Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Forum wewnętrzne: HORRORY, KINO WAMPIRYCZNE, GORE (https://forumkmf.pl/Forum-Forum-wewn%C4%99trzne-HORRORY-KINO-WAMPIRYCZNE-GORE--19)
+---- Wątek: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) (/Thread-Ekranizacje-prozy-Stephena-Kinga-temat-og%C3%B3lny--843)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - OGPUEE - 06-10-2025

Christine - wcześniej widziałem tylko spoofa z Egzorcysty: Bogdana Bonera oraz nawiązujący odcinek Co nowego u Scooby’ego? z nawiedzonym Wehikułem Tajemnic. Oczywiście wiedziałem, że Christine to ożywione auto, ale wiedziałem, że 
W końcu natrafiłem się na film, gdzie faktycznie Murzyn ginie pierwszy (dokładnie Murzyn z cygarem). I nowum dla Kinga - akcja nie dzieje się w Maine! Nie licząc prologu pierwsze minuty zapowiadają jakieś American Pie w latach 70., bo głównymi motywami jest że kujon jeszcze nie ruchał, a inne szkolne stereotypy chcą zaruchać dupcie. Z kolei gitowiec (tutejszy szkolny łobuz) wygląda jak Travolta w trwałej.

Czym moim zdaniem, Christine się pozytywnie wyróżnia, to postacie. Główny bohater może i kujon, ale charakterny, zanim mu urosły cojones. Spoko był też jego kolega i czuć, że to dobrzy przyjaciele. Nie niańczy go, ale gdy trzeba staje w obronie. I nawet jak Arnie zmienia się w chada, to nadal jest z nim w sztamie m.in. odwiedza go w szpitalu. Zaskoczyłem się jak tu mało jest muzyki (i to dość minimalistycznej). No i Christine tu lśni i mimo, że to mroczna wersja Herbiego z Kochanego chrabąszcza, ma tę osobowość i czuć żal, jak jest rujnowana przez szkolnych łobuzów. Głównie dlatego, iż to pięknie cacuszko. W ogóle auta w tym filmie prezentują się nieziemsko. I uśmiecha się gęba, by Christine rozwala wszystkie osoby. No, prawie. Dupków nie szkoda, ale ich samochód mogła oszczędzić, bo jej nic nie zawinił. Podobnie jak szef garażu, który mimo bycia gburem i pewnie Januszem biznesu, był pomocny dla Arniego (też miłe urozmaicenie).

Realizacyjnie wyczuwalna jest ta stara szkoła tworzenia. Ciekawe, ile musieli rozwalić Plymouthów na potrzeby filmu :)? Szczytem jest tu pięknie wybuchająca stacja benzynowa, pewnie podrasowana na potrzeby efekciarstwa. Zaskoczyłem się jak tu mało jest muzyki (i to dość minimalistycznej). No i Christine.

Też przy okazji, zaskoczyłem ile widzę sporo znanych i kojarzonych przeze mnie nazwisk - stary Marley z Kevina jako sprzedawca feralnego auta, jedna z ratowniczek z Słonecznego patrolu jako love interest, gruby naukowiec z emmerichowskiego Godzilli jako jeden z gitów, mechanik-gbur grany przez Draculę z Gremlinów 2.

8/10 i kolejny kultowiec Carpentera odhaczony.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Paszczak - 06-10-2025

Film jest, obiektywnie patrząc, fajny... ale zawsze postrzegałem go jako rozczarowanie; z jednego powodu - powieść to bodaj szczytowe osiągnięcie Kinga w kategorii gore. Stephen zawsze był wybitnie fizycznym pisarzem, ale w tej konkretnej książce każda chrząstka chrzęści, każdy krwotok jest fontanną, a każda kość satysfakcjonująco pęka w odłamków stos. Dość oszczędna adaptacja Carpentera nie oddaje całej tej namacalności każdego zgonu.
No i w powieści to kolega jest główną i zaskakująco tragiczną (w nieoczywisty sposób) postacią.
Cytat: jedna z ratowniczek z Słonecznego patrolu jako love interest
Jedna z ratowniczek? JEDNA Z RATOWNICZEK?! Umówmy się, jest Alexandra Paul i jest reszta. Obejrzyj 8 Millions Ways to Die i przemyśl swoje grzechy.
Cytat: mechanik-gbur grany przez Draculę z Gremlinów 2.
A potem obejrzyj/powtórz Thiefa i przemyśl jeszcze raz.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - samuuel - 06-10-2025

Nie znam książki, ale film jako film jest dobry, choć Carpenter ma lepsze rzeczy. Rzecz stoi na aktorach przede wszystkim, ale zapamiętałem też muzykę no i mamy tu do czynienia z oryginalnym monstrum.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Paszczak - 06-10-2025

Żeby nie było: to zdecydowanie nie jest najlepsza powieść Kinga. Cujo, Rage, The Long Walk - to wszystko arcydzieła obok których Christine nawet nie stała. Ale pod względem satysfakcjonującej przemocy książeczka o samochodzie nie ma sobie równych i umiarkowana w tym przypadku reżyseria Johna wyżej ch..a nie podskoczy.
Ciekawostka: powieść była dedykowana innemu Johnowi - Romero. Który zrobił jedną z najlepszych i najbardziej niedocenianych adaptacji Kinga (Dark Half).


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Corn - 07-10-2025

Cytat:Ciekawe, ile musieli rozwalić Plymouthów na potrzeby filmu :)?
Za dużo, zwłaszcza, że to jeden z najrzadszych modeli tej marki i przy okazji produkcji wybuchła afera, bo mogli spokojnie użyć innego modelu jako bazy a zdecydowali się niszczyć takiego klasyka


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - nawrocki - 07-10-2025

(06-10-2025, 22:07)Paszczak napisał(a): powieść to bodaj szczytowe osiągnięcie Kinga w kategorii gore.
Regulatorzy chyba jednak górą.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - marsgrey21 - 07-10-2025

Mój ulubiony film Carpentera obok Halloween, w dodatku zrobiony jako chałtura, a nie passion project, a mimo tego stworzył perełkę, ciężko zrobić horror o opętanym samochodzie, a Carpenter tego dokonał.

No i motyw przewodny jest przecudny, na tyle, że Carpenter lata później nagrał teledysk.




RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Albertino - 07-10-2025

ale to ta wersja panie, ta z teledysku to jest zarżnięcie tego klasyczka (wersja, która była w filmie tyż lepsza of kors):



RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - marsgrey21 - 07-10-2025

No tak.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Pelivaron - 07-10-2025

(26-07-2025, 13:38)Mefisto napisał(a): Zdecydowanie za dużo pokazali. No i widać, że będą zmiany.

Jestem niemalże pewny, że to właśnie na tym forum przeczytałem, że "Wielki marsz" jest książką "nieadaptowalną". Później ją przeczytałem i w sumie się zgadzam. Materiał źródłowy jest ciężki do przełożenia na język filmowy, bo najzwyczajniej w świecie nie ma tyle czasu, żeby chociaż trochę dać nam poznać bohaterów. W filmie nacisk mamy na dwie postacie, a reszta to mięso armatnie to odstrzelenia przez co nie ma to większej siły rażenia. Książka jednak pozwalała jakoś poznac chłopaków i ich śmierć budziła mniejsze lub większe, ale zawsze jakieś emocje. Film pod tym względem jest mehowy strasznie. Niby egzekucje są spoko, ale finalnie to takie "zabili go i co z tego?". 

Teoretycznie dużo lepszym pomysłem byłby serial albo chociaż miniserial. Tylko kto by chciał oglądać 10 odcinków, jak idą typy i se gadajo? Jedyne wyjście byłoby takie, że każdy odcinek opowiada o kimś innym i mamy jakąś dopisaną genezę tego dlaczego dołączył do marszu. 

Mimo wszystko JT Mollner - koleś od dobrego "Strange Darling" - wycisnął chyba wszystko, co mógł. Materiał źrodłowy nie pozwalał na więcej w przypadku filmu - i nie dlatego, że był słaby (wręcz przeciwnie, jest bardzo dobry), był po prostu na tyle specyficzny.

Dodatkowo całość dopełnia kampowa rola Marka Hamilla. Tylko, że w tym przypadku nie wiem, czy to był zamierzony kamp, czy po prostu tak wyszło, bo film generalnie ma wielkiego kija w dupie. 


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - shamar - 07-10-2025

(07-10-2025, 05:15)marsgrey21 napisał(a): , ciężko zrobić horror o opętanym samochodzie,

"The Car"


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - OGPUEE - 15-10-2025

Uznałem, by nie przemyślać wyimaginowanych grzechów, bo nie będzie mi jakiś wybiórczy chrześcijanin mówił co mam robić. Za to obejrzałem kolejny straszak od Kinga:

The Mangler - w ostatniej chwili się dowiedziałem, że to na podst. Kinga. Tym razem akcja dzieje się w Maine :). I policjant, jako że jest głównym bohaterem - ma problem z alkoholem. Jednym z sojuszników jest jego new age'owy szwagier i też przewija się zgrzybiały reporter z archaicznym aparatem.  

Ogólnie film jest bardzo memiczny. Główne miejsce akcji, czyli pralnia zarządzana przez Freddy'ego Kruegera to zapyziały januszex o fatalnych warunkach i pomiatanych ciężko harujących pracownikach (99% personelu pralni to kobiety, więc dochodzi seksizm). BHP pewnie nie istnieje, kibel jak jest to pewnie bardziej zanieczyszczony niż Ganges. A tym burdelem zarządza oczywisty czarny charakter. Nawet kapitaliści z Ziemi Obiecanej by się złapali za głowę. A propo, owym Januszem jest chciwy kapitalista z cygarem będący gustującym się w młodszych zboczeńcem i pewnie nieetycznym myśliwym, bo ma u siebie w biurze trofeum łosia i renifera. I żeby było jasne, że jest zły, to zbiera bingo w wszelakich deformacjach złoczyńcy. I towarzyszy mu kochanka o zdzirowatym wyglądzie. A, i bym zapomniał! Jego rezydencja ma płaskorzeźby diabła.

To, że filmu nie mogę potraktować poważnie to jedno, ale ten film jest nuuuudny. Aktorstwo słabe albo przesadzone. Ted Levine to gada jakby miał ziemniaki w ustach niczym jakiś chomik. W sumie jedynie zły wypadał dobrze, głównie poprzez swoje przerysowanie. I aktorka grająca jego siostrzenicę też jako tako wypadła dobrze. Co do wizualiów, to czerwonego barwnika nie żałowali. Pochwalę to, że Hooper jak już ukazał okropieństwa to nie oszczędził dzieciarni, bo blondowłosy chłopaczek udusił się. Odnośnie reportera archaicznym aparatem. Czułem, że z nim będzie twist, bo pojawiał się w newralgicznych momentach i jego starcza charakteryzacja była rażąco widoczna.
Przyznam, jest dobrze nakręcony, ale efekty specjalne dupiaste. l demoniczny magiel wygląda mniej więcej jak dekoracja ze stacjonarnego lunaparku.

Dobrze, że obejrzałem Christine, bo tegoroczny przedstawiciel Kinga w straszdzierniku wypadłby bladziutko.

4/10


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - raven.second - 21-10-2025

Kolejny, po Sztormie stulecia (więcej w krótkiej, serialowej piłce) King: Wielki Marsz (2025) zacząłem w ciemno, bo ani książki nie czytałem, ani zwiastunów nie oglądałem, wiedziałem w sumie tylko tyle, że x ludzi zbiera się w jednym punkcie, potem idzie i... no idzie. Gdzie, po co, dlaczego, nie miałem pojęcia. Choroba jakaś? Strach przed potworem atakującym ludzi stojących w miejscu czy co? No nie mam pojęcia, a nie chciałem zbytnio szukać informacji o co chodzi, więc... więc gdy wyszło, że to jakaś poryta loteria wytrzymałościowa, a kto odpada ten ginie, był pewien efekt "wow, to brzmi tak głupio, ale cholera, wciąga". I to wciąga naprawdę mocno, bo w sumie nic, tylko idą, idą, trochę pogadają, tu się ktoś potknie, tam kogoś dopadnie sraczka, tu inny skręci kostkę, no niesamowicie to skromne, osobiste, intymne, kamera jest prawie cały czas przy twarzach uczestników, pośród nich, tak, jakby się było częścią marszu. Świetna sprawa, ale trochę cierpi przez metraż, bo ludzi jest tylu, że nie ma mowy by więcej niż kilku mogło mieć cokolwiek sensownego do zaprezentowania. Statyści są, giną, olać ich, a tych kilku bohaterów i ich śmierć działa, nastrój też szybko się zmienia ze zwykłego spaceru w męczarnię i walkę o przetrwanie. Jako serial by się sprawdziło dużo lepiej, bo i co tu można by pokazać innego? Flashbacki? Retrospekcje by wszystko zepsuły, nawet ta jedna, wyjaśniająca o co chodzi, jest imo niepotrzebna by lepiej by działało przedstawienie tego słowami piechociarza, niż obrazem.
7/10, idę szukać książki.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - shamar - 08-11-2025

Long Walk (2025)

Co za niedojebany film. Albo inaczej: co za noedojebany scenariusz na podstawie (najwyraźniej) niedojebanej książki.
Idem ale nie chcem, idem choc nie muszem.
Nie ma to żadnego sensu i trzeba byc Kingiem, żeby wpasc na taki odlot.
Wyobrażam sobie jak nudna musi byc 300stronnicowa ksiazka, pewnie upstrzona retrospekcjami kazdego uczestnika marszu, na ktore tu zabraklo kasy bo ten film kosztowal JEDYNE 20 milionow. Tak, 20 milionow zaplacili za filmowanie idących ludzi i wypozyczenie kilku sprzetow od wojska.

3/10


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Corn - 08-11-2025

Książka jest zajebista, a jej głupota to cały sens. Ta książka to krytyka bezmyślnych rzezi na które wysyłani byli amerykańscy chłopcy. Film troche traci to pierwotne znaczenie, ale w kinie był to dobry seans. Pewnie na vod traci połowę mocy, wiec oceny beda nizsze.

W ksiazce nie ma retrospekcji, sa tylko opowieści i rozmowy uczestnikow


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - Mefisto - 08-11-2025

No nie tylko wojny - społeczeństwa też.


RE: Ekranizacje prozy Stephena Kinga (temat ogólny) - michax - 21-12-2025

(15-10-2025, 20:51)OGPUEE napisał(a): Dobrze, że obejrzałem Christine, bo tegoroczny przedstawiciel Kinga w straszdzierniku wypadłby bladziutko.

Trochę nie na temat bo nadrabiałeś starsze filmy wg Kinga, ale to zdanie jest dla mnie pretekstem by napisać, że tak patrząc po ocenach krytyków, dziennikarzy to rok 25 jest najlepszy kingowo. Nie chodzi mi o ilość filmów, tylko jakość produkcji. Można różnie oceniać Życie Chucka, Małpę, Długi spacer czy Uciekiniera, ale większość z tych filmów zebrała w większości opinie pozytywne. W sumie to film, który zapowiadał się najciekawiej po świetnych zwiastunach czyli produkcja Edgara Wrighta zbiera najgorsze recenzje. No i jeszcze prequel To podobno trzyma poziom, szczególnie ostatnie odcinki, więc fani Kinga muszą być wniebowzięci, że tyle dobrego. Jeśli jeszcze serialowa adaptacja Instytutu, która przeszła całkowicie niezauważona. Pewnie dlatego, że to jedyna produkcja, która zebrała średnie opinie (i leciała nie na Netflixie, HBO, Amazonie, tylko na AMC w USA, więc się nie przebiła). Ja na razie widziałem Życie Chucka Mike Flanagana z tych wszystkich produkcji z 25 roku.

Przez pierwsze 5-10 minut czułem się lekko zagubiony, ale po jakiś 20-30 minutach kupiłem klimat produkcji Flanagana, którego cenię sobie jako dobrego rzemieślnika i adaptora książek, nie tylko Kinga co pokazał np serialami Netflixa. Dostałem ładną opowieść, może miejscami trochę zbyt melodramatyczną i czasami lekko pretensjonalną, ale wywołała we mnie pozytywne emocje. King w wielu książkach pokazał, że potrafi w obyczajowe klimaty, a Flanagan to dobry rzemieślnik i adaptator książek, więc spędziłem miło czas.


No i jest dobrze zagrany nie tylko przez ulubieńców i rodzinę Flanagana, ale też przez nowe nazwiska, a same sławy, bo Mark Hamill, Mia Sara (ona jest aż za ładna na babcię) a na narratora wziął Nicka Offermana.Większość aktorów ma kilka okazji by się wykazać na czele z Tomem Hiddlestonem, ale ja bym wyróżnił dzieciaka w roli młodszego Chucka, nie w roli nastolatka co pojawia się pod koniec (tą wersje grał Tremblay i też wypadł dobrze, choć nie poznałem go, wyrósł, ale talentu nie stracił), tylko dzieciaka w wieku młodzieńczym, co gra prawie przez cały film. Najwięcej mówi się o scenie tańca dorosłego Chucka na ulicy i przyznaję że jest super, ale równie dobra jest scena tańca na potańcówce w wykonaniu młodszego Chucka. Działają te sceny doskonale. A poza tym jest wiele pięknych scen, nie tylko te dwie sekwencje co jest zasługą całej obsady i reżyserii.Napisałem wcześniej, że byłem trochę zagubiony na początku, ale kupił mnie klimat i domyśliłem się gdzieś od 30 minuty filmu, mimo nie czytania opowiadania (a jeśli czytałem to zapomniałem), co dokładnie się dzieje w akcie, który rozpoczyna film. Ocena: 7/10.