Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Expendables 2010 - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: The Expendables 2010 (/Thread-The-Expendables-2010--1454)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17


- mroziek - 29-08-2010

Dzięki R5 ponownie odświeżyłem seans, stwierdzam jednoznacznie że to film do którego z przyjemnością można wracać nawet w krótkich odstępach czasu.


- Predator895 - 30-08-2010

Gieferg napisał(a):nie widziałem Navy Seals z Biehnem.

Czas nadrobić zaległości, bo to jeden z najlepszych akcjonerów końca lat 80tych ;)


- vast - 01-09-2010

oj słabiutko słabiutko....

sylwkowa próba wskrzeszania starych bohaterów hollywood poprzez "oldskulowe" (w cudzysłowie bo oldschool'u tutaj tyle co kot napłakał) nie zdała egzaminu, ba jest po prostu chujowa.


w zasadzie poza bombą w kobiecą mordę, scenką w kościele i rozwałką na placu nie ma nic co mogłoby pociągnąć film w górę ku wyższej ocenie. do pieca można jeszcze dorzucić wyrzynkę na statku i parę ciekawych patentów mordobitkowych + giwerę Crews'a. i tyle. zostaje kurewski niedosyt np. w przypadku roli Lundgrena - zdecydowanie za mało tego gościa. reszta filmu to chujowe gore w cgi i takowa również krew/rany od postrzałów i oczojebne sceny napierdalanek - kamera trzęsie się jakby filmowali podczas trzęsienia ziemi. muszę jeszcze wspomnieć o bardzo wzruszającym monologu Rourka - sylwek musiał to chyba pisać po paru głębszych - tak mnie chwyciło za serce że nie mogłem przestać się śmiać.


4/10



- Arahan - 01-09-2010

Minimalne rozczarowanie. Świetne kino akcji ocierające się o klimat lat 80. Obsada niesamowita, kilka śmiesznych dialogów i 3-4 kapitalne sceny - to jednak za mało żebym wyszedł z kina w 100% zadowolony. Brakło mi JCVD i Segala, a do tego kilka zgrzytów i CGI krew, która bardzo waliła po oczach. Nie miej najlepszy akcyjniak ostatnich lat i przypuszczam, że za 10 wiosen będę wspominał go z tęsknotą za prawdziwym kinem akcji.
Akcje takie jak: molo, boisko do gry w kosza i strzelanina w piwnicach ... miodzio !

7/10

P.S: Czy tylko ja mam wrażenie, że Sly namaścił Stathama na swojego następcę, albo następcę wszystkich twardzieli ? Oprócz niego to właśnie angol ma najwięcej czasu na ekranie i jest chyba ostatnim prawdziwym facetem z jajami, który może grać w takich filmach (osobista refleksja).

To chyba przedostatni mój film w kinie w tym roku. Może jeszcze się załapię na Tron, albo laska wyrwie mnie na jakieś badziewie.


- BezcelowyAlbatros - 01-09-2010

Mi w The Expendables zabrakło jakiejś dramaturgii :) OK. Chodzi mi o to, że skoro ten film ma być trybutem dla kina akcji lat osiemdziesiątych, to zabrakło jednego jedynego elementu - motywu zemsty, czy raczej krzywdy, w imieniu której wymierza się sprawiedliwość. Motyw finansowy, i motyw miłosny, to trochę za mało, żeby w pełni cieszyć się w momentach, kiedy źli kolesie i kolesie pracujący dla złych kolesi dostają zwyczajowy wpierdol. Ciśnienie podskoczyło mi tylko w momencie, kiedy Statham robi rząd na boisku - bardzo chciałem, żeby gaszek - damski bokser i jego yuppie koledzy dostali po ryjach...


- shamar - 01-09-2010

Phil napisał(a):Te sceny były zajebiste. Lekcja Stallone'a - kiedy ktoś bije twoją kobietę, to nie przeprowadzasz z nim pedagogicznej rozmowy o tym, że robi źle, tylko łamiesz mu kości : ).

Tylko jak już pokazuja fragmenty z zycia 1 zbohaterów to oczekiwalbym tez czegos o pozostalych (nawet we flashbackach). Kim jest i co robi Barney ? Kim jest i co robi Li? A sry Li ma /nie ma rodziny i chce podwyzke.

Pokazali scenki z zycia 1 postaci ( chyba 2 ) i na tym sie skonczylo. A bylo to tylko po to, zeby pokazac wpierdol na boisku.

PS -wspomilaem już o zenujacym CGI ? np. ten walący sie pałac?


- jarod - 01-09-2010

Próbowałem Expendabli wczoraj obejrzeć ale wymiękłem jakoś po 20 minutach. Jak dla mnie jeden z najgorszych filmów jakie widziałem w przeciągu ładnych kilka lat - a naprawdę wygórowanych oczekiwań nie miałem. Jeżeli jakoś dobrnę do końca, napiszę więcej...


- EL-Kal - 01-09-2010

Odświeżyłem sobie dzisiaj wersję z "wypożyczalni" ;-). Ale to żenujący film - scena, jak Roberts dostaje, wygląda śmiesznie, krew komputerowa wybucha tym swoim czerwonym (świecącym nawet w nocy, jak w "Predatorze" - to ma być to nawiązanie do kina 80.?) blaskiem, a biała koszula po chwili - czyściutka. Bo przecież fantomowa krew nie brudzi...

Film jest tak sztuczny pod względem kreacji postaci, że prawie dorównuje przemocy a'la "Medal of Honor". Mówcie, co chcecie, ale Stallone zrobił bajkę, a nie film akcji. Z chęcią obniżyłbym z 5/10 na 4/10, ale muszę przyznać, że Lundgren był fajny (do sceny pewnej - sami wiecie której) i akcje dwie (molo, boisko) wyglądały olskulowo.


- Craven - 01-09-2010

o.O nie podobał Ci się i obejrzałeś po raz drugi?


- Gieferg - 01-09-2010

Cytat:Kim jest i co robi Barney ? Kim jest i co robi Li?

Barney robi niezły rozpier*ol i to wszystko co potrzebuję o nim wiedzieć :twisted: Fabuła, podobnie jak w takim Commando, jest tu pretekstem do pokazania rozwałki i trudno oczekiwać po tym filmie czegokolwiek innego. Jak się nie lubi Commando to i tego się raczej nie polubi.

Po wersję "z wypożyczalni" nie sięgam, za to DVD (ale na99% nie od Monolithu) kupię nie czekając na żadne obniżki cen, może będa jakieś fajne exclusivy jak steel ostatniego Rambo w HMV.


- Craven - 01-09-2010

Ano bardzo chętnie zobaczyłbym blooper reel z tego filmu.


- Predator895 - 01-09-2010

Gieferg napisał(a):pretekstem do pokazania rozwałki i trudno oczekiwać po tym filmie czegokolwiek innego.

Zmień płytę :P


- shamar - 01-09-2010

ale ja lubie Commando. Tam była dobrze ułozona i poprowadzona akcja:

1. przedstawienie postaci
2. kidnaping
3. droga do odwetu
4. odwet

A tu ?

1. intro na statku
przerywnik na pogaduszki
2. rekonesans na wyspie
pogaduszki + bójkoprzerywniki
3. powrót i rozpierdol na wyspie ( po niezdecydowaniu zastapionym odrzuceniem oferty rozwałki Sly robi rozwałke w imie czegoś tam )

Nieczepiam sie fabuły. Czepiam sie narracji. Tak j.w. ten film wyglada tak:

1.akcja na statku
2. akcja na wyspie
3. druga akcja na wyspie.
4. koniec


- Gieferg - 01-09-2010

W kwestii dodatków na DVD - najchętniej zobaczyłbym oczywiście deleted scenes o ile byłyby w formie umożliwiającej wykorzystanie ich w fanedicie, poza tym jakiś konkretny making of, które w ostatnich czasach robią się rzadkością (tzn pojawiają się, ale jesli już to raczej na Blu).


- shamar - 01-09-2010

I dostaniesz taki dir cut jak Rambo - ocenzurowany i bardziej pzregadany bo Sly bedzie chciał pogłebić psychike postaci :twisted: :grin:


- Gieferg - 02-09-2010

No problem. Dir Cut Rambo już sobie "naprawiłem" domowymi sposobami :P


- shamar - 02-09-2010

Gieferg napisał(a):No problem. Dir Cut Rambo już sobie "naprawiłem" domowymi sposobami :P

W sensie zrobiłes fanedita?

[Obrazek: chytry.gif]

Opublikowałeś gdzies ?


- Gieferg - 02-09-2010

Not yet. Napisy PL jeszcze mam zamiar do niego zrobić.

Ale to nie temat o Rambo więc może kończmy offtopa.


- jarod - 03-09-2010

Muszę przyznać, że moja poprzednia opinia dotycząca tego filmu po obejrzeniu całości uległa dość znacznej modyfikacji. W sumie to trochę taka produkcja a'la Ocean's Eleven - garść znanych nazwisk i wszyscy robią sobie jaja. Trylogia Soderbergha miała jednak takie elementy jak fajne dialogi, fajne postaci, inteligentny humor czy wyczucie zgrywy bez popadania w żenadę - w Expendables trudno mi było znaleźć którąkolwiek z tych cech. Dialogi to jeden sucharski one-liner na drugim. Postaci, kiedy nie strzelają, służą jedynie za kanały do wygłaszania powyższych. Fabuła fajnie pretekstowa, ale Sly MUSIAŁ wprowadzić "głębię" w postaci dość żałosnych tekstów Rurki. Cały wątek Lundgrena to galopujący debilizm, nie pojmuję również celowości wprowadzenia wątku "miłosnego" Stathama - nie wynika z niego nic, zabawny również nie jest. Spotkanie restauratorów w kościele - zaskakująco bezjajeczne, chociaż ze dwa teksty nawet mnie rozbawiły. Szkoda, że po raz kolejny użyto wyświechtanego do cna żartu o prezydenturze Arnolda.
Film tak właściwie zaletę ma jedna, ale za to dość konkretną - sceny akcji. Ta pierwsza na statku, ze względu na montaż i oświetlenie, jest dość kijowa, ale reszta - miód. Może tylko komp wali trochę o oczach. Moja ulubiona sekwencja - Sly i Statham kontra dużo żołnierzy (chodzi o tą pierwszą potyczkę podczas rekonesansu wyspy).
W sumie Expendables coś jak wspomniane Oceansy czy np. Transformers lub Shoot'em Up. Albo kupujesz konwencję i siedzisz przez większość seansu z bananem na ryju, albo wychodzisz pukając się w czoło. Ot i tyle.


- EL-Kal - 03-09-2010

A ja co do scen akcji miałem zastrzeżenie - końcówka z "krwią predatora, tyle że czerwoną" była średnia, ogień komputerowy nie ekscytował; no i myślałem, że to ekranizacja którejkolwiek trylogii fantasy, bo wielki kościoł/zamek, zamiast zburzyć się, ożył i gonił biednego czarnego wrestlera. W CGI go gonił.

Piszcie, co chcecie. Stare kino miało dusze i postacie, "The Expendables" ma boty i system respawnowania.