Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Firefly/Serenity Jossa Whedona - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22)
+--- Wątek: Firefly/Serenity Jossa Whedona (/Thread-Firefly-Serenity-Jossa-Whedona--847)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


- Mefisto - 11-06-2010

military napisał(a):Oglądałem serial, w którym to było jasno powiedziane...

Nie było powiedziane, że nigdy nie mieli medyka, tudzież nie korzystali z usług żadnego.

Cytat:Mylisz się.

No dobrze, może i faktycznie - ale z 80% na pewno.

Cytat:W wojsku nie ma czegoś takiego jak potrzeby i żądania. Załoga Firefly posługuje się wojskową hierarchią, ma kapitana który nie prosi ale wydaje rozkazy i generalnie nie jest zbieraniną wesołków którzy latają dla przyjemności.

Chyba oglądałeś jakiś inny serial, bo załoga Serenity posługuje się następującą hierarchą:
Kapitan
cała reszta

...trochę mało wojskowe.
Poza tym TO JEST zbieranina wesołków - już sam fakt, że Kaylee dołączyła do załogi po seksie w maszynowni, propozycji kapitana i po tym jak zapytała się rodziców, czy się zgadzają, mówi wg mnie wszystko.

Cytat:W ogóle, skoro jesteśmy przy decyzjach kapitana: w jednym z odcinków lądują na planecie, na której Adam Baldwin jest ścigany za obrobienie jakiegoś bonza. Kapitan kompletuje załogę do wypadu na miasto - bodaj 5 osób. Kogo bierze? Oczywiście Baldwina. Żeby odcinek był ciekawszy, bo logiki w tym za grosz.

Oczywiście, że bierze Baldwina - powód? Mięśnie drużyny. To raz. Dwa, w tym mieście nie mieli się natknąć na wspomnianego bonza, bo on kręcił się gdzie indziej, a całość miała trwać na zasadzie "wpad-wypad"; nie mówiąc już o tym, że sam Jayne nawet nie podejrzewał, że jest sławny. Nie widzę w tym żadnego braku logiki.


Cytat:tylko nie odpowiadaj w stylu: "Nędza to ci w głowie zieje!"

Nic Ci nie zieje, ale argumenty nadal masz płaskie.

military napisał(a):Z pamięci:

Kapitan: Nie zabieramy broni.
Baldwin: Myślałem że dobrze ukryty nóż...
Kapitan: Po co dyskutujesz o czymś, co już zostało postanowione?

To taki dodatek do wielokrotnego powtarzania przez kapitana "to rozkaz", "to mój statek" itp.

Kapitan zwracał się tak w głównej mierze do Jayne'a, gdyż był to jedyny członek ekipy, któremu nie ufa i którego musi trzymać w ryzach i wobec tego nie może być ustępliwy, nie może się wahać, etc. - proste i logiczne.

Cytat:A że to nie rodzina niech świadczy fakt, że kapitan milion razy opierdzielał Booka za modlenie się ("nie na moim statku")

Kapitan jest niewierzący i mówi to bodaj w pierwszym odcinku, tuż po poznaniu Booka. Miał go od razu ucałować i byłaby rodzinka? :grin:

Cytat:Baldwin jest tam tylko dla pieniędzy

To oczywiste - do pewnego momentu rzecz jasna, potem staje się pełnoprawną częścią załogi.

Cytat:a doktor bo jest doktorem (a pierwszą decyzja kapitana było, przypominam, wydanie go władzom - czego doktorek uniknął tylko obiecując cośtam; dobre serce kapitana nie wchodziło w grę

j.w. Kapitan chciał go wydać, nie znając go jeszcze zbyt dobrze - pamiętaj o tym, że to nie Domek na prerii, gdzie wszyscy kochają się z miejsca.

Cytat:Resztę trzyma, bo są użyteczni.

Powiedziałbym inaczej: każdy musi pracować na swoje miejsce na statku, co jest logiczne. Nie zabierasz w rejs majtka, jeśli ten nic nie robi - chyba, że to turysta, albo kuzyn.

military napisał(a):a) zbyt niespójny

co przejawia się w sprzecznych zachowaniach postaci (raz Baldwin jest zimnym, inteligentnym, chciwym najemnikiem, raz potulnym, przygłupim i przyjacielskim osiłkiem)

Pudło. Jayne to zawsze przygłupi osiłek - nabiera inteligencji tylko jeśli chodzi o kasę lub własny tyłek. A że raz jest bardziej przyjacielski, a raz mniej to chyba nie jakiś wielki problem.

Cytat:b) nie spełnia obietnicy zawartej w pilocie

czyli nie jest dorosłą i bezkompromisową przygodówką o sympatycznych, ale jednak przestępcach, ale ciepłymi kluchami. Takie kurioza jak scena balu, wątek kupna sukni o której zawsze marzyła Kaylee, wątek porywaczy którzy okazują się dobrymi w gruncie rzeczy ludźmi

Pilot jest dokładnie taki sam jak reszta odcinków - ba! Odcinek 6 jest tym najbardziej "dorosłym" - to raz.
Dwa - Kaylee nie była przestępczynią, rzadko kiedy brała udział w "akcjach" i kapitan zawsze miał dla niej taryfę ulgową, więc to kolejny wyssany z palca problem.
A co do tych porywaczy - to, że mieli problemy, to nie oznacza, że byli dobrzy :)

Cytat:wątek niepokonanego wroga (tych kosmicznych kanibali), zupełnie zapomniany po odcinku z jednym z nich na statku (swoją drogą - dobry odcinek)

Wcale nie zapomniany - było oglądać do końca i poprawić sobie filmem kinowym. A kanibale to Reaversi.

military napisał(a):Indiana Jones:
- antybohater
- mający zawsze jasno określony cel

Ke? Od kiedy to Jones jest antybohaterem i ma jasno określony cel? Czy mówimy o tej samej postaci, która każdą swoją przygodę rozpoczyna przypadkiem i kończy ją również w ten sam sposób? Czy masz na myśli dokładnie tego samego człowieka, który na zadane mu pytanie, co dalej?, odpowiadał: "Nie wiem. Coś wymyślę." :D

military napisał(a):Niezupełnie, a przynajmniej nie tego typu tajemnicą.

Oczywiście, że są tajemnicą.

Cytat:Poza tym wiedza o nich jest powszechna,

Jaka? Wszystko, co wszyscy wiedzą o Reaversach ogranicza się do zasłyszanych historii o strasznych, krwawych czynach. Reszta sprowadza się do: Run like hell!!!
To tyle wiedzy o Reaversach w serialu.

Cytat:a ich natura... naturalna, a nie nadnaturalna - przynajmniej w świecie przedstawionym.

Film przygodowy nie musi posiadać nadnaturalnych elementów - w czym rzecz?


- desjudi - 11-06-2010

Jakuzzi napisał(a):Kurde, zdecydujcie sie czy ten serial jest dobry, czy nie, bo skuszony plebiscytowymi opisami zaczalem go nabywac ze sklepu T...

moja opinia jest niezmienna - serial fajny, ale żadne tam aj waj. Ot serialik dla duzych chłopców, daleki od jakiejkolwiek powagi (ale i niedostetecznie ironiczny, przewrotny itp). I Wojskowy ma rację wytykając głupoty, ale i obrońcy mówią prawdę dowodząc, że wszelki głupoty nie mają wpływa na pozytywny odbiór całości. Na mojej liście Firefly byłby gdzieś w czwartej dziesiątce. Może.

http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?p=142510#142510

Poza tym, Jaku, TO NIE HBO. To zupełnie inna bajka 8)


- Jakuzzi - 17-07-2010

Obejrzalem i potwierdzam: serial bardzo fajny. Nie dolacze do grona fanow i pewnie nawet nie wroce wiecej do tej pozycji, tym niemniej calosc ogladalo sie przednio. Zasluga to przede wszystkim dowcipnej i wyluzowanej zalogi, ktora nawet w obliczu powaznego niebezpieczenstwa potrafi wykrzesac zabawnego one-linera. Jest zatem humor, jest sporo akcji, troche emocji i szeroki wachlarz ciekawych postaci. Serenity na dokladke jest nieco powazniejsze, solidniejsze realizacyjnie, zgrabnie domyka urwane watki serialowe i ma calkiem wdechowego Chiwetela Ejiofora jako badguya.


- Danus - 29-08-2010

Dzisiaj z rana powtórzyłem sobie Serenity. Ocena z przed paru miesięcy nie ulega zmianie. Nawet jestem w stanie się zgodzić, ze się umocniła. Za drugim razem ogląda się tak samo znakomicie. Niesamowity klimat serialu i cały wachlarz wiarygodnych i dających się lubić postaci. Plus za dialogi na tematy niedopuszczalne w tego typu produkcjach rodem z holyłódu.
Niebawem na bank obejrzę jeszcze raz a póki co jest pełna dyszka:)


- wujo444 - 26-01-2011

powtórzyłem seans Firefly, i cóż - tylko pokochałem tą produkcję mocniej.

Postacie, dialogi, humor, muzyka, klimat, i to wszystko w każdym odcinku łączone nieco inaczej, pozwalając widzowi nie tylko bawić się, ale też poznać bohaterów.

Serenity wypada tym razem (tj. po obejrzeniu serialu) - gorzej. Jasne, technicznie jest dużo lepiej, wreszcie jakoś wyglądają efekty specjalne, ale; brakuje nieco klimatu westernu, a i o bohaterach nie dowiadujemy się nic nowego. Dobrze, że dopięto wątki Reaversów i River, jednak nie ogląda się już tak dobrze jak serial.


- Glut - 02-02-2011

No. Fajne to jest. W dwa dni wciągnąłem serial i Serenity i jestem zadowolony. Z tymże wg. mnie "kinówka" dość mocno słabuje, za bardzo odbiega od westernowego klimatu serialu i jest jakaś, kurna ... no nie wiem, może to efekt oglądania 15 minut po ostatnim odcinku. Tak czy siak - lepszego serialu czysto przygodowego nie widziałem.

Cytat:Co gorsza, pojawia się tu najbardziej irytująca aktorka wszechświata, obsadzona w najbardziej irytującej roli wszech czasów

Z tym się akurat zgodzę,



- Glut - 02-02-2011

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=QuEfGbj9qS4[/youtube]

Czad.


- Mefisto - 02-02-2011

ktoś się za dużo Airwolfa naoglądał :P


- Craven - 02-02-2011

Może byłoby w miarę osom jakby był motyw z Airwolfa. Ale wiemy, że i tak "Ballad of Serenity" rządzi.


- Danus - 15-02-2011

Zabrałem się wreszcie za Firefly. Jestem po pilocie i trzech pierwszych odcinkach. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że serial niesamowicie wciąga, a westernowy klimat który w pilocie irytował tak teraz dodaje fantastycznego smaczku. Podoba mi się to w jaki sposób opowiadane są nie które wątki, lub jak kto woli, jak są przedstawiane. W Firefly póki co większość jest owiane tajemnicą(Łupieżcy, historia River, doktorek) i to nadaje nutkę grozy.
Na przykład epizod Bushwhacked kopie klimatem, napięcie sięga zenitu mimo, iż przez 90 procent odcinka nie widzimy tego co powoduje to napięcie. Mistrzostwo.
Jak na razie super space opera, oglądam dalej.


- Craven - 15-02-2011

Najlepsze odcinki wciaz masz przed soba :)


- Danus - 17-02-2011

Do końca zostało mi dwa odcinki, dzisiaj już skończę. Już w tym miejscu jednak ma chęć podzielić się z wami pewnymi spostrzeżeniami:)
Wiem, że truFans nie będą zadowoleni, ale najlepsze odcinki Firefly to te gdzie mamy najmniej tego westernowego klimatu. Na szczęście odcinków z tymże jest bardzo mało, tak więc i słabszych epizodów jest niewiele.
Ogólnie Firefly to strasznie nierówny serial, zajebiste odcinki przeplatane są słabymi i strasznie nudnymi.
Craven napisał(a):Najlepsze odcinki wciaz masz przed soba
Craven, na dwa odcinki przed końcem wciąż "Bushwhacked" to numero uno:)

A teraz element universum który strasznie drapie. Mianowicie postać River. Jak na razie w serialu dziewczyna to świruska, nie widać(oprócz słyszenia głosów, czytania w myślach oraz strzelania przez plecy:P) jakichś szczególnych zdolności. Nie wiem czy to się zmieni w tych dwóch odcinkach, lecz w Serenity River przecież sypała combosy jak Jackie Chan.
Czy Whedon dał jej taką moc by zainteresować potencjalnego widza nie zainteresowanego serialem, który obejrzy trailer?


- Craven - 17-02-2011

Serenity było PO Firefly. Długo, upakowali tam ileś sezonów, które Whedon miał w głowie, więc te "moce" pewnie by ewoluowały z czasem.


- wujo444 - 18-02-2011

Danus napisał(a):A teraz element universum który strasznie drapie. Mianowicie postać River. Jak na razie w serialu dziewczyna to świruska, nie widać(oprócz słyszenia głosów, czytania w myślach oraz strzelania przez plecy:P) jakichś szczególnych zdolności. Nie wiem czy to się zmieni w tych dwóch odcinkach, lecz w Serenity River przecież sypała combosy jak Jackie Chan.

oj tam, nie sypała, ale jednak moce miała, skoro czytała w myślach i strzelała bez patrzenia :P

najlepsze odcinki: pilot i Our Mrs Reynolds.


- Danus - 20-02-2011

Skończyłem FireFly. Bez wątpienia serial był wydarzeniem w świecie przygodowego kina S-F. Wielki powiew świeżości dla gatunku. Na pewno będę powracał jeszcze do tej sympatycznej załogi.
Oczywiście po ostatnim odcinku, zabrałem się za Serenity, które jak wiadomo jest epilogiem serialu. Ja traktuję Serenity jako kolejny odcinek. I ten uważam za najlepszą część jaką spłodził Whedon. Idealne dopięcie i zakończenie wszystkich wątków.
Brawo panie Whedon- jeszcze nie raz powrócę do serii.
Aha, Bushwhacked to najlepszy po Serenity odcinek serialu:P


- Mefisto - 20-02-2011

.... not!


- Snappik - 26-02-2011

Obejrzałem Serenity - fajne to! Przygodowe kino w najlepszym wydaniu, dobra i zróżnicowana eka, przemyślane dialogi, czuć w tym rękę gościa który miał pasję zrobienia rozrywkowego westernu w oparach Nowej Nadziei. No i się udało. Whedon z najbardziej tandeciarskiej sceny potrafi zrobić dobry dżołk (rozmowa Simona i Kaylee podczas natarcia Łupieżców), dzięki czemu ogląda się to naprawdę lekko.

Żeby jednak nie wyszło, że smaruję film Whedona wazeliną to teraz garść minusów:
- Łupieżcy, ich wygląd został chyba podyktowany względami budżetowymi
- walki River - kurde, Jackie Chan się chowa
- zbyt duża oldskulowość broni (gnat Mala by w zupełności wystarczył, a tu na dodatek jakieś shotguny, pół-gatlingi i działo AA z WWII)
- brak dobrej muzyki, żaden kawałek nie wpadł w ucho

Ogólnie nie chce mi się oglądać serialu bo wiem, że ewidentnie zabraknie w nim rozmachu na miarę Serenity :)

7,5/10


- Glut - 26-02-2011

Snappik napisał(a):Ogólnie nie chce mi się oglądać serialu bo wiem, że ewidentnie zabraknie w nim rozmachu na miarę Serenity :)

Serial jakieś 100 razy lepszy, no ale rozmachu to w nim nie ma. ; ) Generalnie odcinkowe przygody załogi Firefly trącają czasami takim specyficznym "serem", w kilku scenach dość mocno widać niski budżet ale dla mnie to część uroku tego serialu.


- SonnyCrockett - 08-05-2011

Nie wiem czy się narażę bardzo ale czytając oceny poprzednie to nie tak bardzo :)
Film jest mocno średni tak na 6/10, bo fabuła raczej bez wodotrysków, z jakichś mistycznych ciekawych połączeń westernu i sc-fi nie widziałem tutaj nic. Postaci mało ciekawe sztampowe, bez wyrazu, co najmniej dwie z postaci są kompletnie zbędne. Głównych bohater mocno niekonsekwentny (niby twary-skurwiel a ratuje świat bez widoków na zyski bez mrugnięcia okiem). Główny badass słaby i bez charyzmy. Motyw jakichś kanibali mocno debilny (jak zombiaki bez rozumu kierują statkami kosmicznymi??). Brakowało mi jakiejś wyrazistej muzyki w tym filmie.
Po obejrzeniu stwierdzam że jeżeli to zamyka jakieś wątki z serialu to jest z nim nieodłączne bo film jest może dobry ale dla fanów serialu jako dzieło osobne nie robi wrażenia.


- Hitch - 08-05-2011

Film to finał serialu, więc nie zapoznanie się z odcinkowcem w pierwszej kolejności jest trochę... głupie.