiedy jest to regularna kopia wyświetlona na wielkim ekranie?
3. "Thor Ragnarok" jest grany w 2D w zwyczajnych salach CC oraz w IMAX 3D. Na którą wersję się wybrać? Dysproporcja cenowa jest dosyć spora. Jak poprzednie Marvele wypadały w IMAX 3D?
1. Ostatnie trzy rzędy, oczywiście środek.
2. To zależy czy chcesz widzieć więcej w kadrze :) Ostatnio jest moda na "otwieranie" kadru na wzór scen IMAX w filmach Nolana, ale to nic innego jak po prostu pełna klatka. Blade Runner 2049 przez cały czas trwania wypełnia cały ekran (proporcje 1,90:1), ale to panorama 2,40:1 jest tą, z myślą o której kręcono film i komponowano kadry.
3. Patrz wyżej, przy czym czasami IMAX stosuje - oczywiście w porozumieniu z twórcami; Deakins przy BR był temu akurat przeciwny - swoją technikę masteringu, polegającą na... pogarszaniu jakości obrazu. Usuwanie ziarna, filtrowanie, wyostrzanie itd, według nich to jest jakaś rewelacja, a na ekranie straszy wazelina.
4. Te które widziałem w 3D były OK, ale to wciąż konwersja co widać na pierwszy rzut oka. Nic do czego imo warto byłoby dopłacić.
24-10-2017, 16:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2017, 16:24 przez Mierzwiak.)
1. Od środka na boki, do przodu i do tyłu, Taki romb się tworzy. Po kilku seansach sam zobaczysz, bo te miejsca są zawsze najpierw wykupowane. Akurat w przypadku IMAXa miejsca mają spore znaczenie, dlatego ja jak pewien optymalny zakres jest już wykupiony to odkłądam wizytę na inny termin.
2. Do IMAXA warto chdzić na "widowiska"i ogólnie filmy spektakularne. Nawet jeśli nie bły kręcone specjalnie pod I, to większy ekran (i jaśniejszy w przypadku 3d!) i lepsze głośniki same w sobie dają dużo do efektu.
3. Nie wszystkie.
4. Tego nie wiem. Najlepiej idź i przekonaj się. Dopkóki sam nie zobaczysz, to nie będziesz wiedział.
Acha, przez wielkość ekranu, ja na przykład widzę piksele jak siądę za blisko, także to też nie jest tak, że IMAX jest lepszy pod każdym względem.
24-10-2017, 16:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2017, 16:31 przez zdzichon.)
(17-10-2017, 19:56)Bzyku napisał(a): - Mam guza
- Gdzie?
- W dupie!
I 10% sali ryczy ze śmiechu - i to tak jakby zobaczyli najzabawniejszą scenę w życiu.
10%? Za pierwszym razem gdy widziałem ten trailer ja i kumpel byliśmy chyba jedynymi którzy nie krztusili się ze śmiechu. Hmmm, nie wiem czy to nie było przed Botoksem nawet :)
24-10-2017, 16:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2017, 16:30 przez Mierzwiak.)
Cóż....ja na trailerach Botoksu nie śmiałem sie jako chyba jedyny. A musiałem go znosic przed "IT" i "Kingsmanem".... o kurw...kolejny film Vegi w lutym a w styczniu masa wypadow do kina = masa trailerow "Kobiet Mafii"...zabijcie mnie.
Nie wiesz jak ja cię rozumiem. Ja w pracy przez cały okres hype'u "Pitbulla" musiałem wysłuchiwać tego okropnego trailera z tymi okropnymi sucharami dla troglodytów. Urrrghhh...
Przy okazji najwięcej tych stereotypowych, głupich, marudnych klientów szło akurat na "Niebezpieczne Kobiety". Tak więc tego.
Moja rada z autopsji. Wchodź na salę 15 minut po rozpoczęciu seansu, bo zwykle tyle trwa blok zwiastunowy. W wiadomym okresie nie stracisz nerwów.
Chyba faktycznie przyjme taka strategie. Botoks zazwyczaj był pierwszy z trailerow, wiec strzelam w ciemno ze Kobiety też to czeka.
Swoja droga, ostatnie 3 seanse i po za Botoksem widziałem trailery Star Wars, Morderstwa w Orient i...nic? Serio, albo już tak kompletnie nic nie pamiętam.
W CC są zazwyczaj 2 zwiastuny na początek, jeszcze przy świetle. Potem w cholerę reklam. Jakoś 15-17 min po starcie seansu gasną światła i wjeżdżają 2 trailery, po których już leci film.
(24-10-2017, 18:36)Kuba napisał(a): No w CC w Łodzi dobija do 20-25.
Często chodzisz? Bo jakiś czas temu, tak ze 3 weekendy z rzędu jśli dobrze pamiętam, reklamy trwały tylko 15 minut, przez co jeszcze więcej ludzi niż zwykle gramoliło się już po rozpoczęciu filmu. Teraz znowu jest tak jak piszesz 25-30 minut.
Ogólnie to ostatnio chodzę częsciej do lokalnego kina, w CC (dwa razy w IMAX) byłem w tym roku zaledwie pare razy. I zawsze (nie liczac Dunkierki bo tam reklamy był zadziwiajaco krotko, nawet nie wiem czy nie mniej niz 15 minut) było ok. 20-25.
Z poprzednich lat wspominam podobnie, czasami dłużej troche, nawet. Chyba przed "Doctorem Strangem" trwały ok. 30 minut i to była jakas tragedia.
Na "Rogue One" też długo czekałem, ale przy TFA już było stosunkowo szybko.
24-10-2017, 18:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2017, 18:55 przez Kuba.)
La La Land (Helios) - sala była pełna, a akurat obok mnie siedział jakiś młotek z paczuszką orzeszków i w środku filmu musiał wkładać rękę do tego szeleszczącego badziewia co 10 sekund niczym z automatu. Normalnie miałem ochotę wywalić te jego orzeszki daleko w głąb sali, ale to nie wszystko! Przy koncercie Johna Legenda ten tłuk obok mnie zaczął po chamsku się śmiać wniebogłosy z byle czego, jakby zapomniał że to sala kinowa, a nie domówka.
Moonlight (Cinema3D) - było już znacznie mniej ludzi na sali, niż na LLL, ale AKURAT DO MOJEGO RZĘDU dosiadł się jakiś laluś z dwoma babami, którzy nie potrafią rozróżnić kina od kawiarenki i seans filmowy potraktowali jako kółeczko rozmów. I tu nie dałem nawet za wygraną, bo kilka razy uciszałem ten "trójkąt", ale to wracało u nich jak bumerang. Mało tego, co 10 minut rozpraszało mnie światło ze smartfona jednej z tych babeczek. Skoro "Moonlight" dla niej za nudny to co? Nie lepiej ruszyć tyłka i nie przeszkadzać innym? Jak film się tylko skończył i zmierzałem do wyjścia z sali, to Ci gapili się na mnie ze skwaszonymi minami jak na jakiegoś gbura i ponuraka :P
Tylko te seanse sobie przypominam, choć wiem że coś jeszcze musiało być. Pamiętam, że na moim seansie "Fury Road" z najbliższego mi otoczenia słyszałem chichry z byle pierdoły, choć szczerze? To nie było nawet tak drażniące jak te dwa powyższe przykłady chamstwa.
(24-10-2017, 21:23)Kryst_007 napisał(a): La La Land (Helios) - sala była pełna, a akurat obok mnie siedział jakiś młotek z paczuszką orzeszków i w środku filmu musiał wkładać rękę do tego szeleszczącego badziewia co 10 sekund niczym z automatu. Normalnie miałem ochotę wywalić te jego orzeszki daleko w głąb sali, ale to nie wszystko!
W takich przypadkach proponowałbym drastyczniejszą metodę - wyrwać orzeszki i zrobić z nimi to co z hamburgerem Harry'ego w "Głupim i głupszym" i oddać z powrotem.
(24-10-2017, 21:23)Kryst_007 napisał(a): La La Land (Helios) - sala była pełna, a akurat obok mnie siedział jakiś młotek z paczuszką orzeszków i w środku filmu musiał wkładać rękę do tego szeleszczącego badziewia co 10 sekund niczym z automatu. Normalnie miałem ochotę wywalić te jego orzeszki daleko w głąb sali, ale to nie wszystko!
W takich przypadkach proponowałbym drastyczniejszą metodę - wyrwać orzeszki i zrobić z nimi to co z hamburgerem Harry'ego w "Głupim i głupszym" i oddać z powrotem.