Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Watchmen (2009) reż. Zack Snyder - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+--- Wątek: Watchmen (2009) reż. Zack Snyder (/Thread-Watchmen-2009-re%C5%BC-Zack-Snyder--460)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50


- Mefisto - 26-02-2009

jest już muzyka - niestety pan Bates niczego się od czasu 300 nie nauczył i znowu wysmażył nam score, który pewnie jakoś tam do filmu pasuje, ale jest zupełnie nieoryginalny, plagiatujący i wtórny. Lekką ręką naliczyłem tylko kopię 3 stylów: Vangelisa (ta mnie najbardziej poruszyła, bo w paru miejscach jest tak dosłowna, że wystarczy na pozew sądowy), Goldsmitha i wczesnego Zimmera, względnie Silvestriego (plus mnóstwo elektronicznej papki). A pewnie, jakby spędzić więcej czasu nad tym, to by znalazło się 50 kolejnych pseudo inspiracji. Oczywiście fani będą przeżywać orgazm, krzycząc, jakie to piękne i w ogóle (i usprawiedliwiając się tym, że przecież film to odwołanie do wielu epok), ale bez jaj...dlaczego ten człowiek w ogóle dostaje pracę? Gdyby był w CIA już by go dawno na biegun zesłali po ostatniej wpadce, ale nie-e, WB z nim dalej kontrakty podpisuje :roll:

Aha, kawałek, który nazywa się Prison Fight, brzmi równie fajnie, jak podkład do Xeny :?


- Negrin - 26-02-2009

Mef, sorry, ale jak znani kompozytorzy zrzynają z samych siebie, to jest ok, a jak ci młodsi zrzynają ze znanych, to koniec świata? OST "300" całkiem fajnie się słucha i jeśli ze "Strażnikami" jest podobnie, to nie będę miał uwag. No ale Tobie się muzyka ze "Slumdoga" nie podoba, więc o czym my w ogóle mówimy? ;)


- Mefisto - 26-02-2009

chyba jest różnica między powielaniem WŁASNYCH prac i pomysłów, a zrzynaniem od innych, bo "się nie ma telentu". Aco ma do tego Slamdog to zupełnie nie wiem :roll:

i gdzie napisałem, że mi się nie podoba?


- Mefisto - 03-03-2009

[Obrazek: 2610466-5-who-pacs-the-pacmen.jpg]

:lol:


- Gal Anonim - 03-03-2009

Współautor "Torso", "Powers" (za jakiś czas jako serialu na FX) i wielu innych świetnych komiksów, Brian Michael Bendis po obejrzeniu filmowych "Watchmen":

http://blogs.myspace.com/index.cfm?fuseaction=blog.view&friendId=108953353&blogId=474251264


- Wawrzyniec - 03-03-2009

Podoba mi się ogólny ton tej wypowiedzi - żadnego jeżdżenia po reżyserze itd. Facet po prostu delikatnie daje do zrozumienia, że lepiej byłoby, gdyby film nie powstał, ale tragedii nie ma.
Jestem bardzo ciekawy jak obraz będzie odbierał widz, który z komiksem nie miał styczności (dajmy na to: ja). Aha, i w razie gdybym miał ochotę się zapoznać z twórczością Moore'a - czy ktoś dałby cynk ile komiksów składa się na opowieść o Strażnikach?
W sumie nie mogę się doczekać piątku. Chęć obejrzenia potęgowana przez nie oglądanie żadnych wycieków.


- Gal Anonim - 03-03-2009

Wawrzyniec napisał(a):Aha, i w razie gdybym miał ochotę się zapoznać z twórczością Moore'a - czy ktoś dałby cynk ile komiksów składa się na opowieść o Strażnikach?
12 numerów po ~32 strony (tj. o ile mnie pamięć nie myli to komiks to było jakieś 26 stron zwykle, reszta to dodatkowe materiały - Under the Hood i tak dalej), które potem zostały zebrane w jednym wydaniu zbiorczym (u nas - w trzech).


- Gal Anonim - 04-03-2009

Audiorecenzja na spill.com:

http://my.spill.com/profiles/blog/show?id=947994:BlogPost:1081291

68% na Rottenach (i ciągle spada):

http://www.rottentomatoes.com/m/watchmen/?name_order=asc

Srednio sie zapowiada. Obawy wydaja sie byc spełnione (Snyder ma subtelność młota pneunomatycznego, slo-mo, pozowany dramatyzm).

Po zastanowieniu liczę, że będzie film przynajmniej średnim sukcesem. Może wreszcie zobaczymy więcej filmów superhero z Rką.

Każdy. kto czyta tego posta niech pójdzie przeczytać ten komiks - komiks, w którym superbohater zabija z zimną krwią niewinną kobietę w ciąży. :)


- Mefisto - 05-03-2009

http://www.joblo.com/video/joblo/player.php?video=WatchmenMalinPatrickCarla

fajny wywiad-polewka :D


- Wawrzyniec - 06-03-2009

Pewnie na pewno rzucę spojlerem

Cholera, naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć, czy ten film przypadł mi do gustu, bo przedstawia świetną historię (co jest ewidentną zasługą oryginału), czy też dużą część odegrała wizualna strona.
Wprowadzenie średniawe. Mówię tu głównie o użyciu slow-mo podczas rozsmarowywania Komedianta przez Ozymandiasza. Najtragiczniejszy moment całego starcia - idealne ukazanie pięści Ozziego zamieniającej twarz ofiary w trzęsącą się galaretę. Poczułem się, jakbym oglądał finałową walkę Neo i Smitha z "Rewolucji". Szkoda, że obecny jest taki natłok spowolnień, bo poza nimi walkę ogląda się wyjątkowo dobrze. Zwłaszcza dlatego, że jest przerysowana (esencja, tyle że bardzo efektowna, starcia superbohaterów) i taki stan rzeczy jest uzasadniony.
Dalej jest znacznie, znacznie lepiej. Wprowadzającym napisom towarzyszą kapitalne sceny, w których ukazywane są losy bohaterów z lat 40-tych - ich sukcesy i upadki (oczywiście nie mogło zabraknąć Franklina, czy Dollarbilla, czy jak on się nazywał, z kulką we łbie i peleryną utkwioną w obrotowych drzwiach). Muza dobrana, moim zdaniem, świetnie. Wszechobecne slow-mo tutaj zdaje się być bardziej, niż na miejscu. W tym przypadku chyba nie było innego wyjścia. Ogólnie strasznie fajnie się to oglądało.
Właśnie, spowolnienia. Nie ma tragedii. Nasłuchałem się lamentów zewsząd, że reżyser z zabiegu tego będzie korzystać do bólu, a w rzeczywistości... hmm... da się to przeżyć ;). Powiem, że wszystkie sceny akcji (łóżkowe też ;)) mają na wyposażeniu obowiązkowe slow-mo i na tym poprzestanę, bo reszta to już preferencje widza, tj. "uznaję/nie uznaję slow-mo podane w takiej formie". Mnie nie raziło (poza wspomnianą wyżej sceną). I więcej wyraz slow-mo w tym poście nie padnie.
Film doskonale skupia się na poszczególnych bohaterach. Każdy ma swoje pięć minut, wszystkich widz wystarczająco dobrze poznaje (zwłaszcza Rocha i Manhattana). Błękitek ładnie zrobiony. Zaskoczyła mnie bezprecedensowość w ukazywaniu jego penisa. Brawo dla reżysera za nie pieprzenie się w tańcu. Rorschach, przez wielu uznawany za najlepiej oddaną postać względem komiksu, wypadł przebojowo. Doskonale dobrano aktora. Po ukazaniu jego facjaty (gdy go łapią) nie byłem zachwycony - ot, menel, jakich wielu. Ale gdy do tego doszło aktorstwo... kurna, to ja rozumiem! Czuć od faceta szaleńcem na kilometr. No i ten jego tekst: "Nie rozumiecie? To nie mnie zamknięto z wami, tylko was ze mną!".
I jeszcze jedno - nie wiem, czy komiks też był taki brutalny, ale tutaj Snyder w paru momentach dorównuje Dawn of the Dead. Rozpieprzanie głów tasakami, amputacja rąk, łamanie gnatów na sposoby wszelakie (obficie krwawiące złamania otwarte included). No jestem pod wrażeniem.
W moich oczach zasługuje ten film na 8/10 (przy czym przypominam raz jeszcze, że komiks znam wybitnie powierzchownie). Za temat wzięto się na poważnie, klimat potrafi przytłoczyć, brutality zdaje się nie znać granic (zabijanie kobiet w ciąży, próba gwałtu), świetne postacie (te, które da się lubić, te, które są kontrowersyjne, ale i takie, których los widzowi zwisa, ale w tym ostatnim przypadku to chyba normalka)... Po prostu kolejna klawa ekranizacja.


- Karaluch - 06-03-2009

Po obejrzeniu - mieszane uczucia. Ale więcej pozytywnych, w rodzaju:

+ obsada dostałaby u mnie jakąś zbiorową nagrodę za całokształt wysiłków w filmie. Świetny dobór, świetna charakteryzacja, widać też, że aktorzy wiedzieli, o co chodzi,
+ scenariusz niemal niewolniczo trzyma się oryginału, zarówno, jeśli chodzi o układ wydarzeń, wprowadzanie poszczególnych postaci (i związane z tym retrospekcje) jak i dialogi oraz motywy towarzyszące. Są nawet "Supły"! Z braków naliczyłem raptem jeden, mniej ważny, choć w oryginale uzupełniał niewesołą końcówkę.
+ Snyder lubi slo - mo, to pewne. Nie zastosował go jednak w momencie, w którym mniej zorientowany reżyser urządziłby max celebrę. To mu się chwali.
+ oryginalna muzyka Batesa faktycznie w paru momentach zajeżdża Vangelisem. Kiedy jednak akcja dostaje kopa, muzyka także. Osobna sprawa to piosenki - wykorzystanie świetne.
+ jest R - kowa przemoc, żaden (jeden wyjątek) drastyczny moment z oryginału nie został obcięty. Bitki nie są szczególnie pocięte, zwłaszcza pierwsza, ale to pewnie dlatego, że jest ciemno i kaskaderzy mogli się popisać. Jest też seks. Spoko.
+ bardzo dobra czołówka, świetnie wprowadza w świat "Strażników".
+ FX - nie ma co narzekać, choć nie należą do niewidzialnych. Mnie taka stylizacja nie przeszkadza.
+ pewne modyfikacje oryginału to głównie fajne, dodatkowe motywy tworzące klimacik. Największą modyfikacją jest końcówka - zgodna z duchem komiksu, ale nieco inna. wiadomo, nie ma potwora :D + inna rola Doktora Manhattana w całym tym zamieszaniu (o czym można było zresztą wcześniej przeczytać tu i ówdzie).

A wywołujący mieszane uczucia minus:

- przy tak wiernej ekranizacji jedynymi niespodziankami są drobne odstępstwa, wymowa całości nie zmienia się zupełnie. Trudno mi było zatem przeżyć znów wrażenie obcowania z arcydziełem, nie mówiąc już o jakimkolwiek suspensie.

No i garść scen, które rządzą: Nite Owl, Silk Spectre i ich powrót do "łoczmeńskiej" roboty, wszystkie sceny z Komediantem, a szczególnie pacyfikacja zamieszek, zbiry kontra Rorschach w celi.


- Predator895 - 06-03-2009

Już dawno nie widziałem tak zajebiście klimatycznego filmu. Początkowe wprowadzenie postaci - retrospekcje z przeszłości okraszone dobrą kultową muzą Oldis pochłonęły mnie totalnie. Sama czołówka bije po oczach intensywnie jak tylko się da przekazując cenne informacje na każdym ujęciu listy płac. Praktycznie każda postać ma coś do wniesienia nie ma w sobie tej powielanej sztuczności. Strażnik czyli super bohater jest tu przedstawiony jako człowiek mający swoje wady i zalety, który skłonny jest do zabicia drugiej osoby w szale emocji. Przykładem i moim zarazem ulubionym Strażnikiem jest - Rorschach. Kiedy koleś pojawia się na ekranie to nie ma chuja we wsi i tu oczko dla Mentala bo na pewno ten gostek mu się spodoba. Komediant daje rade brutalność i przemoc ma wypisaną na ryjku - z nikim się nie pier... :D Aranżacje scen walk stoją na wysokim poziomie. Te klipy z netu były niekompletne i w ogóle pozbawione jakichkolwiek emocji.

Tekst filmu:
Rorschach osadzony w wiezieniu po miłej pogawędce z więźniem mówi na głos:

"Chyba źle się zrozumieliśmy. To nie ja jestem osadzony z wami, To wy jesteście osadzeni ze mną" :D

9/10 była by dycha ale sceny z filozoficzną teorią świata przedstawioną przez niebieską żarówę trochę kiepsko do mnie przemawiały. Ogólnie wypas must have na Blu-ray :D


- The_Bitcher - 06-03-2009

Predator895 napisał(a):Aranżacje scen walk stoją na wysokim poziomie. Te klipy z netu były niekompletne i w ogóle pozbawione jakich kolwiek emocji.
czyli te nędzne klipy jednak nie są prosto z filmu?! To miód na moje serce! Teraz już wiem, że Watchmenów obejrzeć jednak muszę. :D


- Gamart - 06-03-2009

Cytat:czyli te nędzne klipy jednak nie są prosto z filmu?! To miód na moje serce! Teraz już wiem, że Watchmenów obejrzeć jednak muszę. Very Happy
Byly, ale wyrwane z calosci robily wrazenie, ze film to zwykla nawalanka, a tak naprawde to plytkich scen akcji tu jak na lekarstwo, a calosc opiera sie na klimacie, fabule i aktorstwie. No ale wiadomo, ze WB musialo jakos amerykancow do kina zaciagnac to i klipy takie musieli dawac :roll:

Wkleje moje wrazenia z przedpremiery bo w sumie do teraz zdania nie zmienilem.

FILM. KOPIE. TYLKI. Poszedlem z kumplami i wszyscy jak jeden maz na koniec wywalili WHOA! wielkie. Snyder ZYWCEM kopiuje sceny i dialogi komiksowe i zdecydowanie jest to chyba najwierniejsza adaptacja komiksu jaka widziaem. Niesamowity klimat, zdjecia i muzyka [Dylan na poczatek i przedstawienie starych herosow w napisach!]. Aktorzy tez jakby wyjeci z kart komiksu. Najbardziej o dziwo podobal mi sie Wilson jako Dreiberg. Wyglad, zachowanie, perfekcyjny Nite Owl. Kovacs to tez klasa sama w sobie. Manhattan ma fajfusa na wierzchu i tez jest swietny. W ogole obsada wypalila, co jedna postac to lepsza. W sumie mierzwil mnie na poczatku Ozymandias i brakowalo mi tej jego komiksowej melancholii, ale final wynagradza.
Do tego mamy mnostwo mrugniec do czytelnikow, ktorzy znaja dobrze oryginal. Zreszta polecam przed zobaczeniem przypomniec komiks.
Ten zmieniony lekko final wydaje mi sie, ze lepiej pasuje do kinowki, bo to zmiana kosmetyczna, a mniej dziwaczne. I co do mamlania o slo-mo to jest go o dziwo bardzo malo, a usunalbym je moze z trzech scen. W ogole akcji malo i zachowano klimat i balans oryginalu. Strasznie podoba mi sie cmentarna scena, ktora mimo, ze dluga, nie nudzi ani chwili. Zdenerwowal mnie w sumie jeden moment tylko zwiazany z tasakiem i Rorschachem, ale whatever.
Film rewelacyjny i mowie to jako fan komiksu. Nie jest moze tak niesamowity jak oryginal, ale na pewno nic mu nie ujmuje. Ide jeszcze raz zdecydowanie.
Zreszta to najlepsza adaptacja Watchmen jaka mozna bylo zrobic i nie zepsuc oryginalu.

O i jak beda w finale wiadomosci z roznych krajow na monitorach to dwa ray pojawia sie akcent polski Uśmiech

Moze i chaotycznie ale ciezko mi jakies bledy wytykac adaptacji jednego z moich ulubionych komiksow. Wciagnal mnie obraz totalnie i dawno nie minal mi tak szybko czas w kinie. Warto zobaczyc.


- Oconnel - 06-03-2009

Dawno nie widziałem tak dobrego filmu. Snyder rządzi. Roshrach i Manhattan po prostu wymiatają na ekranie. Reszta bohaterów również wypada nienagannie. Ciężko się przyczepić do czegokolwiek. Każdy kadr jest dokładnie przemyślany... i piękny. Reżyser nie idzie na łatwiznę. Pokazuje sceny które zazwyczaj w amerykańskich filmach nie przechodzą. Film posiada głębie, niesie przesłanie, i ma klimat. Podobne odczucia przy oglądaniu filmu miałem dawno temu przy Blade Runnerze. Są to dalekie od siebie filmy, ale mimo wszystko oba przychodzą na myśl jeżeli chodzi o kino SF. Generalnie polecam. To trzeba zobaczyć. Ocena 11/10. Minusów... brak!


- Predator895 - 06-03-2009

Oconnel napisał(a):Podobne odczucia przy oglądaniu filmu miałem dawno temu przy Blade Runnerze. Są to dalekie od siebie filmy, ale mimo wszystko oba przychodzą na myśl jeżeli chodzi o kino SF.

Czyżby tylko ja w króciutkim fragmencie wyczułem delikatne nucenie Vangelisa :D

A w jednym z telewizorków leci Mad Max 2 :D na samym początku mamy tez znakomity akcent 300 na drzwiach hotelowych. Trzeba tez podkreślić że film jest znakomicie udźwiękowiony przynajmniej w moim Multi tak było. Każdy szelest przeszywał wszystko i ta muzyka idealnie dopasowane kawałki Oldis :D


- Snuffer - 06-03-2009

No nie powiem - albo rzeczywiście to coś ciekawego, albo wszyscy się ostro podjaraliście :) Ja tam jutro idę, licząc na ucztę dla oczu, uszu, i dla brzucha (Popcorn!) .


- Oconnel - 06-03-2009

Nie! Ja też to słyszałem :) Nie pamiętam w której to scenie, ale muzyka była jak żywcem wyjęta z BR. Generalnie, do muzyki w tym filmie nie mam żadnych najmniejszych zastrzeżeń. A różne czytałem na jej temat opinie przed obejrzeniem filmu. Snyder ma też plus za konkretne sceny walk. Nie jest ich dużo, ale choreografia otwierała mi usta. W końcu brak szybkich cięć i szalonych ruchów kamerą maskujących nieumiejętności aktorów. Brawa.


- Gamart - 06-03-2009

Cytat:A w jednym z telewizorków leci Mad Max 2
Heh, tez zwrocilem uwage. Ogolnie to Ozymandiasz ciekawe rzeczy oglada. Najlepsze i tak jest jednak na koncu jak pokazuja wiadomosci ze swiata i mamy polski kanal. I co ciekawe tylko u nas pasek z newsami jest na glowie prezentera ;P
I w ogole to Rorschach zasluzyl przynajmniej na nominacje Oscarowa za drugoplanowego aktora, bo rola tylko troche ustepuje Jokerowi.
Cytat:Nie! Ja też to słyszałem Smile Nie pamiętam w której to scenie, ale muzyka była jak żywcem wyjęta z BR.
Nie wiem czy to nie chodzi przypadkiem o scene pierwsza z Manhattanem na Marsie. Tez mi kurcze siedzi w glowie ten niby-Vangelis. W ogole swietne jest uzycie muzyki w filmie. Od napisow poczatkowych z Dylanem, przez pogrzeb i cichutkie w tle "Everybody wants to rule the world" przy scenie zamachowej u Veidta do All Along the Watchtowers przy wyjasnianiu glownej tajemnicy. Poezja, nawet to 99 Red Ballons czy Hallelujah pasuja na swoj sposob.
Ech wy dziady, lece jeszcze raz do kina :P
Cytat:Ja bym powiedział że nie ustępuje Wink
W sumie jak tak przemyslec to nie. Ogolnie dobranie aktorow w przypadku Rorschacha, Dreiberga, Komedianta i Manhattana to mistrzostwo castingowe, a Silk Spectre nadrabia uroda :wink:
Cytat:Rorschach wchodzący do kibla aby skończyć z kurduplem, i te wachadłowe ruchy drzwi, pokazujące co się dzieje w środku... heh... mistrzostwo świata. Takich perełek w filmie jest mnóstwo.
Ogolnie wiezienne sceny z Kovacsem sa mistrzowskie, szczegolnie przeniesione kadr po kadrze "some pretty flowers" i wspomniane juz "Nie jestem zamkniety z wami, to wy jestescie zamknieci ze mna".


- Oconnel - 06-03-2009

Ja bym powiedział że nie ustępuje ;)

Rorschach wchodzący do kibla aby skończyć z kurduplem, i te wachadłowe ruchy drzwi, pokazujące co się dzieje w środku... heh... mistrzostwo świata. Takich perełek w filmie jest mnóstwo.

EDIT:
Ja też lecę jeszcze raz. Myślę tylko czy jutro, czy pojutrze :)

EDIT2:

Cytat:Ogolnie wiezienne sceny z Kovacsem sa mistrzowskie, szczegolnie przeniesione kadr po kadrze "some pretty flowers" i wspomniane juz "Nie jestem zamkniety z wami, to wy jestescie zamknieci ze mna".

Dokładnie, świetna jest też fraza do doktorka - "Give me back my face!!", wymiatające. Przyznam, że nie czytałem komiksu. I żeby nie spojlerować... ostatnia scena w której widzimy Rorschach-a była dla mnie ciosem. Miły akcent zostaje jednak na śniegu (chodzi o kształt, nie o to co to takiego jest).